Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jørn Lier Horst. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jørn Lier Horst. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 sierpnia 2018

no to mamy komplet // Nocny człowiek // Jørn Lier Horst


Koniec. Wszystkie luki zapewnione, cała seria nareszcie w komplecie. W końcu można czekać na bieżąco na nowe tomy. No prawie. Mimo że Nocny Człowiek to ostatni, brakujący tom w Polsce, to przede mną nadal dwa, które ukazały się, zanim przeczytałam pierwszą dla mnie część, czyli Poza Sezonem. Jednak zapomnijmy o tym i podelektujmy się myślą o tym, że w księgarniach można zdobyć wszystkie tomy, a co za tym idzie, koniec z wymówkami, że „przeczytam jak już będą wszystkie tomy”. Te usprawiedliwienie już nie działa i dobrze, bo jeśli chodzi o kryminały i literaturę skandynawską to Wistinga po prostu trzeba chociaż spróbować poznać.

poniedziałek, 25 czerwca 2018

no i znów Horst // Jedna jedyna // Jørn Lier Horst


Mam ogromny problem z pisaniem o każdym tomie, przy (strasznie) długich seriach. Jednak Jedna Jedyna, to przedostatnia książka Horsta, która została wydana w Polsce. Do całego kompletu brakuje już tylko jednej książki (której premiera zapowiedziana jest na sierpień). Szkoda byłoby wiec ominąć ten tom. Jednak obiecuję się streszczać. 

Niedługo miną trzy lata, od kiedy przeczytałam "swoją" pierwszą część serii o Williamie Wistingu. Czy od września 2015 roku, moje odczucia dużo się zmieniły? 

czwartek, 4 stycznia 2018

Gdy morze cichnie // Jørn Lier Horst


Jestem monotematyczna. Powiedziałabym że nawet bardzo. To już 4 rok, w którym Horst pojawia się na blogu. Czwarty. A to zdecydowanie nie koniec, bo do końca serii o Wistingu pozostało jeszcze kilka tomów, które czytać będę na pewno. Przy okazji będę może i nudna, ale będę Was namawiać do tego, abyście sięgnęli po jego historie. Chociażby tylko dlatego, abym wreszcie przestała marudzić. 

Horsta cenię za to, że jego bohater czyli Wisting od początku do końca (bo czytałam zarówno pierwszy jak i ostatni opublikowany dotychczas tom) pozostaje normalnym facetem. Na rynku nie brakuje książek o komisarzach/policjantach którym bliżej do superbohatera czy tajnego agenta niż do naszych wyobrażeń opartych na tym co spotykamy w rzeczywistości. Każdy tom serii to nie tylko dobrze skonstruowany kryminał ale i historia życia Williama, które było dalekie od tego, którego można się spodziewać po osobie goniącej za przestępcami.

czwartek, 31 sierpnia 2017

czy umiem się streszczać? // Felicia Zaginęła // Jørn Lier Horst



Ilekroć zbliża się premiera nowej książki Horsta, nie mogę się doczekać powrotu do dobrze znanych mi postaci. Kiedy "jesteście" z nimi przez blisko dwa lata, w pewien sposób zżywacie się z nimi. Czy to jest przyczyną tego, że cokolwiek by się nie działo, każda kolejna historia robi na mnie podobnie dobre wrażenie? Czy może tym razem autorowi podwinęła się gdzieś noga, a właściwie pióro i mam się czego przyczepić? 

Felicia Zaginęła to drugi tom serii o komisarzu Wistingu (a ósmy wydany u nas). Można by powiedzieć, że to nie pierwsza (a już na pewno nie jedyna) seria, której głównym bohaterem jest policjant. W ostatnich latach pojawiło się wielu "wspaniałych" komisarzy, którzy w taki lub inny sposób zawładnęli czytelnikami. Co ma więc w sobie William Wisting, że mimo poplątania w kolejności wydawania części serii, czytelnicy się nie poddają i powoli układają poszczególne historie w całość? 

czwartek, 20 kwietnia 2017

Kluczowy Świadek // Jørn Lier Horst // PRZEDPREMIEROWO


PREMIERA 26 KWIETNIA
 

Moja przygoda z twórczością Horsta trwa już blisko dwa lata. I wiecie co? Za każdym razem kiedy sięgam po kolejną książkę, czuję się jakbym po raz kolejny spotykała się z dobrym przyjacielem. Seria z Wiliamem Wistingiem, to seria kryminałów, która ma jednak do zaoferowania coś więcej niż zwykłą tajemniczą zagadkę. 

Niektórym z Norwegią będzie się nieodzownie kojarzył tylko Nesbo, jednak nigdy w moim przypadku. Kluczowy świadek to czwarta powieść Horsta, którą miałam okazję czytać i zdecydowanie nie mogę się doczekać, aż będę mogła poznać kolejne. Poprzednie recenzje tj. Poza Sezonem, Ślepy Trop oraz Szumowiny znajdziecie już na blogu i jeśli do nich zajrzycie, to zauważycie, że wszystkie są do siebie podobne, jednak nie poradzę nic na to, że ta seria utrzymana jest na tym samym, równie wysokim poziomie.

piątek, 7 października 2016

Niespodzianki z morza (Szumowiny - Jørn Lier Horst)


Zazwyczaj kolejny tom serii, otwiera przed nami kolejny rozdział życia bohaterów. Zabiera nas w dalszą podróż i nowe przygody. Tym razem jednak każdy kolejny tom cofa nas do przeszłości. Mowa tutaj oczywiście o serii z komisarzem Wistingiem. W Polsce bowiem (i kilku innych miejscach za granicą) książki Horsta są wydawane od końca! Wielu może to dziwić, w końcu czy czytanie od końca ma sens? W przypadku tych kryminałów ma, ponieważ każdy tom, to zamknięta zagadka kryminalna. Zabieg ten wpływa tylko na odbiór wątków z życia osobistego bohaterów. Ale można to uznać za pewnego rodzaju wspominanie dawnych czasów. 

Szumowiny to 6 tom, a w Polsce wydany jako piąty. Jesteśmy więc gdzieś w połowie. Czy można w takim razie powiedzieć o tej serii coś nowego? 

W Norwegii lato pokazuje swoją piękną stronę, kiedy morze wyrzuca na brzeg lewą stopę. Sprawa jest dziwna, jednak nie budzi wielkich podejrzeń, w końcu stopa może pochodzić od osoby, która utonęła, czy zginęła w wypadku na morzu. Kiedy jednak w krótkim odstępie czasu, z morza wypływają kolejne stopy, nie można ukryć, że nie jest to przypadek, a najprawdopodobniej morderstwo. 

Śledczy na czele z Wistingiem sprawdzają, czy ta sprawa ma jakiś związek z kilkoma zniknięciami z domu opieki w Stavern. Nie spodziewają się jednak, że w tej sprawie chodzi o coś całkiem innego. 

W tym samym czasie Line - córka komisarza zbiera materiały do artykułu dotyczącego więźniów, ich zmian podczas lat spędzonych w więzieniach i słuszności takiej kary. Czy ludzie, którzy opuszczają mury wiezienia po kilkunastu bądź kilkudziesięciu latach, nie popełnią zbrodni po raz kolejny? Line spotyka się z kilkoma mordercami, którzy wyszli na zewnątrz, ale tak naprawdę nigdy nie odzyskali wolności. Nie myślała jednak, jak bardzo te spotkania zmienią ją samą. 

Szumowiny to kolejny dobry i wyrównany kryminał. Teraz jednak nie mogę na niego spojrzeć i nie zachwycić się krajobrazem, na którego tle rozgrywa się akcja. Będąc w Norwegii w te wakacje, oczyma wyobraźni widziałam tak lubianych przeze mnie bohaterów, a czytając tę książkę mogłam wrócić do tych miejsc, chociaż teraz w raczej nieciekawych okolicznościach. 

W tej książce akcja rozkręca się powoli jak przystało na jej skandynawską naturę. Nie sprawia to jednak, że książkę czyta się wolno - wręcz przeciwnie. W końcu chce się jak najszybciej poznać o co tak naprawdę we wszystkim chodzi. 

Tym razem William Wisting musi zajrzeć daleko w przeszłość, aby odszukać się jakiegokolwiek sensu. Musi wrócić do spraw dawno zamkniętych i zmierzyć się z nie lada wyzwaniem. 

Ta pozycja jest idealna na leniwe jesienne wieczory. Co prawda akcja toczy się latem, jednak sama historia zachęca, aby zakopać się w stercie koców z kubkiem gorącej herbaty i dać się wciągnąć w kolejną świetnie dopracowaną intrygę w stylu Jørna Liera Horsta. 

Dla fanów to pozycja obowiązkowa, a dla poszukujących klimatycznych skandynawskich kryminałów, to świetna okazja aby zapoznać się z piórem tego pisarza. 

PS dzisiaj tak krótko bo na blogu znajdziecie recenzję poprzednich dwóch tomów (czyli właściwie tomu 7 i 10). Udanego weekendu! 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Smak Słowa


wtorek, 26 kwietnia 2016

Naprzeciw pozorom (Ślepy Trop - Jørn Lier Horst)


Od dawna już norweskie kryminały podbijają serca polskich czytelników. Jednak tak jak innym pierwszy na myśl o skandynawskich zagadkach przyjdzie Jo Nesbo, tak ja bez wahania odpowiem Jørn Lier Horst. Zdecydowanie niedoceniany pisarz, który w przeciwieństwie do innych autorów kryminałów (kryminalistów?) potrafi mnie porwać od pierwszej strony, udowadniając, że zna się na rzeczy. 

Ślepy Trop to najnowszy (dziesiąty) tom losów komisarza Wistinga. Warto zaznaczyć, że wcześniej mieliśmy możliwość zaznajomienia się z domem 9, 8 a ostatnio 7 (Poza Sezonem - recenzja). 

Jeśli kiedyś zastanawialiście się, czy czytanie od końca może popsuć zabawę odpowiem tak: ciekawość mogą budzić nie tylko dalsze losy bohaterów, ale także a może i przede wszystkim to, co działo się w przeszłości. To wszystko sprawia, że cała seria już na samym starcie jest czymś niespotykanym i urozmaicającym monotonię wśród wielotomowych serii. 

William Wisting po raz pierwszy w swojej karierze trafia na sprawę, której z upływem kolejnych miesięcy nie jest w stanie rozwiązać ani na dobre postawić jakichkolwiek wniosków. Tajemnicze zniknięcie taksówkarza i brak jakichkolwiek narzędzi i okoliczności sprawia, że niezbyt przychylne komentarze płyną w kierunku policji. 

Kiedy jednak udaje się odnaleźć ślady mogące naprowadzić na jakikolwiek trop, nic nie nabiera sensu. Sprawa zniknięcia mężczyzny zaczyna mieć powiązania z wieloletnią siatką przemytniczą a z czasem łączy się z sprawą morderstwa, która za wszelką cenę ma być uciszona jak najszybciej. W takich okolicznościach komisarz musi podjąć decyzję, czy ważniejsza jest sprawa, czy lojalność względem własnego zawodu.

Jørn Lier Horst nie serwuje skomplikowanej historii z ogromną siatką fabularną, jednak mimo wszystko udaje mu się wzbudzić ciekawość wśród czytelników. Muszę jednak przyznać, że bohaterowie tak bardzo przeze mnie lubiani, tym razem byli zbyt papierowi. Córka komisarza w tej części staje się jedną z głównych postaci, łączącą pewnego starca ze sprawą prowadzoną przez ojca, jednak nie daje to nam możliwości poznania jej tak dobrze, jakbyśmy mogli.

Jako dawny szef wydziału śledczego autor serwuje nam wiadomości z pierwszej ręki, dlatego śledztwo w oczach czytelników nabiera prawdziwości, nie musimy obawiać się więc, że całość jest tylko jednym wielkim wymysłem na potrzeby książki. Możemy skupić się na umiejętnie poprowadzonej akcji, która utrzymana jest na dość równym poziomie, dzięki czemu nawet i przy kryminale możemy się odprężyć.

Bohaterowie u Horsta nie pojawiają się i nie znikają przy każdym tomie. To, co po tylu częściach udało się autorowi stworzyć, to nić fabularna łącząca poszczególne tomy. Dzięki temu kawałek po kawałku jesteśmy w stanie ułożyć układankę jaką stanowi prywatne życie komisarza i jego córki, która nie bez powodu pojawiła się w książce.

W twórczości Jørna Liera Horsta wszystko wydaje się być na miejscu. Nie ma chaotyczności tak dobrze znanej z początków niejednych kryminalnych serii. Wyćwiczone i lekkie pióro, doświadczenie a zarazem pomysłowość, sprawiają że czytelnik nie musi skupiać się na fabule. Ona płynie równym rytmem i już tylko od nas samych zależy czy sama historia nam się spodoba czy nie. Myślę jednak, że nie sposób nie docenić książek tego autora. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zaznajomić się z jego twórczością, koniecznie poświęćcie mu chociaż chwilę, ponieważ jak widać nie potrzeba wielkich fajerwerków, spisków i litrami lejącej się krwi aby stworzyć kryminał na bardzo wysokim poziomie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Smak Słowa

Ocena:
8/10
+ 3,3 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu) 






niedziela, 20 września 2015

Nie wszystko co dzieje się poza sezonem, musi pozostać tajemnicą... (Poza Sezonem - Jørn Lier Horst)


Niektórzy zaczynają od początku, niektórzy od końca, a ja zacznę od środka. Dlaczego? Poza Sezonem to moje pierwsze spotkanie z twórczością Horsta, ale na pewno nie ostatnie. Mimo że jest to 7 tom serii, a 3 wydany w Polsce, to nic nie stoi na drodze, aby ta seria stała się jedną z moich ulubionych. Dlaczego?

Teraz może już od początku.

Sezon wakacyjny już dawno minął. Wielkimi krokami zbliża się zima, dlatego większość osób opuszcza domki letniskowe i zaszywa się na najzimniejsze miesiące w wielkich miastach. Jednak Ove Bakkerud postanawia spędzić ostatni już weekend, patrząc na piękny nadmorski krajobraz, który owiewa nie tylko mgła, ale jak się okazuje także i tajemnica. Chyba nikt się nie spodziewa, że zastanie własny dom doszczętnie splądrowany, a na dokładkę znajdzie martwe ciało w posiadłości sąsiada. Jednak czy nieszczęścia nie chodzą parami? Czasami może nawet i większymi stadami. 

Komisarz Wisting po raz kolejny staje przed sprawą, która na pierwszy rzut oka wydaje się strasznie schematyczna. Jednak jak się okazuje jedno ciało to nie koniec problemów, a tym bardziej tajemniczych wydarzeń. Można rzec że to dopiero początek. 

Morderstwo i kilka włamań. To przecież może być nieszczęśliwy przypadek, jednak kiedy ktoś usilnie próbuje zatrzeć ślady zwraca na siebie jeszcze większą uwagę. William Wisting krocząc powoli za sprawą trafia aż na Litwę jednak jak się okazuje sprawa ma nie jedno dno, a niektórzy mogli po prostu trafić w nieodpowiednie miejsce w nieodpowiednim czasie. Czasami jednak nawet i najbliższe osoby okazują się kimś całkiem innym. Line - córka komisarza dobrze się przekonała, jak wiele tajemnic może skrywać osoba, z którą spędzamy własne życie.  

Zaczęłam od środka nie przez przypadek. Jest to trzecia książka z serii Mroczny Zaułek, jednak w Polsce tak jak i w podobno Ameryce części wychodzą od końca, co jak się okazuje nie jest takie złe dla fabuły. W końcu każda książka to osobna sprawa i jedynie wątki obyczajowe mogą na tym ucierpieć. Jednak dla mnie jako dla osoby, która pierwszy raz spotyka się z Komisarzem Wistingiem nie jest to żaden problem. 

Autor udowadnia, że jego bohaterowie to nieprzypadkowy zlepek cech. W końcu Horst wie o czym pisze. Jako dawny szef wydziału śledczego na podstawy książki nie musi na zagłębiać się w świat kryminału. On sam się przekonał jak ta machina wygląda, dlatego czytelnikowi serwuje informacje z pierwszej ręki. 

Jørn Lier Horst potrafi nieźle namieszać. W każdy wątek potrafi wpleść na pozór nic nieznaczący szczegół, który jednak później okazuje się istotny dla fabuły. Zbierając poszlaki czytelnik może już być pewny jak sprawa się skończy. Może pomyśleć, że przechytrzył bohatera stworzonego przez Horsta, kiedy to autor nagle postawi nas przed ślepym zaułkiem lub zaserwuje jeszcze jedno morderstwo, które tylko otwiera kolejną drogę. Dokąd iść, którędy podążać? Te pytania zadaje sobie nie tylko Wisting. Jednak Horst ciągle wie co się dzieje i ani na chwilę nie zwalnia tępa. Sprawa jest czymś więcej niż tylko morderstwem, to istna zagadka dla czytelnika, która budzi niejedne emocje, przez co oderwać się od lektury można dopiero po jej zakończeniu. 

To nie tylko genialny kryminał. To także bohaterowie, których chce się poznać bliżej, do których chce się wracać. Autor zmusza nas do myślenia. Sprawia, że odbiorca snuje własne teorie, a przy tym świetnie się bawi i zwiedza miejsca, których inaczej by nie zobaczył. Mamy wycieczkę po Norwegii i Wilnie ale także i zakończenie, którego się nie spodziewaliśmy. 

Za możliwość poznania twórczości Horsta dziękuję wydawnictwu Smak Słowa.

Ocena:
8/10

Wyzwania:
+ 42/52 Książki
+ 2,9 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)

Zdjęcie pochodzi ze strony tumblr.com

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia