niedziela, 25 czerwca 2017

Prokurator // Paulina Świst

To nie tak miało być... 

Moja relacja z tą pozycją, jakkolwiek to dziwnie nie zabrzmi, od samego początku była skomplikowana. Kiedy tylko usłyszałam o tej pozycji, od razu ją odrzuciłam. Nie było opcji abym ją przeczytała. Z czasem jednak uległam medialnemu rozgłosowi, skusiłam się "polskimi realiami" i faktem, że książka została wydana pod pseudonimem, przez prawdziwą panią prawnik. Szczerze przyznam, nie dziwię się, że nie chce ona ujawnić swojego nazwiska. Na jej miejscu w życiu nie przyznałabym się, że ta książka wyszła spod mojego pióra. 

Pamiętacie falę krytyki na Zmierzch, After i burzliwe 50 twarzy Greya? To wyobraźcie sobie książkę, która łączy te wszystkie pozycje, wraz z domieszką "prawniczego świata". O tak, z tego nie mogło wyjść nic dobrego. Znaczy pewnie by mogło, ale nie tym razem. 

Nawet gdybym chciała powiedzieć, o czym ta książka jest, to w sumie nie wiem. O pani adwokat i pewnym panu prokuratorze, czego można domyślić się po tytule? Mam wrażenie, że w sumie to nic więcej dodawać bym nie musiała. Bo ta książka to na dobrą sprawę jeden wielki romans i to na dodatek z niezwykle denerwującą i ślepą bohaterką i "złym" ale jakże przystojnym mężczyźnie, który staje na drodze jej życia. 

Już podczas czytania, zastanawiałam się, gdzie w tym wszystkim co się dzieje w tej książce, znajduje się ten okrzyczany prawniczy świat. Oczywiście bohaterowie prowadzą sprawę dotycząca szajki przestępców i ich losy są kształtowane przez wydarzenia związane z procesem, jednak tak właściwie to wszystko. Nawet wątek erotyczny został zdominowany przez miłosne rozterki i rozmyślania bohaterów, tak na dodatek schematyczne, że nie raz załamywałam ręce. 

Okay, jednak żeby nie było, zgadzam się z tym, że książkę czyta się szybko i miejscami była zabawna. Niektóre teksty bohaterów potrafiły mnie rozśmieszyć, ale przez większość czasu, liczyłam tylko, że w końcu doczekam się czegoś więcej. Jeżeli kiedykolwiek uważałam, że tylko to co działo się w Ekspozycji i pozostałych częściach trylogii z Forstem Mroza (tak wiem, że to już nie trylogia, ja jednak zakończyłam przygodę z tym tytułem po Trawersie) było przesadzone i niemożliwe, to teraz już wiem, że się myliłam. Niektóre wydarzenia z Prokuratora były dla mnie tak przerysowane i przedramatyzowane, że aż budziło to we mnie śmiech. Nie raziłoby mnie to tak bardzo, gdyby nie długość tej książki. Jednak gdy dodałam do tego zaledwie 300 stron, na których wszystko się rozegrało, miałam po prostu dosyć. Oczywiście o grozie, nerwach, niepokoju czy jakichkolwiek emocjach związanych z zaciekawieniem, zniecierpliwieniem i strachem nie było mowy. 


zdjęcie bez książki, ale myślę, że ten kto czytał tę pozycję, zrozumie, dlaczego pomost mi się z nią kojarzy ;) 

W sumie jedyne co mi się w tej pozycji podobało, to bohaterowie, a w sumie jeden bohater, który mimo, że pojawił się w tej książce tylko kilka razy, to jako jedyny wzbudził moją sympatię. Mam tutaj na myśli Bartiego, czyli znajomego Kingi i Łukasza (czyli naszej pary gołąbków, której cała książka się tyczy). Poza nim, każda postać była mi obojętna, tak samo jak wszystko co się w tej pozycji działo. 

Nawet nie mam żalu do autorki, za "niewykorzystany potencjał". Mam tylko żal do marketingu tej pozycji. Wszystko to, czym kusiła mnie ta książka, praktycznie nie ma przełożenia na realia. Jakie prawdy o polskim prawniczym świecie odsłania ta pozycja? Że wszyscy piją na umór? "Ostry język" kończy się praktycznie na samych przekleństwach, których mówiąc szczerze, w sytuacjach, w których znajdywali się bohaterowie użyłby praktycznie każdy normalny Polak. Oczywiście do każdej reklamy książki trzeba podejść z dystansem, jednak nie myślałam, że w tym przypadku prawda tak się z nią minie. 

Jestem rozczarowana, bo liczyłam, że skoro autorka jest prawnikiem i to praktykiem, a nie tylko teoretykiem, to znajdę w tej pozycji jakieś ciekawe spostrzeżenia i od razu dostrzegę, że autorka naprawdę zna się na rzeczy. Po cichu liczyłam, że nareszcie ktoś utrze serii z Chyłką nosa (a przecież wiecie, że mimo wszystko bardzo lubię wracać do serii z tą bohaterką, nawet jeśli z każdym kolejnym tomem schematyczność powoli mnie dobija). Nie doczekałam się żadnej z tych rzeczy. Zostałam jednak zaskoczona (i to zdecydowanie nie pozytywnie) niezwykle irytującym romansem. 

Na koniec chciałam tylko przeprosić za ilość kolokwializmów w tym tekście, jednak ta pozycja na mnie źle działa, nawet z upływem czasu, który mija od jej przeczytania. Myślę, że gdybym uniknęła promocji tej książki i wszystkich słów pod jakimi była promowana, moja gorycz nie byłaby tak widoczna. Jednak jestem tak zła na siebie, że dałam się nabrać, że potęguje to tylko moją niechęć do tego tytułu... 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Konnichiwa drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za każde wejścia, a tym bardziej za komentarze. Jeśli masz chwilkę skomentuj, jeśli nie wiesz co napisać, to chętnie się dowiem co aktualnie czytasz i oczywiście co ciekawego polecasz! ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia