sobota, 23 stycznia 2016

Jak każda nieszczęśliwa historia, ta zaczęła się szczęśliwie... (Złodziejka Książek - Markus Zusak)


Każdy z nas wie, co znaczy trzymać nową książkę w ręce, badać jakie w dotyku są kartki, słyszeć szelest nieprzeczytanych stron, z których każda jest dla nas tajemnicą. Przygoda z książkami dla Liesel Meminger zaczyna się przypadkowo. Kiedy znajduje pierwszą z nich, nie ma znaczenia, że nie rozumie skrytych w niej słów. Liczy się to, co dzięki niej może odkryć i to, że jest to jedyna książka która wiąże ją z przeszłością.

"Podręcznik grabarza" to pierwsza książka, ale nie ostatnia. Ucząc się czytać wraz z papą, jej miłość do książek rośnie, a na ścianie w piwnicy przybywa słów, których Liesel się uczy. Jednak poza ich małym światem przytłacza rzeczywistość II Wojny Światowej, która nie oszczędziła i samych Niemiec. Poza bezpiecznymi murami domu i ramionami papy, który każdego wieczoru odgania koszmary Liesel, kryje się niebezpieczeństwo i wszechogarniająca bieda. 

Kiedy jako kilkuletnia dziewczynka, Złodziejka trafia do nowej rodziny przy Himmelstrasse (Himmel - niebo) nie spodziewa się, że niebo z czasem zmieni się w piekło. A osoby, które na pierwszy rzut oka wydawały jej się potworami, zostaną w jej pamięci na zawsze.

Złodziejka Książek już od dłuższego czasu przewijała się przez listę książek, które chcę przeczytać, jednak zawsze jakoś się z nią mijałam, a wokół mnie przybywało słów zachwytu nad historią Liesel Meminger. Kiedy jednak ta książka znalazła się na mojej półce, odłożyłam wszystko inne i otworzyłam ją na pierwszej stronie. Jak możecie się domyślać, nie odłożyłam jej do momentu, kiedy przez łzy nie byłam wstanie dłużej już czytać. Zusakowi wystarczyło kilka godzin, aby poruszyć mnie tak, jak nie udało się temu nikomu już od miesięcy. 

Nie jest to książka o II Wojnie Światowej mimo, że akcja dzieje się podczas jej trwania. 
Nie jest to książka o miłości, chociaż można się od niej nauczyć, co to znaczy kochać bezinteresownie. 
Jest to historia o tym, co to znaczy być człowiekiem, w czasach kiedy wszyscy o tym zapominają. To historia o przyjaźni i poznawaniu samego siebie. To powieść która wzrusza i która oddaje sprawiedliwość tym, którzy jej nie doświadczyli. 

Zusak stworzył bohaterów, których znamy tak, jakby mieszkali obok nas. W tej powieści nie znajdziecie sztuczności czy przede wszystkim oderwania od rzeczywistości. To historia boleśnie prawdziwa, udowadniająca, że istnieją jeszcze książki po prostu piękne.

Mimo, że mamy okazję poznać bohaterów i to całkiem dobrze, autor żadnego z nich nie czyni narratorem. Ten przywilej przypada Śmierci, która zwraca nam uwagę na to, co w ludziach jest najlepsze, a co najgorsze i udowadnia, jak bardzo te skrajne rzeczy są ze sobą powiązane. 

Ludzie mają jednak coś, czego im szczerze zazdroszczę. Mają dość rozumu, by umierać.

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, czy warto sięgnąć po tę pozycję, nie wahajcie się ani sekundy. Zusak nie tworzy niczego na siłę. Mimo, że wojna stanowi tło dla tej historii, a opowiada ją śmierć, jest to powieść wyjątkowo ludzka. Jeśli czegokolwiek żałuję, to jedynie tego, że zabrałam się za nią tak późno. Ten autor sprawia, że czujemy sympatię do kogoś, kogo powinniśmy się bać. W momentach kiedy śmierć zabiera naszych ukochanych bohaterów, nie czujemy złości tylko zrozumienie. Autor oddaje sprawiedliwość, pokazując, że śmierć przychodzi po każdego, niezależnie od rasy, wieku, czy majątku. 

To powieść przerażająco piękna, obok której nie sposób przejść obojętnie.


Nienawidziłam słów i kochałam je. Mam nadzieję, że nauczyłam się ich używać.

Ocena:
10/10

Wyzwania:
+ 4/52 Książki 
+ 4,3 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Konnichiwa drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za każde wejścia, a tym bardziej za komentarze. Jeśli masz chwilkę skomentuj, jeśli nie wiesz co napisać, to chętnie się dowiem co aktualnie czytasz i oczywiście co ciekawego polecasz! ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia