poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Wszystkie twoje marzenia // Agata Czykierda-Grabowska // PRZEDPREMIEROWO


PREMIERA 10 MAJA


Wiosna jak widać nie może się zdecydować, czy zagościć już na stałe. Jednak w momencie kiedy aura za oknem próbuje się zdeklarować, ja wpadłam w kompletny letni nastrój. I co najdziwniejsze, przy książce, w której akcja dzieje się jesienią i zimą.

Wiecie, przyznam szczerze, że dość długo zastanawiam się, czy sięgać po pozycję z dzisiejszego posta. Kiedy dostałam propozycję zostania ambasadorką, najpierw na spokojnie wróciłam do własnych refleksji po przeczytaniu Jak Powietrze i dopiero potem zdecydowałam, że z perspektywy czasu dobrze ją wspominam, a w tym maturalnym rozgardiaszu przyda mi się jakaś lektura, przy której będę mogła odpocząć. Wszystkie twoje marzenia okazały się strzałem w dziesiątkę, chociaż szczerze żałuję, że nie ma lata - byłoby już po tych wszystkich nieszczęsnych egzaminach!

Pewnego wieczoru Kamil zauważa na ulicy dziewczynę, która wylewa swoją złość na samochód i to dosłownie. Jednak obserwując wydarzenia chłopak dostrzega, że napad furii to dopiero pierwszy etap, po którym następuje płacz. Po namyśle postanawia pomóc nie tylko zaprowadzić samochód na parking, ale także spełnić dosyć niecodzienne marzenie, o wrzuceniu samochodu do Wisły. 

Dla niektórych to będzie brzmiało banalnie, a niektórych tak jak mnie, zainteresuje do sięgnięcia po tę pozycję. Właśnie zdanie o wrzuceniu samochodu. Pewnie nie wiecie, ale moje marzenia są równie dziwne i odnalazłam z Mają wspólną nić która nas łączy. Może niekoniecznie marzę o utopieniu samochodu, najpierw musiałabym go mieć (a wcześniej zrobić prawo jazdy, na co za szybko się jednak nie zanosi) ale raczej jeżdżenie przez cały dzień tramwajami po jakimś wielkim zagranicznym mieście, wysiadając z jednego i wsiadając do najbliższego kolejnego nie jest czymś normalnym.



Jednak wracając do książki. Trudno mi porównać Jak Powietrze i Wszystkie twoje marzenia. Historie są różne, bohaterowie na szczęście też, jednak w tym przypadku wszystko się trochę za szybko rozwija. Jednak podoba mi się to, że autorka nie stara się na siłę tworzyć sztucznych dramatów mających niepotrzebnie komplikować relacje między bohaterami. Bardzo spodobały mi się drugoplanowe postacie, które nie były zepchnięte na dalszy plan i co jakiś czas nam się o sobie przypominały.

Zdaję sobie sprawę, że to nie jest literatura dla każdego. Jeżeli nie lubicie takiego gatunku to nie sądzę, aby to było coś dla was, jednak jeśli Jak Powietrze Wam przypadło do gustu, to Wszystkie twoje marzenia nie powinny Was rozczarować. Trudno mi wybrać, która powieść bardziej mi się podobała. Wszystkie twoje marzenia mają ogromny atut w postaci marzeń, podróży i... wieku bohaterów. Zarówno Maja jak i Kamil zaczynają studia na Uniwersytecie Warszawskim, tak jak ja po nadchodzących wakacjach (chociaż sama niekoniecznie zacznę ja na UW chociaż składam tam dokumenty). Mam słabość do Warszawy, dlatego ilekroć autorka będzie właśnie w niej osadzać akcję, ja w ciemno będę sięgała po jej powieści. Spacerowanie wraz z bohaterami po znanych miejscach sprawia, że ich historia nabiera realności.

Świadomie sięgnęłam po tę książkę i nie żałuję, bo otrzymałam to, czego oczekiwałam po znajomości poprzedniej powieści. Znam styl autorki, więc wiedziałam, na co się decyduję. Do wszystkiego co jest w dużej mierze związane z romansem, podchodzę z dystansem, jednak przychodzą momenty, kiedy czuję potrzebę sięgnięcia po coś niezobowiązującego, lekkiego i stawiającego na uczucie między bohaterami. Taką lekką i nieskomplikowaną. Bez wielkich zwrotów akcji i szalonego tempa. Wszystkie twoje marzenia to niesamowicie ciepła opowieść, która umili wieczór, szczególnie ten letni. To dobra propozycja na wakacyjny wyjazd, lub chwilę relaksu w cieniu jakiegoś drzewa. Nawet w przypadku niepogody poczujecie promienie słońca na twarzy i klimat jaki można dostrzec na okładce. Jeżeli lubicie czasami sięgnąć po coś dla chwili relaksu, to Wszystkie twoje marzenia będą na to idealną propozycją. Jeżeli jednak oczekujecie czegoś więcej, to warto się zastanowić, bo nie jest to powieść bez skazy. Niekiedy język mi nie pasował, a cukierkowy klimat nużył, jednak patrząc na tę książkę z perspektywy czasu, czuję się usatysfakcjonowana. Czegoś takiego oczekiwałam a nawet potrzebowałam. Aby się wyciszyć i zapomnieć o otaczającym mnie świecie. 

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem OMG Books.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Konnichiwa drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za każde wejścia, a tym bardziej za komentarze. Jeśli masz chwilkę skomentuj, jeśli nie wiesz co napisać, to chętnie się dowiem co aktualnie czytasz i oczywiście co ciekawego polecasz! ;)