czwartek, 15 lutego 2018

"jeden z nich jest księciem!" // Royal Królestwo ze szkła // Valentina Fast

Zapewne ogromna część z Was, wychowała się na księżniczkach z Disneya. Może ktoś tak jak ja, pozostał względem nich obojętny i nigdy z wytęsknieniem nie wyczekiwał, aż Kopciuszek, Mulan czy jakakolwiek inna bajka poleci w telewizji, albo wręcz przeciwnie, z premedytacją zmieniał kanał no bo "mamo no naprawdę?". 

Tak więc tematy księżniczek zaczęły mnie interesować zdecydowanie później, a już szczególnie, kiedy trafiła do mnie pierwsza z książek Kiery Cass. Nie byłam już wtedy dzieckiem, ale pozwoliłam sobie na odrobinę marzeń i fantazji. Nie jest tajemnicą, że historia Ami i Maxona jest moją ulubioną jeżeli chodzi o romanse młodzieżowe, nie ma już też szans na to, aby cokolwiek innego to zmieniło, gdyż po prostu taką tematykę omijam. Co więc się stało, że sięgnęłam po Royal? W dużej mierze szydercze komentarze, które pojawiły się, jak tylko okazało się, że taka książka zostanie wydana w Polsce i wszystkie zarzuty, że jest to po prostu plagiat Rywalek. Wiem, że nie jestem jedyną, której to wystarczyło za bodziec, do sięgnięcia po wytwór Valentiny Fast. Będę śledzić pojawiające się recenzje, bo ciekawi mnie spojrzenie innych na historię Tani i tego w jaki sposób została ona opisana. 

wtorek, 13 lutego 2018

ja w przeciwieństwie do niej nie będę ściemniać... // Kłamczucha // e. Lockhart


Macie czasami tak, że kiedy skończycie wyjątkowo beznadziejną (w waszym odczuciu) książkę, zastanawiacie się, czy była to wina samej powieści, waszego nastawienia czy innych okoliczności? Zazwyczaj przechodzę z tym do porządku dziennego, jednak w przypadku tego tytułu... kompletnie nie rozumiem. Nie rozumiem jaki sens ma ta powieść, nie wiem dlaczego byłam nastawiona na coś przynajmniej przeciętnego (no chociaż liczyłam na coś dobrego i to nawet bardzo) ale wiem jedno. Nie polecam. 

e. Lockhart była na mojej liście "do przeczytania" od lat. Jeszcze zanim w Polsce ukazało się Byliśmy łgarzami. Pamiętam, jak moja przyjaciółka przeczytała tę powieść w oryginale i skazała mnie na liczne próby przekonania, że muszę ją przeczytać. Kiedy ten tytuł został w końcu przetłumaczony, wiele osób stwierdziło, że odebrało to historii wszystko co najlepsze. Lata minęły, a ja sama w końcu nie sprawdziłam, o co chodzi. Jednak kiedy pojawiła się Kłamczucha, przypomniały mi się słowa zachwytów i pomyślałam, że tym razem sama przekonam się, co autorka potrafi. Jak ja tej decyzji żałuję...

niedziela, 4 lutego 2018

Make your bed // William H. McRaven


Podświadomie zrodziło się we mnie przekonanie, że te najbardziej wartościowe książki muszą mieć sporą objętość. No bo jak to, można się streścić do kilkudziesięciu stron a i tak zmienić cudze postrzeganie świata i życia? Tak nie może być. Dlatego zazwyczaj do wszelkich treści "poradnikowych" podchodzę z dystansem. Lubię jednak niekiedy po takie pozycje sięgać, bo czyta się je szybko. Jednak kiedy obejrzałam przemówienie admirała McRavena, wiedziałam, że chcę po to sięgnąć z jakimś większym przekonaniem. Wiedziałam czego się spodziewać i wierzyłam, że się nie rozczaruję. 

Nie chcę się szalenie rozpisywać. Chcę tylko powiedzieć, że jest to jedna z nielicznych, jeśli nie pierwsza tego typu książka, która do mnie dotarła. To co charakteryzuje ten tytuł, to przede wszystkim to, że autor nie robi z siebie wielkiego autorytetu. Przez wszystkie strony miałam wrażenie, jakbym rozmawiała z nim twarzą w twarz. Nie czułam dystansu tylko szacunek, który zrodził się we mnie pod wpływem wydarzeń jakich doświadczył William McRaven. Make your bed to dziesięć życiowych lekcji. Krótkich ale treściwych rozdziałów, w których nie znajdują się przerysowane mądrości ale życiowe wskazówki oparte na przykładzie jego wędrówki w szeregach Navy Seals. Jego historie poruszają i sprawiają, że naprawdę chciałam się zatrzymać i po prostu pomyśleć o tym, poszukać przełożenia na moją codzienność i chociaż spróbować coś zmienić. 

piątek, 2 lutego 2018

był sobie styczeń


Czy jest na sali ktoś, kto mi powie, jak to działa, że im więcej człowiek ma obowiązków i mniej czasu wolnego, tym więcej czyta? Owszem, to kwestia organizacji, ale nawet jak mam dużo czasu i teoretycznie czytam, to nie jest to aż tak owocne. To jakiś życiowy paradoks? Styczeń to miesiąc, który zakończył pierwszy semestr na studiach (i nie ostatni!). Jednak mimo dużej ilości nauki i projektów do przygotowania, przeczytałam sporo i to w gruncie rzeczy dobrych książek. Teraz mam tylko ogromną nadzieję, że luty, który będzie w przeważającej (i przerażającej!) większości wolny, pozwoli mi utrzymać poziom, bo tak jak marudziłam, że niedługo nie będę miała co czytać, bo moja lista TBR wynosi ok 40 pozycji, tak teraz zdecydowanie się wydłużyła... chciałabym więc uporać się z nią, zanim rozrośnie się we wszelkie możliwe strony i nikt nie będzie umiał jej poskromić.  

czwartek, 25 stycznia 2018

o tym nie zapomnę do końca życia... // Legenda o samobójstwie // David Vann


Nowe wydawnictwo, nowy autor, nowy tytuł, o którym nikt nic nie wie, a co za tym idzie - nie wie czego się spodziewać. Jednak zdradzę Wam, że można spodziewać się naprawdę dobrej literatury. Zdecydowanie niebanalnej, niełatwej w odbiorze, ale niezwykle treściwej i wartościowej. 

Zaintrygował mnie tytuł. Nie miałam za bardzo możliwości zapoznania się z opiniami innych osób, ponieważ ta książka miała premierę dopiero tydzień temu i po prostu dopiero powoli się one pojawiają. Stwierdziłam jednak, że zaryzykuję i po prostu przeczytam. Bez dokładnej wiedzy o czym ta książka jest, co się w niej dzieje i czy jest czymś "dla mnie". 

Zazwyczaj teksty jakie pojawiają się na okładkach - polecajki innych autorów, traktuję z przymrużeniem oka. Nie wiem, czy ktokolwiek jeszcze "bierze na serio" co ktoś tam pisze, jednak muszę się zgodzić z Żulczykiem. W tej powieści pojawiają się obrazy, których nie zapomnę do końca życia. Musicie mi uwierzyć. 

sobota, 20 stycznia 2018

powtórka z rozrywki czy pozytywne zaskoczenie? // Okrutna Pieśń // Victoria Schwab


O Victorii Schwab słyszałam od kilku lat. Nie raz "zabierałam się" za Mroczniejszy Odcień Magii jednak jak się okazało, zdążyła ukazać się w Polsce druga seria tej autorki, a ja jak nie zapoznałam się z poprzednią, tak się nie zapoznałam. Zastanawiałam się, czy w takim razie sięganie po Okrutną Pieśń ma sens. Nie byłam przekonana co do pojawiających się zewsząd zachwytów. Chociaż to niedopowiedzenie. Byłam wręcz pewna, że są one przerysowane. Nie byłam pewna czy to dobry czas na powrót do fantastyki, szczególnie tej młodzieżowej. Jednak zdecydowałam się, że jednak przeczytam i najwyżej dam drugą szansę autorce, nawet jeśli mi się nie spodoba historia Kate i Augusta, to zapoznam się Odcieniami Magii. Jak się okazało, nie muszę dawać żadnej drugiej szansy. 

sobota, 13 stycznia 2018

Żółwie aż do końca // John Green


Tego nazwiska raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. John Green wspiął się na szczyt (nie będę się zastanawiać czy słusznie), a potem... zniknął? Czasy kiedy zaczytywałam się w jego książkach minęły bezpowrotnie. Do dzisiaj przeczytałam wszystko co ukazało się w Polsce, poza 19 razy Katherine. Jednak w gruncie rzeczy jego historie zlały się w mojej pamięci w jedno i nieraz złapałam się na tym, że nie mogłam sobie przypomnieć, którzy bohaterowie byli w której powieści i co się tam działo. To świadczy o jednym. Jego bohaterowie są bardzo podobni. Czy Żółwie... się z tego wyłamują? I dlaczego w ogóle o nich dzisiaj piszę, skoro Green przepadł dla mnie lata temu? Czytałam go w gimnazjum i raczej tak powinno zostać. Co więc z jego najnowszą książką? 

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia