wtorek, 19 czerwca 2018

dam ci książkę, a ty spełnisz swoje marzenia, fajnie? // the wish // Bill Griffin


Czy dobrze byłoby znać sprawdzony sposób na spełnianie konkretnych marzeń? Wiecie, wpadniecie na pewien pomysł, pomyślicie o czymś, zaglądacie do zbioru porad i bach! Nagle wiecie jak to osiągnąć i od razu zaczynacie realizację. Czy nie odebrałoby to całej zabawy? Niektórym zapewne tak. Jednak sporo osób potrzebuje dowodów, że za coś w ogóle warto się zabrać, że czegoś warto spróbować. Czy dla takich osób, ta pozycja czyli The wish, okaże się pomocna?

Poradniki to dość drażliwy temat. Niektórzy je uwielbiają, inni uważają, że to wręcz wyłudzanie pieniędzy. Ja jestem w tym gdzieś pośrodku, jednak jak można zaważyć po tekstach na blogu, lubię do nich zaglądać z czystej ciekawości. Raczej bez większych oczekiwań. W tym przypadku okazało się to bardzo słusznym posunięciem. 

piątek, 15 czerwca 2018

kilka słów o fotografii // Vivian // Christina Hesselholdt


Fotografia to raczej mało egzotyczny temat, szczególnie na blogach. Jednak w książkach? Mam wrażenie, że nie jest to wcale czymś, po co autorzy chętnie i często sięgają. Zaczęłam się zastanawiać i doszłam tylko do jednego wniosku. Może ten temat wcale nie jest taki prosty i "przyziemny" jak może się wydawać? Żałuję jednak, że aby znaleźć coś ciekawego, co nie będzie albumem fotograficznym, trzeba się nieźle naszukać. Ale aby znaleźć, coś NAPRAWDĘ dobrego... to jak szukanie igły w stogu siana. Dlaczego więc książka poświęcona postaci Vivian Maier przeszła bez echa? 

Niedomówieniem byłoby stwierdzenie, że przeszłam obok tej pozycji obojętnie. Kiedy tylko mignęła mi okładka i temat... po prostu się na nią rzuciłam? Nie wiem, czy macie, bądź mieliście pojęcie kim była ta kobieta, zanim sięgnęliście po tę książkę (jeśli oczywiście po nią sięgnęliście), ja miałam ogromną przyjemność znać już wcześniej jej fotografie, ale nie samą jej postać. Co mogę powiedzieć? Ujęciami jestem zauroczona. Jednak czy samą książką również? Tu już pojawiają się wątpliwości... 

wtorek, 12 czerwca 2018

piachem po oczach, czyli nie godzę się na to, kto zasiadł na tronie... // Duchy rebelii // Alwyn Hamilton



Gdyby ktoś, ponad rok temu, powiedział mi, że historia Amani, egoistycznej dziewczyny z pustyni, stanie się czymś, niczym legendą, wyśmiałabym go. No bo proszę. Jak najbardziej egocentryczna bohaterka mogłaby stanąć na czele rebelii? Jednak gdyby ktoś wysunął teorię, że cała seria skończy jak się skończyła, powiedziałabym że oszalał. No jak się okazuje nie oszalał, chociaż sama autorka, momentami a i owszem. Jednak powoli. Bez sypania piaskiem po oczach. Co z tymi nieszczęsnymi Duchami Rebelii

Okropna zielona okładka, żale czytelników, że umierają ich ulubione postacie i wszechogarniający smutek, że to już koniec - sprawiły, że tak jak w momencie, kiedy dotarła do mnie wieść, że w tym roku ukarze się trzeci tom, byłam prze szczęśliwa - tak tuż przed zabraniem się za lekturę, całkowicie nie chciałam poznawać tego co się tam dzieje, a już na pewno nie chciałam wiedzieć jak to się kończy. 

piątek, 25 maja 2018

wielkie nadzieje... wielkie rozczarowanie? // Wielka Samotność // Kristin Hannah



Kristin Hannah. Kobieta, która jako jedyna, podczas lektury zagwarantowała mi aż tak obszerną paletę emocji... od gniewu, przez łzy, po smutek, strach, przerażenie i ogromny ból. Kiedy tak o tym myślę, sięganie z czystą premedytacją po kolejną jej książkę, mogłoby być niemal uznane za masochizm. W końcu wiem, czego mogę się po niej spodziewać, wiem, że potrafi człowiekiem wstrząsnąć i sprawić, że obudzi się w nim jedna wielka gorycz i bunt. Wszystko to wiem, jednak pamiętam również, że to w jaki sposób doprowadza do tych wszystkich odczuć, jest po prostu czymś dogłębnie pięknym. Dlatego kiedy tylko zobaczyłam Wielką Samotność... no nie było innej opcji, musiałam ją przeczytać. I wiecie co? To nie był akt masochizmu, chociaż może tym razem po prostu w innym sensie? 

sobota, 19 maja 2018

życie to nie gra // Chłopiec z klocków // Keith Stuart



Gdyby ktoś mnie zapytał, co myślę o tej książce, kiedy jeszcze nie minęłam połowy, zdecydowanie stwierdziłabym że jest strasznie powolna i lekko przynudzająca. Wtedy bym jej nie poleciła. Co więc mogę o niej powiedzieć teraz, gdy już ją przeczytałam (w całości) i zdążyłam po niej odetchnąć (ale nie o niej zapomnieć!)? 

Przyznaję się otwarcie, temat autyzmu jest mi obcy. Liczyłam jednak na to, że autor przedstawi go w sposób rzetelny i zrozumiały, dający do myślenia, ale jednocześnie niezbyt przytłaczający. Tak abym była w stanie go zrozumieć, albo chociaż abym miała taką szansę. Mogę powiedzieć, że Keith Stuart mając autystycznego syna, oddał nie tylko całą troskę, niepewność, strach czy wręcz przerażenie względem tej choroby ale przede wszystkim ukazał piękno w relacji łączącej pewnego chłopca z rodzicami. Relację niełatwą, skomplikowaną, ale piękną i zbudowaną na silnych fundamentach. 

środa, 2 maja 2018

a miało nie być drugiej szansy // Słońce i jej kwiaty // Rupi Kaur


Kiedy czytałam Mleko i miód (a było to ponad półtora roku temu) obiecałam sobie, że nigdy więcej nie będę chciała mieć już styczności z twórczością Rupi Kaur. Szczególnie, kiedy pojawił się jej pierwszy tomik w Polsce i internet zalała fala zachwytów, których nie tyle nie popieram, co w większości po prostu nie rozumiem. 

Jednak trochę czasu minęło i zarówno za granicą jak i u nas pojawił się kolejny tomik tej autorki. Nie byłam tym faktem zachwycona jednak okładka i kilka wierszy, na które się gdzieś natknęłam, sprawiło, że zaczęłam mieć wątpliwości, czy aby na pewno decyzja o niedawaniu Kaur drugiej szansy była słuszną. Po kilku tygodniach skapitulowałam i zamówiłam Słońce i jej kwiaty i wiecie co? Było słabo, ale nie tak źle jak za pierwszym razem. 

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

nie czynię nic złego? // Czwarta Małpa // J. D. Barker


Trochę creepy, trochę mroczna, nieoczywista i lekko przerażająca. Mogłabym zapewne szukać wielu synonimów tych wyrażeń, ale nie w tym rzecz. Teoretycznie nie powinno się już tak od samego wstępu, wręcz od pierwszego zdania, zdradzać co się uważa, no bo jednak wypada dawkować emocje, ale tym razem zrobię wyjątek. Bo to jest naprawdę coś specjalnego. Zapewne już o tej książce słyszeliście ale i ja wtrącę swoje trzy grosze. 

Zacznijmy od początku. Czwarta małpa wciąga od początku. Nie wiem nic na temat autora, ale potrafi zaintrygować z pierwszą stroną. I to nie tak, że po prostu byłam ciekawa co wydarzy się dalej. Po prostu wpadłam w trans. Thrillery rzadko tak na mnie działają, ponieważ coraz trudniej jest trafić (przynajmniej mi) na coś dobrego do samego końca. Tutaj nie ma się czego obawiać, pod tym względem książka jest bardzo równa.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia