Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 grudnia 2014

#15 Niezgodna - Veronica Roth ~Lily

via. tumblr
Niezgodna. Taka jestem w stosunku do tego co usłyszałam na temat tej książki. Zawiedziona? To za mało… Zdaję sobie sprawę, że pisząc to nabawię się wrogów, ale muszę przyznać i to z bólem, że szału nie było. Chciałam tę książkę przeczytać i to bardzo. Pełno osób zachwycało, wychwalało, polecało i w końcu sięgnęłam po to i… nic. Pustka…  Może gdybym tę książkę przeczytała zanim dwa lata temu sięgnęłam po Igrzyska, miałabym inne zdanie, jednak Veronica Roth wybrała gatunek w którym trudno odkryć coś nowego, bo praktycznie już wszystko było, ale nawet w tym co było da się umieścić coś oryginalnego a ta książka była, jest dla mnie po prostu nudna.

Wciąga, tak to prawda ale przy tym mnie zarówno irytowała. Przez całą książkę miałam wrażenie, że już to czytałam. Do tego autorki brak talentu do zabijania postaci. Naprawdę. Tak jak Collins, Clare czy nawet Rowling robiły to ze smakiem tak tutaj czułam jakby wszystko szło z karabinu maszynowego. Fuch fuch fuch i połowy dobrych nie ma. Jak tak dalej pójdzie to wszystkich pozabija. Ja rozumiem, że sieroty to takie modne teraz w książkach ale bez przesady. Wiecie, że lubię jak giną bohaterowie (tak wiem jestem straszna) nawet jeśli są to główne postacie, bo jest to dość niespotykane, ale tu kompletnie tego nie kupiłam, może gdyby Cztery zginął to bym miała jakieś silne emocje związane z tą książką, a tak nic, jest mi ona obojętna. Może nie jest w zły sposób napisana, nie wiem czy to przez to, że ostatnio czytałam tyle romansideł mój ukochany gatunek mi się już nie podoba, czy po prostu słysząc o tym tak wiele, postawiłam młodej autorce zbyt wysoką poprzeczkę.

"To jest śmierć - przejście od jest do był."


Jednak, żebym nie wyszła na takiego krytyka ta książka ma dla mnie jeden plus. Jedynym światełkiem w tunelu, który ratuję tę książkę jest Cztery, ale tylko Cztery. Gdy wypowiada słowa by tak na niego nie mówić czar prysł. Sama się sobie dziwię, że widzę same minusy ale kurczę nie wiem czy to filmowa okładka mnie tak dobiła czy co. Sięgnę po Zbuntowaną, bo (zdaję się na przyjaciółkę, która też za 1 częścią nie przepada) podobno końcówka jest naprawdę niesamowita, a wspominając moje własne słowa z poprzedniej recenzji: Każda książka zasługuje na drugą szansę. Później z kolei jest Wierna, o której nawet od fanów tej trylogii słyszałam same głosy zawiedzenia. Jedyne co mnie naprawdę ciekawi to ta nowa książka Cztery ale no muszę powiedzieć, że on zawładnął moim sercem, podczas gdy Tris była dla mnie tylko i wyłącznie narratorką.

(dobra, wcale nie zaspojlerowałam sobie Wiernej... chociaż szczerze, to sprawiło, że mam ogromną ochotę przeczytać tę książkę. Zaczynam się bać, że lubię śmierć bohaterów, co ze mną nie tak?)

Ale dobra, dla tych którzy tego nie czytali to może o czym to w ogóle jest. Mamy świat podzielony na frakcje takie jak Serdeczność, Erudycja, Prawość, Altruizm i Nieustraszoność. Ci którzy podczas testów przynależności nie będą pasować do żadnej frakcji kończą jako bezfrakcyjni, czyli jako wyrzutki społeczeństwa mieszkający na ulicy. Z kolei tym co wyjdzie przynależność do więcej niż jednej frakcji, są Niezgodnymi, uznawani przez władzę jako zagrożenie, przez co muszą zostać wyeliminowani…

Nasza główna bohaterka Beatrice później zwana Tris musi podczas ceremonii wyboru zdecydować czy zostanie z rodziną jako Altruistka, gdzie uważa, że kompletnie nie pasuje, czy opuści ich wstępując do innej frakcji. Musi jednak strzec swojej tajemnicy, bo gdy wyjdzie na jaw rozpęta się piekło.

Tris wybierając nową frakcję musi przejść nowicjat, w którym nauczy się walczyć nie tylko z wrogiem, ale także z własnym strachem. Jej instruktorem jest Cztery, który posiada równie niebezpieczne tajemnice jak Tris. Czy gdy świat będzie zmierzał do wojny, oni będą mogli coś z tym zrobić? 

Język powieści nie jest skomplikowany, dlatego czyta się lekko i szybko. Mamy akty poświęcenia, miłości. Ale ja i tak tego nie kupuję. Co za dużo to niezdrowo. Samobójstwo, poświęcenie, które z nich jest aktem bohaterstwa jak uważa Eric? (przy okazji nienawidzę drania ;)

"Nie poddam się, niech ten ktoś, kto patrzy na mnie przez kamerę, widzi, że jestem odważna. Ale czasem to nie podjęcie walki świadczy o odwadze, ale stawienie czoła nieuchronnej śmierci."

O dziwo recenzja krótka, ale nie chcę dolewać oliwy do ognia, ale z chęcią poznam wasze opinie na temat tej książki. Czy tylko ja widzę w niej aż tyle złego, czy może ktoś ma podobne zdanie? Może uda wam się przekonać mnie do następnych części ;)


"Wiem, dlaczego ojciec mówił, że Nieustraszeni to banda wariatów. Nie mógł, nie potrafił zrozumieć tego rodzaju koleżeństwa, które powstaje tylko wtedy, gdy ludzie razem ryzykują życie."

I tu taka ciekawostka do której frakcji bym należała?
Hmm na pewno nie Prawość, aż taka prawdomówna nie jestem, chociaż w kwestii książek jak widać jestem bezwzględna.

Nie Erudycja bo mimo, że w szkole nie szło mi źle to jestem leniwa do pragnienia posiadania wiedzy i sięgania po podręczniki.

Nie Altruizm, to ciągłe wyrzekanie się siebie i wszyscy jednakowi, to nie dla mnie, a już na pewno nie Nieustraszoność bo umarłabym tam pierwszego dnia. Ktoś kto boi się domowych pająków na pewno nie jest Nieustraszony, a co do Serdeczności to ta frakcja wydaje mi się strasznie sztywna i nudna.
Tak więc witaj ulico byłabym bezfrakcyjna!


A wy gdzie byście należeli? Jak myślicie?

Ocena:
4/10

wtorek, 16 grudnia 2014

#12 W Śnieżną Noc - Maureen Johnson, John Green, Lauren Myracle ~Lily

via. tumblr
Święta święta i pewnie za chwilę po świętach, jednak atmosfera się dopiero rozkręca, tak więc dzisiaj tak klimatycznie recenzja W Śnieżną Noc. Zapewne spotkaliście się już z tą książką, a jeśli nie to przypomnę, że są to świąteczne opowiadania autorstwa Maureen Johnson, John'a Green'a i Lauren Myracle. Pewnie myślicie "a ta znów o Greenie" jednak mogę przysiąc, że jest to ostatnia recenzja książki tego autora na tym blogu (przynajmniej w tym roku ;) bo na razie została mi się tylko 19 razy Katherine, która jednak nie zachęca mnie do siebie.


Muszę przyznać, że długo czekałam na tą książkę. Pierwszy raz spotkałam się z nią bodajże we wrześniu i jak tylko ruszyła przedsprzedaż, zamówiłam sobie egzemplarz. Ze wszystkich książek Bukowego Lasu ta okładka urzekła mnie najbardziej. Oddaje klimat całej historii kryjącej się w jej wnętrzu.

Zanim przejdę do krótkiego opisu opowiadań, powiem coś do mnie nieprawdopodobnego. Moim ulubionym opowiadaniem w tej książce, opowiadaniem które całkowicie skradło moje serce nie jest opowiadaniem spod pióra Greena! Taki może mały szok, ale jest to w 100% prawda. Ten tytuł przypada Maureen Johnson, autorce pierwszego opowiadania o tytule Podróż Wigilijna. Jak to mówią korona jest tylko jedna i przypada właśnie tej historii.

Pewnie nie tylko mnie zastanawiało jak ta książka wygląda. Trzech autorów? Jak oni mogli to napisać? Jedna historia, czy kilka opowiadań? Tak więc odpowiem na te pytania, byście nie musieli się nad nimi dłużej zastanawiać. Książka składa się z trzech opowiadań, każde napisane przez innego autora. Jednak wszystkie historie łączą się ze sobą. Akcja dzieje się w tym samym czasie, w tej samej miejscowości, a bohaterowie przeplatają się przez wszystkie opowiadania.

Pierwsze opowiadanie jak już wspominałam Podróż Wigilijna rozpoczyna całą książkę. Główną bohaterką jest dziewczyna o zwariowanym imieniu Jubilatka, jednak uwierzcie mi jej rodzice są jeszcze bardziej zwariowani. Jak to w Stanach, panują tam dziwne zwyczaje (przynajmniej mnie już tam nic nie zdziwi). Jubilatka jest zmuszona przejechać połowę kraju do dziadków i to w Wigilię ponieważ jej rodzice trafili do więzienia i to uwaga przez miniaturowe domki wioski Flobie! (Nie mam pojęcia co to dokładnie jest, domyślam się, że coś w stylu wioski smerfów). Tak więc to nie koniec nieszczęścia w tym opowiadaniu, ale żeby zbyt wiele nie zdradzać powiem jeszcze tylko, że jej pociąg utknął w ogromnej śnieżycy, a nasza bohaterka trafia do Gracetown.

Drugie opowiadanie ma tytuł Bożonarodzeniowy Cud Pomponowy godny tylko Greena. Już się do nich przyzwyczaiłam, a tym razem chodzi o... Cheerleaderki! Jak już trwa śnieżyca trójka naszych bohaterów o imionach po raz kolejny godnych mistrza: Tobin, JP i Diuk jadą ratować przyjaciela, który utknął z całą zgrają pomponów. I tutaj po raz kolejny w książce Greena znajdujemy osobę z innego kontynentu. Jak w Szukając Alaski był to Japończyk, tu mamy Koreańczyków. Jest to chyba najkrótsze opowiadanie w tej książce, jednak wciąga. W każdym opowiadaniu mamy wątek miłosny, który jednak nie przyćmiewa wszystkiego innego. Najbardziej w historii Green'a spodobało mi się słowo "Upośladek" którego używał jeden z bohaterów. Chyba trafi ono do mojego słowniczka, ponieważ niektórzy to naprawdę upośladki.

Ostatnie opowiadanie Święta Patronka Świnek było najbardziej irytującą historią jaką czytałam w tym roku. Chyba mnie bardziej denerwowało niż Szeptem. Nie wiem dlaczego, ale po prostu nie mogłam skończyć tej książki właśnie przez tą historię, a właściwie przez główną bohaterkę, Addie. Domyślam się, że taki właśnie miała mieć charakter ta bohaterka, ale przysięgam trafiał mnie już po prostu szlag. Ciągle wszystko musiało się kręcić wokół niej. Była miejscami po prostu głupia. Najpierw sama narozrabiała, później na siłę wmówiła wszystkim, że to jej wina, a później się nad sobą użalała. No kompletnie nie mój klimat. Wiadomo, że musiał zdarzyć się Bożonarodzeniowy Cud, który jak najbardziej przydał się tej bohaterce, ale naprawdę to opowiadanie było dla mnie po prostu nudne. Jak już się trochę wciągnęłam to już był koniec, więc niestety ale uważam, że  jest to najsłabsze ogniwo tej książki.

Jednak oceniając książkę jako całość, jest jedną z dość nielicznych typowo świątecznych książek. Kogoś może przerazić, że są to historie o miłości, jednak naprawdę warto to przeczytać, bo graniczy z cudem się przy niej nie pośmiać czy uśmiechnąć. Czytanie tej książki było przyjemnością (Pominę ostatnią historię. Nie będę skreślać całej książki przez to, że Addie była upośladkiem) Jestem wręcz pewna, że będę do niej wracać w każde święta. Może będzie to nawet taka mała tradycja i będę polecać tę książkę każdemu i niekoniecznie tylko fanom Greena, bo jak widać są tu inni autorzy.

Wiem, że się trochę rozpisałam jednak jeszcze na koniec: Naprawdę gorąco polecam tę książkę. Jeśli chcecie poczuć klimat świąt, jeśli chcecie oderwać się od rzeczywistości, lub po prostu chcecie przeczytać coś dobrego ta pozycja jest dla was. A jeśli już czytaliście, jakie są wasze wrażenia?


"Blasku życia zawsze towarzyszą cienie."

Ocena:
6.5/10

niedziela, 5 października 2014

#4 Anioły i Demony - Dan Brown ~Lily


Witam Was po krótkiej przerwie.
Muszę się przyznać, że opuściłam obowiązki tego bloga ze względu na pewną książkę. Ale nie byle jaką książkę. Czekałam na nią miesiącami, a teraz już koniec i nie za bardzo wiem co zrobić ze swoim życiem. Znacie to uczucie? Żyjecie jakąś historią przez wiele miesięcy i nagle przychodzi koniec. Pojawia się pytanie: Jak wyglądało nasze życie przed poznaniem tej historii? Chyba nigdy już tego nie będziemy wiedzieli. Ale niestety wszystko co dobre szybko się kończy, tak więc 700 stron Miasta Niebiańskiego Ognia pochłonęłam wylewając miliony łez. Jednak dzisiejszy post dotyczy innej serii książek.

A Mianowicie Dan Brown: Anioły i Demony. Autor dość znany, jednak zauważyłam, że jego twórczość nie do wszystkich trafia ze względu na poruszane przez niego tematy.

Jest to jego druga książka, jaką przeczytałam (zaczęłam od 2 części przygód dzisiejszego bohatera - Roberta Langdona)
ANIOŁY I DEMONY

Musze przyznać, że Anioły i Demony mają w sobie coś, co sprawiło, że ta część jest moim zdaniem lepsza.
Robert Langdon profesor Uniwersytetu Harvarda specjalista od symboli. Właśnie przez tę umiejętność staje się głównym bohaterem tej książki. Zostaje wezwany do ośrodka badań jądrowych CERN. Tam musi się zmierzyć z zagadką morderstwa jednego fizyka, na którego ciele wypalono symbol Illuminati. To właśnie ta organizacja jest głównym tematem książki. Robert musi się zmierzyć z czasem, aby uratować Watykan oraz czterech kardynałów, zanim Illuminati dokonają zemsty na kościele. Na co zresztą czekali od setek lat.
Jak już wiadomo, to dość drażliwy temat, dlatego nie każdemu musi się podobać, jednak książka jest napisana naprawdę w ciekawy sposób. Kiedy pierwszy raz spotkałam się z twórczością Browna, byłam sceptycznie nastawiona jednak muszę przyznać, że można się wiele ciekawych rzeczy nauczyć. Zwłaszcza jeśli o chodzi o sztukę.

Oczywiście nie obyłoby się bez wątku miłosnego. Córka zamordowanego fizyka pomaga Robertowi w zagadce, więc spędzają ze sobą wiele czasu. A przecież co lepszego może wpłynąć na miłość, jeżeli nie uratowanie danej osobie życia?
Jednak całe szczęście wątek miłosny nie jest głównym tematem! Jest to stanowczo malutki fragment tej powieści, co działa na plus, jeżeli chodzi o tego typu książkę.

Kiedy ją czytamy nie sposób się oderwać. Chcemy wiedzieć co nowego przyniesie wyścig z czasem.
Książka zaskakuje i trzyma w napięciu. Chyba nikt nie może przewidzieć końca, bo jest tyle zwrotów akcji, że to prawie niewykonalne.

Polecam każdemu, kto lubi rozwiązywać zagadki razem z bohaterami, każdemu kto lubi książki sensacyjne i kryminalne.
Jednak ostrzegam: książki Browna są specyficzne, jednak nie skreślajcie ich już na początku.

Mam nadzieję, że kiedyś pochwalicie się waszymi odczuciami na temat tej książki, a może ktoś już może się z nami podzielić? :)

+ macie jakieś książki godne polecenia? Chętnie sięgnę po coś naprawdę dobrego, aby wrócić chociaż w części do normalnego życia po książkach Clare.
Miłego wieczoru!

"Cuda to po prostu opowieści, w które wierzymy, gdyż pragniemy, żeby były prawdziwe."

"Bez ciemności nie ma światła. Bez zła nie ma dobra"

"Umysł może być źródłem znacznie większego cierpienia niż ciało."

"Nasze umysły czasem dostrzegają to, co nasze serca pragną uznać za prawdę."


Ocena:
8/10 

środa, 24 września 2014

#3 Zostań Jeśli Kochasz - Gayle Forman ~Lily

Już mamy środek tygodnia, tak więc przyszedł czas na nową recenzję. Tym razem kolej na książkę, którą większość kojarzy po angielskiej nazwie If I Stay.

Muszę przyznać, że na początku nie chciało mi się jej czytać. Jednak gdy zobaczyłam zwiastun filmu, byłam wręcz pewna, że książka mnie nie zawiedzie. I tak się stało.
Zostań, jeśli kochasz...
ZOSTAŃ, JEŚLI KOCHASZ

Tytuł dość dziwny jak dla książki, jednak pasuje idealnie.
Mia, główna bohaterka. Nie jest idealna. Zdaje sobie sprawę, że nie pasuje do swojej rodziny. Jako jedyna nie wybrała perkusji, gitary tylko wiolonczelę. Jej miłością była muzyka i to własnie dzięki niej poznała Adama. I wtedy musi wybrać, miłość do muzyki a miłość do chłopaka...
Jednak stają przed nią nie jedne wybory.

Jednego dnia, jednej chwili możemy stracić dosłownie wszystko. Zamykamy oczy, słuchamy ulubionej muzyki, a gdy otwieramy oczy widzimy, że straciliśmy wszystkich, których kochamy bezwarunkowo. Okazuje się, że osoby które dały nam życie, odeszły.

Mia traci w wypadku samochodowym rodziców. Trwa w stanie zawieszenia i tylko ona może zdecydować, czy zostanie, czy odejdzie. Jest jednak świadoma, że gdy zostanie, obudzi się jako sierota.
Jest to książka, koło której nie da się przejść obojętnie. Mimo, że czyta się w ekspresowym tempie, musimy chociaż na chwilę się zatrzymać, by pomyśleć. Tego od nas ta książka wręcz wymaga.

Warto zwrócić uwagę, że ta książka nie ma podziału na rozdziały tylko na godziny. Cała akcja dzieje się w przeciągu doby, jednak w tym czasie główna bohaterka wspomina swoje życie. Poznajemy ją, jej przyjaciół, bliskich. Poznajemy, jak zaczęła się jej miłość do muzyki, a później i do Adama.



Nie jest to tania historyjka, jest to jedna z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających książek jakie miałam okazję przeczytać.
Jeżeli jeszcze się wahacie czy po nią sięgnąć, nie zastanawiajcie się dłużej. Nie będziecie żałować...

"Może powrót do dawnego życia będzie dla ciebie zbyt bolesny; 
może łatwiej ci będzie wymazać pamięć o nas. 
To by był koszmar, ale zrobię to, jeśli będzie trzeba. 
Mogę cię stracić w taki sposób, jeśli nie stracę cię dzisiaj. 


Pozwolę ci odejść. Jeśli zostaniesz."


Ocena:
8/10

środa, 17 września 2014

#2 Papierowe Miasta - John Green ~ Lily

via. tumblr

John Green. Nazwisko bardzo znane i moim zdaniem słusznie. Jest to jeden z moich ulubionych pisarzy i chyba nie tylko mój. Spotkałam się z wieloma komentarzami na jego temat, praktycznie samymi pozytywnymi. Ten człowiek jest niesamowity! Już kilka miesięcy temu przeczytałam Gwiazd Naszych Wina, chyba najbardziej znaną jego powieść. Ostatnio do mojej kolekcji dołączyły Papierowe Miasta. I chyba mogę powiedzieć z czystym sercem, że są na równi poziomem. Opowiadają o całkiem różnych historiach ale obie są niesamowite i nie można oderwać się od ich lektury. Jednak dla mnie minimalnie lepsze są właśnie Papierowe Miasta.

Ich główną bohaterką jest Margo Roth Spiegelman i chłopak imieniem Quentin przez przyjaciół zwany Q. 
"Może jesteśmy trawą - nasze korzenie są tak współzależne, że nikt nie jest martwy,
jak długo ktoś inny pozostaje żywy"

Bohaterów poznajemy jako dzieci, które znajdują zmarłego mężczyznę. Od tego wydarzenia mijają lata zanim bohaterowie znów się spotkają i to w niezbyt normalnych okolicznościach. Jedyne co się nasuwa po przeczytaniu jej szalonego planu, to "nie zadzieraj z Margo Roth Spiegelman, chyba że chcesz mieć spotkanie z rybami" Później bohaterka znika i tylko Q potrafi odczytać jej szalone zagadki. By ją odnaleźć musi przemierzyć prawie całe Stany.

Z chęcią się przyznam, że gdy skończyłam czytać tę książkę, miałam ogromną ochotę wybrać się w podobną podróż. Jednak czuję niedosyt, ponieważ John Green chyba lubi niejednoznaczne zakończenia. A wręcz jest mistrzem nierozstrzygniętych zakończeń. Zawsze zostawia czytelnikom pewnego rodzaju wolność, abyśmy to my sami wybrali jak dana historia ma się zakończyć. 
Książka jest i zabawna, miejscami smutna jednak to nie jest wyciskacz łez, chociaż skłania czytelnika do myślenia. 

"Stąd możesz stwierdzić jakie to miejsce jest naprawdę. Możesz się przekonać, jakie to wszystko jest sztuczne, nie jest nawet na tyle trwałe by je nazwać miastem z plastiku. To papierowe miasto" 

Można powiedzieć, że nic nie jest trwałe, ale jak mówi książka wspomnienia są prawdziwe i nikt ich nam nie zabierze.
Plusem tej książki jak i innych Greena jest to, że bohaterowie nie są idealni, popełniają błędy, nie są wyidealizowani jak w niektórych tanich historyjkach. Myślę, że trafi i do młodzieży, w końcu bohaterowie są licealistami ale jak i do starszych czytelników. Uważam, że każdy powinien sięgnąć po tę książkę, albo chociaż spróbować. Dla moli książkowych jest to jak najbardziej pozycja MUST READ! 
Mam nadzieję, że nie tylko ja pokochałam tę książkę tak mocno, a Wam jak się spodobała? Czy może dopiero planujecie ją przeczytać?


"Tak trudno jest odejść - dopóki się nie odejdzie.
A wówczas to najłatwiejsza rzecz pod słońcem"



Ocena:
9/10

środa, 10 września 2014

#1 Szeptem - Becca Fitzpatrick ~ Lily


Jak to mówią, pierwsze koty za płoty.
Jako że trzeba od czegoś zacząć, to zacznę od tego co ostatnio przeczytałam, czyli Szeptem. Słyszałam o tej książce od pewnego czasu. Spotykałam się z różnymi zdaniami co do niej i z jednym się zgadzam: okładka jest niesamowita i zachęca do czytania. Reszta już niekoniecznie.

Nora (główna bohaterka) poznaje tajemniczego chłopaka na lekcji biologii (niech żyje oryginalność!) i w jej życiu zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Ktoś ją obserwuje, a może nawet próbuje zabić. Główny bohater, Patch jest skryty i mroczny. Przenosi się do nowej szkoły tak samo jak Elliot, podejrzany o morderstwo chłopak z prywatnej szkoły. Główna bohaterka jest świetną uczennicą dlatego chcąc utrzymać poziom musi siedzieć z Patchem w jednej ławce...

W skrócie? Idealna główna bohaterka, przystojny nadprzyrodzony chłopak i BUM wielka miłość i oczywiście czarny charakter który chce wszystko zniszczyć. Do tego upadłe anioły obdarte ze skrzydeł i pozbawione ciała oraz moce wkradania się do cudzych umysłów. Osobiście mogę powiedzieć że spodziewałam się czegoś więcej. No i niestety się zawiodłam. Jedynym plusem tej książki jest sposób w jaki została napisana. Czyta się szybko i wygodnie, pomimo przynudzającej a nawet usypiającej fabuły. Nie jestem pewna czy sięgnę po kolejne trzy części. Może kiedyś, kiedy będę potrzebowała czegoś żeby szybko zasnąć.

Na prawdę nie rozumiem dlaczego wszystkie tego typu książki muszą być do siebie tak podobne. Kiedy czytałam Szeptem widziałam wiele elementów żywcem zaczerpniętych z innych historii. Rozumiem, że można się na czymś wzorować, ale jednak trzeba włożyć także coś od siebie. W każdej dobrej książce widać cząstkę duszy autora. Tutaj jedynie widzę podobieństwa do innych. Gratuluję autorce pomysłu, bo ten był naprawdę dobry. Mam nadzieję, że może jej inna książka będzie miała ciekawszą fabułę.

Jeżeli chcesz tę książkę przeczytać, to jednak radzę nie wymagać od niej za wiele. Mogę przyznać, że jako przerywnik w czytaniu naprawdę dobrych książek jest okej. Jednak jeśli miałabym wybierać między Zmierzchem a Szeptem wybrałabym to pierwsze. Mimo, że wolę anioły to u wampirów i wilkołaków dzieję się więcej ciekawszych rzeczy. Jestem chyba nawet zdolna do określenia, że od Szeptem ciekawszą fabułę ma nie jedno fanfiction, a tych w internecie nie brakuje. Jak widać by zawrócić nastolatkom w głowie wystarczy przystojny bohater owiany nutką mrocznych tajemnic...


"Ale pamiętaj, że człowiek się zmienia, jednak jego przeszłość nigdy."

Ocena:
3/10

wtorek, 9 września 2014

Słów kilka na początek - Lily


Na samym początku chciałabym was z mojej strony bardzo serdecznie powitać.

Mam na imię Marta i jak moja przyjaciółka a zarazem druga autorka tego bloga chodzę do liceum. Możecie mnie kojarzyć z bloga o pocztówkach *przerwa na reklamę* na którego serdecznie zapraszam Pocztówka Oknem Na Świat .

Będę się podpisywać Lily, powiedzmy, że to mój taki pseudonim artystyczny. Na tym blogu będę się zajmowała częścią recenzji książek. Jest to mój początek w tej branży, ale mam nadzieję, że razem z nami przebrniecie przez te ciężkie chwile.

Dlaczego tutaj jestem? Zawsze kiedy chcę przeczytać jakąś książkę, to najpierw zaglądam do skarbnicy wiedzy (czyt. internetu) w poszukiwaniu recenzji, aby dowiedzieć się, co różne osoby o nich sądzą. Czytam sporo, więc dlaczego nie podzielić się swoimi przemyśleniami z innymi?

Jeżeli chodzi o mój gust, to jest on dość zróżnicowany. Praktycznie każdy gatunek może być dla mnie interesujący. Jeżeli książka jest dobra i mi się spodoba to nie gra dla mnie roli, czy to jest romans, fantasy, thriller, dokument, biografia czy coś innego. Jednak muszę powiedzieć, że najwięcej czasu spędzam pogrążona w książkach z nutką rzeczy nie z tego świata. Jeżeli chodzi o ulubionych autorów to na pierwszych miejscach króluje Cassandra Clare, John Green, Carlos Ruiz Zafón no i oczywiście J.K.Rowling. W końcu od niej wszystko się zaczęło.

Jeśli macie jakieś pytania, śmiało je zadawajcie. Postaram się odpowiedzieć na wszystkie.
Mam nadzieję, że nas ciepło przyjmiecie i będziecie od czasu do czasu nas odwiedzać, a może i nawet komentować.
Liczę także na jakieś propozycje co do lektury.
Miłego wieczoru

Lily ☺

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia