niedziela, 17 września 2017

Szczygieł - pseudo błyskotliwy bełkot, którym zachwyca się szara masa czy jednak coś więcej? // Szczygieł // Donna Tartt



Nikt nie wybiera własnego serca. Nie możemy zmusić siebie do tego, żeby chcieć czegoś, co dobre dla nas lub dla innych ludzi. Nie wybieramy tego jacy jesteśmy. 

Czytamy książki, fascynujemy się sztuką w szeroko rozumianym tego słowa znaczeniu. Ale ile razy chodzimy znudzeni do muzeów, bo tak wypada? Oglądamy filmy i chodzimy do kina, bo wtedy inaczej obraz na nas oddziałuje... Książek czytamy kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt rocznie. Jednak po ile z nich sięgamy ze względu na samo poczucie piękna i jakiegoś wewnętrznego poczucia spełnienia? Czytamy na wyścigi, coraz częściej liczy się ilość a nie jakość. Donna Tartt jest gdzieś jednak poza tym. To nie jest autorka, po którą można sięgnąć i przeczytać tylko ze względu na to, że "taka jest moda". Obiecuje Wam, że bez otwarcia umysłu książki tej autorki będą nudne, niezrozumiałe i pozbawione sensu. Owszem, można zabrać się za lekturę, aby przekonać się o co chodzi. Jednak mam nadzieję, że zaledwie po kilku stronach zrozumiecie, że te setki stron wymagają skupienia i zaangażowania. Tylko wtedy kiedy dotrzecie do końca, będziecie mogli poczuć ogrom powieści jaką jest Szczygieł (nie wypowiadam się na temat Tajemnej Historii, gdyż zwyczajnie jeszcze jej nie przeczytałam). Dopiero wtedy, gdy spojrzycie na tę książkę jako całość i zagłębicie się w jej słowa, szczególnie te końcowe, będziecie mogli poczuć, że to jest TO. 

czwartek, 14 września 2017

autumn vibes // plany & cele na jesień '17


Jesień. Ulubiona pora roku wielu książkoholików. Za co? Chyba dużo tłumaczyć nie trzeba. Za kolorowe liście na drzewach. Za ich szum i szmer pod butami. Za ostatnie ciepłe i jasne promienie słońca popołudniami. Za sweterki, aromatyczne herbaty, kakao i ciasta dyniowe. Za długie wieczory przy świecach z naprawdę dobrą lekturą bądź filmem. Za jazdę na rowerze po parku, za spacery w czasie deszczu. Za grube skarpety, gorące szarlotki ale przede wszystkim za radość i po prostu za klimat. 

Jednak w tym roku pogoda szaleje. Jesień była, jest a przecież dopiero będzie. Ranek potrafi zaskoczyć słońcem, aby po południu lunął deszcz, a wieczorem znów wiatr i powietrze jakby rano miała nas zastać śnieżyca. Przecież to początek września! Ale jako że w sumie bardziej pasuje tu kwietniowe powiedzenie "kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata" to myślę, że to dobra pora aby opowiedzieć Wam o moich planach na jesień. I tych książkowych i filmowych, a może i podróżniczych, i muzycznych. Postaram się też, do każdej z tych kategorii dorzucić garść polecajek z ubiegłych lat. 

niedziela, 10 września 2017

3 urodziny bloga, czyli jak wytrwałam w sferze blogowej przez trzy lata



Trzy lata, wczoraj minęły dokładnie 3 lata, od dnia, kiedy na blogu pojawił się pierwszy post. Nie wierzę, że to już taki szmat czasu. Oczywiście dla niektórych trójka to mała liczba. Ja jednak jestem dumna, że tyle lat wytrwałam i mam zamiar doczekać ich jeszcze wielu. Wtedy - 9 września 2014 roku, raczej nie myślałam, że dzisiaj będę w takim miejscu, że blog stanie się stałym elementem mojego życia. 

Początki z perspektywy czasu wydają mi się śmieszne. Ale przecież jakoś trzeba było przez nie przejść. Blog powstał na samym początku liceum. Towarzyszył mi przez ten okres i na pewno nie raz pomógł. To była moja odskocznia od klasy o profilu ścisłym. Teraz na studiach już raczej humanistycznych nie zamierzam go porzucać. Najpierw Find the Soul, teraz Fantastyczne książki, zostają na stałe. Wiecie, żałuję, że przez ten czas narodziło się i umarło kilka naprawdę ciekawych miejsc w sieci. Mnie również zdarzały się chwile słabości, jednak chyba nie potrafiłabym tego rzucić. Nie po tym wszystkim. Nie po tych wszystkich cudownych momentach. Spotkaniach z Wami na Targach Książki, spotkaniach z autorami, na które jechałam przez połowę kraju. Przez ludzi, którzy przez ten czas pojawili się w moim życiu. Przyjaźnie, które trwają już przez lata i które tylko się umacniają. Nigdy bym nie pomyślała, że praktycznie gdzie nie pojadę, zawsze mogę napisać do kogoś, kto chciałby wyskoczyć na wspólną kawę i przejść się po pobliskich księgarniach. Już nie są straszne dalekie wyprawy, spanie w dziwnych miejscach, kiedy towarzyszą Ci osoby, z którymi dzielisz pasję. 

środa, 6 września 2017

czy ja właśnie zrozumiałam fizykę? // Wszechświat w Twojej dłoni // Christophe Galfard // przedpremierowo


PREMIERA 13 WRZEŚNIA

Mat-fiz. Trzy lata mojego życia. Matematyka, fizyka i informatyka jako stały rozkład dnia. Nigdy jednak nie przywiązywałam wielkiej wagi do praw natury, rządzących naszym światem i naszą codziennością. Wiem jednak jedno. Wszechświat nie mieści się w dłoni. A może jednak? 

Nazwisko Galfarda może być Wam nieznane. Mam jednak ogromną nadzieję, że Hawking Wam nie umknął, nawet jeśli jesteście z przedmiotami ścisłymi na bakier. Ten człowiek to jeden z najwybitniejszych uczonych naszych czasów, a Galfard to jego uczeń. Tylko ten jeden fakt wystarczył, abym rzuciła wszystko dla tej pozycji. Czarne dziury, potęga i bezmiar wszechświata to coś, co fascynuje mnie od dziecka, od czego boli mnie głowa, gdy tylko o tym myślę. Jednak Galfard przez 400 stron sprawił, że wszechświat nareszcie pomieścił się w mojej głowie i sprawił, że dostrzegłam w tym wszystkim sens. 

sobota, 2 września 2017

czytam, czy udaję, że czytam? // podsumowanie sierpnia



Wakacje się skończyły i mimo że zostało się jeszcze kilka tygodni, zanim rozpocznie się rok akademicki, to już psychicznie jestem przygotowana na to, że wolne się skończyło. Może to mnie zmobilizuje, aby czytać więcej? Czy tylko u mnie jest taka zależność, że im więcej mam do nauki na zajęcia, tym więcej czytam? A gdy mam wolne, nieprzeczytane stosy rosną w zastraszającym tempie? 

Lipiec zapoczątkował czytelniczy kryzys, który trwał w najlepsze przez większość sierpnia. Mogę jednak przyznać już, że wiem dlaczego ostatnio w ogóle czytanie nie sprawiało mi przyjemności. Kolejne rozczarowania podczas czytania, sprawiły że zaczęłam poszukiwać powodu i go znalazłam. Przyzwyczaiłam się do czytania książek, które porywają od pierwszych stron, które zasługują na więcej niż 10/10. Przez to zapomniałam, że takie 7/10 także potrafią być niezwykle wartościowe i przyjemne. Wszystko zależy od podejścia. Długo zajęło mi przypomnienie sobie o tym. Jednak zawsze lepiej późno niż wcale. Co prawda, sierpień przede wszystkim był miesiącem rozczarowań, jednak jego końcówka daje nadzieję, na lepszy wrzesień. 

czwartek, 31 sierpnia 2017

czy umiem się streszczać? // Felicia Zaginęła // Jørn Lier Horst



Ilekroć zbliża się premiera nowej książki Horsta, nie mogę się doczekać powrotu do dobrze znanych mi postaci. Kiedy "jesteście" z nimi przez blisko dwa lata, w pewien sposób zżywacie się z nimi. Czy to jest przyczyną tego, że cokolwiek by się nie działo, każda kolejna historia robi na mnie podobnie dobre wrażenie? Czy może tym razem autorowi podwinęła się gdzieś noga, a właściwie pióro i mam się czego przyczepić? 

Felicia Zaginęła to drugi tom serii o komisarzu Wistingu (a ósmy wydany u nas). Można by powiedzieć, że to nie pierwsza (a już na pewno nie jedyna) seria, której głównym bohaterem jest policjant. W ostatnich latach pojawiło się wielu "wspaniałych" komisarzy, którzy w taki lub inny sposób zawładnęli czytelnikami. Co ma więc w sobie William Wisting, że mimo poplątania w kolejności wydawania części serii, czytelnicy się nie poddają i powoli układają poszczególne historie w całość? 

czwartek, 24 sierpnia 2017

Dziewczyna z Brooklynu // Guillaume Musso



Kiedy romanse, młodzieżówki, fantastyka, a nawet ukochani autorzy nie pomagają w walce z czytelniczym dołkiem pt. "nic mi się nie podoba", czas sięgnąć po większy kaliber, zwany thrillerem. Dawno nie sięgałam po ten gatunek, ze względu na to, że lato to niekoniecznie najlepszy na nie czas, że jestem przyzwyczajona do czytania kryminałów i sensacji jesienią i zimą... bla, bla, bla. Jednak skoro nic ostatnio mi się nie podoba, to czemu nie zaryzykować. W końcu do stracenia nie było nic, więc w taki sposób zdecydowałam, że to jest ten moment na Dziewczynę z Brooklynu. Czy to była dobra decyzja? No już nie koniecznie... ha! Żartuję. Dzisiaj nie wyleję "wiadra hejtu", ale w sumie, sami się przekonajcie. 

Guillaume Musso, to autor o którym muszę przyznać, nic wcześniej nie słyszałam. Jednak kiedy dotarły do mnie głosy, że okładka jest tylko na pozór "Sparksowa", a historia tak naprawdę skrywa całkiem niezły thriller (tak, mam na myśli Paulę z www.ruderecenzuje.pl), moja ciekawość musiała zostać zaspokojona. Bo kiedy nawet czekając w kolejce u optyka, pani zaczyna emocjonalnie reagować, kiedy tylko zauważa co czytasz, coś musi w tym być. Wtedy kiedy sama byłam na 30 stronie, dostałam rozkaz, aby zaznajomić się z całą twórczością tego autora, bo "to książka mojego ukochanego pisarza!". Czy możecie przejść koło tego obojętnie? No ja nie potrafię. 

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia