Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wrap up. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wrap up. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 lipca 2018

wielki powrót // podsumowanie miesiąca (a raczej kwartału)


Czytelnicze podsumowanie miesiąca, to taka tradycja dla wielu książkoholików. Niektórzy zastanawiają się, jaki to ma sens, czy to nie jest tylko przykrywka do chwalenia się, kto ile przeczytał. 

Przez trzy miesiące, na blogu nie pojawił się taki post. Dlaczego? Ponieważ za każdym razem coś mi wypadało, a później bliżej już było końca niż początku miesiąca i nie było sensu już nic publikować. Zrozumiałam jednak, że systematyczność w tego typu tekstach, ma wpływ na systematyczność przy samych recenzjach. A do tego po prostu mobilizuje mnie to do tego, aby czytać. Nawet nie tyle więcej o ile czytać w ogóle. Studia to dobre wytłumaczenie praktycznie na wszystko, dlatego mogłabym wykorzystać je i teraz, jednak tego nie zrobię. Postaram się natomiast aby tego typu publikacje nadal się pojawiały, bo wtedy mogę się dowiedzieć co Wy przeczytaliście w ciągu ostatnich tygodni i może coś dorzucę do swoich TBR-owych list. 

wtorek, 3 kwietnia 2018

osz ty marcu, coś mnie tak oszukał // posumowanie miesiąca



Jeszcze kilka tygodni temu, gdyby ktoś powiedział mi, że doczekam się tej zimy śniegu we Wrocławiu - wyśmiałabym go. Gdyby dodał, że spadnie on w połowie marca, kiedy myślami już wszędzie widziałam wiosnę - tym bardziej stwierdziłabym, że ta osoba postradała zmysły. Jednak no cóż. Jeśli czegoś mnie ten miesiąc nauczył, to na pewno będzie coś w stylu - cuda się zdarzają. Mam więc nadzieję, że prognozy na najbliższe dni się sprawdzą i już na dniach doczekam się słonka i temperatury zbliżającej się do 20 stopni (tak, w tym zakresie jestem ogromną optymistką). Jeśli nie, to nic, myślami nadal będę w wiosennym nastroju. Szkoda tylko że ta wiosna to i dość spora dawka nauki. Ale jak to mówią, nie samymi przyjemnościami człowiek żyje. I dla uczelni czas trzeba znaleźć. 

piątek, 2 marca 2018

Powspominajmy luty


Mam wrażenie, że luty zrobił sobie z nas jeden wielki żart. Pierwsze naście dni, dało nadzieję na szybkie nadejście wiosny, by ostatnie dni, po prostu z nas zakpiły. Czuję się oszukana i zrozpaczona ujemnymi i to dużo poniżej minus dziesięciu stopniami. Słońce które tak pięknie świeci za oknem to tylko złudzenie. Na zewnątrz wiosny nie ma, jest jednak nadzieja, że marzec odpuści i da nam ją nie tylko w formie kalendarzowej. 

Ale nie o tym dzisiaj. Luty jako najkrótszy miesiąc, wcale nie minął tak szybko, chociaż może to kwestia przerwy międzysemestralnej. Teraz już będzie tylko gorzej. Chociaż w sumie nadal lubię moje studia, więc może jednak nie będzie tak źle. Oby tylko pozwoliły mi na czytanie i bynajmniej nie mam tutaj na myśli Hiperprzestrzeni Michio Kaku, co aktualnie czytam. Chociaż biorąc pod uwagę moje szalone plany powrotu do matury za rok i wzięcie drugiego kierunku, którym będzie fizyka w jeszcze nieznanym mi wydaniu, to może właśnie takie lektury powinnam mieć na myśli. 

piątek, 2 lutego 2018

był sobie styczeń


Czy jest na sali ktoś, kto mi powie, jak to działa, że im więcej człowiek ma obowiązków i mniej czasu wolnego, tym więcej czyta? Owszem, to kwestia organizacji, ale nawet jak mam dużo czasu i teoretycznie czytam, to nie jest to aż tak owocne. To jakiś życiowy paradoks? Styczeń to miesiąc, który zakończył pierwszy semestr na studiach (i nie ostatni!). Jednak mimo dużej ilości nauki i projektów do przygotowania, przeczytałam sporo i to w gruncie rzeczy dobrych książek. Teraz mam tylko ogromną nadzieję, że luty, który będzie w przeważającej (i przerażającej!) większości wolny, pozwoli mi utrzymać poziom, bo tak jak marudziłam, że niedługo nie będę miała co czytać, bo moja lista TBR wynosi ok 40 pozycji, tak teraz zdecydowanie się wydłużyła... chciałabym więc uporać się z nią, zanim rozrośnie się we wszelkie możliwe strony i nikt nie będzie umiał jej poskromić.  

czwartek, 21 grudnia 2017

winter wonderland // plany & cele na zimę



Zima. Nie będę oszukiwać. Ta pora roku nie ma nic wspólnego z baśniową ośnieżoną krainą. Przynajmniej ta polska zima to jedno wielkie nieporozumienie. Deszcz zamiast śniegu, lub jakiś dziwny opad, który topiąc się nim jeszcze dotknie podłoża, zamienia siebie i wszystko dookoła w breję otulającą świat w szare barwy. Gwar przedświąteczny i atmosfera, która kończy się, zanim święta na dobrą sprawę się rozpoczną. Zima kojarzy mi się z przygotowaniami do świąt, mimo że przecież wtedy jest jeszcze kalendarzowa jesień. Po nowym roku zima mogłaby dla mnie odejść w zapomnienie. Spóźniła się na ferie świąteczne? Ma szansę za rok, teraz poproszę słońce i ciepłą, późną wiosnę. Ale nie ma tak dobrze. Trzeba przetrwać każdą porę, nawet jeśli ta odbiega od obrazów z hollywoodzkich produkcji (chyba że jesteśmy gdzieś w Tatrach, wtedy zwracam honor). W końcu ku mojemu ogromnemu niezadowoleniu, czekają nas co najmniej trzy wspaniałe miesiące, podczas których wychodząc rano z domu będzie równie ciemno jak popołudniem, kiedy będzie się do niego wracać. Miesiące w których nie raz zmokniemy, pewnie nie raz zamarznie nam w nosie (czy Wy też nie znosicie tego uczucia, kiedy wychodzicie na zewnątrz, bierzecie wdech i no...?) i nie raz zatęsknimy za słońcem. 

poniedziałek, 4 grudnia 2017

czy o czymś nie zapomniałam? // podsumowanie listopada


Dobre pytanie, czy o czymś nie zapomniałam? Myślę, że znalazłoby się sporo rzeczy. Chociażby jedzenia z lodówki, bo oczywiście na pociąg musiałam biec. Zapomniałam też zamówić wcześniej prezent na mikołajki, bo przecież "jeszcze mam czas". A jak możecie się domyślić, tego czasu już nie ma, w końcu mikołajki już za dwa dni. No właśnie. Mikołajki za dwa dni, a ja nijak nie potrafiłam znaleźć chwili, by po prostu usiąść z kubkiem gorącej herbaty i przez moment pomyśleć nad tym, jaki był miniony miesiąc. Przejrzeć go z perspektywy czasu, wyciągnąć wnioski, uśmiechnąć się na wspomnienia niektórych wydarzeń i oczywiście zrobić "rachunek" przeczytanych lektur. 

Jaki był listopad? Pełen kapryśnej pogody, pierwszych opadów śniegu (ale nie tam, gdzie pojawiałam się ja), stania na czerwonym świetle i włóczenia się po Wrocławiu w butach pełnych deszczu. To był miesiąc przygotowywania projektów na studia (a raczej próby i pierwszych podejść do tych zadań) i miesiąc w którym bardziej poświęciłam swój czas na filmy i serial, niż na czytanie książek. Nie znaczy to jednak, że dzisiaj o nich nie będzie. Listopad przyniósł jedną, niesamowitą powieść. Historię tak piękną, że nawet po dwóch tygodniach, nie potrafię zabrać się za nic innego. Ktoś już może domyśla się co to takiego? 

środa, 1 listopada 2017

jak nie czytam, jak czytam // podsumowanie października


Nie taki diabeł straszny jak go malują. Mam tutaj oczywiście na myśli studia. Mogło być gorzej. Mogło nie być czasu na czytanie. Czas jest, jednak zdecydowanie czytać mi się nie chciało. Październik to miesiąc oswajania się z nowym miejscem (nie żeby to zabrało jakoś specjalnie dużo czasu). To były godzinne, a raczej wielogodzinne spóźnienia PKP i wszystkie możliwe problemy z nimi związane (od wykolejenia, przez zerwaną trakcję, brak prądu, wichurę, przewalone drzewo i popsutą lokomotywę). Tak polskie linie kolejowe nie przestają mnie zadziwiać. Jeszcze kilka miesięcy i książka na ich temat będzie gotowa. Jednak nie udało im się mnie zniechęcić do ich korzystania. Muszą się bardziej postarać (ale bez przesady!). Turkot kół sprzyja czytaniu, no chyba że siadł akumulator i zerwało trakcję, wtedy bez światła ciężko czytać. Gdybym miała powiedzieć, gdzie czytałam w październiku to byłoby to gdzieś na trasie Kraków-Wrocław-Gniezno-Gdynia. Co udało mi się w tym czasie przeczytać?  

niedziela, 1 października 2017

podsumowanie września


Ktoś mi powie, gdzie podział się wrzesień? Ostatni miesiąc wakacji i względnego spokoju? Ostatnie dni zleciały tak szybko, że nie wiem jak to się stało, ale już oficjalnie jestem studentką i mieszkanką Wrocławia. Ten miesiąc zdecydowanie przyniósł wiele nowego, ale także i kilka wspaniałych lektur, które w gruncie rzeczy przeczytałam w ostatnim tygodniu. Ale o tym za chwilę. 

We wrześniu przeczytałam w sumie 7 książek. Co prawda kilka z nich było wcześniej zaczętych, jednak to zdecydowanie najlepsze książki nie tylko września ale i całego roku, a nawet i życia. Pewnie wiecie, jaką książkę mam na myśli. Żałuję, że tak mało tekstów pojawiło się na blogu, jednak recenzje tytułów które przeczytałam, będą się stopniowo pojawiały. Możecie być tego pewni, ponieważ już 3 teksty są zaplanowane i czekają na automatyczną publikację. W październiku się ubezpieczam, bo zanim się plan zajęć nie zdeklaruje, wolę być przygotowana na brak czasu. 

sobota, 2 września 2017

czytam, czy udaję, że czytam? // podsumowanie sierpnia



Wakacje się skończyły i mimo że zostało się jeszcze kilka tygodni, zanim rozpocznie się rok akademicki, to już psychicznie jestem przygotowana na to, że wolne się skończyło. Może to mnie zmobilizuje, aby czytać więcej? Czy tylko u mnie jest taka zależność, że im więcej mam do nauki na zajęcia, tym więcej czytam? A gdy mam wolne, nieprzeczytane stosy rosną w zastraszającym tempie? 

Lipiec zapoczątkował czytelniczy kryzys, który trwał w najlepsze przez większość sierpnia. Mogę jednak przyznać już, że wiem dlaczego ostatnio w ogóle czytanie nie sprawiało mi przyjemności. Kolejne rozczarowania podczas czytania, sprawiły że zaczęłam poszukiwać powodu i go znalazłam. Przyzwyczaiłam się do czytania książek, które porywają od pierwszych stron, które zasługują na więcej niż 10/10. Przez to zapomniałam, że takie 7/10 także potrafią być niezwykle wartościowe i przyjemne. Wszystko zależy od podejścia. Długo zajęło mi przypomnienie sobie o tym. Jednak zawsze lepiej późno niż wcale. Co prawda, sierpień przede wszystkim był miesiącem rozczarowań, jednak jego końcówka daje nadzieję, na lepszy wrzesień. 

wtorek, 1 sierpnia 2017

dlaczego czytanie mi się znudziło? // podsumowanie lipca


Połowa wakacji jest już za sporą częścią z Was (przepraszam, że tak brutalnie o tym piszę). Dla mnie także, chociaż jeszcze ciągle mam dwa miesiące. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo mam już ich dosyć. Niby najdłuższe wakacje są raz w życiu i te sprawy, jednak dla mnie, nawet i standardowe dwa miesiące - lipiec i sierpień - stawały się po czasie nie do zniesienia. Co więc mogę powiedzieć, kiedy wolnego mam aż 4 i pół miesiąca? Ja już chcę na studia! Jeśli ktoś myślał, że przez ten wolny czas, przeczytam rekordową liczbę książek, to się zdecydowanie mylił. To w szale maturalnym czytałam więcej. A teraz będzie chyba jedynie gorzej. Ja po prostu już nie chcę czytać... 

niedziela, 9 lipca 2017

podsumowanie czerwca


Lipiec zagościł już na stałe, a ja dopiero teraz znalazłam chwilę, aby podsumować miniony miesiąc. Ktoś jeszcze pamięta o czerwcu i o tym, co udało mu się w nim przeczytać? Ja zdecydowanie tak, więc czy ma znaczenie, że nowy miesiąc trwa już ponad tydzień (a ja przeczytałam w ciągu jego trwania więcej niż przez cały czerwiec?). 

Wynik w tym miesiącu nie był imponujący, książki raczej też utrzymane na równym poziomie, aczkolwiek znalazła się ta najgorsza, którą aż trzeba paluchem pokazać. Ale o tym za chwilę. 

czwartek, 1 czerwca 2017

Podsumowanie maja


Wszystkiego najlepszego z okazji dnia dziecka, dzieciaki! Z tej okazji zapraszam na podsumowanie maja! Szczerze przyznam, że nigdy nie wiem, jak zaczynać tego typu posty, ma ktoś jakąś złotą radę? 

Jak wiecie (albo i nie) maj obfitował przede wszystkim w egzaminy maturalne, więc do 16 praktycznie nie czytałam nic, poza notatkami. Niby obiecuje sobie człowiek, że nie będzie się uczył tuż przed samym egzaminem, bo to bez sensu, jednak prawdą jest, że w niektórych przypadkach zapamiętałam więcej z powtórki dzień przed, niż z całego roku nauki (i wcale nie żartuję). 

poniedziałek, 1 maja 2017

Podsumowanie kwietnia


Kolejny miesiąc za nami. Jeżeli myślałam, że marzec był dziwny, to nie wiem co powiedzieć tym razem. Ta pogoda za oknem! Czy możemy mieć już ciepełko i słońce, aby posiedzieć z książką na zewnątrz? W ostatnim miesiącu udało mi się przeczytać 7 książek. Myślę, że jest to dobry wynik, jednak żałuję, że w drugiej połowie miesiąca nie przeczytałam praktycznie nic. Ale cóż, takie uroki końca roku szkolnego ;)

czwartek, 2 marca 2017

Podsumowanie lutego


Był sobie luty. Teoretycznie mimo, że jest to najkrótszy miesiąc, powinnam mieć dużo czasu na czytanie ze względu na ferie - ale spokojnie, tak nie było. Pewnie wiecie, że matura to cudowny pożeracz czasu, szczególnie gdy jest go coraz mniej. Nie powiem jednak, że ten miesiąc wypadł marnie, bo przeczytałam w sumie ponad 8 książek (chociaż część z nich była króciutka) co jest i tak lepszym wynikiem niż średnia ubiegłego roku (oby tak pozostało!). 

środa, 1 lutego 2017

Podsumowanie stycznia


Kto nie może uwierzyć, że pierwszy miesiąc nowego roku już minął? Ja zdecydowanie nie potrafię sobie tego wyobrazić - matura coraz bliżej! A ja zamiast się uczyć... czytam! 

W grudniu podsumowania zabrakło, a to dlatego że przełom 2016/17 spędziłam poza domem i nie miałam możliwości nic napisać, jednak teraz już wracam z podsumowaniami, chociaż nie wiem czy niedługo będzie cokolwiek do pokazania. Jednak zostańmy przy styczniu w którym przeczytałam 10 książek! Czyli jest to jeden z najlepszych miesięcznych wyników z którego jestem jak najbardziej zadowolona.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

(Spóźnione) Podsumowanie Listopada + KONKURS


Mamy już prawie połowę grudnia, jednak na blogu nie pojawiło się jeszcze podsumowanie listopada. Wstyd! Jednak grudzień to nie tylko magiczny czas świąt, ale także zakończenie semestru (przynajmniej dla mnie) i kilka wyjazdów, dlatego też nie miałam okazji przysiąść aby coś dla Was napisać.

wtorek, 1 listopada 2016

Październik we wszystkich odcieniach jesieni {Podsumowanie Miesiąca}


Październik rozczarował mnie pogodą. Gdzie podziała się piękna polska jesień? Szaruga, mgły i deszcz sprzyjały jednak czytaniu i mimo że w tym miesiącu działo się wiele (o tym za chwilkę) to przeczytałam więcej niż się spodziewałam. 

Teoretycznie dzisiaj jest ostatni dzień wolnego - dla mnie pierwszy, bo dopiero wczoraj wieczorem wróciłam z Targów Książki z Krakowa. Byliście? 

Wracając do książek, w październiku przeczytałam ich ponad 6! Na początku miesiąca Me and Earl and the dying girl (recenzja) oraz Diabelski Owoc (recenzja). Później kolejne książki po angielsku czyli This Modern Love oraz największe rozczarowanie tego roku - Milk and Honey. Mały polski akcent w postaci Jądra Ciemności i na koniec Załącznik (o którym na blogu już niedługo).

Halloween spędziłam w pociągu (i to aż 6,5h) przez co przeczytałam równo połowę Behawiorysty i muszę przyznać, że się pozytywnie zaskoczyłam. Do tego w ubiegłym miesiącu przeczytałam 300 stron Zakonu Feniksa i kilkaset stron Imagines, których jeszcze nie zdążyłam dokończyć. Daje to w sumie ponad 6 książek z czego jestem dumna, biorąc pod uwagę wszystko co się w październiku wydarzyło. 



Słyszeliście o Turnieju Bookmagicznym? Sama nie wierzę, że to wszystko się wydarzyło, a ja miałam okazję reprezentować Gryffindor i jednocześnie poznać tak niesamowitych ludzi. Turniej się jeszcze nie skończył, dlatego nie będę dzisiaj dużo pisać, jednak możecie spodziewać się osobnego posta na ten temat, bo myślę, że jest o czym mówić. Finał już za dwa dni,  a jeśli jeszcze nie wiecie o co chodzi, to koniecznie zaglądajcie na kanał Anity z Book Reviews! 


Do tego jak już wspominałam, byłam na targach w Krakowie i pozdrawiam wszystkie osoby, które do mnie podeszły! Już się nie mogę doczekać majowych targów w Warszawie! 

Jak pewnie zauważyliście zmienił się adres bloga (mam nadzieję, że nazwa Wam się podoba). Mam do Was w związku z tym wielką prośbę. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to czy moglibyście zaobserwować bloga jeszcze raz? (Odobserwować i zaobserwować jeszcze raz) ponieważ w związku ze zmianą adresu nie będą Wam się wyświetlały nowe posty na głównej stronie blogspota ;) 

Ile książek udało Wam się przeczytać w październiku? Polecacie jakieś pozycje? No i co udało Wam się upolować w Krakowie? 

wtorek, 4 października 2016

Był i wrzesień pełen wrażeń


Wrzesień minął i to może nawet i lepiej, ponieważ nie wiem jak Wy, ale ja odliczam dni, kiedy szkoła już się skończy. Zdecydowanie matura pożera za dużo mojego czasu i energii, podczas gdy chciałabym więcej poświęcać jej na bloga i co za tym idzie - na książki. Nie da się jednak ukryć, że wrzesień był miesiącem pełnym wrażeń, ciekawych wydarzeń i zmian? 

Udało mi się przeczytać nawet dość sporo, biorąc pod uwagę, że w sierpniu mimo wolnego. mój wynik był tak zły, że nie mogliście się o nim nawet przekonać. W ubiegłych dniach udało mi się jednak przeczytać nową część Harry'ego Pottera (recenzja)Uratuj mnie - Anny Bellon (recenzja) oraz powrócić do jesiennego klimatu kryminałów za sprawą Gry Pozorów (recenzja) oraz Szumowin (recenzja w weekend). Do tego przeczytałam I Tom Chłopów Reymonta, o którym kompletnie zapomniałam robiąc zdjęcie. 

We wrześniu próbowałam także zabrać się za Historię Pszczół jednak poddałam się po 50 stronach (mimo że historia bardzo mi się podoba), Samotnego Wilka Johna Grishama (z nudów odłożyłam na 100 stronie), The Raven King (które mimo że wciągające, jest również męczące więc odłożyłam po 50 stronach i chyba poczekam za polskim wydaniem) i The Foxhole Court [All for the game] (które czytam na telefonie jak nie mam ze sobą innej książki przez co jestem dopiero na 60 stronie). 

Jak widać, ubiegły miesiąc nie był taki ubogi czytelniczo, jednak działo się w nim o wiele więcej:




  • skończyłam 18 lat (i nic się nie zmieniło)
  • blog obchodził 2 urodziny! (chociaż przeszło to bez echa przez punkt poprzedni)
  • blog doczekał się nowego szablonu i nazwy [po targach książki w Krakowie zmieni się również adres url jednak spokojnie - dam Wam o tym znać trochę wcześniej]
  • miałam przyjemność być na festiwalu kryminałów Granda w Poznaniu i było FENOMENALNIE 
  • ostatni weekend spędziłam w Krakowie na koncercie The Vamps było tak (klik)
  • wybrałam przedmioty maturalne, które chyba jednak kompletnie mi się nie przydadzą, bo nie wiem co ze sobą zrobić, czy ktoś z maturzystów też tak ma? ;) 

Co z październikiem?

  • będę na Krakowskich Targach Książki! Zarówno w sobotę jak i w niedzielę (z kim się widzę?)
  • będę dalej męczyć przedmioty maturalne
  • październikowe recenzje: Szumowiny - J.L. Horsta, DiabelskiOwoc - T. Hillenbranda, Imagines (Zbioru opowiadań/fanfictions - o co chodzi z tą książką dowiecie się jeszcze w tym tygodniu) oraz książki i filmu Me and Earl and the Dying Girl. Co dalej - zobaczymy na bieżąco, jednak planuję również coś specjalnego odnośnie krainy kryminałów - Norwegii, ponieważ dużo osób na IG prosiło mnie bym podzieliła się swoimi wrażeniami z wizyty w tym kraju, co Wy na to? 
  • jak już wspominałam blog zmieni adres URL i pojawi się na nim zakładka z bazarkiem, czas wyprzedać trochę książek, ponieważ mam dużo nowych pozycji, których jednak raczej nigdy nie przeczytam 
Mam ogromną nadzieję, że zostaniecie ze mną również i w tym miesiącu. Koniecznie dajcie znać ile i przede wszystkim co udało Wam się przeczytać we wrześniu! 


środa, 10 sierpnia 2016

Było minęło - Podsumowanie Lipca & Czerwca


Może ktoś z Was zastanawiał się, co ostatnio stało się z blogiem, albo zauważył, że nie było podsumowania czerwca. Jeśli Wam to umknęło, to może i lepiej, bo raczej nie jest czym się chwalić. 

Dzisiejszy post jest jednym z ostatnich w najbliższych dniach (pojawi się jeszcze w tym tygodniu jedna recenzja) ponieważ w sobotę wyjeżdżam do Norwegii na kilka dni, dlatego nie będę miała możliwości nadrobić zaległości, których trochę się uzbierało. Nie przypuszczałam jednak, że wolontariat na Światowe Dni Młodzieży pochłonie mnie na pół miesiąca, a początek sierpnia spędzę w stolicy. 

Czerwiec

W lipcu nie pojawiło się podsumowanie, ponieważ czerwiec zdecydowanie okazał się najsłabszym miesiącem pod względem przeczytanych książek. Rozszerzona matematyka oraz kurs prawo jazdy, skutecznie uniemożliwił mi poświęcenie tyle czasu na czytanie ile bym chciała, jednak mogło być gorzej, a koniec końców i tak przeczytałam 2 i pół książki. Zarówno o Zanim się pojawiłeś (klik) jak i o Dziewczynie z pociągu (klik) możecie poczytać już na blogu, a Klucz Niebios do dnia dzisiejszego nie został przeze mnie dokończony, mimo że ta książka bardzo mi się podobała. 



Lipiec

Pierwszy miesiąc wakacji zdecydowanie należy do jednych z najbardziej udanych w tym roku, ponieważ przeczytałam 9 i pół książki! Jednak dlaczego tak mało było ich na blogu? Ponieważ 4 z nich to pierwsze części Harry'ego Pottera, którego czytam w całości po raz trzeci w życiu (ale nowe okładki, to idealna okazja do odświeżenia sobie tej historii) i dziwnie było mi pisać o tej serii.

Plany na wakacje były dość bogate, jednak już teraz wiem, że nie uda mi się wszystkiego przeczytać. W lipcu udało mi się ukrócić listę o Portret Doriana Graya, Alchemika, Buszującego w zbożu (klik) oraz Człowieka z wysokiego zamku (klik). Lipiec zakończyłam Królem Kruków (klik) który jak na razie jest nie do pobicia przez następne tomy. Pozostałe pozycje czekają na półce na chwilę wolnego, jednak priorytetem jest teraz dla mnie druga połowa Jak Powietrze, o którym będziecie mogli poczytać (mam nadzieję) jeszcze w tym tygodniu. 



Jak u Was wypadł lipiec? Jak spędzacie wakacje? Dajcie znać, ponieważ zaległości na Waszych blogach nadrobię dopiero po powrocie z Norwegii, obiecuję! 

czwartek, 2 czerwca 2016

To był maj...


Z czystym sercem mogę przyznać, że najpiękniejszy miesiąc roku już za mną. Co prawda na horyzoncie już widać wakacje, jednak nic nie może się równać z majem i jego niesamowitymi kolorami, które sprzyjają czytaniu. A co jeszcze sprzyja czytelnikom? Warszawskie Targi Książki! Nawet nie wiecie jak bardzo żałuję, że to wydarzenie już za mną, ale cóż kolejne już za rok, prawda? 

W związku z dwoma dłuższymi wolnymi weekendami udało mi się przeczytać więcej książek niż się spodziewałam, myślę jednak, że najwcześniej będę miała okazję poprawić ten wynik w wakacje, ponieważ czerwiec to nie tylko zakończenie roku, ale także kurs na prawo jazdy, dlatego strzeżcie się, kiedy wyjadę swoim demonem szos, na polskie drogi! (Trzymajcie kciuki żebym w wakacje zdała)

Ale dość już wstępu, czas przejść do faktów. W maju udało mi się przeczytać 7 książek w tym kilka pokaźnych rozmiarów, dlatego mogę być dumna, wiedząc że tylko w styczniu udało mi się przeczytać odrobinę więcej. Co prawda jeszcze w ostatni dzień przeczytałam prawie połowę pewnej książki, ale pozwólcie, że przerzucę ją na czerwiec. 


Niektóre pozycje mogliście już poznać w recenzjach: Inwazja na Tearling (klik), To ty jesteś Bobbym Fischerem (klik), Endgame (klik) oraz Korona (klik). Inne pojawią się dopiero na dniach, jednak pod wielkim znakiem zapytania stoi recenzja Zbrodni i Kary, ponieważ tak jak zawsze bronię lektur, tak tym razem nie jestem w stanie i nie jestem pewna czy chcecie wiedzieć, dlaczego tak bardzo nie polubiłam powieści Dostojewskiego. Na swoją obronę powiem tylko, że starałam się do tej książki podejść jak do każdej innej, zapominając, że jest to lektura, jednak prawda jest taka, że gdyby nie goniący mnie termin, odłożyłabym tę pozycję już po kilkudziesięciu stronach. 

W stosie nie zabrakło po raz kolejny polskiego akcentu, jednak tym razem miałam okazję poznać dwie skrajne powieści: jedną wbijającą w fotel, budzącą ogromne emocje, a drugą która pokazała mi, dlaczego niektórzy są zrażeni do prozy rodaków. Jak zmarnować ogromny potencjał, powiem już w przyszłym tygodniu. 

7 powieści daje 24,1 cm do wyzwania Przeczytam tyle ile mam wzrostu, może w tym roku uda mi się pokonać magiczną liczbę 189 cm (a właściwie 191 cm bo ostatnio urosłam). 

Jeśli chcielibyście dowiedzieć się czegokolwiek o targach książki, to muszę przyznać, że większość czasu spędziłam w kolejkach i nie miałam okazji spotkać się ze wszystkimi, chociaż sporo osób mignęło mi przed oczami. W przyszłym roku pojadę przede wszystkim ze względu na innych blogerów. To mogę Wam obiecać. 

Jak maj wyglądał u Was? Pochwalcie się jakie powieści udało Wam się przeczytać, polecacie coś? 

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia