Marzec był zdecydowanie dziwnym miesiącem. Z jednej strony udało mi się przeczytać sporo, z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że teraz będzie tylko gorzej, bo matura już za miesiąc. Kwiecień to ostatni miesiąc z moją klasą, dlatego raczej na blogu będę się pojawiać i znikać, ale później Wam to wynagrodzę (a przynajmniej się postaram, bo przechodzę aktualnie czytelniczy kryzys). Jak wypadły ostatnie dni? W marcu przeczytałam w sumie 8 książek, chociaż część z nich była naprawdę króciutka.
- Ósme Życie // Nino Haratischwili
- Zdążyć przed Panem Bogiem // Hanna Krall
- Mistrz i Małgorzata // Michaił Bułhakow
- Buntowniczka z pustyni // Alwyn Hamilton // recenzja pojawi się ok. 26 kwietnia
- Inwigilacja // Remigiusz Mróz
- 451 stopni Fahrenheita // Ray Bradbury
- Świat Rocannona // Ursula K. LeGuin
- Planeta Wygnania // Ursula K. LeGuin
Jeżeli chodzi o te najlepsze pozycje, to zdecydowanie zalicza się do nich fantastyczne Ósme Życie. Ta książka zagwarantowała sobie miejsce na liście najlepszych pozycji tego roku i to całkowicie słusznie. Mam nadzieję, że uda mi się już niedługo zabrać za kolejny tom (i liczę że będzie on równie niesamowity).
Marzec był o tyle dobry, że oszczędził mi rozczarowań. Co prawda na początku Inwigilacji byłam znudzona, a język działał mi na nerwy, ale później to już była dobrze znana mi Chyłka, więc książka umknęła przed falą krytyki z mojej strony. Nie wiem, czy chcecie coś o tej części poczytać na blogu, ponieważ mam wrażenie, że każdy poprzedni post o tej serii uwzględnił już wszystkie moje uczucia.
Trzy ostatnie pozycje jakie znalazły się na liście czytałam ze względu na konkurs i muszę przyznać, że 451 stopni Fahrenheita jest piękną książką, którą czyta się niesamowicie szybko, ale to co najważniejsze - na tych niezbyt wielu stronach można znaleźć całą listę pięknych cytatów, które na długo zapadają w pamięci.
Co z kwietniem?
Na pewno przeczytam Światło między oceanami, ponieważ już tę pozycję zaczęłam, więc będę chciała ją skończyć w pierwszej kolejności, a później przyjdzie czas na kwietniowe premiery czyli Losy Tearlingu i Pieśń Jutra. Czekam na te książki z niecierpliwością i jestem przekonana, że będą równie dobre jak poprzednie tomy. W końcu obie serie należą do moich ulubionych! Oczywiście chciałabym przeczytać coś więcej jednak nie wiem jak będzie z czasem, dlatego żadnej szczegółowej listy sobie nie robię. Co ma być to będzie.
W kwietniu będzie także Pyrkon, na który się nie wybierałam, na którym jednak będę w sobotę i niedzielę, a to ze względu na wizytę Samanthy Shannon. Nie mogłabym się tam nie pojawić, szczególnie po premierze nowego tomu. Będę miała mobilizację, żeby jak najszybciej uporać się z historią Paige.
Co ciekawego przeczytaliście w marcu? Jakieś pozycje godne uwagi? A może kwiecień jest bogatszy o jakieś premiery, o których nie mam pojęcia? Napiszcie na co czekacie i co najważniejsze - z kim się widzę na Pyrkonie?