środa, 18 kwietnia 2018

nudy jak flaki z olejem? // Znajdź mnie // J.S. Monroe


Dawno żadna książka nie zmusiła mnie do tego typu rozmyślań. Baaa, nawet nie wiem czy kiedykolwiek, jakaś obudziła we mnie takiego typu pytania. Czy autorzy nie mogą ograniczyć się do jednego gatunku, tylko na siłę muszą przeplatać kilka, z marnym skutkiem dla każdego z nich? Wiem, że ostatnio przyszła moda na wielowątkowość i przenikanie się gatunków, jednak jak słusznie zauważyła jedna dziewczyna na instagramie, niektóre pozycje powinny zostać tym czym są - obyczajówką z wątkiem kryminalno powiedzmy sensacyjnym, a nie być nazywane od razu mrożącym krew w żyłach thrillerem. Z tego nie może wyjść nic dobrego. No i z tej pozycji zdecydowanie nic takiego nie wyszło. 

To nie jest ani zgrabnie napisana powieść, ani ciekawa historia. Ona jest przede wszystkim przekombinowana i przerysowana, przez co nie mogłam pozbyć się myśli, a wręcz głośnego alarmu w głowie, o treści: "to nierealne!" Nie chcę się rozwodzić nad treścią, jednak sam opis książki ma się do niej po prostu nijak. Tak jak zazwyczaj uważam, że to co drukuje się na okładkach jest krzywdzące, ponieważ spłyca historię, tym razem okazuje się czymś, co nazwałabym "drobnym" niedopowiedzeniem. Opis sprawił, że oczekiwałam całkiem innej, LEPSZEJ historii. 

czwartek, 12 kwietnia 2018

przyroda zaskakuje, ale czy autorzy również? // rzecz o sowach // leigh calvez


Mieliście kiedyś jakieś przemyślenia na temat sów? Nie uwierzę jeśli powiecie że nie. Bo jak tu nie pamiętać o Puchaczu z Kubusia Puchatka czy o Hedwidze z Harry'ego Pottera? W moim przypadku szczególnie ten drugi ptak sprawił, że ściany w moim pokoju były wyklejone zdjęciami sowy śnieżnej. Marzyłam, żeby mieć taką w domu (i może wysyłać nią listy do znajomych). Na myślach na szczęście się skończyło i poza dwoma papugami nic posiadającego pióra w moim domu nie zamieszkało. Jednak kiedy zobaczyłam, że ukazała się książka na temat tych stworzeń to no cóż. Szkoda byłoby do niej nie zajrzeć. Tym bardziej że Rzecz o ptakach (wiem że to całkiem inny autor ale wydawnictwo to samo) przyjęła się w Polsce bardzo dobrze i wiele osób mi ją polecało. Jak więc wypadły sowy?

wtorek, 3 kwietnia 2018

osz ty marcu, coś mnie tak oszukał // posumowanie miesiąca



Jeszcze kilka tygodni temu, gdyby ktoś powiedział mi, że doczekam się tej zimy śniegu we Wrocławiu - wyśmiałabym go. Gdyby dodał, że spadnie on w połowie marca, kiedy myślami już wszędzie widziałam wiosnę - tym bardziej stwierdziłabym, że ta osoba postradała zmysły. Jednak no cóż. Jeśli czegoś mnie ten miesiąc nauczył, to na pewno będzie coś w stylu - cuda się zdarzają. Mam więc nadzieję, że prognozy na najbliższe dni się sprawdzą i już na dniach doczekam się słonka i temperatury zbliżającej się do 20 stopni (tak, w tym zakresie jestem ogromną optymistką). Jeśli nie, to nic, myślami nadal będę w wiosennym nastroju. Szkoda tylko że ta wiosna to i dość spora dawka nauki. Ale jak to mówią, nie samymi przyjemnościami człowiek żyje. I dla uczelni czas trzeba znaleźć. 

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

ślepy archeolog // marta guzowska



Nigdy nie byłam w Grecji i raczej w najbliższej przyszłości się to nie zmieni, mimo że Santorini jest na mojej podróżniczej liście od miesięcy. Z archeologią również nie łączy mnie zbyt wiele, może poza wspólnym dziekanatem i zamiłowaniem z dzieciństwa. Jednak powieści Marty Guzowskiej od lat (bez powodzenia) lądowały na moich czytelniczych listach. Nawet dwie pierwsze książki znajdują się w mojej biblioteczce. Dlaczego więc, wcześniej nie zapoznałam się z twórczością tej autorki? Sama chciałabym wiedzieć. Na szczęście Ślepy Archeolog nie podzielił losów swoich poprzedników i wystarczył zaledwie jeden dzień, bym zapoznała się z jego historią. 

Autorzy wykorzystują każde środowisko do uknucia zbrodni i zbudowania w jego oparciu fabuły. Nie powinno więc dziwić wykorzystanie wykopalisk i ośrodka badawczego na Krecie. W końcu starożytne ruiny to bardzo wdzięczny temat do zbudowania tła i nadania tajemniczego klimatu już na samym wstępie. W przypadku tej książki nie jest to jednak czymś niezbędnym, ponieważ autorce wystarczyłby sam główny bohater do stworzenia niesamowicie wciągającej powieści.

piątek, 23 marca 2018

dałam się nabrać? // Slammed // Colleen Hoover



O Colleen Hoover pisałam na blogu już nie raz. Zarówno pozytywnie jak i wręcz przeciwnie. Na początku myślałam jednak, że pierwszej jej serii nie przeczytam. Dlaczego? Wiele osób skutecznie mi ją po prostu odradzało, mówiąc że jest najsłabsza. Czy mieli rację? Czy Slammed i kontynuacja (bo w tym poście postaram się podsumować całość, a nie tylko pierwszy tom) jest naprawdę najgorszą historią Hoover? Już na wstępie mogę Wam powiedzieć, że zdecydowanie nie. Czy jednak jest tak pięknie jak można by się spodziewać? 

Jeżeli ktoś śledzi mnie na instagramie, to zapewne zauważył, że mniej więcej miesiąc temu oszalałam na punkcie historii Layken i Willa. Zaledwie po kilku rozdziałach, wiedziałam, że to jest ta Hoover w której się zakochałam. Taka, która jeszcze nie miała szansy popaść w schemat i przesadzony dramatyzm. Której historia bardzo prosta, okazała się niezwykle poruszająca i przejmująca. Slammed po prostu chwyciło mnie za serce. Zarówno prostotą języka jak i samym rozwojem uczucia u bohaterów. To jednak, co okazało się największym plusem tej książki, to nic innego jak poezja, a dokładniej slamy poetyckie. Każdy wiersz w którym bohaterowie odsłaniali fragmenty siebie, sprawiał, że miałam ogromną potrzebę znalezienia się kiedyś na takim wydarzeniu. Dlaczego więc uważam, że w pewien sposób dałam się nabrać?

wtorek, 13 marca 2018

najtrudniejsze strony roku // Krótka wymiana ognia // Zyta Rudzka


Najkrótsza książka ostatnich miesięcy, czy to tylko pozór? Niecałe 200 stron a sprawiło mi o wiele więcej problemów niż tomiszcza zbliżające się do tysiąca. Dlaczego? Zyta Rudzka o ile dobrze wiem, powraca z nową książką po wielu latach. Nikt jednak nie zapowiadał lekkiej lektury. I zdecydowanie nikt takiej lektury nie otrzyma. 

Krótko. Krótka wymiana ognia, to książka, która wymaga pełnego skupienia. Od razu po przeczytaniu, nasunęła mi się jedna myśl. To nie jest lektura dla każdego. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób mówiąc kolokwialnie - wymięknie. Ja miałam momenty, że chciałam tę książkę odłożyć i zapomnieć, że w ogóle wpadła w moje ręce. Ale jednak ciekawość zwyciężała. Za każdym razem. Dlaczego? 

niedziela, 11 marca 2018

Pasażerka // Lisa Lutz



Jakbym miała w krótki sposób określić tę książkę, byłyby to trzy słowa. W pełni amerykańska. Tak to thriller, powiedzmy. Jednak dla mnie to przede wszystkim powieść drogi. Dlaczego? Powiedziałabym, że Pasażerka to po części historia pewnej kobiety, która ucieka. Ucieka od śmierci swojego męża, ucieka od wydarzeń z przeszłości, ucieka od osób które znała i od osoby, którą była. Jednak jak się okazuje, tylko na pozór ucieka ze względu na morderstwo. Czy ona kiedykolwiek dopuściła się jakiegoś? 

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia