Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lily. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lily. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lipca 2015

Will Grayson, Will Grayson (John Green & David Levithan)



Nazwiska dzisiejszego autora chyba nie trzeba przedstawiać. Pan Green jest już powszechnie znany chyba przez całą czytającą część naszego narodu, a można spekulować, że to dzięki niemu w Polsce Davida Levithana również kojarzą czytelnicy.

Will Grayson, Will Grayson to książka pisana przez dwie osoby oraz książka o dwóch Willach Graysonach. Można pomyśleć, że będzie niezłe zamieszanie, ale spokojnie.

Will Grayson  przyjaźni się już od lat z Kruchym Cooperem, który chłopaków zmienia średnio częściej niż niektórzy koszulki (a niektórzy mogliby to robić częściej). Jest typowym dla Greena introwertykiem, a aby zamknąć grupę przyjaciół potrzebna nam dziewczyna, którą w tym przypadku jest Jane.

Will Grayson to chłopak, który większość czasu spędza w internecie. Jego życie kręci się tylko i wyłącznie wokół jednego chłopaka, którego poznał na czacie. Tylko internetowy przyjaciel potrafi go zrozumieć, docenić, sprawić że dzień nie jest całkiem zły. W rzeczywistości Will zmaga się z depresją i samotnością, przez co bez problemu nawiązuje znajomość w internecie, a z czasem zaczyna żywić głębsze uczucia do niejakiego Isaaca.

Will i Will (jak to dziwnie wygląda) spotykają się w dziwnych okolicznościach i to w jeszcze dziwniejszym miejscu jakim jest Sex Shop. Nie codziennie spotyka się osobę o tym samym imieniu i nazwisku, ale także nie zostawia się załamanego, samotnego chłopaka w środku Chicago, dlatego w takich okolicznościach Will #2 ma okazję poznać najpotężniejszego człowieka jakiego kiedykolwiek widział, ale także człowieka, który swoje serce lubi oddawać innym, czyli Kruchego.

W taki oto sposób ścieżki bohaterów Johna i Davida się przecinają. Naprawdę podziwiam tych panów, że stworzyli historię dwóch postaci, gdzie każdy rozdział opowiada na zmianę o jednym z Willów i się w tym wszystkim nie pogubili. Pisząc na zmianę jeden rozdział, wszystko trzyma się razem, dlatego naprawdę widać, ile pracy zostało włożone w tę książkę i na pewno nie można powiedzieć, że brak w niej serca.

Jednak patrząc na historię Greena widzimy utarty przez niego schemat. Introwertyczny chłopak, jego dość dziwny najlepszy kumpel i wspólna przyjaciółka, do której coś skrycie czuje. I teraz powiedzcie mi o której książce Greena myślę? W Śnieżną Noc, Szukając Alaski, Papierowych Miastach czy Willu Graysonie? Tu jest problem z tym pisarzem, wszystkie książki (poza Gwiazd Naszych Wina gdzie narratorką była dziewczyna) wyglądają tak samo. Niby historię są całkiem inne, ale sprowadzają się do takiej samej podstawy, przez co czytając odnoszę wrażenie, że ciągle czytam o tej samej postaci.

Jeżeli chodzi o Davida jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem ale na pewno nie ostatnie. Trudno mi cokolwiek o nim dzisiaj powiedzieć, ponieważ wiadomo że i w jego historię Green miał jakiś wpływ, więc aby ocenić jego styl i talent muszę sięgnąć po Każdego Dnia, które mam nadzieję przeczytam w te wakacje.

Bycie w związku to twój wybór. Bycie przyjacielem to po prostu coś, czym jesteś.

Spotkałam się z raczej obojętnymi lub negatywnymi recenzjami tej książki. Ja muszę powiedzieć, że dla mnie osobiście jest ona po prostu Okay. Typowa dla Greena, bo jednak bardzo mi tutaj jego styl się wyłonił. Mimo tych utartych schematów sama historia mnie wciągnęła i co tu dużo mówić. Greena lubię za to, że przy jego książkach potrafię odpocząć i trochę pomyśleć. Tym razem oprócz oczywistego wątku homoseksualizmu (który wbrew pozorom nie jest tematem książki) mamy swoistą rodzaju lekcję na temat przyjaźni. W lekką i raczej przyjemną lekturę wplecione zostało jakieś przesłanie dlatego uważam że warto przeczytać akurat tę pozycję. Z całego kanonu książek Greena niczym szczególnie się nie wyróżnia ale myślę, że na czas wakacji jest dość kusząca propozycja.

Wyzwania:
+ 52 Książki
+ 2.5 cm (Przeczytam Tyle Ile mam Wzrostu)
Ocena:
7/10


*grafika via. tumblr

środa, 1 lipca 2015

Czytelnicze Podsumowanie Czerwca, czyli stosiki

via tumblr
Nie mam pojęcia jak, ale już dobiegł końca kolejny miesiąc, a dopiero co podsumowywałam maj! Oczywiście nie narzekam, że są już wakacje, ale jak ten czas tak szybko leci, to pewnie zaraz będę podsumowywać sierpień, a do szkoły mi nie śpieszno, zresztą jak chyba każdej normalnej osobie ;)

Muszę przyznać, że myślałam, że czerwiec pójdzie znacznie gorzej, ponieważ czasu na czytanie nie było zbyt dużo. Prawie każdy weekend miałam zajęty, począwszy od wyjazdu do Gdyni, przez tygodniowy wyjazd na wymianę do Holandii a na szkoleniu wolontariuszy ŚDM kończąc. Nie mówiąc już o zakończeniu roku i gonitwie z tym związanej. Pod tym względem nie lubię liceum. Nauka jest do samego końca, przez co gdzie tu czytać? 

Na szczęście jakoś udało mi się znaleźć trochę czasu i udało mi się przeczytać kilka książek, więc aby nie przedłużać zapraszam do stosików!


Jeśli chodzi o książki przeczytane to jest tych pozycji 5, co dla mnie stanowi naprawdę spory sukces, biorąc pod uwagę ilość czasu przeznaczoną na czytanie. Udało mi się nawet skusić na ebooka, dlatego nie mogę pokazać "Oddawaj różdżkę, Phong!". Chociażby w takich momentach nie lubię ebooków, nie mogę się chwalić książką! 

Pierwszą pozycją jaką przeczytałam w czerwcu była Eleonora & Park, o książce już pisałam, ale nie zrażam się autorką i z chęcią zabiorę się za Fangirl, tym bardziej, że opis mnie naprawdę zaintrygował. 

Dalej przyszedł czas na Lotnisko w Monachium które do najciekawszych książek nie należało.

Ostatnio wspominałam dość często o Oddawaj różdżkę, Phong! dlatego aby się nie powtarzać przejdę do Willa Graysona, którego recenzja pojawi się dopiero po moim powrocie, czyli po 10 lipca. Coś czuję, że po tych 2 tygodniach to będę tylko siedzieć i pisać na temat książek które przeczytałam, bo na wyjazd zabieram 7 pozycji ;)

Ostatnia książka na czerwiec, skończona dosłownie na koniec to Następczyni o której również powiem po powrocie mimo że Jedyna nadal nie doczekała się recenzji. Myślę że o 4 tomie mam inne zdanie niż moja mama ale cóż, ona to fanka numer #1 jeśli chodzi o tę serię.

To by było właściwie na tyle jeśli chodzi o przeczytaną część, więc teraz zapraszam na książki, o które w przeciągu minionych 30 dni powiększyła się moja biblioteczka. 


Pierwsze dwie pozycje, czyli Lotnisko w Monachium oraz Mężczyzna ze Stumilowego Lasu przywędrowały do mnie dokładnie w dzień dziecka od wydawnictwa Czwarta Strona, ponieważ udało mi się wygrać w konkursie (i zorientować się o wygranie dopiero tydzień później).

Czas Żniw to zakup na wyprzedaży w Empiku, gdzie koniec końców za książkę nie zapłaciłam, bo uzbierało mi się tyle punktów w jakiejś promocji, że zrównało się z ceną książki. Następczyni to książka którą kupiła sobie moja mama, ale że już ją przeczytała, to teraz stała się już moją własnością. A Skrawki Błękitu czyli ostatnia już książka na czerwiec to prezent od mamy.

Tak więc to by było na tyle. Od dzisiaj biorę się za ostro za czytanie, bo mam natchnienie i czas, więc trzeba wykorzystać brak internetu przez dwa tygodnie. 

Pokażcie, jak wyglądał wasz czerwiec no i życzę czytelniczych wakacji!
Do zobaczenia wkrótce! 

piątek, 26 czerwca 2015

15 Książek na Wakacje

Jak zapewne zauważyliście, dzisiaj 26 czerwca, czyli pierwszy dzień wakacji! Wszyscy snują plany na wyjazdy i imprezy a ja jako książkoholiczka snuję plany czytelnicze, dlatego dzisiaj zapraszam na listę 15 książek, które mam zamiar przeczytać w nadchodzących dwóch miesiącach.

Jako że w czerwcu byłam nad morzem i w Holandii, wakacje mam zamiar spędzić w domu i nareszcie odpocząć (podczas remontu). Tym samym nadrobię zaległości książkowe, ponieważ już niedługo podsumowanie czerwca, które nie oszukujmy się, mogło wypaść lepiej. Mam nadzieję, że w wakacje uda mi się wypełnić wszystkie plany.

Jak widać po tytule, wybrałam 15 książek, które mam zamiar przeczytać. Może to się wydawać mało, ale jednak nie wiem ile będę miała czasu, więc to jest moje minimum, ale oczywiście chciałabym przeczytać więcej. Jak to wyjdzie zobaczymy na początku września ;)


Tak więc aby nie przedłużać, czas na te 15 książków, przez które nastąpiło to dzisiejsze zamieszanie. Całe szczęście większość z nich już gości na mojej półce więc nic, tylko czytać!


  1. Ocean na końcu drogi - Neil Gaiman 
  2. Między życiem a życiem - Jessica Shirvington
  3. Każdego Dnia - David Levithan
  4. Następczyni - Kiera Cass - czyli książka, którą kupiła sobie moja mama, tak dobrze czytacie. Jeśli szukacie większej fanki Rywalek od mojej mamy, to takiej nie znajdziecie ;) Ale przynajmniej skoro ta książka już jest u mnie w domu, to też ją przeczytam. 
  5. Czas Żniw - Samantha Shannon - czyli nowy nabytek. Nasłuchałam się tylko dobrego na temat tej serii więc wreszcie trzeba się za nią zabrać
  6. Fangirl - Rainbow Rowell - jakoś E&P z nóg mnie nie zwaliło, ale opis tej książki bardzo mnie intryguje, więc chyba dam drugą szansę Rowell, tym bardziej, że Fangirl wychodzi w Polsce w moje imieniny. Coś czuję, że ją dostanę ;)
  7. Mężczyzna ze Stumilowego Lasu - Douglas Lain - czyli książka którą dostałam od wydawnictwa Czwarta Strona w ramach konkursu 
  8. Imię Róży - Umberto Eco - pamiątka z wyjazdu do Bydgoszczy
  9. Nawałnica Mieczy Stal i Śnieg - George R.R. Martin - czyli kolejna pożyczona część, jak dobrze, że tyle znajomych uwielbia tę serię ;)
  10. Obca - Diana Gabaldon
  11. Cudowne Tu i Teraz - Tim Tharp
  12. Will Grayson, Will Grayson - John Green & David Levithan - książka z Biedronkowych łupów, od której zaczęłam zmagania z tym "wyzwaniem". Musze powiedzieć, że początek zapowiada się dobrze, bo książkę już właściwie kończę ;) 
  13. Zakon Mimów - Samantha Shannon - czyli kredyt zaufania! Mam nadzieję, ze po pierwszej części nie będę żałować, że umieściłam kolejną część na tej liście. Może ta 13 nie będzie pechowa
  14. Opactwo Northanger - Jane Austen - i pozycja z dobrze znanej promocji Biedronki 
  15. Skrawki Błękitu - Lois Lowry - czyli Empikowa wyprzedaż. Nie mogłam się oprzeć, bo Dawca był naprawdę świetną lekturą, mam nadzieję, że po tej książce będę miała ochotę na więcej
To już koniec moich planów. Książek które chciałabym przeczytać, znalazłoby się więcej, ale niestety jak to z czasem różnie bywa, wolę nie ryzykować, bo jeszcze się przeliczę. Mam nadzieję, że wśród tych wyżej będę zakochana na zabój, ponieważ rok temu w wakacje i to na samym początku dorwałam Dary Anioła i całe wakacje spędziłam z Cassandrą Clare. To były naprawdę dobre wakacje.

A jak wyglądają wasze plany na wakacje? Podzielcie się swoją listą! A jeśli czytaliście coś z dzisiaj wymienionych, dajcie znać co myślicie.

Udanych wakacji!

PS. Po weekendzie wyjeżdżam na 2 tygodnie na wieś, przez co nie będzie mnie na blogu :(

*Obrazek zaczerpnięty z tumblr.com


środa, 24 czerwca 2015

Oddawaj różdżkę, Phong! - Łukasz Wasilewski


Jestem pewna, że każdy z was widział komedię romantyczną i to nie raz. Niektórzy mogą uważać, że ten gatunek jest mało ambitny, ale z drugiej strony co potrafiłoby tak rozbawić człowieka a przy okazji pozwolić mu miło spędzić czas jeśli nie właśnie historia miłosna z dużą dawką humoru? Ja osobiście nie lubię oglądać telewizji, wolę czytać, jednak nie trzeba daleko szukać, aby znaleźć dobrą książkę z tego gatunku, dlatego dzisiaj czas na Oddawaj różdżkę, Phong! 

Trzy dziewczyny: Zosia, Tatiana i Natalia oraz jeden niepozorny szatyn i kłopoty murowane. Piotrek pracował w tajemniczej fundacji, przez co zalazł za skórę nie jednej kobiecie. Wszystko było dobrze do czasu, kiedy to dotyczyło pracy, jednak kiedy chce się znaleźć tę jedną jedyną, lepiej nie mieć za sobą stada rozwścieczonych, młodych kobiet. Jak widać, lepiej nie mieszać życia prywatnego z osobistym. 

Piotrek czyli nasza główna postać, to chłopak który potrafi schrzanić dosłownie wszystko, ale przy tym pozostaje dżentelmenem, że nic tylko się zakochać. Szkoda tylko, że przeszłość go prześladuje. Jak widać same dobre chęci nie zawsze wystarczą. Tu już trzeba przyznać, że postacie się świetnie wykreowane, nie brak im charakteru przez co każda się czymś wyróżnia. Mimo sporej grupy kobiet nie sposób je pomylić, bo każda ma jakąś cechę charakterystyczną, co na pewno ułatwia czytanie, do którego nie trzeba się długo przekonywać. 

Książkę czyta się bardzo szybko, akcji nie brakuje a każda strona może nas czymś zaskoczyć, tym bardziej że Witek - jeden z bohaterów ma naprawdę dziwne pomysły. Na pewno oryginalność wprowadza wątek komiksów, Star Warsów, Batmana itp. rzeczy których osobiście fanką nie jestem (nigdy nie widziałam Star Wars ani tym bardziej Batmana). Jednak to mi nie przeszkadzało, a raczej ułatwiało ponieważ bohaterowie to byli po prostu fani, a jak wiadomo książkoholik zawsze ma jakiegoś świra na punkcie ulubionej książki. Nie trudno więc wczuć się w rolę bohaterów. 

Mogę troszeczkę ponarzekać, że mało mi było postaci Zosi, która stała się moją zdecydowanie ulubioną bohaterką. Naprawdę podziwiam autora, za tak świetne postacie, przy których nie da się nudzić i gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. 

Na samym początku tytuł był dla mnie kosmiczny, jednak gdy sobie uświadomiłam co on znaczy to uwierzcie, że już w ogóle nie mogłam się oderwać od tej historii. W końcu kto nie lubi Harry'ego Pottera? To całe moje dzieciństwo, więc gdy zobaczyłam nawiązanie do niego, końcówkę po prostu połknęłam. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to tylko do języka, który tutaj jest bardzo nowoczesny, przez co starsze osoby pewnie by niektórych rzeczy nie zrozumiały, albo przynajmniej miałyby problem. Czepiam się, bo przez czytanie Martina czy klasyków ciężko mi się przestawić na swojski język XXI wieku.

Jeśli szukacie czegoś, przy czym będziecie się świetnie bawić, to na prawdę warto sięgnąć po tę pozycję. Ja trochę żałuję, że nie czytałam tego tak za pół roku, ponieważ akcja dzieje się w okolicy Bożego Narodzenia i teraz mam taki świąteczny nastrój, że najchętniej ubrałabym choinkę. Chyba trochę za wcześnie, jednak na słoneczne dni lata ta książka jak najbardziej się nadaje. Wakacje już tuż tuż, więc jeśli chcecie się trochę pośmiać, zobaczyć jak z innej perspektywy wygląda fanowska miłość czy po prostu się dobrze bawić sięgajcie po Oddawaj różdżkę, Phong!

Wyzwania:

+ 52 Książki
+ ... (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu) - Właśnie, powie mi ktoś ile ona ma cm? ☺
Ocena:
7/10

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Lotnisko w Monachium - Greg Baxter


Nie wiem, czy słyszeliście o tej książce, czy też nie, jednak dzisiaj chciałabym poświęcić raczej krótką uwagę na temat Lotniska w Monachium Grega Baxtera. 

Znacie pewnie te uczucie, gdy usłyszycie o jakiejś książce i już wiecie, że musicie to przeczytać. Tak miałam z tą książką. Zaintrygował mnie tytuł, zaintrygował mnie opis i okładka. Wszystko wołało Przeczytaj mnie! no aż koniec końców udało mi się tę książkę dorwać, ale czy przeczytać?

Nasza główna postać, to mężczyzna, Amerykanin mieszkający w Londynie. Tym samym jest on naszym narratorem ale opowiadającym wydarzenia z bardzo dziwnej perspektywy, która nie ułatwia czytania. Bohater opisuje to co dzieje się teraz, wraca do różnych wspomnień, a w tym samym czasie gdyba i wymyśla przyszłość lub snuje hipotezy co do życia innych. Czasami trzeba było się zatrzymać, by oddzielić jego myśli od rzeczywistości.

Cała akcja toczy się właściwie dzięki jednej osobie, którą jest siostra głównego bohatera, Miriam. Bowiem pewnego dnia, mężczyzna dostaje telefon o śmierci swojej siostry i to w sposób dość osobliwy. Tutaj już jest pierwszy plus tej historii. Pokazuje prawdę ludzkiego losu. Porusza temat, który wielu przemilcza. Ludzie giną z wygłodzenia i tak też się stało w przypadku Miriam. 

Książka pokazuje obraz człowieka XXI wieku. Człowieka zapracowanego, zabieganego, który nie ma czasu się zatrzymać by spotkać się ze swoją rodziną, podczas gdy lata niepostrzeżenie mijają. Lotnisko w Monachium zatrzymuje człowieka w obliczu śmierci osoby bliskiej ale jednak dalekiej. Bliskiej pokrewieństwem, a dalekiej znajomością, troską, miłością, tym co powinno się liczyć najbardziej. 

Zatrzymujemy się wtedy gdy jest już za późno. Myśli narratora są przesycone samotnością, która staje się tematem tej historii. Przesycone wspomnieniami i wyrzutami wspomnienia. Wszystko to sprawia, że książka Baxtera nie należy do najlżejszych powieści. 

Dlaczego zwątpiłam w słowo, czy tę książkę przeczytałam? Walczyłam z nią, aby przebrnąć przez końcówkę. Mimo poważnej tematyki, książka ta mnie wynudziła za wszystkie czasy, bo po prostu zabrakło mi w niej akcji. Przez długi czas nic się nie działo, aż w pewnym momencie gdzie pojawiały się opisy wyjazdów z ojcem gdzieś tam do Niemiec, przewracałam strony, aby nie zasnąć. 

Liczyłam na książkę, która przeniesie mnie w umysł osoby samotnej tak, że nie będę mogła się od niej oderwać, a skończyło się na tym, że każda strona była nie lada wyzwaniem. Może jestem za młoda na tę książkę, nie wiem ale samo jej wydanie niczego nie ułatwiało. Z morza tekstu po prostu trzeba było wyławiać dialogi, które nie były zaznaczone. Zabrakło podziału na rozdziały, przez co cała książka to rzeka jednolitego tekstu. Jeśli sobie nie zaznaczysz momentu w którym skończyłeś i zamkniesz książkę, to zginiesz. 

Trudno mi ocenić tę książkę, na pewno się na niej zawiodłam, na pewno nie była miło spędzonym czasem, stała się dla mnie trochę zmorą jak lektury z dzieciństwa, dlatego jeśli chcecie, to czytajcie, ale lepiej nie oczekujcie po tej książce zbyt wiele.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona


Wyzwania:

+ 52 Książki
+ 2.9 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)
Ocena:
4/10

niedziela, 7 czerwca 2015

Eleonora & Park - Rainbow Rowell


Eleonora & Park czy Romeo & Julia w wydaniu XXI wieku? Romea i Julii wręcz nienawidzę, jak więc potoczyły się losy tej pary?

Nie da się ukryć, że Rainbow Rowell wywołała spore zamieszanie w książkowej sferze w ciągu ostatnich miesięcy. Szczególnie na zagranicznych kanałach bez problemu można się natknąć na Eleonorę i Parka czy Fangirl. Jak to zwykle bywa, za polską wersją trzeba było trochę poczekać, ale to nie znaczy, że książka wywołała mniejszy zachwyt wśród polskich czytelników. Rok temu, dałabym się pokroić za tę książkę, lecz im więcej szumu wokół niej było, tak mniejsza ochota na jej przeczytanie mnie nachodziła. Jednak nie byłabym sobą, gdybym wreszcie nie dała szansy tej historii, chociaż przez ilość pozytywnych recenzji postawiłam jej wysoką poprzeczkę, której niestety nie udało się jej przeskoczyć. Dobrze, że byłam przygotowana na drobne rozczarowanie, przez co książka okazała się uroczą lekturą. 

Eleonora, ruda dziewczyna, która swoim kolorem włosów, przestała zadziwiać przynajmniej wśród książkowych bohaterek. Jednak wśród swoich rówieśników Eleonora wraz ze swoim ognistym kolorem włosów, męskimi koszulami oraz krawatem we włosach jest ciekawym zjawiskiem. Nie trudno sobie wyobrazić, co się działo, podczas jej pierwszego dnia w szkole. W naszych czasach nie wygląda to inaczej. Każda osoba, która się czymś wyróżnia staje się głównym tematem, raczej niezbyt pozytywnych komentarzy.

Z kolei Park, to czarny chłopak: czarne włosy, czarny strój, koreańskie korzenie oraz dwie lewe ręce jeśli chodzi o kierowanie samochodem bez automatycznej skrzyni biegów. Jednak jest to jedyna osoba, której na widok Eleonory nie przychodzą do głowy same złośliwości, a z czasem pozwala nawet nieznajomej na wstęp do jego świata, którym są komiksy i muzyka. Przez długi czas miałam wrażenie, że autorka zrobiła z postaci straszne dzieciaki, jednak później sobie uświadomiłam, że takie przedstawienie młodzieży jest bardziej realistyczne niż w większości książek młodzieżowych, gdzie szesnastolatkowie wojują mieczami i ratują świat, gdzie normalnie większość zatrzymuje się na poziomie umysłowym dzieciaka z podstawówki i nie wytyka nosa spoza komputera.

Sami bohaterowie tej książki stwierdzili, że Romeo i Julia, to dwójka bogatych dzieciaków mających wszystko czego zapragną, którym wydawało się, że się kochają. Nic dodać nic ująć, lecz w żadnym wypadku te słowa nie odnoszą się do Eleonory i Parka. Życie dziewczyny jest naprawdę okropne i chyba nikt nie chciałby znaleźć się w jej sytuacji, gdzie musi dzielić pokój z czwórką rodzeństwa, podczas gdy zza ściany słychać płacz matki i krzyki ojczyma.

Uratowałeś mi życie - próbowała powiedzieć. - Nie na zawsze, nie na dobre. Prawdopodobnie tylko na jakiś czas. Ale uratowałeś mi życie i od teraz jestem twoja. To ja, którą jestem teraz, jest twoja. Na zawsze

Książka pani o tęczowym imieniu nie różni się zbytnio od historii pisanych przez pana zielonego. Dla mnie książki tych autorów są po protu okay. Eleonora & Park nie jest jakimś rwącym potokiem, porywającym czytelnika na długie godziny, jest to raczej powolna rzeczka bez wielkich zawirowań, która spokojnie niesie czytelnika wraz z historią bohaterów. Przyjemna, lekka lektura, jak najbardziej mile spędzony czas, który jednak nie był burzą mózgu, czy refleksją nad swoim życiem. Książka po prostu okay.

Główni bohaterowie nie byli papierowi, jednak nie wykraczali poza kartki książki. Ani Eleonora ani Park nie wzbudzili we mnie wielkich emocji ani uczuć, a cytaty, które inni uważają za romantyczne, dla mnie wydają się sztuczne. Moją ulubioną postacią zdecydowanie zostaje Cal, przyjaciel Parka, szkoda tylko, że nasz główny bohater nie traktował go jak przyjaciel.

Przez długi czas nie mogłam się przyzwyczaić do narracji pisanej z naprawdę dziwnej perspektywy, ale wątek muzyczny oraz piosenki z lat '80 sprawiły, że książka przesycona jest swego rodzaju klimatem tamtych lat, co jest zdecydowanie najmocniejszą stroną tej powieści. Za to że książka wprowadza czytelnika w pewnego rodzaju nostalgię ale i błogi spokój, na pewno z wielką chęcią sięgnę po inne książki Rowell, ale nie będę po nich oczekiwała zbyt wiele. Może gdybym była młodsza, ta historia by mnie zauroczyła, ale na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie zrozumieć jej fenomenu. Oczywiście ta pozycja jest lepsza od nieszczęsnego Romea & Julii, ale jak widać książki w tych klimatach nie są dla mnie. Na pewno gdybym nie przeczytała tej pozycji, to bym przeżyła, bo żałować, przynajmniej ja nie miałabym czego.

Wyzwania:
+ 52 Książki
+ 2.3 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)
Ocena:
6/10

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Czytelnicze Podsumowanie Maja & #2 Book Haul

Mamy pierwszy dzień czerwca, a to oznacza, że trzeba podsumować ubiegły miesiąc! Niby maj miał 31 dni, jednak dla mnie to było stanowczo za mało! Pocieszam się jednak, że następne podsumowanie będę pisała już w wakacje. Yeey! 

Jako, że maj był dla mnie za krótki moja lista książek nie jest jakoś zadowalająco długa, ponieważ miałam wymianę z Holandią (za 2 tyg ciąg dalszy wymiany) oraz związane z nią zaległości do nadrobienia, dlatego na czytanie czasu za dużo niestety nie było. 

Ale jak powiadają: liczy się jakość a nie ilość! 

Książki przeczytane w maju:

książki przeczytane w maju 
Na zdjęciu niestety nie ma Gry o Tron (recenzja - klik), którą wreszcie udało mi się dokończyć, bo jak pisałam miesiąc temu, została mi się połowa na maj. Książka była pożyczona, dlatego na zdjęciu jej nie ma, ale jest za to Starcie Królów czyli największa książka jaką kiedykolwiek czytałam - liczy 1020 stron! Do końca zostało mi się jeszcze 300. Damy radę! W końcu to Martin ☺

O tej książce też już wspominałam miesiąc temu, jednak dopiero w maju ją dokończyłam i jest tu mowa o A Thousand Pieces Of You (recenzja - klik). Co tu dużo o niej mówić. Czekam na więcej!

I tak właściwie to już ostatnia książką w tym miesiącu czyli Maybe Someday, chyba za dużo pisać nie trzeba, w końcu w zeszłym tygodniu o niej pisałam i się nią zachwycałam. Majstersztyk w wykonaniu Hoover! (recenzja - klik)

Suma sumarum przeczytanych książek 4 i to tak trochę naciągane, ale teraz będzie tylko lepiej, wolne na horyzoncie! 

Book Haul

Znając mój charakter, jeżdżąc na wycieczki podczas wymiany, zamiast pamiątek przywoziłam sobie książki, dlatego chyba warto pokazać (również 4) o jakie pozycje powiększyła się w maju moja biblioteczka. 


A co my tu mamy?
Umberto Eco - Imię Róży czyli pamiątka z Bydgoszczy. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, ale kusi mnie i to bardzo, tym bardziej, że po premierze Tematu Na Pierwszą Stroną znów zrobił się szum wokół tego nazwiska.
Will Grayson, Will Grayson czyli Biedronkowy łów. Aż żal było nie skorzystać z takiej okazji. Książki jeszcze nie przeczytałam, ale myślę, że stanie się to w najbliższej przyszłości ;)
Eleonora & Park to prezent z okazji dzisiejszego dnia dziecka, chociaż książkę dostałam jeszcze w maju ;) Będąc przy tej powieści muszę powiedzieć, że dopóki nie dostałam tej książki, ciągle pisałam imię Eleonora z błędem. Naprawdę! Tak się przyzwyczaiłam do angielskiej wersji, że zawsze pisałam Eleanora ;)
Ostatnia pozycja czyli Maybe Someday to z kolei pamiątka z wyjazdu do Poznania. Teraz czekać na więcej pozycji Hoover w polskiej wersji! Zakochałam się i to beznadziejnie :p

Jak wygląda wasz stosik? Podeślijcie zdjęcia/linki chętnie poczytam ☺

środa, 27 maja 2015

Maybe Someday - Colleen Hoover


W angielskim alfabecie jest tylko dwadzieścia sześć liter. Można by pomyśleć, że z tyloma literami niewiele można zrobić. Można by pomyśleć, że kiedy wymiesza się je i połączy w słowa, mogą one wywołać tylko ograniczoną liczbę uczuć. A jednak tych uczuć może być nieskończenie wiele i ta piosenka jest dowodem na to. Nigdy nie zrozumiem, w jaki sposób kilka prostych słów połączonych ze sobą może kogoś zmienić, a jednak ten utwór i jego słowa całkowicie mnie odmieniają. Czuję się tak, jakby "może kiedyś" zamieniło się we "właśnie teraz".

Może kiedyś, a może nigdy. Czy komukolwiek i kiedykolwiek uda się oddać w kilku słowach to, jak wyjątkową historię stworzyła Colleen Hoover? Czy z tych kilkudziesięciu liter, z których składa się alfabet, da się stworzyć słowa, które będzą w stanie opisać to, co czułam podczas czytania tej książki? Może kiedyś...

Znacie to uczucie, kiedy jeszcze przed wydaniem jakiejś książki wiecie, że będzie ona czymś niesamowitym i na pewno się wam spodoba? Tak miałam w przypadku tej historii. Jestem ogromną fanką Hoover, jednak to co wywołało we mnie Hopeless w żadnym stopniu nie równa się tej książce. Ogrom emocji, to dopiero początek. Tak jak w przypadku historii Sky zabrakło mi wyważenia, tak w przypadku Maybe Someday wpadłam do świata Sydney od pierwszej strony. Niestety podróż po jej świecie trwała tylko 3 godziny. Na tylko tyle byłam w stanie odwlec czytanie tej pozycji i uwierzcie mi, że nie zauważyłam, kiedy odwróciłam kartkę i dalej już nic nie było. To był chyba najgorszy moment w historii kiedy kończy się książka. Rozpacz, żal i smutek, że podróż z tymi bohaterami trwała zdecydowanie za krótko. 

Chyba nic nie jest w stanie lepiej opisać tej powieści niż słowa które płyną z jej wnętrza. Słowa które wypłynęły z serca Hoover, to co wypowiedziała bohaterka jej książki, to jedyne i słuszne słowa, jakie nadają się, aby nimi opisać tę książkę. Nigdy nie zrozumiem, w jaki sposób kilka prostych słów połączonych ze sobą może kogoś zmienić, a jednak ten utwór i jego słowa całkowicie mnie odmieniają. 



Można się zastanawiać, dlaczego ta książka potrafi odmienić spojrzenie na świat, jednak jej bohaterowie pokazują co tak naprawdę powinno się liczyć. Kiedy zaczyna się nasza przygoda z tą historią poznajemy Sydney, której 22 urodziny okazują się początkiem jednej wielkiej katastrofy. Nieszczęścia chodzą parami a czasami nawet stadami, dlatego jednego dnia, można stracić nie tylko pracę i mieszkanie ale także i osoby którym bezgranicznie się ufało. Można pomyśleć, że to dość przereklamowane jak na historię, która wywołała tak wielkie zamieszanie, ale jeśli tak myślicie, to jesteście w błędzie. 

Dwie osoby, stabilne związki. Wydawać by się mogło że nic im więcej do szczęścia nie potrzeba, jednak co się stanie, kiedy dwójkę młodych ludzi łączy wspólna pasja? Czy może okazać się prawdą, że wspólna miłość do muzyki może przerodzić się w miłość do drugiej osoby? 

Ridge i Sydney. Historia jak z Romea i Julii. Dwoje młodych ludzi poznających się na balkonach. Jednak zamiast wierszy mamy kartkę z numerem telefonu i historię bardziej emocjonalną i wciągającą niż największy klasyk Szekspira. Może to brzmi bardzo ckliwie i zapowiada się na romans mlekiem i miodem płynący, jednak tego oczekiwać po tej książce nie ma co. 

Hoover stożyła coś wyjątkowego i wrażliwego. Postacie nie są kolejnymi idealnymi kukiełkami w dłoniach autora. Poznajemy osoby, które potrafią liczyć się z tym co najważniejsze dla innych, a nie tylko dla nich. Nie sposób nie podziwiać Maggie. Dziewczyny, która pogodziła się z tym ile dało jej życie. Ona udowadnia, że w każdej sytuacji można być szczęśliwym i kochanym. Zawsze można wykorzystać życie tak aby się z niego cieszyć, nie zamykając się na innych i zarażając swoim optymizmem nawet wrogów. To się nazywa dojrzałość, za którą podziwiam tę bohaterkę. 

Jej przeciwieństwem jest Warren, postać która odsłania ciemne chmury wiszące nad bohaterami. Nie wiem czy da się go nie lubić. Jego zamiłowanie do robienia kawałów jest po prostu zaraźliwe, przez co przy tej książce można się także pośmiać. Tym bardziej, że inni nie pozostają mu dłużni. Niektóre pomysły były naprawdę epickie. 

Jednak chyba nie sposób ominąć najjaśniejszego punktu tej historii. Mam tutaj na myśli oczywiście Ridga. Nie mogę być obiektywna, ale chłopak który gra na gitarze podwójnie skradł mi serce. W końcu muzyka dla mnie jest jedną z najważniejszych rzeczy w życiu. Czekałam na dobrą książkę z motywem muzycznym, jednak nie spodziewałam się, że Hoover da mi coś więcej. Coś tak niesamowicie wyjątkowego. Książkę, która jest muzyką wręcz przesiąknięta. Dla osoby, która sama gra na gitarze, opisy jak słyszy ją Ridge były chyba najbardziej wzruszającymi momentami tej powieści. To udowadnia, że najlepiej słyszy się sercem. Ale Ridge udowadnia także, że można kochać dwie osoby na raz. 

Sydney jako główna bohaterka ale także i nasze oczy na tę historię otwiera przed nami książkę w której nie brak dialogu. Bohaterowie w tej książce bardzo dużo rozmawiają, nie ukrywają tego co myślą i mówią śmiało o swoich uczuciach. Nie jest to często spotykane, dlatego spośród nieśmiałych głównych bohaterów Sydney pozytywnie się wyróżnia. 

Najbardziej co mnie poruszyło w tej książce to słowa w każdej postaci: sms'y, rozmowy, listy, gesty a przede wszystkim piosenki. Jednak jeden gest, jeden ruch dłonią pod koniec książki sprawił, że oddałam jej moje serce. Niektóre gesty znaczą więcej niż wypowiedziane całe zdania. 

Ta książka sprawiła, że kiedy ją skończyłam, leżałam z zamkniętymi oczami w absolutnej ciszy i chciałam chociaż na chwilę poczuć się jak główny bohater. Aby chociaż w małym stopniu zrozumieć to, jak wyglądał jego świat. 

Po tej historii chylę czoła Hoover ponieważ stworzyła coś nadzwyczajnego. Niby historia jakich nie brakuje, ale jednak coś wyjątkowego. Powieść bardziej dojrzałą niż Hopeless, dlatego jeśli po tej pierwszej pozycji nie przekonaliście się do tej autorki dajcie szansę Maybe Someday. Najpiękniejsza książka z motywem muzycznym, ale także lekka i pouczająca lektura. Zwykła historia i niezwykli bohaterowie, wszystko to tworzy swego rodzaju piosenkę, którą najlepiej słyszy się sercem a nie uszami. 
Hej serce. Słyszysz mnie? Wypowiadam ci wojnę.
Wyzwania:
+ 52 Książki
+ 2.7 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)
Ocena:
10/10

niedziela, 24 maja 2015

100 Książek, które chcę przeczytać

Zawsze trzeba być ostrożnym z książkami i z tym, co w nich jest, bo słowa mają moc zmieniania ludzi.

Gdzie nie zajrzę tam wszyscy ostatnio wyliczają 100 książek, które chcieliby przeczytać, więc tak pomyślałam, czemu by nie zrobić takiej listy? Mam nadzieję, że 100 się uzbiera, bo pewnie o większości przypomni mi się za jakiś czas. Niby prowadzę listę na lubimy czytać, jednak wypadałoby ją przejrzeć, bo niektórych książek na pewno nie przeczytam. Jak będzie z dzisiejszą setką? Zobaczymy. Jeśli czytaliście coś z niej, dajcie znać, po co najpierw sięgnąć. Trzeba sobie to wszystko jakoś uporządkować! ☺

Żeby nie przedłużać, książki podzielę partiami bez szczególnych grup, kolejność też przypadkowa, no to zobaczymy co z tego wyjdzie!

1. Starcie Królów - George R.R. Martin (aktualnie czytam)
2. Maybe Someday - Colleen Hoover
3. Ugly Love - C. Hoover
4. Never Never - C. Hoover & Tarryn Fisher
5. Eleonora & Park - Rainbow Rowell
6. Fangirl - Rainbow Rowell (19.07)
7. Między Życiem a Życiem - Jessica Shirvington
8. Will Grayson, Will Grayson - J. Green & D. Levithan
9. Każdego Dnia - D. Levithan (4.06)
10. Kocha, lubi, szanuje... - Alice Munro
11. Musimy coś zmienić - Sandy Hall
12. Następczyni - Kiera Cass
13. Cudowne tu i teraz - Tim Tharp
14. Confess - Colleen Hoover
15. Światło Którego Nie Widać - Anthony Doerr (23.09)
16. Mara Dyer. Tajemnica - Michelle Hodkin
17. Mara Dyer. Przemiana - M. Hodkin
18. Mara Dyer. Zemsta - M. Hodkin
19. Anielska Dziewczyna - Daniel Silva
20. We Were Liars - E. Lockhart
21. Ten Thousand Skies Above You - Claudia Gray
 
22.  Ene, Due, Śmierć - M. J. Arlidge  
23.  Zaginiony Symbol - Dan Brown 
24.  Inferno - Dan Brown 
25.  Ocean na końcu drogi - Neil Gaiman
26.  Opactwo Northanger - Jane Austen 
27.  Rozważna i Romantyczna - J. Austen
28.  Północ i Południe - Elizabeth Gaskell 
29.  Osobliwy dom pani Peregrine - Ransom Riggs 
30.  Skrawki Błękitu - Lois Lowry
31.  Posłaniec - Lois Lowry 
32.  Syn - Lois Lowry 
33.  Starter - Lisa Price 
34.  Ulica Tysiąca Kwiatów - Gail Tsukiyama 
35.  Zabić Drozda - Nelle Harper Lee
36.  Zaginiona Dziewczyna - Gillian Flynn 
37.  Czas Żniw - Samantha Shannon 
38.  Zakon Mimów - S. Shannon 
39.  Kim jesteś, Sky? - Joss Stirling 
40.  Krąg - Mats Strandberg & Sara Bergmark Elfgren
41.  Ogień - Mats Strandberg & Sara Bergmark Elfgren
42.  Klucz - Mats Strandberg & Sara Bergmark Elfgren



43. Parabellum Prędkość Ucieczki - Remigiusz Mróz
44. Parabellum Horyzont Zdarzeń - Remigiusz Mróz
45. Nawałnica Mieczy Stal i Śnieg - George R. R. Martin
46. Nawałnica Mieczy Krew i Złoto - George R. R. Martin
47. Uczta Dla Wron Cienie Śmierci - George R. R. Martin
48. Uczta Dla Wron Sieć Spisków - George R. R. Martin
49. Taniec ze Smokami cz.1 - George R. R. Martin
50. Taniec ze Smokami cz.2 - George R. R. Martin
51. Temat na pierwszą stronę - Umberto Eco
52. Zła Krew - Sally Green
53. A Tale of two Cities - Charles Dickens 
54. The Carrie Diaries - Candace Bushnell
55. Summer and the City - Candace Bushnell
56. Everything Leads To You - Nina Lacour 
57. Everything That Makes You - Moriah McStay
58. Endgame. Wezwanie - James Fray 
59. Złodziejka Książek - Markus Zusak 
60. Mistrz i Małgorzata - Michaił Bułhakow
61. If he had been with me - Laura Nowlin 
62. My true love gave to me -Stephanie Perkins 
63. Dash & Lily's Book of Dares - David Levithan 



64. Futu. re - Dmitry Glukhovsky 
65. NOS4A2 - Joe Hill
67. Lotnisko w Monachium - Greg Baxter 
68. Świat Lodu i Ognia - George R. R. Martin
69. Prawie jak gwiazda rocka - Matthew Quick 
70. Kwiaty na poddaszu - Virginia Cleo Andrews
71. Buszujący w zbożu - Jerome David Salinger
72. My dzieci z dworca ZOO - Christiane Felscherinow
73. Jeden Dzień - David Nicholls
74. Statek Czasu - Pierdomenico Baccalario
75. Wilk z Wall Street - Jordan Belfort
76. Pułapka Uczuć - Colleen Hoover 
77. Nieprzekraczalna Granica - Colleen Hoover
78. Jej wszystkie życia - Kate Atkinson
79. Anna Karenina - Lew Tołstoj 
80. Coś, o czym chciałam ci powiedzieć - Alice Munro 
81. Kiedy Ciebie Zabraknie -  Laura Lippman
82. The Shadowhunter's Codex - Cassandra Clare 
83. Milion małych kawałków - James Frey
84. Małe Kobietki - Louisa May Alcott
85. Oliver Twist - Charles Dickens
86. The Winds of Winter - George R. R. Martin
87. Jak Zostać Królem - Mark Logue & Peter Conradi
88. Everything, Everything - Nicola Yoon


I jak widać się poddałam. Po prostu nie mogę dalej ruszyć, a nie będę wymyślać na siłę. Książek znalazłoby się wiele, jednak na tych najbardziej mi zależy. Mogłabym też porozwijać podane tutaj serie, ale nie czytając pierwszych części nie wiem czy reszta mi się spodoba, więc no niestety muszę przyznać że 100 nie uzbierałam! Pewnie niedługo wyjdą nowe książki, które zapełnią lukę ;)
Wiadomo, że niektóre książki pójdą w pierwszej kolejności.  Kto ma ten przywilej? Zgadniecie?? GEORGE R. R. MARTIN! 
Muszę nadrobić te części, po prostu muszę ☺ oczywiście będę was informować o postępach. Czas między światem Siedmiu Królestw będę sobie umilać klasykami i moją ukochaną Hoover. Chyba że coś innego wpadnie mi w oko.

Czytaliście coś z tego? A może niektóre pozycje też chcecie przeczytać? Co polecacie w pierwszej kolejności?
Dajcie znać w komentarzach ☺


piątek, 15 maja 2015

Korona na głowie czyni królem. Głowa na karku czyni żywym... (Gra O Tron - George R. R. Martin)

Władza, miłość, pieniądze, zdrada, życie, śmierć, tajemnica, dreszczyk emocji, czyli co skrywa w sobie kraina Westeros i mieszkańcy Siedmiu Królestw. 

Chyba nie istnieje człowiek, który nie słyszał nazwiska George'a R. R. Martina, albo hasła Gra O Tron. Jeszcze niedawno zaliczałam się do osób, które przechodziły obok tego obojętnie. Kojarzyło mi się to tylko z wielkimi cegłami, po które nie miałam ochoty sięgać. Wszystko się zmieniło, kiedy dosłownie wszyscy moi znajomi, jak jeden mąż, przeczytali całą serię Pieśni Lodu i Ognia, obejrzeli wszystkie odcinki, a ja jedyna nie wiedziałam o czym oni mówią. Tak więc w marcu postanowiłam: Koniec z tym! Muszę to przeczytać! I w taki sposób w moje ręce wpadła cegiełka licząca 840 stron. 

Czy było łatwo? Oj nie, początki z tą książką nie były najlepsze. Przez ponad miesiąc zmęczyłam 180 stron i nie mogłam ruszyć dalej. Czym to było spowodowane? Wpadłam na genialny pomysł obejrzenia pierwszego sezonu. Skończyło się to tym, że zaspojlerowałam sobie dosłownie wszystko, przez co czytanie nie sprawiało mi przyjemności. W końcu po co czytać coś, skoro kilka dni wcześniej oglądałeś to samo przez ponad 10 godzin. Na szczęście przerwa okazała się zbawieniem. Książka przeleżała kilka tygodni na półce i gdy na majówkę zabrałam ją ze sobą, wystarczyły dwa weekendy aby książka została dosłownie pochłonięta przeze mnie. Gdy tylko dotarłam do ostatniej strony moje serce i dusza wołała: Więcej! Więcej! Więcej! Dlaczego wołała? Jeśli ktoś się uchował przed poznaniem fabuły, zapraszam do następnego akapitu. 

Nadchodzi Zima - te słowa przyświecają głównym bohaterom z rodu Starków. Wydawać by się mogło, że po zakończeniu rządów szalonego króla Aerysa Targaryena i przejęciu Siedmiu Królestw przez Roberta Baratheon'a to zima będzie jedynym problemem. Jednak jak wiadomo, władza jest smakowitym kąskiem, przez co zawsze znajdą się osoby które w jakiś sposób będą chciały ją zdobyć. Trzeba jednak pamiętać, że najbardziej mogą zranić bliskie osoby. W końcu to one znają nas najlepiej. Mając w rodzinie Lannisterów, można spodziewać się wszystkiego. Kiedy poznajemy bohaterów, jesteśmy w Winterfell. Kiedy umiera (w niewyjaśnionych okolicznościach) namiestnik króla, Robert Baratheon postanawia mianować na to stanowisko swojego przyjaciela Eddara (Neda) Starka. W końcu to dzięki niemu lata wcześniej zdobył Żelazny Tron. Teraz potrzebuje pomocy, aby ten tron utrzymać. Z tą decyzją nie zgadza się królowa Cersei (Lannister). Niektóre osoby są po prostu niewygodne, a Starkowie nie należą do osób, które dadzą sobie splamić honor. Kiedy Ned trafi na pewną sprawę, konsekwencje mogą być ogromne. Kiedy z północy nadejdzie chłód a Inni ze starych opowieści powrócą, to zima będzie największym wrogiem. Kiedy smoki znów znajdą się na niebie, zacznie się gra o tron...

W grze o tron zwycięża się albo umiera. Nie ma ziemi niczyjej.

W historii George'a Martina postaci nie brakuje. Zamiast rozdziałów mamy podział na bohaterów, dlatego mamy spojrzenie na pewne sytuacje z różnych stron. Najczęściej obserwujemy Starków. Neda i Catelyn ich dzieci Sansę, Aryę i Brana. Bękarta Neda - Jona Snowa czy karła Tyriona Lannistera. Nie będę ukrywać, że Jon Snow jest jedną z moich ulubionych postaci. Każdy tutaj jest wyjątkowy. Jon, jako bękart (zrodzony z nieprawego łoża) trafia na Mur. Jest to ogromna masa lodu budowana przez setki lat, oddzielająca królestwo przed północą i niebezpieczeństwami z niej płynącej. Mnie osobiście kojarzy to się z Wielkim Murem Chińskim, chociaż można powiedzieć, że przy Murze to mały płotek. Jednak kiedy po drugiej stronie Królestwa toczy się gra o tron, na Murze brakuje Nocnej Straży. Kiedy żądza władzy przyćmi wszystkim oczy, może to okazać się zgubą dla całego królestwa.

W tym samym czasie po drugiej stronie morza syn zabitego Smoczego Króla zaczyna domagać się swojej korony. Viserys uważa siebie za ostatniego ze smoków, dlatego sprzedaje swoją siostrę, aby tylko dostać armię i zdobyć Żelazny Tron. Chyba nie chcesz obudzić smoka. Co jeśli jednak smoki nie wyginęły? Czy Daenerys znajdzie drogę do swojego "domu". Domu którym mimo wszystko pozostaje kraina Siedmiu Królestw?

Nigdy nie zapominaj o tym, kim jesteś, bo świat na pewno o tym nie zapomni. Uczyń z tego swoją siłę, a wtedy przestanie to być twoim słabym punktem. Zrób z tego swoją zbroję, a nikt nie użyje tego przeciwko tobie.

Bardzo dawno nie miałam w dłoniach książki fantasy. Jednak po przeczytaniu Gry O Tron mogę powiedzieć, że nie czytałam wcześniej książki fantasy. Tamto były tylko jakieś bajeczki. Martin udowodnił, że w tych czasach może powstać niesamowicie dobra i dopracowana w szczegółach powieść z tego gatunku. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim taka literatura przypadła do gustu. Martin nie oszczędza na słowach, przez co język staje się bardzo mocną stronę jego historii. Ilość bohaterów na początku może wprowadzać chaos, jednak z czasem naprawdę wszystko trafia na swoje miejsca. Diabeł tkwi w szczegółach. To sam przyznał autor, dlatego w Grze o Tron możemy doszukać się drobiazgów, które jednak nie utrudniają czytania, wręcz przeciwnie. Dzięki temu bardziej orientujemy się w jego świecie. Przez ponad 800 stron tkwimy w nim i nie jesteśmy rażeni jego nienaturalnością. Stworzyć coś takie nie jest łatwo biorąc pod uwagę ilość bohaterów i dbałość o szczegóły. Tym samym Martin udowadnia swój geniusz. Chylę przed nim czoła i czekam na więcej, Już teraz w łapki wpadło mi Starcie Królów dzięki czemu mam przyjemność poprawić mój rekord najgrubszej książki (1020 stron). Coś czuję, że teraz u mnie Martin będzie na tapecie.

Potrzeba tylko otworzyć oczy. Serce kłamie, a głowa nas zawodzi. Jedynie oczy widzą prawdę. Patrz oczyma. Słuchaj uszami. Wąchaj nosem i czuj przez skórę. Potem dopiero myśl. W ten sposób poznasz prawdę.

via. tumblr
Jeśli jeszcze nie mieliście okazji stawić czoła Grze o Tron, nie zwlekajcie. To niesamowita historia z cudownymi bohaterami, z którymi człowiek się zżywa. Nie ma za czym czekać, jednak z mojego doświadczenia najpierw polecam książki, później serial. Tak czyta się po prostu o wiele wygodniej. Ale pamiętajcie: Sięgając po pierwszy tom tej serii, już się od niej nie uwolnicie. To związek na długi czas ☺

Wyzwania:
+ 52 Książki
+ 3.8 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)
Ocena:
10/10

niedziela, 10 maja 2015

Odnajdę każdy kawałek Ciebie... (A Thousand Pieces Of You - Claudia Gray)


A Thousand Pieces of You to książka, o której głośno na zagranicznym booktube'ie. Wszyscy są zgodni co do jednego: Okładka jest niesamowita! Jak z treścią? Tu już zdania są podzielone. Do której strony ja się zaliczam? Przekonajcie się sami.

Tysiąc Kawałków Ciebie, czy tak brzmiałaby polska wersja? Nie wiem czy kiedykolwiek się o tym przekonamy, a chciałabym i to bardzo. Chyba jestem jedną z nielicznych osób, które tę książkę miały możliwość przeczytać, a myślę, że dużej części ta książka skradłaby u nas serce i to nie tylko okładką.

Tytuł dość tajemniczy biorąc pod uwagę okładkę, nieprawdaż? Co on dokładnie oznacza, przekonałam się dopiero na końcu. Tysiąc żyć, tysiąc możliwości, jedno przeznaczenie. Ale chyba warto zacząć od początku.

Marguerite Caine, córka dwójki fizyków, zakochanych w teorii istnienia innych wymiarów. Przez całe życie fizyka była obecna w jej domu, lecz ona uważała, że w pewnym sensie nie pasuje do tej rodziny. Nie interesowała jej możliwość podróżowania do innych rzeczywistości. Żyła tu i teraz, zatrzymując chwile na obrazach. Kiedy jej siostra Josie chciała podążać za rodzicami, Meg marzyła o Akademii Sztuki. Mimo że nie miała wielu przyjaciół, nie mogła narzekać na brak towarzystwa, ponieważ w jej domu od zawsze przewijali się asystenci rodziców. Kiedy poznajemy Meg, jest to dwójka chłopaków niewiele starszych od niej - Paul i Theo. Nic dziwnego, że po takim czasie stali się dla siebie jedną wielką rodziną.

Jednak wszystko się zmienia, kiedy ojciec Meg zostaje zamordowany, a Paul znika w innym wymiarze. Firebird to nie tylko nazwa trylogii, ale także nazwa maszyny, która przenosi do innej rzeczywistości. Jest to pewnego rodzaju naszyjnik, z którym trzeba jednak być bardzo ostrożnym. Przenieść można się tylko do rzeczywistości w której istniejemy, ponieważ wchodzimy do ciała siebie z innego wymiaru. Firebird nigdy wcześniej nie był testowany, ale kiedy ojciec zostaje zamordowany, Meg wraz ze swoim przyjacielem postanawia ruszyć w pościg za mordercą.

I tak zaczyna się cała historia. Przenosimy się do w podróż do przyszłości, gdzie zewsząd otaczają nas hologramowe postacie. Lądujemy w Rosji sprzed wieków. Musimy się zmierzyć nie tylko z różnicami otaczającego nas świata, ale także z własnym sobą. Inne rzeczywistości mogą nas zaskoczyć.

Problem z Firebirds jest taki, że aby zachować pamięć o samym sobie, trzeba zawsze je nosić. Co jednak, jeśli zostanie on zniszczony? Czy będzie szansa aby wrócić do swojego świata? Czy będzie szansa, aby wspomnienia wróciły? I przede wszystkim czy jeśli umrze osoba w "nieswoim" wymiarze, zaginiona dusza będzie mogła kiedykolwiek powrócić? Tysiąc Kawałków Ciebie. I teraz wszystko ma sens. Każdy wymiar, każda cząstka, czy uda się odzyskać osobę, która pokazała nam prawdę o sobie?

Every form of art is another way of seeing the world. Another perspective, another window. And science - that's the most spectacular window of all. You can see the entire universe from there.

Części odpowiedzi na te pytania dowiecie się na pewno po przeczytaniu książki. Części sama nie znam, ale liczę na to, że dowiem się ich już 3 listopada, kiedy to premierę będzie miał drugi tom pt.

Ten Thousand Skies Above You. Kolejny piękny tytuł, kolejne rzeczywistości: Nowy York, San Francisco i Paryż...



Na pewno największym plusem tej książki jest fakt, że nie czytam sci-fi. Jest to moje pierwsze spotkanie z tego typu literaturą (z własnej woli) dlatego nie przypominała mi niczego z czym wcześniej się spotkałam. Na brak akcji raczej nie można narzekać, ale ale na coś można. 
Czymże byłaby książka raczej kierowana do młodzieży gdyby nie wątek miłosny?
Trójkąt? Czworokąt, czy inny wielokąt? Dobre pytanie. Tyle ile wymiarów, tyle kandydatów, więc aż sama nie wiem czy to liczyć jako jedną osobę czy całą zgraję. To jest jedyny minus tej książki. Ona by naprawdę przeżyła bez tego wątku! Ale ku uldze nie wypełza na dobre na pierwszy plan, bo raczej bym tego nie przetrawiła. 

Morderstwo, zdrada... w końcu już sama bohaterka wątpi kto jest z którego wymiaru i komu można ufać a komu nie. Meg (całe imię jest naprawdę skomplikowane) na szczęście zalicza się do tej myślącej części głównych bohaterek. Na pewno nie jestem obiektywna, ale skradła moje serce zamiłowaniem do sztuki. Bohaterów, którzy podzielają nasze pasje nie da się nie lubić, chociaż Meg nie jest moją ulubioną postacią w tej książce. 

Dzięki różnym wymiarom, możemy poznać na pozór takie same osoby, a jednak inne. Profesor Caine wersja Rosyjska, oraz Kate to chyba moje ulubione postacie. Nie przewijają się przez długi czas, ale mimo to, są bardzo ciepłymi ogniwami tej historii. Takich na pozór małych postaci jest tutaj wiele, ale da się do nich przywiązać, chociaż o większości tylko słyszymy, a nie spotykamy się twarzą w twarz.

Na pierwszy rzut oka książka dotyczy tylko podróży w inne wymiary. Gdy wejdziemy głębiej poznamy świat, który nie jest tak bardzo oddalony od naszego. Jeśli wynalazki wpadłyby w niepowołane ręce, żądza władzy i pieniędzy, mogłaby mieć dla nas fatalne skutki. Ta historia pokazuje, że możemy nie znać najbliższych osób, albo nawet nie zauważyć, że to nie koniecznie jest ta sama osoba. 

Strata bliskich, polityka, różne oblicza, miłość, przyjaźń, rodzina, władza, fizyka, nauka i sztuka. To da się odnaleźć na kartach tej książki i na pewno jeszcze więcej. Dokąd zaprowadzi nas nauka? Czy to koniec, czy może wojna? Czy uda się odnaleźć Wszystkie Kawałki?

Trudno ocenić tę książkę. Jest czymś zdecydowanie nowym. Mimo wad nie da się przy niej nudzić, a świat jest niepowtarzalny. W końcu ile znacie książek, gdzie bohaterowie mieszkają pod wodą? Myślę że historia spokojnie mogłaby zakończyć się na tej części aczkolwiek w tym przypadku, kontynuacja może wszystko nieźle rozkręcić, na co bardzo liczę, bo tutaj czegoś mi zabrakło. Czy sięgnę po Ten Thousand Skies Above You? Jestem co do tego przekonana w 100%. Warto po te książki sięgnąć chociażby dla języka, przepełnionego fizyką i niesamowitymi podróżami. Kto odważyłby się wkroczyć do innego wymiaru? Jeśli chcecie spróbować, sięgnijcie po A Thousand Pieces Of You. 

Naprawdę wierzę, że kiedyś będziemy mogli odliczać dni do polskiej premiery. Jeśli jakieś wydawnictwo się nad tą książką waha, niech tego dłużej nie robi! 

Wyzwania:
+ 52 Książki 
+ 2,6 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)
Ocena:
8/10

poniedziałek, 4 maja 2015

Czytelnicze Podsumowanie Kwietnia & #1 Book Haul

via. tumblr
Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy trochę lata. Tym razem jak najbardziej to się sprawdziło także i w mojej biblioteczce, ponieważ przeplatały się u mnie różne książki, dlatego warto by podsumować miniony miesiąc, dopóki jeszcze mamy początek maja ☺

Kwiecień był o wiele lepszy czytelniczo od marca, może ktoś zauważył, że nie pojawiło się podsumowanie w zeszłym miesiącu, dlatego tę zacną jedną pozycję przerzucę do kwietnia. Co to była za marcowa książka? Dawca - Lois Lowry o którym pisałam tutaj klik

przeczytane - kwiecień
Przechodząc jednak do kwietnia, tu mogę się pochwalić trochę większym stosikiem. Co my tam mamy? 
Czerwona Królowa - Victoria Aveyard jak o niej pomyślę, to znów przypominam sobie końcówkę grr - dobra książka ;)
Dalej nic innego jak pierwsza polska książka i kolejne 10/10 w miesiącu czyli Kasacja - Remigiusza Mroza
Następnie Akademia Dobra i Zła - Somana Chainani o której również już pisałam. Na dole nic innego jak mój mistrz  - George R.R. Martin i Gra o Tron którą nadal czytam, ale już na szczęście jestem bliżej niż dalej. Oglądanie serialu przed czytaniem to naprawdę zła decyzja! 
Na zdjęciu nie ma Love Letters To The Dead - Avy Dellairy ponieważ książkę aktualnie pożyczyłam, ale sztuczny tłum robi Dawca który jak już wspominałam pochodzi z marca, ale ciii ☺ 
Na koniec zostawiłam A Thousand Pieces Of You - Claudii Gray. Nie chcę za dużo o tej książce mówić, bo na dniach pojawi się recenzja. Dużo osób mnie o nią pyta, ale musicie wytrzymać jeszcze trochę. Ja sama jeszcze jej nie skończyłam, ale po pewnym wydarzeniu (o którym pisałam na fb) nie jestem w stanie przebaczyć autorce i tak się focham. Może kiedyś mi przejdzie ;) 

Podsumowując daje to 6 książek na kwiecień z czego jestem zadowolona, jak na możliwości, które miałam. 
Czy w maju będzie lepiej? Nie sądzę, ponieważ czeka mnie sporo ciekawych przedsięwzięć w szkole, ale w końcu już niedługo wychodzi Następczyni oraz Maybe Someday, więc to dorwać muszę! Ktoś też czeka? :)

#1 Book Haul
Przechodząc do drugiej części posta postanowiłam zrobić obiecanego Book Haul'a. Właściwie od połowy marca moja biblioteczka wzbogaciła się o kilka ciekawych pozycji, o których warto wspomnieć. Muszę przeprosić za jakość zdjęć, ale pogoda za oknem jest taka a nie inna, przez co nawet z łóżka nie chce się wstawać, a co dopiero robić dobre zdjęcia ;) 

1) Akademia Dobra i Zła - egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Jaguar.
2) W ten sam dzień co książkę powyżej, "przywlekłam" ze sobą Kasację wraz z dedykacją ze spotkania autorskiego, oczywiście z Remigiuszem Mrozem.
3-5) Północ i Południe - Elizabeth Gaskell; Rozważna i Romantyczna oraz Opactwo Northanger - Jane Austen to nic innego jak zdobycze z biedronki. Kto wie, może kiedyś napiszę recenzję Dumy i Uprzedzenia? Ach ten pan Darcy!
6) Czerwona Królowa - marcowy prezent od mamy, z okazji świąt. 
7-8) A Thousand Pieces of You, The Fault In Our Stars i Love Letters To The Dead - książki z wymiany z Robertem z Czytanie Moim Tlenem. Tak się przyzwyczaiłam do czytania po angielsku, że nie mogłam się wkręcić w polskie książki, ale na szczęście już mi przeszło ;) 



To by było na tyle jeśli chodzi o moje kwietniowe stosiki. Chyba nie były takie złe prawda? Jak tam u Was wyglądało? ☺

PS. Zapraszam do konkursu w którym do zdobycia jeden egzemplarz Szeptem - klik




czwartek, 30 kwietnia 2015

Listy do śmierci? (Love Letters To The Dead - Ava Dellaira)

Kochani, dlaczego się poddaliście?

Truth is beautiful, no matter what the truth is. Even if it's scary or bad. It is beauty simply because it's true. And truth is bright. Truth makes you more you.

Kiedy słyszy się o jakieś książce przez cały czas, to przychodzi wreszcie taki moment, gdy trzeba po nią sięgnąć. Love Letters To The Dead zawładnęło ostatnio zagranicznym booktube'm oraz Instagramem, dlatego gdzie nie zajrzałam, tam wszędzie na mojej drodze stawała książka Avy Dellairy.

Muszę przyznać, że o polskiej wersji tej książki dowiedziałam się dopiero, gdy w drodze do mnie był oryginał. Jednak kiedy zobaczyłam tłumaczenie po prostu się załamałam. Myślałam, że po If I Stay nic mnie już nie zaskoczy, ale jak widać się udało. Dopiero teraz zaczęłam doceniać dobre tłumaczenia. Można tutaj dać przykład We Were Liars - w większości ci co czytali tę książkę w oryginale są nią oczarowani, a ci co w tłumaczeniu - zawiedzeni. Dlatego sobie darowałam na razie powieść E. Lockhart. Poczekam trochę i przeczytam w oryginale - kiedyś. 

Jednak dzisiaj zmierzymy się z Love Letters To The Dead. Książką która dla mnie osobiście jest chyba nie więcej niż okay. Może się narażę, możecie uważać, że nie potrafię docenić jej przesłania, ale dla mnie jest to Charlie, tylko z Laurel w roli głównej. Czytając odnosiłam wrażenie, że to już było i chyba dużo się nie myliłam.

Laurel nasza główna bohaterka zaczyna liceum. Po śmierci siostry postanawia nie iść tam gdzie ona. Pragnie uniknąć napływającego zewsząd współczucia. Wszystko zaczyna się od lekcji angielskiego, kiedy to uczniowie dostają za zadanie napisać list do zmarłej osoby. Laurel wybiera Kurta, ale na jednym liście się nie kończy. Z czasem robi się ich coraz więcej, grono adresatów powiększa się o nowych artystów, aby w końcu zapełnić cały zeszyt. Co najdziwniejsze, pierwszy list, który był szkolnym zadaniem, nie został nigdy oddany. 

Czytanie tej książki po angielsku nie było jakimś wielkim wyzwaniem, ponieważ Laurel jako nastolatka nie używa jakiś skomplikowanych zwrotów, a forma listów tylko przyśpiesza czytanie, które mimo wszystko było przyjemnie spędzonym czasem. Jednak spodziewałam się po tej książce czegoś więcej.

May - siostra Laurel popełnia samobójstwo, za co nasza narratorka się obwinia. Ich rodzicie się rozstali, matka przeprowadziła się do Californii, przez co Laurel tym bardziej czuje się winna. Aby odciążyć ojca, jeden tydzień spędza u niego, a następny u swojej cioci, która jest jednak bardzo specyficzną, samotną osobą, przez co nie mogę się dziwić Laurel, że woli spędzać czas z ojcem.

Kiedy zaczyna się nowy rok szkolny, poznajemy Natalie i Hannah. Dwie dziewczyny skrywające tajemnice i to nie jedne. Jednak nadal nie rozróżniam Natalie od Hannah. Nawet podczas czytania, te postacie były dla mnie bardzo do siebie podobne, co wprawiało tę książkę w monotonność. Oczywiście nie byłoby książki dla młodzieży, gdyby nie chłopak, którym w tym przypadku jest Sky. (Nie mogłam się przyzwyczaić do tego imienia, ponieważ w Hopeless to była dziewczyna!)

Mamy tutaj kilka wątków, nie tylko samobójstwo May, wokół którego akcja się toczy, ale także problemy z tolerancją, wybaczaniem drugiemu człowiekowi. Żadna rodzina w tej książce nie była normalna. Rodzice Laurel się rozstali, Sky został z mamą, która stała się "trochę" dziwna, a śpiewanie do kwiatów przestało go dziwić, a do tego jedna z przyjaciółek straciła rodziców i żyła w ciągłym strachu przez brata. Gdyby niektóre tajemnice wyszły na jaw, wszystko mogłoby się źle skończyć.
Myślę, że kiedy się traci kogoś bliskiego, to trochę tak, jakby się traciło siebie.

Osobiście zabrakło mi w tej książce głębi i nie merytorycznej. Książka niesie ze sobą jakieś przesłanie, ale autorka nie umiała tego w pełni wykorzystać. W pewnym momencie pojawiło się wiele ciekawych wątków, które można by ciekawie rozbudować, a skończyło się na tym, że było ich sporo ale ledwie muśniętych, przez co świat dla czytelnika jest strasznie ograniczony. Dodałabym do tego strasznie utarte już schematy.

Mimo, że książka jest piękna, to pozostawiła u mnie duży niedosyt. Czytało się lekko, historia Laurel skłaniała aby zastanowić się nad własnym życiem, może aby coś w nim zmienić, aby docenić niektóre rzeczy. Jednak mimo wszystko pozostawiała niesmak. Gdybym nie tak dawno nie czytała Charliego, może ta książka bardziej by do mnie przemówiła, a tak tylko sprawiała wrażenie damskiego odpowiednika. Może to było spowodowane tym, że książka w jakimś stopniu powstała dzięki pomocy Stephena Chbosky'ego? Autorka sama dziękowała mu za pomoc, a jego słowa widnieją na angielskim wydaniu. Czy się z nimi zgadzam, że jest to nowy głos w literaturze? Niekoniecznie, nowa twarz tak, ale nowy głos już nie.

Można być szlachetnym, odważnym i pięknym, a mimo wszystko czuć, że się upada.

Jednak Listy mają w sobie ogromną moc, która sprawiła, że ta książka jest wyjątkowa. Każdy z nich kierowany jest do osoby sławnej. Laurel uwielbiała filmy i muzykę, przez co kierowała swoje myśli do osób, które się w nich przewinęły. Dzięki temu opisywała nie tylko swoje życie, ale nawiązywała do przeszłości tych osób, przez co możemy się dowiedzieć wielu rzeczy, których sami raczej byśmy nie znaleźli. Kurt Cobain, Amy Winehouse, Judy Garland i wielu innych. Osoby, o których kiedyś gdzieś słyszeliśmy urozmaicają strony tej książki. Książki, w której przewijają się przeróżne uczucia i emocje: złość, tęsknota, nadzieja, miłość, radość, smutek...

Książka mimo wielu wad, sprawia że inaczej spogląda się na osoby, które odeszły lub w jakikolwiek nas zraniły. Jeśli taki zamysł miała autorka, to się zgodzę, że jej się udało.

Wyzwania:
+ 52 Książki 
+ 2.5 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)

Ocena:
6.5/10

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia