czwartek, 20 kwietnia 2017

Kluczowy Świadek // Jørn Lier Horst // PRZEDPREMIEROWO


PREMIERA 26 KWIETNIA
 

Moja przygoda z twórczością Horsta trwa już blisko dwa lata. I wiecie co? Za każdym razem kiedy sięgam po kolejną książkę, czuję się jakbym po raz kolejny spotykała się z dobrym przyjacielem. Seria z Wiliamem Wistingiem, to seria kryminałów, która ma jednak do zaoferowania coś więcej niż zwykłą tajemniczą zagadkę. 

Niektórym z Norwegią będzie się nieodzownie kojarzył tylko Nesbo, jednak nigdy w moim przypadku. Kluczowy świadek to czwarta powieść Horsta, którą miałam okazję czytać i zdecydowanie nie mogę się doczekać, aż będę mogła poznać kolejne. Poprzednie recenzje tj. Poza Sezonem, Ślepy Trop oraz Szumowiny znajdziecie już na blogu i jeśli do nich zajrzycie, to zauważycie, że wszystkie są do siebie podobne, jednak nie poradzę nic na to, że ta seria utrzymana jest na tym samym, równie wysokim poziomie.

Kluczowy Świadek to pierwszy tom serii, to szansa na poznanie początku historii, którą możemy znać z poprzednich, czyli w sumie następnych tomów. (Dla przypomnienia w Polsce i o ile się orientuję również w niektórych miejscach za granicą, ta seria była wydawana od końca, z małym wyjątkiem na najnowszy tom). Dużo osób uważa, że przez to całość traci w odbiorze, bo wiemy co dalej się dzieje. Jednak każdy tom to osobna historia, a taka pokręcona część wątków rodzinnych jeszcze bardziej intryguje. Jednak teraz już nikt nie będzie się mógł zasłaniać tym, że nie sięgnie po książki Horsta, bo chciałby je czytać po kolei. Od dzisiaj, a dokładniej od 26 kwietnia macie taką szansę, przed Wami początek serii. 

Noc świętojańska kończy się tragicznie dla pewnego mieszkańca jednego z miast niedaleko Larviku. Jednak dopiero tydzień później, jeden z sąsiadów znajduje starszego mężczyznę, który przez cały ten czas leżał nagi i związany na kanapie w salonie. Na początku wydaje się, że chodziło o zwykły rabunek, dom został zdemolowany, widać wyraźne oznaki poszukiwań, jednak wątpliwości czy śmierć była "efektem ubocznym" zwykłego napadu, budzi fakt, że mężczyznę poddano torturom, a w jego ustach znaleziono pieniądze. Dlaczego samotny, starszy mężczyzna musiał zapłacić najwyższą cenę i przede wszystkim za co musiał ją zapłacić? 

Sprawa nie jest prosta i zdaje sobie z tego sprawę komisarz - William Wisting. Dopiero z czasem okazuje się, że na jedno morderstwo łączy się więcej niż jedna sprawa.



Największym atutem tej książki jest to, że historia w niej opowiedziana, jest oparta na faktach. Horst jak mało kto, ma prawo wypowiadać się na tematy kryminalne, ponieważ sam pracował jako szef wydziału śledczego a decydując się na napisanie książki wplótł w nią nić faktów, przez co wszystko zyskuje na wiarygodności i sprawia, że czyta się niesamowicie szybko i co najważniejsze zadziwiająco przyjemnie. 

To co jest charakterystyczne dla autora, to że jego książki nie obfitują w szybko pędzącą akcję. Praca policji tylko na filmach wiąże się z maksymalnym napięciem, adrenaliną towarzyszącą od samego początku i licznymi, i co najważniejsze - spektakularnymi zwrotami akcji. W nowszych częściach tak jak i w Kluczowym Światku akcja toczy się swoim rytmem, przez co możemy poznać postać komisarza i w końcu w jakimś stopniu się z nim zaprzyjaźnić. Po kilku tomach ma się wrażenie, że autor pozwala, aby czytelnicy czuli, że naprawdę znają Wistinga.

Norwegia jest "specyficznym" krajem. Jej kultura i działanie społeczeństwa różni się od tego, który znamy.  Horst zarysowuje przed nami oblicze tego państwa i jednocześnie tak działa na wyobraźnię, że ma się wrażenie, jakbyśmy wszystkie miejsca dobrze znali.

Kryminał to gatunek, w którym trudno nie popaść w schematy. Owszem, można je dostrzec również u Horsta, jednak każda książka potrafi czymś zaskoczyć, a wnioski i rozwiązania wątków kryminalnych nie do końca są takie oczywiste i przewidywalne. Mogę Wam tylko podpowiedzieć: w tej książce nawet te drobne szczegóły, a właściwie szczególnie one, mają największe znaczenie, w tym okładka i tytuł...

Jak ktoś lubi kryminały, to myślę, że jest to dla niego pozycja obowiązkowa, chociażby po to, aby zapoznać się z takim wymiarem norweskiego kryminału. Koniec wymówek, pierwszy tom serii jest na wyciągnięcie ręki, a naprawdę warto po niego sięgnąć, ponieważ czas przy nim spędzony będzie wyjątkowy, a już na pewno niezmarnowany. Jeśli chcecie się wybrać w podróż po Skandynawii - wiecie po co sięgnąć. A jeśli już znacie Williama Wistinga to możecie być spokojni - ten tom nie odstaje od innych, mimo że jest najstarszy. Może warsztat pisarski autora, na przestrzeni lat się poprawił, jednak to właśnie Kluczowy Świadek udowadnia, że Horst już od początku wiedział co opowiedzieć i w jaki sposób. Dla mnie ta seria i każdy kolejny tom, to oczywisty must read. Mam nadzieję, że i Wy się na nie skusicie.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem Smak Słowa 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Konnichiwa drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za każde wejścia, a tym bardziej za komentarze. Jeśli masz chwilkę skomentuj, jeśli nie wiesz co napisać, to chętnie się dowiem co aktualnie czytasz i oczywiście co ciekawego polecasz! ;)