Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo smak słowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo smak słowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 sierpnia 2018

no to mamy komplet // Nocny człowiek // Jørn Lier Horst


Koniec. Wszystkie luki zapewnione, cała seria nareszcie w komplecie. W końcu można czekać na bieżąco na nowe tomy. No prawie. Mimo że Nocny Człowiek to ostatni, brakujący tom w Polsce, to przede mną nadal dwa, które ukazały się, zanim przeczytałam pierwszą dla mnie część, czyli Poza Sezonem. Jednak zapomnijmy o tym i podelektujmy się myślą o tym, że w księgarniach można zdobyć wszystkie tomy, a co za tym idzie, koniec z wymówkami, że „przeczytam jak już będą wszystkie tomy”. Te usprawiedliwienie już nie działa i dobrze, bo jeśli chodzi o kryminały i literaturę skandynawską to Wistinga po prostu trzeba chociaż spróbować poznać.

poniedziałek, 25 czerwca 2018

no i znów Horst // Jedna jedyna // Jørn Lier Horst


Mam ogromny problem z pisaniem o każdym tomie, przy (strasznie) długich seriach. Jednak Jedna Jedyna, to przedostatnia książka Horsta, która została wydana w Polsce. Do całego kompletu brakuje już tylko jednej książki (której premiera zapowiedziana jest na sierpień). Szkoda byłoby wiec ominąć ten tom. Jednak obiecuję się streszczać. 

Niedługo miną trzy lata, od kiedy przeczytałam "swoją" pierwszą część serii o Williamie Wistingu. Czy od września 2015 roku, moje odczucia dużo się zmieniły? 

czwartek, 4 stycznia 2018

Gdy morze cichnie // Jørn Lier Horst


Jestem monotematyczna. Powiedziałabym że nawet bardzo. To już 4 rok, w którym Horst pojawia się na blogu. Czwarty. A to zdecydowanie nie koniec, bo do końca serii o Wistingu pozostało jeszcze kilka tomów, które czytać będę na pewno. Przy okazji będę może i nudna, ale będę Was namawiać do tego, abyście sięgnęli po jego historie. Chociażby tylko dlatego, abym wreszcie przestała marudzić. 

Horsta cenię za to, że jego bohater czyli Wisting od początku do końca (bo czytałam zarówno pierwszy jak i ostatni opublikowany dotychczas tom) pozostaje normalnym facetem. Na rynku nie brakuje książek o komisarzach/policjantach którym bliżej do superbohatera czy tajnego agenta niż do naszych wyobrażeń opartych na tym co spotykamy w rzeczywistości. Każdy tom serii to nie tylko dobrze skonstruowany kryminał ale i historia życia Williama, które było dalekie od tego, którego można się spodziewać po osobie goniącej za przestępcami.

czwartek, 31 sierpnia 2017

czy umiem się streszczać? // Felicia Zaginęła // Jørn Lier Horst



Ilekroć zbliża się premiera nowej książki Horsta, nie mogę się doczekać powrotu do dobrze znanych mi postaci. Kiedy "jesteście" z nimi przez blisko dwa lata, w pewien sposób zżywacie się z nimi. Czy to jest przyczyną tego, że cokolwiek by się nie działo, każda kolejna historia robi na mnie podobnie dobre wrażenie? Czy może tym razem autorowi podwinęła się gdzieś noga, a właściwie pióro i mam się czego przyczepić? 

Felicia Zaginęła to drugi tom serii o komisarzu Wistingu (a ósmy wydany u nas). Można by powiedzieć, że to nie pierwsza (a już na pewno nie jedyna) seria, której głównym bohaterem jest policjant. W ostatnich latach pojawiło się wielu "wspaniałych" komisarzy, którzy w taki lub inny sposób zawładnęli czytelnikami. Co ma więc w sobie William Wisting, że mimo poplątania w kolejności wydawania części serii, czytelnicy się nie poddają i powoli układają poszczególne historie w całość? 

wtorek, 16 maja 2017

Ziemia Kłamstw // Anne B. Ragde


Człowiek to istota, która usilnie lubi komplikować swoje życie. Co najgorsze, nie zawsze tylko i wyłącznie swoje, ale przy okazji także swoich bliskich. Decyzje z przeszłości lubią o sobie przypominać po latach, szczególnie wtedy, kiedy innych nieszczęść nie brakuje. Czy podobnie jest z rodziną Neshov? 

Kiedy wielkimi krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenia, w okolicach Trondheim, życie pewnej rodziny zostaje wywrócone do góry nogami i odmienione na zawsze. W czasie gdy w jednym domu rodzice walczą z nieszczęściem jakim była utrata syna i jego samobójcza śmierć, Anna Neshov dostaje wylewu. Jej synowie stają w obliczu nie tyle możliwej śmierci matki, ale możliwości wspólnego spotkania się przy jej łożu. Różne sytuacje mogą być spełnieniem koszmarów, jednym z nich, może być ponowna, jednoczesna obecność w tym samym pomieszczeniu. 

czwartek, 20 kwietnia 2017

Kluczowy Świadek // Jørn Lier Horst // PRZEDPREMIEROWO


PREMIERA 26 KWIETNIA
 

Moja przygoda z twórczością Horsta trwa już blisko dwa lata. I wiecie co? Za każdym razem kiedy sięgam po kolejną książkę, czuję się jakbym po raz kolejny spotykała się z dobrym przyjacielem. Seria z Wiliamem Wistingiem, to seria kryminałów, która ma jednak do zaoferowania coś więcej niż zwykłą tajemniczą zagadkę. 

Niektórym z Norwegią będzie się nieodzownie kojarzył tylko Nesbo, jednak nigdy w moim przypadku. Kluczowy świadek to czwarta powieść Horsta, którą miałam okazję czytać i zdecydowanie nie mogę się doczekać, aż będę mogła poznać kolejne. Poprzednie recenzje tj. Poza Sezonem, Ślepy Trop oraz Szumowiny znajdziecie już na blogu i jeśli do nich zajrzycie, to zauważycie, że wszystkie są do siebie podobne, jednak nie poradzę nic na to, że ta seria utrzymana jest na tym samym, równie wysokim poziomie.

czwartek, 24 listopada 2016

Czerwone Złoto - Tom Hillenbrand


Kulinarne dzieło sztuki. Czy taki tytuł pasowałby do serii stworzonej przez Toma Hillenbranda? O poprzednim tomie, w którym się bez pamięci zauroczyłam, pisałam w zeszłym miesiącu i nie mogłam się doczekać, kiedy w moje ręce wpadnie kontynuacja. Jednak czy słusznie tak na nią czekałam? 

Xavier Kieffer, po wydarzeniach związanych z Diabelskim Owocem, powraca chociaż w pewnym stopniu, do świata wielkiej kuchni. Kiedy dostaje zaproszenie od paryskiego burmistrza, na specjalne przyjęcie, na którym dania będzie podawał światowej sławy mistrz sushi, decyduje się wziąć w nim udział. Nie spodziewa się jednak, że na jego oczach kucharz padnie martwy...

Znając charakter bohatera z pierwszej części, można się domyślić, że nie zostawi tej sprawy bez odpowiedzi, w końcu Xavier to dość ciekawska postać. Nie spodziewa się jednak, że podążając tropem menu z przyjęcia, trafi do świata najdroższych ryb jakie istnieją i ludzi, którzy zrobią wszystko, aby zarobić na nich kolosalne pieniądze. Luksemburski kucharz nie zdaje sobie sprawy, że mieszając się w sprawy, którymi rządzą inne prawa, może ściągnąć nieszczęście nie tylko na siebie, ale także na swoich bliskich.

Po raz kolejny podążając śladami Kieffera, autor zabiera czytelnika w niezwykłą podróż, począwszy od przyjęcia w Paryżu, po Sycylijskie wyspy i Luksemburskie miasteczka. Kto by pomyślał, że historia tuńczyka, może stać się fundamentem do powstania powieści? 

Niektórzy mogą uważać, że książki Hillenbranda nie zasługują na miano kryminału. Dla mnie jednak nic nie może lepiej oddać tego, czym jest Czerwone Złoto, jak stwierdzenie, że jest to kryminał dla smakoszy. Wątkiem kryminalnym w tej książce należy się delektować. Jest to tylko jedno danie z szerokiego menu, jakie przygotował dla czytelników autor. 

Zarówno w Diabelskim Owocu jak i jego kontynuacji, dominującym aromatem tworzącym klimat, jest mieszanka kulturowa. Luksemburski kucharz, francuska spadkobierczyni imperium krytyki kulinarnej, Fin, a do tego japońscy mistrzowie sushi i śródziemnomorscy tradycjonaliści połowów tuńczyka. Każda z postaci jest inna i każda wzajemnie się uzupełnia. Pod tym względem Czerwone Złoto jest lepsze od swojej książkowej poprzedniczki, ponieważ pojawia się jeszcze więcej bohaterów. 

Tom Hillendbrand stworzył fabułę, w której to postacie, a nie akcja, grają pierwsze skrzypce i nie stają się papierowi. Nie sposób się do nich nie przywiązać, ponieważ mimo niemoralnych działań związanych z tuńczykiem, które porażają świadomością, że świat XXI w tak wygląda, to lektura tych książek bije ciepłem i pozwala się zrelaksować. 

Nigdy nie spodziewałam się, że za pomocą kilkuset stron, zwiedzę spory kawałek Europy. Autor potrafi w magiczny sposób działać na wyobraźnię, ponieważ tylko za pomocą słów, potrafi otworzyć przed czytelnikiem historyczne uliczki Luksemburga, czy tętniący życiem Paryż. 

Seria Hillenbranda jest idealna na jesienne i zimowe wieczory, aby zaszyć się pod kocem z gorącą herbatą i chociaż na kilka godzin oderwać się od rzeczywistości i znaleźć się nad Morzem Śródziemnym. To nie są książki z gatunku tych, których akcja pędzi jak szalona, a nawet niekiedy męczy czytelnika. To coś zupełnie innego, niewymagającego ale na swój sposób uroczego. 

Diabelski Owoc i Czerwone Złoto to przede wszystkim źródło relaksu i odpoczynku w niesamowitych klimatach. Ta lekka, a może nawet dziwnie brzmiąca książka, która może po opisie nie zachęcać, ma to "coś" co sprawia, że nie wyobrażam sobie, że to już koniec historii Xaviera, Valerie i Pekki. 

Jeśli wiecie co to hygge, to wyobraźcie sobie, że ta książka to esencja wszystkiego co hyggeligt, bo to jest słowo, które idealnie opisuje to, co przychodzi mi na myśl o książkach Hillenbranda. 


★★★★★★★★☆☆
Za książkę dziękuję wydawnictwu Smak Słowa



niedziela, 23 października 2016

Przez żołądek do śmierci? (Diabelski Owoc - Tom Hillenbrand)


Jesień, to zdecydowanie dobry czas, aby przysiąść z dobrym kryminałem. Nawet jeżeli nie przepadacie za tym gatunkiem (lub może jeszcze nie mieliście okazji się z nim zapoznać) to przyjrzyjcie się tej pozycji, bo to może okazać się czymś idealnym dla Was. 

Xavier to kucharz, który miał ogromne szanse zostać światowej sławy mistrzem kuchni. Jednak z własnego wyboru prowadzi w Luksemburgu małą restaurację, poza wyścigiem o gwiazdki i największe słowa uznania. Jednak kiedy w jego restauracji pojawia się krytyk kulinarny, który nawet nie powinien wiedzieć o istnieniu "Deux Eglises", wszystko zaczyna się komplikować, tym bardziej, że krytyk po pierwszym daniu pada martwy... 

Xavier zaczyna interesować się postacią krytyka i szukając odpowiedzi na nurtujące go pytania, dowiaduje się, że zanim mężczyzna przekroczył próg jego restauracji, odwiedził lokal prowadzony przez dawnego nauczyciela. Próbując odnaleźć swojego "przybranego" ojca Xavier trafia na tajemniczy owoc, który może wywrócić świat kulinarny do góry nogami i na zawsze odmienić smak potraw. Nie pomyślał jednak, że miesza się w sprawy, które sprowadzą na niego osoby odpowiedzialne za niejedno morderstwo. 

Jeden owoc otwiera czytelnikowi drzwi do świata największych koncernów spożywczych, jednego z najważniejszych przewodników kulinarnych i kuchni najbardziej prestiżowych restauracji na świecie. 

Jest to zdecydowanie dość oryginalny pomysł, szczególnie jeśli chodzi o polski rynek wydawniczy. Co prawda nie jest to kryminał, który trzyma w napięciu od początku do końca, jednak nie jest to tutaj niezbędne. 

Tom Hillenbrand wykreował kulinarny świat, który zaprasza czytelników do zapoznania się z nim. Dzięki użyciu obcojęzycznych zwrotów (których wyjaśnienia znajdziemy w słowniczku) ma się wrażenie, że naprawdę jesteśmy częścią rzeczywistości, w której gwiazdki Gabina mają ogromne znaczenie. 

Xavier to dość specyficzna postać, żyjąca w swoim własnym świecie, jednak nie jest jedynym bohaterem warty uwagi. Najlepszy przyjaciel kucharza, a zarazem urzędnik Unii Europejskiej, czy spadkobierczyni imperium przewodników Gabina to osoby, które chciałoby się poznać bliżej. 

Niesamowity klimat powieści to coś, co przyciąga od pierwszego rozdziału. Magiczny Luksemburg, po którym możemy spacerować wraz z bohaterem, tętniący życiem Paryż czy Genewa i malownicze Alpy...

Krajobraz na którego tle rozgrywa się akcja, jest subtelny, ale opisany tak, że działa na wyobraźnię. Czytając Diabelski Owoc miałam wielką ochotę wsiąść w samolot i chociaż na weekend udać się do Luksemburga. 

Hillenbrand stworzył kryminał ze smakiem. Morderstwo to tylko przystawka, dopiero intrygi i tajemnice zostaną podane jako główne danie. Wbrew pozorom to nie jest mętna historia o jedzeniu, ani książka kucharska. Diabelski Owoc zabiera czytelnika w wir bezwzględnej walki z konkurencją przeplatanej nutką humoru. 

To książka idealna dla smakoszy literatury z klimatem. Nie jest to pełnokrwisty kryminał, myślę jednak, że nawet najwięksi znawcy tego gatunku, będą potrafili odnaleźć w tej pozycji coś wartego uwagi. Ja osobiście nie mogę doczekać się kontynuacji, ponieważ już tęsknię za bohaterami i mam nadzieję, że dla Was również ich losy nie pozostaną obojętne. 

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Smak Słowa.

★★★★★★★☆☆☆


piątek, 7 października 2016

Niespodzianki z morza (Szumowiny - Jørn Lier Horst)


Zazwyczaj kolejny tom serii, otwiera przed nami kolejny rozdział życia bohaterów. Zabiera nas w dalszą podróż i nowe przygody. Tym razem jednak każdy kolejny tom cofa nas do przeszłości. Mowa tutaj oczywiście o serii z komisarzem Wistingiem. W Polsce bowiem (i kilku innych miejscach za granicą) książki Horsta są wydawane od końca! Wielu może to dziwić, w końcu czy czytanie od końca ma sens? W przypadku tych kryminałów ma, ponieważ każdy tom, to zamknięta zagadka kryminalna. Zabieg ten wpływa tylko na odbiór wątków z życia osobistego bohaterów. Ale można to uznać za pewnego rodzaju wspominanie dawnych czasów. 

Szumowiny to 6 tom, a w Polsce wydany jako piąty. Jesteśmy więc gdzieś w połowie. Czy można w takim razie powiedzieć o tej serii coś nowego? 

W Norwegii lato pokazuje swoją piękną stronę, kiedy morze wyrzuca na brzeg lewą stopę. Sprawa jest dziwna, jednak nie budzi wielkich podejrzeń, w końcu stopa może pochodzić od osoby, która utonęła, czy zginęła w wypadku na morzu. Kiedy jednak w krótkim odstępie czasu, z morza wypływają kolejne stopy, nie można ukryć, że nie jest to przypadek, a najprawdopodobniej morderstwo. 

Śledczy na czele z Wistingiem sprawdzają, czy ta sprawa ma jakiś związek z kilkoma zniknięciami z domu opieki w Stavern. Nie spodziewają się jednak, że w tej sprawie chodzi o coś całkiem innego. 

W tym samym czasie Line - córka komisarza zbiera materiały do artykułu dotyczącego więźniów, ich zmian podczas lat spędzonych w więzieniach i słuszności takiej kary. Czy ludzie, którzy opuszczają mury wiezienia po kilkunastu bądź kilkudziesięciu latach, nie popełnią zbrodni po raz kolejny? Line spotyka się z kilkoma mordercami, którzy wyszli na zewnątrz, ale tak naprawdę nigdy nie odzyskali wolności. Nie myślała jednak, jak bardzo te spotkania zmienią ją samą. 

Szumowiny to kolejny dobry i wyrównany kryminał. Teraz jednak nie mogę na niego spojrzeć i nie zachwycić się krajobrazem, na którego tle rozgrywa się akcja. Będąc w Norwegii w te wakacje, oczyma wyobraźni widziałam tak lubianych przeze mnie bohaterów, a czytając tę książkę mogłam wrócić do tych miejsc, chociaż teraz w raczej nieciekawych okolicznościach. 

W tej książce akcja rozkręca się powoli jak przystało na jej skandynawską naturę. Nie sprawia to jednak, że książkę czyta się wolno - wręcz przeciwnie. W końcu chce się jak najszybciej poznać o co tak naprawdę we wszystkim chodzi. 

Tym razem William Wisting musi zajrzeć daleko w przeszłość, aby odszukać się jakiegokolwiek sensu. Musi wrócić do spraw dawno zamkniętych i zmierzyć się z nie lada wyzwaniem. 

Ta pozycja jest idealna na leniwe jesienne wieczory. Co prawda akcja toczy się latem, jednak sama historia zachęca, aby zakopać się w stercie koców z kubkiem gorącej herbaty i dać się wciągnąć w kolejną świetnie dopracowaną intrygę w stylu Jørna Liera Horsta. 

Dla fanów to pozycja obowiązkowa, a dla poszukujących klimatycznych skandynawskich kryminałów, to świetna okazja aby zapoznać się z piórem tego pisarza. 

PS dzisiaj tak krótko bo na blogu znajdziecie recenzję poprzednich dwóch tomów (czyli właściwie tomu 7 i 10). Udanego weekendu! 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Smak Słowa


piątek, 13 maja 2016

PRZEDPREMIEROWO (to ty jesteś Bobbym Fischerem - Christer Mjåset)

Człowiek zawsze trzyma się błędów, które popełnił

Na świecie jest wiele książek i tych lepszych i tych gorszych. W naszym polskim kanonie lektur znajdują się przede wszystkim pozycje, które nudzą, męczą i tylko odpychają od czytania, dlatego czasem zastanawiam się, dlaczego książki, które niosą ze sobą wielkie wartości a przy tym zaciekawiają od pierwszej strony, będąc jednocześnie krótkie, nie mogą wymienić powieści po które nikt nie chce sięgać. to ty jesteś Bobbym Fischerem nie bez powodu jest nazywana jedną z największych norweskich opowieści ubiegłych lat, jednak na pytania dlaczego, odpowiem za chwilę.

Lillehammer to miasto znane teraz przede wszystkim ze skoków narciarskich, jednak dla Håkona jest ono miejscem gdzie spędził dzieciństwo i miastem do którego już nigdy nie chce wrócić. Jednak po prawie 30 latach, które minęły od pozostawienia przeszłości za sobą Håkon przyjeżdża na pogrzeb przyjaciela. Wie jednak już od początku, że będzie tego żałował i że nic dobrego nie może z tego wyniknąć.

Spojrzenie w przeszłość szczególnie tą mroczną i bolesną nigdy nie jest łatwe, jednak jeszcze gorsze jest to, gdy po latach dowiadujemy się rzeczy, które zmieniają wszystko w co dotychczas wierzyliśmy. Nikt nie chciałby wiedzieć, że najdroższe nam rzeczy, zostały nam odebrane przez własnych przyjaciół.

Nocne wyprawy w poszukiwaniu starych skarbów, powojenny bunkier, piątka przyjaciół i zniknięcie młodej dziewczyny. Na pozór nic nieznaczące i niełączące się fakty, rzuciły cień na dalsze życie bohaterów i odcisnęły na nich niezatarty ślad. Pytanie co tak właściwie zrobili, przez lata towarzyszy Håkonowi. Pogrzeb jednego z przyjaciół a zarazem śmierć, która nie wydaje się tak bardzo przypadkowa, staje się okazją nie tylko do spotkania po latach, ale także ostatnią szansą aby przenieść się w czasie i zostawić na zawsze niektóre sprawy. Dla bohaterów przychodzi czas aby zamknąć pewien rozdział ich życia. 



Norwegia to przede wszystkim kryminały, jednak jak widać to nie one tak bardzo chwyciły mnie za serce. Pierwsze spotkanie z Christerem Mjåsetem na pewno nie jest ostatnim, ponieważ ta pozycja to historia, do której wrócę i która już teraz zajmuje specjalne miejsce w moim sercu.

Autor znany dotychczas z thrillerów medycznych sięgnął po całkiem inny gatunek. To powieść niesamowicie głęboką i mądrą. Łączącą bolesną przeszłość i brutalną prawdę budząc tym samym niejedne refleksje. 

Zniknięcie przyjaciółki oraz historia lata, które sprawiło, że bohaterowie zmienili się na zawsze, łączy elementy kryminału. Christer Mjåset stworzył kompozycję, która nabiera tempa z każdym rozdziałem. Jednak mimo małej ilości stron pozostaje czymś więcej niż tylko zwykłym opowiadaniem. To pełnowymiarowa opowieść w której poznajemy dzieciństwo Håkona, Bo, Pera, Kristoffera oraz Erlenda. Postaci które poznajemy już jako dorosłych mężczyzn ukształtowanych przez wydarzenia do których wracają wraz z utratą osoby ze swojej dawnej paczki.

Jest to powieść mistrzowsko rozegrana, budząca emocje aż do ostatniej kropki. Mjåset poprowadził książkę tak, aby stopniowo wszystko w oczach zarówno czytelników jak i bohaterów nabierało sensu. Wydawać by się mogło, że na 200 stronach nie jest się w stanie wykreować postaci, które miałyby szansę stać się kimś więcej niż tylko imieniem na papierze, jednak to właśnie te 200 stron sprawiło, że od kilku dni nie mogę zapomnieć o historii Agnes. Tyle wystarczyło, aby powiedzieć więcej niż niejedna wielotomowa seria. 

Tajemniczy tytuł nawiązuje do słynnego szachisty - Bobby'ego Fischera. Tak jak jeden ruch podczas gry wpłynął na jego karierę, tak jedna decyzja zmieniła życie bohatera, w którego ręce w dziwnych okolicznościach trafia goniec właśnie tego, a nie innego szachisty. Szachownica to symbol życia, w którym jeden ruch może odmienić wszystko. 

Czas nieubłaganie rzuca cień na nasze życie, nie znaczy to jednak że już wszystko jest za nami. Powieść Christera Mjåseta to coś więcej. To opowieść o przyjaźni i stracie. O konfrontacji z przeszłością i pogodzeniu się z tym czego zmienić już nie można. To porywająca i wzruszająca powieść, która mimo mojego podejścia z dystansem okazała się jedną z piękniejszych powieści jakie ostatnio czytałam. to ty jesteś Bobbym Fischerem to historia, do której się wraca i której się nie zapomina. 

Premiera książki:
18 maja


Ocena: 
9/10


Za możliwość przeczytania tej książki przed premierą dziękuję wydawnictwu Smak Słowa.

wtorek, 26 kwietnia 2016

Naprzeciw pozorom (Ślepy Trop - Jørn Lier Horst)


Od dawna już norweskie kryminały podbijają serca polskich czytelników. Jednak tak jak innym pierwszy na myśl o skandynawskich zagadkach przyjdzie Jo Nesbo, tak ja bez wahania odpowiem Jørn Lier Horst. Zdecydowanie niedoceniany pisarz, który w przeciwieństwie do innych autorów kryminałów (kryminalistów?) potrafi mnie porwać od pierwszej strony, udowadniając, że zna się na rzeczy. 

Ślepy Trop to najnowszy (dziesiąty) tom losów komisarza Wistinga. Warto zaznaczyć, że wcześniej mieliśmy możliwość zaznajomienia się z domem 9, 8 a ostatnio 7 (Poza Sezonem - recenzja). 

Jeśli kiedyś zastanawialiście się, czy czytanie od końca może popsuć zabawę odpowiem tak: ciekawość mogą budzić nie tylko dalsze losy bohaterów, ale także a może i przede wszystkim to, co działo się w przeszłości. To wszystko sprawia, że cała seria już na samym starcie jest czymś niespotykanym i urozmaicającym monotonię wśród wielotomowych serii. 

William Wisting po raz pierwszy w swojej karierze trafia na sprawę, której z upływem kolejnych miesięcy nie jest w stanie rozwiązać ani na dobre postawić jakichkolwiek wniosków. Tajemnicze zniknięcie taksówkarza i brak jakichkolwiek narzędzi i okoliczności sprawia, że niezbyt przychylne komentarze płyną w kierunku policji. 

Kiedy jednak udaje się odnaleźć ślady mogące naprowadzić na jakikolwiek trop, nic nie nabiera sensu. Sprawa zniknięcia mężczyzny zaczyna mieć powiązania z wieloletnią siatką przemytniczą a z czasem łączy się z sprawą morderstwa, która za wszelką cenę ma być uciszona jak najszybciej. W takich okolicznościach komisarz musi podjąć decyzję, czy ważniejsza jest sprawa, czy lojalność względem własnego zawodu.

Jørn Lier Horst nie serwuje skomplikowanej historii z ogromną siatką fabularną, jednak mimo wszystko udaje mu się wzbudzić ciekawość wśród czytelników. Muszę jednak przyznać, że bohaterowie tak bardzo przeze mnie lubiani, tym razem byli zbyt papierowi. Córka komisarza w tej części staje się jedną z głównych postaci, łączącą pewnego starca ze sprawą prowadzoną przez ojca, jednak nie daje to nam możliwości poznania jej tak dobrze, jakbyśmy mogli.

Jako dawny szef wydziału śledczego autor serwuje nam wiadomości z pierwszej ręki, dlatego śledztwo w oczach czytelników nabiera prawdziwości, nie musimy obawiać się więc, że całość jest tylko jednym wielkim wymysłem na potrzeby książki. Możemy skupić się na umiejętnie poprowadzonej akcji, która utrzymana jest na dość równym poziomie, dzięki czemu nawet i przy kryminale możemy się odprężyć.

Bohaterowie u Horsta nie pojawiają się i nie znikają przy każdym tomie. To, co po tylu częściach udało się autorowi stworzyć, to nić fabularna łącząca poszczególne tomy. Dzięki temu kawałek po kawałku jesteśmy w stanie ułożyć układankę jaką stanowi prywatne życie komisarza i jego córki, która nie bez powodu pojawiła się w książce.

W twórczości Jørna Liera Horsta wszystko wydaje się być na miejscu. Nie ma chaotyczności tak dobrze znanej z początków niejednych kryminalnych serii. Wyćwiczone i lekkie pióro, doświadczenie a zarazem pomysłowość, sprawiają że czytelnik nie musi skupiać się na fabule. Ona płynie równym rytmem i już tylko od nas samych zależy czy sama historia nam się spodoba czy nie. Myślę jednak, że nie sposób nie docenić książek tego autora. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zaznajomić się z jego twórczością, koniecznie poświęćcie mu chociaż chwilę, ponieważ jak widać nie potrzeba wielkich fajerwerków, spisków i litrami lejącej się krwi aby stworzyć kryminał na bardzo wysokim poziomie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Smak Słowa

Ocena:
8/10
+ 3,3 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu) 






Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia