sobota, 8 kwietnia 2017

Kot Bob i ja // James Bowen



Kot Bob i ja czyli najbardziej przypadkowa lektura w moim życiu. Kiedy zobaczyłam zwiastun filmu, byłam niesamowicie ciekawa historii Jamesa Bowena. Poszukałam, że film powstał na podstawie książki, zapisałam ją sobie na listę a później o niej kompletnie zapomniałam... Do czasu, kiedy przez przypadek ta książka nie wylądowała na moim stoliku z dopiskiem "wiem, że nie masz czasu ale przeczytaj, zajmie ci to przecież tylko jeden wieczór - mama". Czy bylibyście w stanie odmówić własnej rodzicielce, która chodziła podekscytowana Bobem przez cały weekend? Ja nie byłam, więc w taki oto sposób stałam się czytelniczką historii pewnego londyńskiego kota (ale za to nie byle jakiego).

Najważniejszą rzeczą, jaką musicie wiedzieć o tej książce jest fakt, że opisuje ona prawdziwą historię, jest swego rodzaju autobiografią Jamesa Bowena a zarazem jego ratunkiem. To właśnie powstanie tej książki w dużej mierze pomogło mu stanąć na nogi, ale od początku. 

James, czyli zarówno autor jak i główny bohater tej książki osiągnął dno. Stracił rodzinę, dach nad głową, pracę a na dodatek sięgnął po narkotyki. Blisko 10 lat jego życia zostało zmarnowane, zanim zorientował się że tak być nie może. Pewnego dnia znalazł na wycieraczce bezdomnego rudzielca, który wywrócił jego dotychczasowe życie do góry nogami. Kot i chłopak - dwie równie zagubione dusze, poszukiwały towarzystwa i trafiły na siebie. Można by powiedzieć "ciągnie swój do siebie", jednak w tym przypadku Bob i James znaleźli w sobie najlepszego przyjaciela. 

Bob to kot niezwykły, to stworzenie, które swoją miłością i troską sprawiło, że narkoman miał po co żyć. Uliczne muzykowanie nigdy nie dawało takich możliwości jak w momencie, kiedy oprócz gitary towarzyszył Jamesowi Bob, który umiał przyciągać do siebie tłumy.



Historia opisana w tej książce, to opowieść o tym, jak czworonożny przyjaciel może odmienić los. James podzielił się w tej książce swoją historią. Tym co przeżył, co nie zawsze było tak kolorowe jak przygody z Bobem na ramieniu. Kot Bob i ja ukazuje jak człowiek niszczeje i odradza się na nowo. 

Z jednej strony nie chce się wierzyć, że zwykły kot może mieć aż tak wielkie znaczenie. Wydaje się to fikcją, jednak nie. Ta książka to spis prawdziwych wydarzeń. Bob przyciągał do siebie nie tylko turystów ale i media, aż w końcu cały świat zainteresował się historią kota potrafiącego jeździć autobusem i jego niezwykłym oddaniu. 

Świadomość, że taka więź naprawdę powstała sprawia, że nie sposób być obojętnym podczas czytania tej pozycji. Trudno skupiać się na języku czy stylu. To powieść napisana przez osobę która utraciła wiarę w samego siebie, która wstydziła się samego siebie, ale żałowała zmarnowanych lat i się nie poddawała. Czyta się ją lekko i nie sposób wymagać od niej więcej, kiedy ma się w pamięci kto to napisał i co powstanie tej książki zmieniło. Ta prostota ma swój urok. 

Lektura Boba sprawia, że nie sposób się nie uśmiechnąć. To lekarstwo na gorszy dzień, na chwilę słabości czy zwykłej książkowej niemocy. To ogromnie ciepła historia, ukazująca wielkie serce zwierzaka i jego pana. Ja jestem po prostu oczarowana i to nawet nie samą książką ale Bobem. Rozumiem dlaczego tak wiele osób zatrzymywało się na ulicy, aby tylko móc na niego popatrzeć, rozumiem tych wszystkich, którzy się o niego troszczyli i tych, którzy tej dwójce postanowili pomóc. 

Na pozór prosta historia kota, ukazuje problemy współczesnego świata i niesprawiedliwości "wrzucania wszystkich do jednego worka". Każdy jest inny, a nie każdy narkoman musi zostać skreślony. Takim ludziom trzeba pomagać i wie o tym nawet zwykły futrzak, który mimo wielu szans i okazji na ucieczkę został i wiernie trwał przy Jamesie. Człowiek może się dużo nauczyć od swojego pupila. Wystarczy tylko umieć go słuchać. 

Czy muszę mówić, że ta pozycja to idealna pozycja dla wszystkich wielbicieli zwierzaków? Ja po prostu przepadłam i chciałabym jak najszybciej dorwać kontynuację losów tej pary. Jeśli macie jakiś wolny wieczór, w którym chcielibyście zapomnieć o własnych troskach i poczuć ciepło na sercu - wiecie za jaką pozycją się rozejrzeć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Konnichiwa drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za każde wejścia, a tym bardziej za komentarze. Jeśli masz chwilkę skomentuj, jeśli nie wiesz co napisać, to chętnie się dowiem co aktualnie czytasz i oczywiście co ciekawego polecasz! ;)