Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo czwarta strona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo czwarta strona. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 sierpnia 2018

mroczny duet czyli dwa w jednym - the call. inwazja // Peadar o'Guilin & Mroczny Duet // Victoria Schwab




Dlaczego piszę o tych dwóch książkach jednocześnie? Po części, ze względu na te samo wydawnictwo, gatunek, grono odbiorców czy czas wydania. Do tego obie serie to dokładniej mówiąc dylogie, a książki o których dzisiaj piszę to ich drugie - ostatnie tomy (a przynajmniej podobno). Jednak decyzję, aby "za jednym zamachem" wypowiedzieć się zarówno na temat the Call jak i Mrocznego Duetu podjęłam wtedy, gdy zaczęłam ten drugi tytuł i moje odczucia okazały się podobne. Czyli czytałam niesamowicie szybko, ale raczej bez zaangażowania i mimo pamięci o tym, że pierwsze tomy mi się podobały... raczej miałam mieszane uczucia. Muszę jednak już na wstępie zaznaczyć - w przypadku książki Schwab po połowie (do której wróciłam po dobrym miesiącu) na nowo zakochałam się w historii. 

wtorek, 12 czerwca 2018

piachem po oczach, czyli nie godzę się na to, kto zasiadł na tronie... // Duchy rebelii // Alwyn Hamilton



Gdyby ktoś, ponad rok temu, powiedział mi, że historia Amani, egoistycznej dziewczyny z pustyni, stanie się czymś, niczym legendą, wyśmiałabym go. No bo proszę. Jak najbardziej egocentryczna bohaterka mogłaby stanąć na czele rebelii? Jednak gdyby ktoś wysunął teorię, że cała seria skończy jak się skończyła, powiedziałabym że oszalał. No jak się okazuje nie oszalał, chociaż sama autorka, momentami a i owszem. Jednak powoli. Bez sypania piaskiem po oczach. Co z tymi nieszczęsnymi Duchami Rebelii? 

Okropna zielona okładka, żale czytelników, że umierają ich ulubione postacie i wszechogarniający smutek, że to już koniec - sprawiły, że tak jak w momencie, kiedy dotarła do mnie wieść, że w tym roku ukarze się trzeci tom, byłam prze szczęśliwa - tak tuż przed zabraniem się za lekturę, całkowicie nie chciałam poznawać tego co się tam dzieje, a już na pewno nie chciałam wiedzieć jak to się kończy. 

wtorek, 13 lutego 2018

ja w przeciwieństwie do niej nie będę ściemniać... // Kłamczucha // e. Lockhart


Macie czasami tak, że kiedy skończycie wyjątkowo beznadziejną (w waszym odczuciu) książkę, zastanawiacie się, czy była to wina samej powieści, waszego nastawienia czy innych okoliczności? Zazwyczaj przechodzę z tym do porządku dziennego, jednak w przypadku tego tytułu... kompletnie nie rozumiem. Nie rozumiem jaki sens ma ta powieść, nie wiem dlaczego byłam nastawiona na coś przynajmniej przeciętnego (no chociaż liczyłam na coś dobrego i to nawet bardzo) ale wiem jedno. Nie polecam. 

e. Lockhart była na mojej liście "do przeczytania" od lat. Jeszcze zanim w Polsce ukazało się Byliśmy łgarzami. Pamiętam, jak moja przyjaciółka przeczytała tę powieść w oryginale i skazała mnie na liczne próby przekonania, że muszę ją przeczytać. Kiedy ten tytuł został w końcu przetłumaczony, wiele osób stwierdziło, że odebrało to historii wszystko co najlepsze. Lata minęły, a ja sama w końcu nie sprawdziłam, o co chodzi. Jednak kiedy pojawiła się Kłamczucha, przypomniały mi się słowa zachwytów i pomyślałam, że tym razem sama przekonam się, co autorka potrafi. Jak ja tej decyzji żałuję...

sobota, 20 stycznia 2018

powtórka z rozrywki czy pozytywne zaskoczenie? // Okrutna Pieśń // Victoria Schwab


O Victorii Schwab słyszałam od kilku lat. Nie raz "zabierałam się" za Mroczniejszy Odcień Magii jednak jak się okazało, zdążyła ukazać się w Polsce druga seria tej autorki, a ja jak nie zapoznałam się z poprzednią, tak się nie zapoznałam. Zastanawiałam się, czy w takim razie sięganie po Okrutną Pieśń ma sens. Nie byłam przekonana co do pojawiających się zewsząd zachwytów. Chociaż to niedopowiedzenie. Byłam wręcz pewna, że są one przerysowane. Nie byłam pewna czy to dobry czas na powrót do fantastyki, szczególnie tej młodzieżowej. Jednak zdecydowałam się, że jednak przeczytam i najwyżej dam drugą szansę autorce, nawet jeśli mi się nie spodoba historia Kate i Augusta, to zapoznam się Odcieniami Magii. Jak się okazało, nie muszę dawać żadnej drugiej szansy. 

środa, 27 września 2017

droga do autodestrukcji // Oskarżenie // Remigiusz Mróz



O Chyłce nie pisałam na blogu bodajże od roku. Ponad roku - mimo że w międzyczasie ukazał się 5 tom. Sama nie wiem, dlaczego o nim, nie pojawiło się nic na blogu. Kiedy zabierałam się za szóstą część myślałam, że również nie będzie sensu nic o niej pisać, bo w końcu ile można. Każda książka jest podobna. Jednak bardzo się myliłam. Musicie mi jednak uwierzyć, że wolałabym mieć rację i wyjść z założenia, że jeśli mam powtarzać to samo co o czterech pierwszych tomach to nie napiszę nic. Jednak mój żal nie pozwala przejść "cichaczem". Nie tym razem. Bo wydźwięk dzisiejszego postu zdecydowanie będzie się różnił od pozostałych. 

Serię o Chyłce i Zordonie śledzę od samych początków. Żadna książka przez Kasacją nie przekonała mnie do zapoznania się z twórczością Mroza (jednak później nadrobiłam Parabellum, które  koniec końców pokochałam). Jednak kiedy prawniczka śmiałym krokiem wkroczyła do polskiej literatury, stwierdziłam, że nic nie szkodzi spróbować. Ponad 2 i pół roku. Tyle minęło od wydania Kasacji. Pamiętam dzień kiedy kupiłam z przyjaciółką tę książkę, bo uciekł nam wtedy tramwaj i ledwo zdążyłyśmy na pociąg. Ale byłyśmy na spotkaniu autorskim. Wierzyć się nie chce, że wtedy było na nim chyba nawet niespełna 30 osób. Teraz? Kilkugodzinne kolejki ustawiające się na długo przed rozpoczęciem. Mimo upływu czasu, Kasację nadal wspominam pozytywnie. Kiedy wracam do niej myślami, czuję ten ogrom emocji zawarty jak się okazało nie tylko w pierwszym tomie. Jednak ten szósty coś we mnie zmienił. I mam nadzieję, że uda mi się w następnych zdaniach powiedzieć, co takiego. 

wtorek, 4 lipca 2017

piaskiem po oczach // Zdrajca Tronu // Alwyn Hamilton


PREMIERA 5 LIPCA

Od kiedy czytałam pierwszy tom tej serii, minęło już trochę czasu. Utkwił mi jednak w głowie komentarz jednej dziewczyny: czasami mimo wyraźnych wad w powieści, po prostu najlepiej dać się porwać świetnej fabule i czerpać z niej jak najwięcej radości. Buntowniczka miała niedociągnięcia, bohaterowie byli egoistyczni (Amani), wybuchowi (Amani) i czasem denerwujący (Amani). Czasami niektóre fragmenty były przewidywalne i schematyczne. Jednak mimo wszystkich tych niedociągnięć, nie była to historia, która pozostałby mi obojętna. Dałam się wciągnąć w fabułę i tego nie żałowałam. Czy żałuję więc sięgnięcia po kontynuację? 

Młodzieżówki, szczególnie te z elementami fantasy, lubią w pewnym stopniu nachodzić na siebie. Trudno o historię, która w żadnym momencie nie przypominałaby wcześniej czytanych książek. Zdrajca Tronu nie oszczędził mi wspomnień, czy podobnych sytuacji jak z innych serii. Momentami czułam się jak w Rywalkach, Diabolice czy (o zgrozo!) Czerwonej Królowej. Jednak były to tylko delikatne przebłyski, kojarzące się z tym, co dobre. Nie uważam więc tego za coś niezwykle niedopuszczalnego. 


poniedziałek, 12 czerwca 2017

Kroniki Jaaru. Księga luster // Adam Faber // PRZEDPREMIEROWO



PREMIERA 14 CZERWCA

Jest dużo takich książek, które chciałabym mieć na półce, chociażby tylko i wyłącznie dlatego, że mają przepiękne okładki. Przyłapuję się na tym, że coraz częściej tylko to, staje się wyznacznikiem tego, czy po jakąś pozycję sięgnę (oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że tak robić nie powinnam, bo zazwyczaj okładka ma się nijak do treści, ale czasami po prost nie da się oprzeć). Czy jest więc coś dziwnego w tym, że kiedy tylko zobaczyłam Kroniki Jaaru, po prostu musiałam o tę pozcję wzbogacić biblioteczkę? Jednak spokojnie, żeby nie było - najpierw przeczytałam o czym ta historia jest, a kiedy uzmysłowiłam sobie, że ta, może być podobna do takich baśniowych opowieści z dzieciństwa, to krzycząc głośne hurra! musiałam ją mieć i koniec, kropka, nie było innej opcji. No i ją mam, i nawet już ją przeczytałam. Teraz tylko uzbrójcie się w cierpliwość, bo do powiedzenia mam naprawdę dużo.

piątek, 26 maja 2017

Żniwiarz Pusta Noc // Paulina Hendel


Ile to już książek o mitologiach zawładnęło półkami w księgarniach? Była już fascynacja wierzeniami Greków i Rzymian, była i pora na Egipcjan, ostatnio coraz częściej pojawia się mitologia skandynawska, a co z tym, co powinno nas najbardziej interesować? Co z kulturą Słowian? 

Kiedy tylko dowiedziałam się o Żniwiarzu, byłam bardzo ciekawa. Skłamałabym jednak mówiąc, że wierzyłam w to, że ta pozycja może mnie oczarować. Byłam zaintrygowana ale jednak z dystansem (no może nie względem okładki bo w niej przepadłam od pierwszego wejrzenia). Co więc z tego wszystkiego wyszło?

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Buntowniczka z pustyni // Alwyn Hamilton // PRZEDPREMIEROWO


PREMIERA 26 KWIETNIA

Wyobrażacie sobie mieszkać w miejscu, gdzie zawsze świeci słońce i nie trzeba obawiać się mrozów i śnieżyc? W miejscu gdzie zawsze króluje lato, ale także upadł, wszechobecny piasek i w miejscu, gdzie kobieta nie ma żadnych praw? Amani urodziła się jako dziewczynka, dlatego nie może decydować o własnym życiu, a przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim by chciała. Od dzieciństwa wiedziała, że pozostanie w małym miasteczku będzie wiązało się z brakiem wyboru własnej ścieżki, dlatego odnajduje jedyną drogę, aby zyskać choć trochę wolności - wieczorami przebiera się za chłopaka i bierze udział w pobliskich turniejach strzelniczych. Broń nie jest jej obca, jednak czy w obliczu wroga pistolet ma jakiekolwiek znaczenie? 

Mam wrażenie, że ostatnio nastąpił wysyp historii związanych z bliskim wschodem/pustyniami/dżinami i legendami takich terenów. Je nie miałam jednak okazji nic podobnego czytać, dlatego Buntowniczka z pustyni jest dla mnie czymś nowym, jednak czy tego się spodziewałam?

piątek, 14 kwietnia 2017

The Call // Peadar O'Guilin


Wyobraźcie sobie, że już od urodzenia, jesteście oswajani z myślą, że pewnego dnia, po prostu znikniecie. Nie znacie dnia ani godziny kiedy to się stanie. Może będzie spali, może będziecie spędzali czas z rodziną lub spacerowali po lesie. Po prostu znikniecie i będziecie mieli dokładnie 3 minuty i 4 sekundy, aby przeżyć. Inaczej do świata powróci jedynie wasze ciało, lub to, co z niego pozostanie... 

Nessa jest jedną z uczennic szkoły przetrwania. Szkoły, w której uczy się, a przynajmniej stara się wyszkolić młodzież tak, aby była w stanie przeżyć wezwanie. Jednak na czym ono tak naprawdę polega? Wezwani trafiają do Szaroziemia, krainy Sidhe, gdzie muszą ujść z życiem. Muszą unikać pułapek przygotowanych przez zamieszkujący tamte tereny lud. 3 minuty wydają się krótkim czasem, jednak w Szaroziemi biegnie on inaczej niż w normalnym świecie, dlatego szanse na przetrwanie stają się coraz mniejsze. 

czwartek, 29 września 2016

Gra Pozorów - Joanna Opiat-Bojarska


Zagadki, intrygi, morderstwa - to główne cechy kryminałów, które nie bez powodów są jednym z najchętniej czytanych gatunków. Jednak stworzyć dobry kryminał, trzymający w napięciu od początku aż do ostatniej strony, nie jest już takim łatwym zadaniem. Polska jednak może poszczycić się szerokim gronem, wspaniałych pisarzy, dzięki którym miałam ostatnio okazję zapoznać się, z powieścią, jakiej jeszcze nigdy nie spotkałam. 

Od śmierci, a właściwie egzekucji męża Aleksandry minął rok. Zarówno ona jak i jej dzieci chociaż w jakimś stopniu wrócili do normalnego życia, jednak pewnego dnia, pani psycholog znika bez śladu i wszyscy obawiają się powtórki sprzed roku, kiedy to Gabriel Wilk zostaje zamordowany przed kamerą. 

Zniknięcie Aleksandry wydaje się dziwne, jednak jeszcze większą zagadką stają się problemy z pamięcią z dni, od których zaczyna się wyścig, być może o więcej niż tylko jedno życie. Bohaterka wbrew własnej woli zostaje wciągnięta w grę, w której stawką są nie tylko wielkie pieniądze ale także życie jej rodziny. Uciekający czas, zbliża ją do bolesnej prawdy, z którą niekoniecznie chciałaby się zmierzyć...

Gra pozorów, to książka na pozór krótka. Wydawać by się mogło, że na 300 stronach autorka nie jest w stanie stworzyć bardzo skomplikowanej intrygi, jednak wystarczyło zaledwie kilka stron, aby przekonać się, że historia zaginięcia Gabriela Wilka a następnie jego żony, nie zakończy się na jednym wątku i będzie czymś, co na długi czas wbije człowieka w fotel. 

Tytuł nie jest przypadkiem - ta książka to jedna wielka gra pozorów, która wciąga czytelnika w świat stworzony z niesamowitą precyzją. Z każdą stroną czas ucieka w szaleńczym pościgu za niewiadomą. W tej powieści nie można być niczego pewnym. Nie można zaufać nikomu a już na pewno nie własnej pamięci. 

Obawiałam się, że ze względu na zawód jaki wykonuje główna bohaterka, powieść pójdzie w przytłaczającym kierunku psychologii, jednak tak się nie stało. Temperament głównej bohaterki jest podobny do samej książki. Wybuchowość, determinacja i świadomość własnych zalet, to cechy nie tylko Aleksandry ale także i książki. 

Ta historia budzi pełno pytań, jest pełna zwrotów akcji i szokujących momentów, których dopełniają problemy z jakimi borykają się niejedne rodziny. Poznań staje się miastem, w które autorka tchnęła nowe życie. Oczami wyobraźni chodziłam znanymi mi wcześniej drogami i poznawałam je na nowo, próbując przechytrzyć autorkę i rozwikłać zagadkę - bez powodzenia. Ta książka nie daje się zwieźć. Czytelnik musi przez cały czas pozostać czujny i w ciągu zaledwie jednego tygodnia, w którym dzieje się akcja, zmierzyć się z ludzką tragedią, mającą drugie - mroczne oblicze. 

Mogłabym na siłę starać się czegoś uczepić, szukać wad lub drobnych potknięć, jednak nawet jeśli gdzieś one się ukryły, zostały przytłoczone genialnością fabuły. Nie sposób zwracać uwagę na nic poza akcją i bohaterami. Jeśli szukacie czegoś pełnego wrażeń - sięgajcie po twórczość Joanny Opiat-Bojarskiej!


★★★★★★★★☆☆


sobota, 3 września 2016

Przeszłość to fundament na którym stoimy (Immunitet - Remigiusz Mróz)


O tym jak bardzo nie potrafiłam się doczekać tego tomu raczej mówić nie muszę, jeśli czytaliście recenzję Rewizji, która ukazała się jakoś pod koniec marca. Teraz w pełni szczęścia przybywam z recenzją Immunitetu, jednak dzisiaj zapewne w krótszym wydaniu niż zazwyczaj (albo i nie).

Trudno jest napisać coś o czwartym już tomie i się nie powtarzać. Każda książka z tej serii utrzymana jest na podobnym, niesamowicie wysokim poziomie, a jedyne co się zmienia, to mój odbiór całości, w końcu od premiery pierwszego tomu minęło już półtorej roku. 

Do znudzenia będę powtarzać, że najlepszym w tej serii jest nawet nie tyle humor, który potrafi rozładować napięcie budowane wraz z upływem stron, a bohaterowie i relacje jakie ich łączą. Chyłka jest dość denerwującą postacią, ale dla innych bohaterów, a nie czytelnika. Jej zachowanie dość często pozbawione jakiegokolwiek hamulca czy logiki, na dobrą sprawę kształtuje jej postać i czyni ją bohaterką pewną siebie i śmiało stąpającą po gruncie, niezależnie od tego, czy jest nim kruchy lód czy twarda skała. 

Tym razem na dobre wracamy do kancelarii Żelazny & McVay i mimo że patronem Kordiana pozostaje mecenas Buchelt, powracamy do prawniczego duetu Chyłka & Zordon (spokojnie, tym razem już po tej samej stronie barykady) jednak żadne z nich nie zapomina o sprawie z poprzedniego tomu i tego, do czego się posunęli. 

Immunitet zaczyna się właściwie w tym samym momencie co zakończyła się Rewizja, jednak już od początku pojawia się postać Sebastiana Sendala - najmłodszego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, a przy okazji znajomego ze studiów Chyłki i jego oskarżenia o morderstwo. Zanim jednak sprawa trafi do sądu, pojawia się pytanie, czy pozostali członkowie TK uchylą immunitet Sendala, który na dobrą sprawę nie wie, czego dokładnie dotyczy oskarżenie. 

Złapałam się nie tym, że czytając tę książkę, szukałam coraz to kolejnego dna sprawy, niekiedy nawet w momentach kiedy go nie było. Przyzwyczaiłam się już do licznych zwrotów akcji, a tutaj nawet najprostsze rozwiązania, tak na dobrą sprawę potrafią zaskoczyć. O tej części powiedziałabym spodziewajcie się niespodziewanego. Jednak jeśli chodzi o historie głównych bohaterów, to będąc spostrzegawczym, będzie się w stanie, bez większego problemu, domyślić zakończenia - takie jedno zdanie wypowiedziane przez Chyłkę daleko przed końcem, sprawiło, że rozważałam taką a nie inną ewentualność (jakkolwiek to zdanie dziwnie nie brzmi, to jeden fragment, pojawiający się podczas rozmowy sprawił, że domyśliłam się zakończenia, albo po prostu ja sama jestem dziwna, co jest bardzo prawdopodobne bo moja mama do podobnych wniosków nie doszła). Jest to chyba pierwsze zakończenie, które bardziej mnie rozbawiło niż zdenerwowało, bo mimo że jestem ciekawa jak potoczą się losy bohaterów, to nie jest to zakończone z takim przytupem jak w Rewizji. (Chociaż czasami takie wytchnienie jest naprawdę potrzebne, może nawet nie czytelnikom a samym bohaterom)


W czwartym tomie, cierpliwość ciekawskich przeszłości Chyłki, zostaje nagrodzona i rozbudzona,  bo jednak nie wszystkie karty zostały od razu odkryte. Miejmy więc nadzieję, że kolejny tom pojawi się w niezbyt dalekiej przyszłości.

Wracając do odbioru całości, muszę przyznać, że nie mam problemów ze zrozumieniem osób, którym ta seria nie przypadła specjalnie do gustu. Dosyć odważny język (myślę, że użycie słowa wulgarny ma zbyt negatywny wydźwięk) może odrzucać młodszych czytelników, którzy raczej powinni trochę poczekać zanim sięgną po tę serię. Nie uważam jednak, aby te książki były w jakiś sposób przesadzone. W porównaniu do trylogii z Forstem tutaj każdy tom od początku do końca utrzymany jest na równym poziomie (ale spokojnie, bo Forsta także bardzo lubię), jednak nie brak w nich nawiązań do aktualnych tematów dotyczących nie tylko polityki, co sprawia, że ma się wrażenie jakby bohaterowie naprawdę żyli.

Aczkolwiek myślę, że po tę pozycję sięgną przede wszystkim fani Chyłki i Zordona, w końcu raczej nikt na siłę nie będzie brnął w czwarty tom, jeśli poprzednie nie przepadły mu do gustu, więc z czystym sercem mogę polecić tę książkę, bo mimo że jest najobszerniejszą częścią, czyta się ją błyskawicznie. Genialnie sprawdza się także jako sposób na odreagowanie stresu, ponieważ po raz kolejny cięty język bohaterów i ich specyficzny humor budują nastrój nie do podrobienia. Takie klimaty tylko i wyłącznie w serii z Joanną Chyłką. 

★★★★★★★★★☆

PS Wybiera się ktoś na Poznański Festiwal Kryminału GRANDA? (23-25 września) Polecam i to gorąco, bo w gronie pisarzy - sami najlepsi! Osobiście też będę ale jeszcze nie wiem, w który dzień dokładnie, chociaż obstawiam sobotę, mam nadzieję, że z kimś się z Was spotkam! 

sobota, 4 czerwca 2016

Strach ma wielkie oczy (Nic oprócz strachu - Magdalena Knedler)


Polacy mają naturę do narzekania. Bardzo dużo osób nie czyta książek rodaków, od razu przypisując ich do kategorii słabych, nudnych i niewartościowych. Znając twórczość Katarzyny Bondy, Remigiusza Mroza czy Patrycji Gryciuk zastanawiałam się, jakim cudem można uważać polską literaturę za gorszą niż zagraniczną. Jednak z bólem serca muszę przyznać, że na kilkadziesiąt naprawdę dobrych powieści, znajdzie się jakaś czarna owca. 

Anna Lindholm z wielką ulgą opuściła rodzinny Hel. Przeprowadzając się do Szwecji zamknęła dla siebie drzwi do miasta z dzieciństwa, nie sądziła jednak w jakich okolicznościach przyjdzie jej wrócić na znienawidzony półwysep. Zaczynając pracę w policji, wychodząc za starszego od siebie wielbiciela mebli i utrzymując kontakt z ojcem, jej własna matka, skreśliła ją ze swojego życia. Anna odnalazła się w miasteczku Ystad, nie myślała jednak, że kiedyś to miasto zmieni się dla niej nieodwracalnie.

Anna zamykając w więzieniu długo tropionego przez nią Narcyza - seryjnego mordercę, nie sądziła, że jej życie niebezpiecznie splecie się z historią mężczyzny, który resztę życia ma spędzić w więzieniu. Kiedy w wyniku nieprzypadkowego wypadku jej mąż zostaje sparaliżowany, cały jej świat staje na krawędzi, jednak wszystko zaczyna się dopiero, kiedy Narcyz zostaje otruty, a Anna zaczyna otrzymywać rysunki i cytaty z utworów Oscara Wild'a...

Wydawać by się mogło, że pomysł na fabułę, to klucz do sukcesu. Magdalenie Knedler wśród rzeki różnego rodzaju kryminałów, udało się stworzyć coś, co intryguje czytelnika. Arszenik w XXI wieku? Literatura, opera, fascynacja meblami i obsesja na punkcie Wild'a? Tyle wystarczy aby zaintrygować wielbicieli klasyki w klimatach Agathy Christie, co więc sprawiło, że po kilkuset stronach, każda kolejna stawała się ogromnym wyzwaniem?

Przeniesienie akcji do Skandynawii nie sprawiło, że bohaterowie od razu stają się najmocniejszą stroną powieści. Ciężko mi przyznać, ale coś co zniszczyło potencjał serii z komisarz Lindholm to postacie jakie się na jej kartach pojawiają. Nie chodzi nawet o ich charaktery, ale sposób ich przedstawienia. 32-letnia komisarz zachowuje się jak infantylna nastolatka. Swoimi przemyśleniami dorównuje najbardziej irytującym bohaterkami powieści dla młodzieży. Na świetnym pomyśle niestety ta książka się kończy.

Nic oprócz strachu ani przez chwilę nie sprawiło, że z niecierpliwością chciałam doczekać się rozwikłania zagadki. Większości można było się domyślić wraz z pojawianiem się kolejnych postaci. Nie mogłam doczekać się końca, ale tylko i wyłącznie dlatego, aby mieć już tę pozycję za sobą.

Zazwyczaj długie opisy i szczegóły sprawiają, że akcja niepotrzebnie się spowalnia, jednak w tym przypadku skupienie się na otoczeniu, pozwala chociaż w pewnym stopniu odpocząć od bohaterów. Każdy kolejny dialog, to ćwiczenie cierpliwości dla czytelnika. W pewnym momencie nasunęła mi się tylko jedna myśl: niech oni w końcu przestaną mówić! 

Chcecie się przekonać, dlaczego podstawowe zasady akcentowania są ważne? Spróbujcie sobie wyobrazić dialogi, które w główniej mierze składają się z wykrzykników i to w wydaniu pomnożonym przez 3. Helloł!!! Czy w inny sposób nie można podkreślić emocji?! Czy konieczne było, aby każde zdanie w wypowiedzi wyglądało dokładnie tak?! Naprawdę, czasami kropka potrafi powiedzieć więcej, niż milion zbędnych znaków, uwierzcie.

Myślałam, że będzie to kryminał na 5. Okazało się jednak, że Nic oprócz strachu nie dorasta do pięt kryminałom ze Skandynawii i innym utworom z Polski. Konkurencja jest bardzo wysoka, dlatego nie będę kontynuować tej serii, chociaż jeśli kiedyś zapomnę, dlaczego język powieści ma wielką wagę, zajrzę do tej pozycji. Jestem zła, bo jestem zawiedziona. Opis, fabuła i pomysł na bohaterów jest na najwyższym poziomie, jednak czegoś zabrakło w odbiorze całości. Mam jednak nadzieję, że tylko ja miałam takie problemy. Życzę Wam, abyście dostrzegli w tej powieści coś więcej.

Ocena: 
3/10

środa, 30 marca 2016

[PREMIEROWO] Nie od każdego dna można się odbić (Rewizja - Remigiusz Mróz)


Jak bardzo człowiek może być monotematyczny? Nie zamierzam tego sprawdzać, ale obiecuję, że skoro przyszła wiosna to dzisiaj jest to ostatnia książka Remigiusza Mroza na Find The Soul co najmniej do maja ;)

Moja przygoda z Joanną Chyłką zaczęła się dokładnie rok temu. Kasację czytałam zeszłorocznej Wielkanocy i od tego czasu przeczytałam 8 książek tego autora. Jednak jeśli po tylu pozycjach czegokolwiek się nauczyłam, to tylko tego, żeby nigdy nie zakładać chociażby cienia happy endu zanim nie doczyta się ostatniego zdania i dotyczy to nawet ostatnich tomów. 

Joanna Chyłka stawiając na moralność pogrzebała swoją karierę doszczętnie, a jej kolejne decyzje postawiły kropkę nad i, dlatego nawet jako jedna z najlepszych upadła na dno. Kiedy jednak pojawia się chociaż cień szansy na odbudowanie swojej reputacji, a przynajmniej na odpłacenie się starym wrogom, staje do boju, który albo ją w jakimś stopniu uratuje, albo będzie kamieniem grobowym warszawskiej prawniczki. 

Podwójne morderstwo na Ursynowie nie wydaje się niczym szczególnym, do czasu gdy nie okazuje się, że w grę wchodzi stawka milionowego odszkodowania. Na pierwszy rzut oka sprawa powinna być prosta, jednak gdy okazuje się, że odszkodowanie ma otrzymać Rom wygnany ze swojego społeczeństwa, a firmę ubezpieczeniową reprezentuje kancelaria Żelazny & McVay sprawa przeradza się się w prawdziwe być albo nie być. Aczkolwiek każdy krok odsłania następne dno sprawy, która jest świetną przykrywką dla czegoś zupełnie innego... 


Rewizja to na pierwszy rzut oka kolejny tom o duecie Chyłka & Zordon, chociaż w tym przypadku trudno mówić o jakimkolwiek duecie. W czasie kiedy kariera Kordiana trafiła na właściwe tory, Chyłka zmierza do katastrofy. Wydawać by się mogło, że tych dwoje przeszło już tyle, że nic czytelnika nie zaskoczy, jednak kiedy Chyłka sięga po butelkę częściej niż można by to sobie wyobrazić, a Zordon walczy z dylematem: kariera czy może jednak etyka i moralność, życie rzuca bohaterom kolejne kłody pod nogi.

Można powiedzieć, że ich role się odwróciły. Jednak w czasie gdy Kordian walczy ze samym sobą, a Chyłka skutecznie pozostaje w stanie nietrzeźwym i stara się odgonić koszmary z przeszłości, powracają bohaterowie o których wydawałoby się, że możemy już dawno zapomnieć.

III już tom serii o Joannie Chyłce był dla mnie zdecydowanie najbardziej wyczekiwaną książką tego roku i podczas gdy będę starała się cierpliwie i spokojnie czekać na IV część, spróbuję Wam chociaż po części wytłumaczyć, dlaczego kontynuacja tej serii trzyma poziom a nawet podnosi go jeszcze wyżej.

Rewizja zaskakuje już od pierwszej strony, ponieważ zmiany jakie zaszły w bohaterach przechodzą najśmielsze wyobrażenia. Chyłka alkoholiczką, udzielającą porad prawnych w butiku? Chyłka broniąca Roma i trzymająca stronę tolerancji, podczas gdy kancelaria ma więcej za uszami niż ktokolwiek kiedyś pomyślał?

Na 624 stronach, autor zbudował historię, której nie sposób odłożyć ani na chwilę, chociaż czasem chciałoby się na dobre o wszystkim zapomnieć. Ta książka sprawia po prostu przykrość tym, w jakim kierunku zmierzają losy bohaterów. Po raz pierwszy mamy okazję poznać przeszłość Chyłki, ale także zobaczyć jakim przyjacielem jest Kormak. Mam nadzieję, że tego trio nie zabraknie w kolejnej części ponieważ po końcówce zwątpiłam już we wszystko.

Klimat Rewizji wraca do tego znanego nam z Kasacji. Po raz kolejny wkraczamy do wielkiej korporacji i jeszcze większych problemów. Czy Chyłka będzie potrafiła nawet w takim stanie wyjść ze sprawy obronną ręką? Czy jednak jej problemy okażą się zbyt silne, a Kordian jedną decyzją przekreśli swoją karierę już na starcie? Czy Kormak mimo wszystko pozostanie lojalny przyjaciołom, a ideały drzemiące w głowie młodego prawnika jak i jego obawy co do imiennego partnera się sprawdzą?  Dowiecie się tego tylko w jeden sposób, jak najszybciej sięgając po najnowszą książkę Remigiusza Mroza!

W tej książce nie brak motywu prawniczego, jednak tym raz mierzymy czoło tolerancji, a właściwie jej braku. Sprawa Roma daje nam okazję, na spojrzenie z innej perspektywy na społeczność Cyganów. I być może chociaż w jakimś stopniu sprawi, że zaczniemy ich postrzegać jak ludzi, tak jak zrobili to niektórzy bohaterowie?

Jako że jest to III tom, nie będę za dużo mówić o tym jak ta książka została napisana, bo wszyscy dobrze to wiemy. Niesamowici, charakterni a nawet miejscami irytujący bohaterowie, których nie sposób nie lubić, lekki styl przepleciony humorem oraz klimat niczym nie ustępujący poprzednim książkom to przepis na godną kontynuację!

Ale uważajcie - zakończenie jest okropne i nie wiem jak Wy, ale ja pilnie potrzebuję IV tomu!

Ocena: 
9/10
+ 4,1 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)
+ 17/52 Książki w Roku 


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia