Gdyby ktoś, ponad rok temu, powiedział mi, że historia Amani, egoistycznej dziewczyny z pustyni, stanie się czymś, niczym legendą, wyśmiałabym go. No bo proszę. Jak najbardziej egocentryczna bohaterka mogłaby stanąć na czele rebelii? Jednak gdyby ktoś wysunął teorię, że cała seria skończy jak się skończyła, powiedziałabym że oszalał. No jak się okazuje nie oszalał, chociaż sama autorka, momentami a i owszem. Jednak powoli. Bez sypania piaskiem po oczach. Co z tymi nieszczęsnymi Duchami Rebelii?
Okropna zielona okładka, żale czytelników, że umierają ich ulubione postacie i wszechogarniający smutek, że to już koniec - sprawiły, że tak jak w momencie, kiedy dotarła do mnie wieść, że w tym roku ukarze się trzeci tom, byłam prze szczęśliwa - tak tuż przed zabraniem się za lekturę, całkowicie nie chciałam poznawać tego co się tam dzieje, a już na pewno nie chciałam wiedzieć jak to się kończy.