niedziela, 13 sierpnia 2017

smoki, prześladowanie magów, czy to Merlin? Potter? nie, to Adrian // Zaklinacz ognia // Cinda Williams Chima // przedpremierowo


PREMIERA 17 SIERPNIA

O złych książkach mówi się najłatwiej (przynajmniej mi w takim przypadku najprościej dobrać słowa). O tych rewelacyjnych mówi się z kolei z przyjemnością i nawet nie zauważa się, kiedy to nas całkowicie pochłania. Co więc z tymi nudnymi pozycjami? Takimi co na samą myśl nie jest się w stanie powstrzymać ziewnięcia? Mam nadzieję, że i ja Was nie zanudzę dzisiejszym monologiem. Dobrze chociaż, że samej książki pod tym względem nie sposób pokonać. 

Cinda Williams Chima - to nazwisko do niedawna nie mówiło mi kompletnie nic. Jednak muszę przyznać, że autorka potrafi zaciekawić czytelnika już po pierwszych stronach. To właśnie początek tej książki zadecydował, że po nią sięgnęłam. Szkoda tylko, że kolejne strony nie spełniły moich oczekiwań, a sama historia nie była tak magiczna jak myślałam. Ale po kolei. 

wtorek, 8 sierpnia 2017

spontanicznie czy jednak z planem? // bullet Journal dla książkoholika


Podobno planowanie "wszystkiego", odbiera życiu ten dreszczyk związany z niewiadomą. Kto jednak powiedział, że planowanie (oczywiście w umiarze) nie może iść w parze ze spontanicznością? Powiem tak. Sama przez długi czas (a właściwie przez 17 lat życia) patrzyłam krytycznym okiem na wszelkiego rodzaju kalendarze i plannery. Zmieniło się to jednak w liceum i już drugi rok nie wyobrażam sobie, że w mojej torbie braknie narzędzia jakim jest planner. Na początku miałam taki "typowy" - w specjalnym "segregatorze" firmy Projekt Planner (zrezygnowałam jednak z niego bo zajmował za dużo miejsca, a tego na notatki zawsze mi brakowało. Planner tej firmy nadal mi się jednak bardzo podoba, aczkolwiek obsługa tej firmy i sklepu jest koszmarna - ciągle terminy są przesuwane, blog ledwo zipie a sklep lubi często nie działać)). 2017 rok zaczęłam z Minimal Plannerem od Madama.co (ten jednak strasznie się brudził) i zakończyłam z nim współpracę wraz z końcem szkoły, a w sumie maturami (naprawdę było go wstyd gdziekolwiek publicznie wyciągać). Stwierdziłam wtedy, że wypróbuję system Bullet Journal, z którego korzystam 3 miesiąc (i na razie postanawiam w nim zostać) dlatego dzisiaj taki post - ponieważ wiele osób na instagramie pyta mnie, z czego korzystam, gdzie się inspiruję, lub po prostu z ciekawości chce wiedzieć o co w tym chodzi. Tak więc już tłumaczę.

piątek, 4 sierpnia 2017

zmęczyłam czy przeczytałam? // Ocalałe // Riley Sager // przedpremierowo

PREMIERA 1 LUTEGO 2018

Znacie to, kiedy do premiery książki jeszcze daleko, ale wy już wiecie, że to jest TO? Kiedy historia robi furorę wśród czytelników, kiedy wszyscy są zdziwieni, że okazała się AŻ TAKA DOBRA, bo w końcu nikt tak naprawdę w to nie wierzył i musiał się sam przekonać? Kiedy spotykasz porównanie do swojej wielkiej miłości, a nawet słowa, że TA KSIĄŻKA jest od niej lepsza? (mam tutaj na myśli Lokatorkę) A znacie to uczucie, kiedy po tym wszystkim, okazuje się, że to wcale nie było TO, a raczej nic nieznaczące, malutkie to...?  Czy dzisiaj będzie długo? Tego nie wiem, ale wiem jedno. Jestem rozdarta przez Riley Sager! Teraz tylko pytanie. Która część przeze mnie bardziej przemawia? Ta za, czy ta przeciw? 

Quincy przeżyła masakrę. Dziesięć lat temu, wszyscy jej znajomi zginęli, zostali brutalnie zamordowani, a ona jako jedyna przeżyła. Dlaczego? Tego nie wie ona sama. Jednak nie jest jedyną, która chce się tego dowiedzieć. Lisę, Sam i Quincy łączą tragiczne wydarzenia z przeszłości. Prasa okrzyknęła je "Ocalałymi". Jednak czy tak naprawdę kiedykolwiek uwolniły się od tego co je spotkało? Czy przeszłość cały czas je definiuje? 

wtorek, 1 sierpnia 2017

dlaczego czytanie mi się znudziło? // podsumowanie lipca


Połowa wakacji jest już za sporą częścią z Was (przepraszam, że tak brutalnie o tym piszę). Dla mnie także, chociaż jeszcze ciągle mam dwa miesiące. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo mam już ich dosyć. Niby najdłuższe wakacje są raz w życiu i te sprawy, jednak dla mnie, nawet i standardowe dwa miesiące - lipiec i sierpień - stawały się po czasie nie do zniesienia. Co więc mogę powiedzieć, kiedy wolnego mam aż 4 i pół miesiąca? Ja już chcę na studia! Jeśli ktoś myślał, że przez ten wolny czas, przeczytam rekordową liczbę książek, to się zdecydowanie mylił. To w szale maturalnym czytałam więcej. A teraz będzie chyba jedynie gorzej. Ja po prostu już nie chcę czytać... 

środa, 26 lipca 2017

Nie zapomnij mnie // Anna Bellon



Dzisiaj będzie po polsku, czyli na przekór. W końcu kto nie lubi mieć opinii innej niż wszyscy? Rok temu, po premierze Uratuj mnie (czyli polskiej książki wydanej najpierw na Wattpadzie) nastąpił wysyp krytyki zarówno na autorkę i jej opowieść. Czy ja byłam jedną z tych osób? O dziwo nie. Tak jak nie potrafiłam obronić Imagines (które w moim odczuciu jest jeszcze gorsze niż wcześniej), tak nie uważam, aby twórczość Anny Bellon zasłużyła na taki negatywny odzew. Dlaczego? Ponieważ mam wrażenie, że patrzę na obie książki Uratuj mnie i Nie zapomnij mnie, trochę innymi kategoriami niż zazwyczaj. Zaraz Wam to wyjaśnię. 

Nie zapomnij mnie to tak jakby kontynuacja pierwszej części serii The Last Regret. Piszę tak jakby ponieważ tym razem przenosimy się kilka lat do przodu, kiedy to zespół zyskał już sławę. Historia jednak nie skupia się na Mai i Kylerze, a na Ollim i jego przeszłości, która jak się okazuje, pozostała nieodkryta nawet przez niego samego. Chłopak z domu dziecka przeżył wiele, miał jednak o wiele więcej szczęścia niż jego najlepsza przyjaciółka, która po latach znów pojawia się w jego życiu. Jednak czy złamane serce da o sobie tak łatwo zapomnieć? 

poniedziałek, 17 lipca 2017

współczesna poezja to? DNO! // Miłość, po prostu // Żurnalista.pl

Poezja to sprawa indywidualna. Jej magia, to właśnie to, że każdy odbiera ją na swój własny sposób. Jaka jest dla mnie, najważniejsza cecha dobrej poezji? Uniwersalizm. Może po języku polskim, wszystkich już to znudziło, ja jednak coraz bardziej to doceniam. Kiedy nawet po latach, baaa stuleciach, sens utworu łatwo odczytać. Nie opuszcza mnie więc jedna smutna myśl. Co się stało z poezją XXI wieku? Ona nie jest trudna w zrozumieniu. Jest o wiele gorzej. Ona nic sobą nie reprezentuje. Czy naprawdę każda myśl przelana na papier staje się wierszem? 

Wiecie, ja naprawdę uwielbiam sięgać po tomiki poezji. Poe, Szymborska czy Pan Cogito Herberta, to stały element mojego literackiego świata. Lubię sięgać po nowe dla mnie utwory. Ta ciekawość doprowadziła mnie do ogromnego rozczarowana Milk & Honey. Jednak po blisko roku, dałam kolejną szansę "poezji" XXI wieku. I wiecie co? W skrócie powiem jedno... Było jeszcze gorzej. 

sobota, 15 lipca 2017

Królewska klatka // Victoria Aveyard


Zdarzają się książki dobre i złe. Wciągające i nudne. Każdy może, ten sam tytuł, odebrać na swój własny sposób. Są różne gusta i guściki, jednak nawet i gust potrafi z czasem się zmienić. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ jeżeli przeczytalibyście moje recenzje o poprzednich książkach Victorii Aveyard, odnieślibyście wrażenie, że bardzo mi się one podobały. Jednak jeśli doczytacie ten post do końca to (uwaga spojler!) dowiecie się, że trzeci tom zdecydowanie mnie nie oczarował, a wręcz przeciwnie. Sprawił, że miałam ochotę tą książką rzucać we wszystkie kąty i wpaść w histerię na oczach autorki, za to, że tak krótko mówiąc, schrzaniła ten tom i... moją ukochaną postać! 

Dużo osób, jeszcze zanim zaczęłam czytać Królewską klatkę zapowiedziało, że ta część jest po prostu nudna i słaba. Nie potrafiłam sobie jednak odmówić sięgnięcia po nią. Cały czas obiecywałam sobie, że zrobię to tylko dla Mavena, bo inne postacie bardzo mnie zaczęły irytować w poprzednim tomie (poza Calem, bo go nie lubię od samego początku). Jednak dopiero po 15 stronach, które sama przeczytałam, zrozumiałam, że te wszystkie głosy mogą mieć rację. Już sam początek jest bardzo zniechęcający. Ale na szczęście, bookathon był wystarczającą motywacją, aby się z tą pozycją uporać. 

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia