niedziela, 7 maja 2017

Confess // Colleen Hoover // recenzja druga.


PREMIERA 10 MAJA


Może Was zastanawiać dzisiejszy tytuł. Dlaczego recenzja druga? A no odpowiedź jest bardzo prosta. Confess czytałam 1,5 roku temu w wydaniu angielskim i wtedy to ukazała się moja pierwsza opinia na temat tej książki Hoover. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie sięgnęła po polskie wydanie. Do zeszłego miesiąca uważałam Confess za moją ukochaną powieść tej autorki. Czy polskie tłumaczenie albo czas który upłynął odkąd poznałam tę historię, coś w tej kwestii zmienił? Sama byłam tego nieziemsko ciekawa, więc kiedy tylko nadarzyła się okazja, aby przeczytać tę książkę - porwałam ją i zniknęłam na kilka godzin.

Wiecie co mnie do tej książki przyciągnęło jak ćmę do światła? Motyw sztuki i pewne wydarzenie z pierwszego rozdziału, w skrócie dramat i łzy już od pierwszych stron. Jednak sama nie wiem, jak napisać dzisiejszego posta. Może trochę przeredaguję swoje własne słowa sprzed lat?

Auburn Mason Reed poznajemy jako niespełna 16-letnią dziewczynę, pełną marzeń, wielkich planów i ogromnej miłości. Jednak chwilę później widzimy ją jako młodą kobietę, której los rzuca kłody pod nogi. Przeprowadzając się do nowego miejsca, musiała zacząć wszystko od nowa, aby tylko udowodnić, że jest odpowiedzialna i godna zaufania. Utrata ukochanej osoby, oraz ograniczenie kontaktu z bliskimi sprawiają, że Auburn musi szybko dorosnąć, jednak dla niektórych niezbyt szybko... Pewnego dnia przez przypadek trafia na ogłoszenie pracy w pobliskiej galerii sztuki. Czy nowa praca będzie w stanie przywrócić jej nadzieje i wiarę w to, że los nareszcie spocznie w jej rękach? 

Owen Mason Reed to niesamowicie utalentowany chłopak, który jednak przez swoje wielkie serce sprowadza na siebie poważne problemy. Owen przeżył swoją własną tragedię. Ukazuje, że czasami to inni potrafią wybaczyć nam rzeczy, których my sami sobie wybaczyć nie potrafimy. Owen i jego ojciec są tego przykładem i udowadniają jak dwie osoby są w stanie równie przeżyć te same tragedie... 

Confess należy do takich książek, o których fabule najlepiej nie wiedzieć nic, dlatego więcej nic nie napiszę. Tę historię musicie odkryć i przeżyć na swój sposób.

Im więcej sekretów skrywasz, tym silniejszy jesteś w środku


Colleen Hoover cenię za to, że jej historie zawsze poruszają jakieś głębsze problemy. Confess moim zdaniem jest najbardziej dojrzałą powieścią w tej kwestii. Jednak mimo tematyki nie robi się z tego przesadny dramat. To nadal pozostaje romansidło, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. 

Czytałam wiele książek tej autorki, ostatnio było to November 9 które mnie jednak niezmiernie rozczarowało. Historia podobała mi się bardzo, jednak w połowie zdałam sobie sprawę, że nie tego oczekiwałam. Miałam wrażenie, że w porównaniu do innych książek tam wszystko dzieje się za szybko. O Confess nigdy tak nie myślałam, jednak czytając polskie wydanie, uświadomiłam sobie, że tu również wszystko potoczyło się za szybko, albo ja za szybko ją czytałam, przez co uważam, że nie jest to pozycja na raz (chociaż z każdą książką Hoover właśnie tak miałam - czytałam ją od deski do deski). Aby się nią cieszyć, lepiej się nią delektować, wtedy wszystko będzie miało większy sens. 

Nie zaprzecza to jednak temu, że Colleen Hoover ma porywający styl, który pokochało już tylu czytelników. Jej książki czyta się po prostu przyjemnie, ale nie są one pozbawione momentów skłaniających do refleksji. Jej książki nie są oklepane ani banalne, a bohaterowie zawsze się różnią, chociaż można odnaleźć w nich cechy wspólne. 

Owen to zdecydowanie moja ulubiona postać stworzona przez Colleen. Motyw sztuki i wyznań (ang. confess - wyznać) po prostu kupił mnie w 100%. Uczucia towarzyszące postaciom nigdy nie są przesadzone, przez co stają się oni realni i aż chce się obserwować jak wszystko się rozwija. Co ciekawe, Confess po raz kolejny łączy w sobie dwa czasy - przeszłość i teraźniejszość. Jest to czymś charakterystycznym dla Hoover a jednocześnie czymś, co sprawia, że możemy lepiej poznać bohaterów. 

Ktoś kto zna historie Hoover może pomyśleć, że są one w pewnym stopniu przewidywalne. Może ogólny schemat jest taki sam, jednak dzięki temu, że pojawia się całkiem nowe motywy, możemy się nieraz zaskoczyć. 

Patrząc na całość mogę śmiało powiedzieć, że nadal jest to moja ukochana powieść tej autorki. Może to ze względu na sentyment? Dla mnie jednak to właśnie historia Owena i Auburn, a właściwie ich osobne historie, trafiły najbardziej. Jestem ciekawa czy kiedyś to się zmieni, dlatego wyczekuję kolejnych książek Colleen Hoover. Wam powiem tylko jedno: jeśli lubicie tę autorke chociaż trochę - musicie przeczytać Confess.

Za możliwość przeczytania polskiej wersji dziękuję Wydawnictwu Otwartemu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Konnichiwa drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za każde wejścia, a tym bardziej za komentarze. Jeśli masz chwilkę skomentuj, jeśli nie wiesz co napisać, to chętnie się dowiem co aktualnie czytasz i oczywiście co ciekawego polecasz! ;)