sobota, 13 maja 2017

Promyczek // Kim Holden


Okay, o tej książce chciałabym zacząć jakoś ambitnie i głęboko - ale tak nie będzie. Powiem tylko tyle: wiem, że to kolejne New Adult (albo Young Adult, ja naprawdę nie widzę różnicy w tych gatunkach) na blogu w ostatnim czasie, jednak wysłuchajcie (a w sumie przeczytajcie) mnie do końca. Na szczęście o ile się orientuję - jest to ostatni przedstawiciel tego gatunku na moim blogu, przynajmniej na najbliższy czas.  

O Promyczku było głośno rok temu. Mam wrażenie że zostało powiedziane już dosłownie wszystko. Ja jednak nie potrafiłam wcześniej przekonać samej siebie do sięgnięcia po twórczość Kim Holden. Nikomu innemu również to się nie udało, a przecież zachwytów nie brakowało. Ale jednak przeczytałam i wiecie co? Nie żałuję.

Ale tak jeszcze na początku - nie zrażajcie się do opisu na okładce. Brzmi banalnie i może historia jest tak prosta na jaką wygląda, ale to jeszcze o niczym nie świadczy. 

Kate poznajemy w momencie przeprowadzki i wyjazdu na studia, na małą uczelnię, z dala od San Diego i Kalifornijskich plaż, na których spędziła dzieciństwo. Jest to dla niej pewnego rodzaju ucieczka od wieloletniej troski nad siostrą i chorą matką. Jednak decyzja o wyjeździe oznaczała jednoczesne pozostawienie swojego najlepszego przyjaciela - Gusa z dala od siebie. Jednak Grand otwiera przed nią drzwi do nowych przyjaźni i stawia na jej drodze nowych, wyjątkowych ludzi.

Z dumą mogę powiedzieć - polubiłam Kate. Tak szczerze i bez naciągania, a ja naprawdę rzadko lubię główne kobiece postacie. Kim Holden potrafiła połączyć niezwykle troskliwą, mądrą i kochającą osobę, posiadającą wielkie serce z charakterkiem, pewnością siebie i humorem. Kate nie jest ani szarą myszką ani egoistyczną wredotą. Jak widać te cechy wcale nie muszą się wykluczać. Jeśli chodzi o innych bohaterów, to mimo że byli oni w gruncie rzeczy takimi typowymi przedstawicielami określonych charakterów występujących w powieściach kierowanych do młodzieży, to nie byli oni zbyt schematyczni. Miałam wrażenie, że lubię tam każdą postać (no może poza Sugar i Kellerem). Jeżeli chodzi o Kellera to jest to naprawdę pozytywny bohater, jednak coś mi w nim nie pasowało. Miałam wrażenie że jest trochę zbyt wyidealizowany. Zdecydowanie wolę Gusa - przyjaciela Kate, a przy okazji muzyka i wokalistę zespołu Rook.

Promyczek to bardzo subtelna i przyjemna książka. Sam tytuł kojarzy mi się ze słońcem przez co już na wstępie powieść zyskała ogromny plus. Jednak chyba nie skłamię, pisząc, że spodziewałam się czegoś więcej. Bardzo dużo osób gwarantowało mi łzy podczas czytania, jednak zostały one skutecznie stłumione spojlerem. Kto wpadł na genialny pomysł umieszczenia na ostatnich stronach fragmentu drugiego tomu?! Ja rozumiem, że to ma zachęcić czytelników do sięgnięcia po kolejny tom, ale nie takim fragmentem i nie w takim miejscu. (I żeby nie było, ja po prostu zajrzałam do notki o autorce i playlistę. Nie zaglądajcie tam, a już na pewno nie czytajcie tego co jest napisane kursywą).



Z jednej strony odnoszę wrażenie, że Kim Holden wrzuciła do tej książki po trochu z innych młodzieżówek. Kolejne strony przypominały mi m.in. Gwiazd Naszych Wina, Zanim się pojawiłeś i przede wszystkim Zostań jeśli kochasz. Nie sprawiło to, że Promyczek był nudny czy przewidywalny, jednak te wszystkie motywy dawały znać, że już je znam. Z kolei z drugiej strony rozumiałam, dlaczego tak wiele osób pokochało tę opowieść. Przekonuje mnie jej poczucie humoru, motyw muzyki, bohaterowie i przede wszystkim objętość. Te ponad 550 stron ukazuje historię dziewczyny i jej marzenia. Ukazuje jak jedna osoba jest w stanie zmienić życie innych osób. Co najważniejsze nie są to jakieś wielkie zmiany, które wywracają ich świat do góry nogami, po prostu najdrobniejsze rzeczy, które jednak sprawiają że codzienność staje się weselsza.


Kiedy myślisz, że kogoś znasz, ten ktoś się zmienia. Albo ty się zmieniasz. A może ta zmiana jest obustronna. I to zmienia wszystko.

Przyjaźń jaką mamy szansę poznać na kartach tej książki jest niesamowita. To co łączy Kate i Gusa sprawia, że nie sposób im nie pozazdrościć. Jednocześnie ich historia sprawia, że nie sposób nie pomyśleć o swoich własnych przyjaciołach. Nie wiem, ja miałam ochotę po prostu chwycić za telefon i z nimi porozmawiać, a w następnej kolejności kupić bilety na samolot i polecieć gdzieś w szalone miejsce.

Autorka wplotła w fabułę różnego rodzaju nieszczęścia. Nie mnie oceniać medyczne aspekty, jednak niekiedy miałam wrażenie, że autorka nie koniecznie wie, o czym pisze i jakie konsekwencje poszczególne wydarzenia powinny nieść. Jednak zdecydowanie nie jest to moja dziedzina, więc nie wiem, ile w tym racji miała.

Poza tym, czuję się tą pozycją na swój sposób oczarowana. Wciągnęłam się już po pierwszych stronach i byłam zaciekawiona prawie do samego końca, chociaż zakończenie nie koniecznie mi się podobało, było takie przewidywalne? Albo po prostu oczywiste, ta książka po prostu musiała się tak skończyć.

Kim Holden raczej nie jest zbyt znaną pisarką, przynajmniej odnoszę takie wrażenie odnośnie zagranicznego booktube'a. Kompletnie jednak nie rozumiem dlaczego. Ona naprawdę ma niezwykle swobodne pióro, którym jednocześnie w ciekawy sposób maluje przed czytelnikiem swoją opowieść. Gdyby wszystkie YA/NA były pisane w taki sposób - świat byłby piękniejszy. Mimo że widzę w tej książce trochę niedociągnięć, to nie są one tak wielkie, bym była w stanie szybko o tej pozycji zapomnieć. To jedna z najlepszych książek tego typu, jakie kiedykolwiek czytałam. Jest to przede wszystkim dojrzała historia, którą powinniście poznać, jeśli chociaż w jakimś stopniu cenicie wartościowe młodzieżówki. Mam nadzieję, że wy również zostaniecie oczarowani i poczujecie ciepło na sercu podczas czytania Promyczka. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Konnichiwa drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za każde wejścia, a tym bardziej za komentarze. Jeśli masz chwilkę skomentuj, jeśli nie wiesz co napisać, to chętnie się dowiem co aktualnie czytasz i oczywiście co ciekawego polecasz! ;)