Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 grudnia 2014

#11 Love, Rosie - Cecelia Ahern ~Lily


Możecie mnie zlinczować, zamordować i co tylko chcecie, jestem na to gotowa. Obiecałam sobie, że ten post pojawi się w weekend. Tak, mamy weekend, ale niestety nie ten co myślałam. Nawet nie wiem kiedy ten tydzień zleciał. Dopiero kilka dni temu dowiedziałam się, że po świętach już jest koniec semestru, tak więc teraz mam po 3 sprawdziany dziennie i moją aktualną lekturą jest grubaśny zbiór zadań z matematyki rozszerzonej oraz inne takie cegły, których gorąco NIE POLECAM.
via. tumblr
W piątek, kiedy już ta recenzja była gotowa do polskich kin trafiło Love, Rosie z moją kochaną Lily Collins w roli głównej! Ale oczywiście przed filmem wypada przeczytać książkę. Tak więc specjalnie polowałam na filmową okładkę przez co późno przeczytałam tę książkę. Nowe wydanie miało premierę w środę ale ja miałam to szczęście mieć ją tydzień wcześniej, przez co weekend upłynął pod piórem Cecilii Ahern.
Przechodząc do głównego tematu, przed wami recenzja Love, Rosie lub Na Końcu Tęczy, jak kto woli.
Książka w pięknej okładce, ale no to jest jak najbardziej subiektywna opinia, ale po prostu uwielbiam Lily i Sama, którego możecie znać z roli Finnick'a z Igrzysk Śmierci. Gdy otworzymy tą książkę, no to możemy się trochę zdziwić, ponieważ całość napisana jest w formie listów, maili, sms'ów itp. Muszę się przyznać, że na początku mnie to strasznie irytowało, nie mogłam się do tego przyzwyczaić, jednak teraz uważam, że jest to całkiem świetny pomysł. Dzięki temu lepiej poznajemy bohaterów. Oczywiście trzeba umieć pisać w takiej formie, jednak Cecilia Ahern jak najbardziej to potrafi.

Tytułowa Rosie, to oczywiście nasza główna bohaterka. Poznajemy ją jak i zarówno Alexa jako dzieci. Razem z nimi dojrzewamy, chociaż jak dla mnie w zbyt szybkim tempie. Książka tak wciąga, że wystarczy mrugnięcie okiem, a nasi bohaterowie już są dorośli, jednak ich życie nie jest usłane różami, przynajmniej nie życie Rosie.

Rosie i Alex byli nierozłączni przez całe swoje życie, aż pewnego dnia, rodzicie Alexa przeprowadzają się do Bostonu a on razem z nimi, podczas gdy Rosie zostaje w Dublinie. Wydawać by się mogło, że w tak nowoczesnych czasach odległość nie stanowi problemu. Rosie chciała studiować w Bostonie jednak pewna mała osóbka pokrzyżowała całe jej plany.
W czasie gdy Alex studiuje w Harvardzie, Rosie staje się nastoletnią mamą. Kiedy Alex spełnia marzenia i zostaje kardiochirurgiem Rosie dorabia pieniądze, by zapewnić w miarę przyzwoity los Katie. W czasie gdy myśli, że wszystkie jej marzenia przepadły nie zauważa, że to co niemożliwe stało się całkiem naturalną rzeczą. Bała się być mamą, jednak przezwyciężając wszystko Katie stała się jej całym światem.

Nie chcę więcej mówić na temat fabuły. Pewnie pomyślicie, że jest banalna, albo nijaka jednak wcale taka nie jest. Rosie, choć czasem nieziemsko irytująca, jest przykładem silnej osoby. Udowodniła, że nie można rezygnować z marzeń, bo mogą się one spełnić nawet i za 50 lat. Czasami gdy osiągnie się cel, wygląda on inaczej niż się tego spodziewaliśmy, ale jednak tego dokonaliśmy. Tego dokonała Rosie i to wielu trudach.

Całe życie mijała się z Alexem mimo, że przecież oboje się kochali. Czasami miałam okazję zdzielić Alexa książką po głowie (gdyby oczywiście było to możliwe) że jest taki głupi i ślepy. Przez większość czytania było błagalne wręcz "no bądźcie razem, no bądźcie razem, no powiedz to, no zrób to". Ale uwierzcie, oni powinni być razem! Gdy jedno z nich brało ślub miałam ochotę rzucić tę książkę w najodleglejszy kąt i tupać nogami na znak protestu. Jak na moje nieszczęście ślubów nie brakowało. Po prostu działo się wszystko przeciwko mnie. Gdy jedno brało ślub, drugiemu waliło się życie, gdy już wydawało się że może będą wreszcie razem to wyskakiwało znów coś nieprzewidywalnego.

Większość książki jest utrzymana w dość smutnym, wzruszającym nastroju. Kiedy jedno się układało, coś innego się waliło. Z czasem zrozumiałam, że Katie jest swego rodzaju Rosie. Podobnie wyglądało jej życie, niektóre sytuacje były skopiowane w czasie, jednak nie popełniła już tych samych błędów co Rosie.

Nie wiem co jeszcze powiedzieć o tej książce. Mam wrażenie, że co bym nie napisała, to nie odda to magii tej książki, ale uwierzcie, jest to moja kolejna próba tej recenzji i za każdym razem mam wrażenie, że ją zaniżam. Wydaje mi się taka banalna, tak, historia nie jest specjalnie oryginalna, ale sposób w jaki są wykreowane postacie, jakie sytuacje stają na ich drodze są naprawdę wciągające. Z łatwością mogłam wcielić się w role bohaterów, przez co trudno było mnie odciągnąć od czytania, co koniec końców skończyło się tym, że całość przeczytałam w może 4 godziny. A warto napomknąć, że książka ta ma ponad 500 stron, co nie jest wcale tak mało. Więc to chyba samo przez się potwierdza, że ta książka ma w sobie to "coś" chociaż bardziej skierowane do starszych czytelników niż nastolatków, jednak mi się bardzo spodobała. Mogę powiedzieć, że to jedna z najlepszych pozycji jakie przeczytałam w tym roku. (Tak, zanosi się na podsumowanie roku, przez co myślę nad założeniem vloga. Co o tym myślicie? Będziecie mnie odwiedzać?)
Piszcie co o wszystkim myślicie, a jeśli nie wiecie czy sięgnąć po tą książkę czy nie, SIĘGNIJCIE KONIECZNIE! I przy okazji zdzielcie Alexa po głowie ;)

"Teraz już wiem na pewno, że tam, na końcu tęczy, czeka na mnie spełnienie marzeń."

A tak na koniec. Wczoraj były mikołajki i miałam okazję być na tym filmie w kinie, za co dziękuję mojej przyjaciółce. Film jest fenomenalny jednak bardziej oparty na książce. Na pewno nie nazwałabym tego ekranizacją książki, ale z drugiej strony co się dziwić, gdy ta historia jest napisana w taki specyficzny sposób. Brakowało mi kilku postaci w filmie i żałowałam, że niektórych scen nie było, lub łączyli dwie postacie w jedną. Nie trawiłam Grega jednak łączyć go w jedno z Brianem Marudą to jednak kiepski pomysł, tym bardziej, że aktor był zbyt przystojny jak na nich ;) Mimo wszystko warto na film się wybrać. Gorąco polecam, a Lily i Sam jako Rosie i Alex to po prostu coś niesamowitego, numer #1 w śród filmowych par tego roku! Ale cóż, w tej kwestii nie będę obiektywna bo jak wiecie uwielbiam Dary Anioła i Igrzyska Śmierci, a Clary i Finnick to moje kochane postacie i do tego tacy aktorzy, że jako ogromna fanka jaram się tym, że zagrali razem i to jeszcze tak dobrze. Tak więc już ostatnie zdanie: gorąco polecam i książkę i film.

"Pozostawiłam więc moją cudowną, inteligentną rodzinę, zanurzyłam się w ciepłej kąpieli i zaczęłam rozważać samobójstwo przez utopienie. Potem jednak przypomniałam sobie o resztkach ciasta czekoladowego w lodówce i wynurzyłam się, nabierając powietrza w płuca. Dla niektórych rzeczy warto żyć."


Ocena:
9/10

wtorek, 11 listopada 2014

#9 Biała jak Mleko Czerwona jak Krew - Alessandro D'Avenia ~Lily

via. tumblr
Dzisiaj książka, którą chciałam przeczytać już kilka lat temu, ale jednak nie mogłam się za nią zabrać.
Od samego początku intrygował mnie tytuł Biała jak Mleko Czerwona jak Krew.
Dość dziwny tytuł jak książkę, nie uważacie?
Jednak idealnie opisuje Beatrice. Dziewczynę, wokół której kręci się życie Leo. Chłopaka, który postrzega świat jako kolory. Miłość czerwona, Silvia - jego przyjaciółka niebieska i biel, jako najstraszniejszy kolor.
Kolor pustki, kolor choroby, która zabijała centrum jego wszechświata.

Książka jest dość nietypowa. Na początku nie potrafiłam przyzwyczaić się do narracji jednak później zrozumiałam, że jest to tak jakby forma dziennika/pamiętnika Leo. Chciał spisać swoje życie, zostać pisarzem i wreszcie udało mu się to dokonać. Rozdziały są bardzo krótkie, ale oddzielają właśnie poszczególne dni, co sprawia, że czyta się szybko, jednak nie potrafiłabym przeczytać tej historii jednym tchem. Nie raz musiałam sobie zrobić przerwę.

"Widok Twoich pleców nigdy nie będzie dla mnie tym samym co widok pleców innych ludzi. Kiedy Ty się ode mnie odwracasz, czuję się, jakby życie się ode mnie odwróciło."

Leo jako licealista nienawidzi swojej szkoły a w szczególności nowego nauczyciela historii i filozofii, który potrafił zainteresować go lekcją. Potrafił sprawić, że młody człowiek zaczął szukać swojego marzenia. Jednak gdy już je znalazł okazało się, że z każdym dniem biała choroba odbiera mu szansę na jego spełnienie.

"...gdy w grę wchodzi miłość, ludzie czasami zachowują się po prostu głupio. Popełniają błędy, ale to nie znaczy, że się starają. Należy martwić się raczej, gdy ten , o kim myślisz, ze cię kocha, nie rani cię, bo to oznacza, ze przestał się starać albo że tobie już na nim nie zależy."

Love story - nie jestem fanką takich książek, może dlatego aż tak bardzo nie zrobiła na mnie wrażenia. Po prostu nie przepadam za historiami, gdzie miłość to główny wątek i wszystko wokół niego się kręci.
Można powiedzieć jednak, że ta książka nie jest zwykłym romansidłem. Leo myśli, że jest tak zakochany w dziewczynie chorej na białaczkę, że nie zauważa, że przyjaźń nie musi być tylko przyjaźnią. Miejscami miałam ochotę zdzielić tego chłopaka książką po głowie, za to, że nie zauważa uczucia jakim żywi go przyjaciółka.


"Tak to już jest na tym świecie, że nie zauważa się tego, co ma się najbliżej"

Leo jest przykładem osoby, która mogłaby oddać życie, by uratować ukochaną osobę. Jednak czasami nie możemy zrobić nic, aby uniknąć śmierci. Beatrice uczy nas, że z czasem jesteśmy w stanie przyjąć wszytko. Czytając ogarnia nas niesprawiedliwość, że niektórym ludziom dane jest tak mało czasu. Podczas gdy niektórzy mają wszystko, niektórym nawet marzenia zostają odebrane, gdy rozumieją, że każdy dzień może być tym ostatnim.

"Nie wyrzekaj się swoich marzeń! Nawet wtedy, gdy inni śmieją się z ciebie za plecami. Wyrzekłbyś się samego siebie."

Książka jest piękna, przyznaję, że popłakałam się czytając ją, jednak dla mnie nie ma tego "czegoś" co sprawia, że nie mogę przestać o niej myśleć. Będę jednak do niej często wracać, bo jest wiele pięknych cytatów, które uczą nas jak żyć. Udowadniają, że warto marzyć, bo czasami marzenia to jedyne co nam zostaje. Na pewno skłamałabym mówiąc, że żałuję, że przeczytałam tę książkę. Polecam każdej osobie, która lubi czasem sięgnąć po coś niezwykłego w swojej prostocie.

"Miłość istnieje nie po to, by dać nam szczęście ale po to, 
byśmy mogli sprawdzić, jak silna jest nasza odporność na ból."

"Życie się nie myli, jeżeli serce ma odwagę je zaakceptować."

"Delikatni jak liście i silni - nie każdy swoją siłą, ale siłą, jaką jedno daje drugiemu."


"Życie bez marzeń jest jak ogród bez kwiatów, ale życie z marzeniami nierealnymi jest jak ogród ze sztucznymi kwiatami."


Ocena:
9/10

środa, 29 października 2014

#7 Hopeless - Colleen Hover ~Lily


Hopeless czyli beznadziejny.

To jedyne słowo, jakie przychodziło mi za każdym razem, gdy pisałam recenzję tej książki. Wymazywałam wszystko i zaczynałam od nowa, bo były po prostu beznadziejne. Chyba nic nie jest w stanie oddać jak bardzo ta książka mnie oczarowała, zniszczyła a może nawet zmiażdżyła. Moje uczucia zostały po prostu wyprane i wykręcone do ostatniej kropelki łez. W pewnym momencie nie szło już po prostu ze mnie nic wycisnąć. 


HOPELESS

Już gdy zobaczyłam okładkę wiedziałam, że ta książka to będzie coś innego. Kolejną rzeczą która mnie oczarowała to tytuł, który jak widać jest po angielsku, co nie często się u nas zdarza. Gdy przeczytałam, co inni o tej książce myślą, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Już od lipca na nią polowałam, aż w końcu wpadła w moje ręce. I mogę z czystym sercem powiedzieć, że warto było czekać. 

Sky główna bohaterka jest inna niż wszystkie dotychczasowe bohaterki jakie spotkałam. Dziewczyna, która nie ma w domu żadnych nowinek technicznych: telewizora, komputera, telefonu ani internetu. W końcu przekonuje mamę, by mogła iść do liceum. To już jest dziwne bo kto chciałby iść do szkoły?

Polubiłam Sky za to, że nie przejmowała się tym, co inni o niej myślą. Miała dystans do samej siebie i nawet gdy znajdowała obraźliwe komentarze na swojej szafce, dopisywała na nich "pikantniejsze" szczegóły, bo ludzie potrafili tylko wyzywać, nawet tego nie uzasadniając. Polubiłam ją za to, że nie przejmowała się przeszłością, za to że potrafiła zaakceptować to, że jest adoptowana i nie drążyć rzeczy z przeszłości. 

Holder. Chłopak, którego pokochałam za to, że po tylu latach ciągle szukał nadziei. Nigdy jej nie stracił, bo wiedział, że w końcu odnajdzie to czego szuka. Na początku oceniłam go tak samo jak Sky. Uwierzyłam w plotki o nim, lecz bardzo się przy tym myliłam. Nie wszystko co jest oczywiste musi być prawdziwe. 
Jeden chłopak, który w wieku kilku lat widział, jak porwano jego przyjaciółkę i którego siostra popełniła samobójstwo. Obwinia się, że zawiódł dwie ukochane w życiu osoby, nie wiedząc jakie czarne wydarzenia działy się w ich życiu.

"Hope i Les - szepcze. - Hopeless. - Znów się śmieje, po czym wstaje.
- Słyszycie? - krzyczy, przykładając dłonie do ust.
- Razem jesteście Hopeless: beznadziejne!"

Książka tak piękna i wzruszająca, jakiej nigdy jeszcze nie czytałam. Może na pozór zwykła historyjka, która jednak ma drugie dno. Porusza nie łatwe problemy, z którymi większość z nas by sobie nie poradziła. Lecz gdy mamy kogoś bliskiego wszystko wygląda inaczej. 
Można wtedy nawet odzyskać utraconą przez lata Nadzieję.


"Wmawiam sobie, że to był tylko zły sen i oddycham. Oddycham po to, żeby się upewnić, że jeszcze żyję, ponieważ to wcale nie wygląda na życie."

"Nie będę życzyć sobie idealnego życia. Rzeczy, które przewracają się w życiu są testami, zmuszają cię do wybrania pomiędzy poddaniem się i leżeniem na ziemi, a otarciem kurzu i powstaniem jeszcze wyżej niż stałeś zanim zostałeś przewrócony.
Wybieram stanie wyżej"

Nie chcę opisywać tych wydarzeń, bo chcę byście sami je odkryli. Jedynie proszę zaufajcie mi.
Przeczytajcie tę książkę, a nie będziecie żałować.


"Była najodważniejszą osobą, jaką znałem.  To, co zrobiła, wymagało olbrzymiej odwagi.
Po prostu zakończyła to wszystko, nie wiedząc, co jest po drugiej stronie,
nie wiedząc, czy w ogóle coś jest.
O wiele łatwiej wieść życie, w którym nie pozostało ani odrobiny prawdziwego życia,
niż onieśmielić się powiedzieć "pieprzę to" i odejść.
Była jedną z tych niewielu osób, które odważyły się to zrobić.
Będę ją podziwiał do końca swoich dni.
Sam nie mam tyle odwagi, żeby zrobić to co ona"


Ocena:
9/10


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia