środa, 27 stycznia 2016

Służbą jest życie (Pielgrzym - Terry Hayes)

"Życie to piękno, tak śniłam skrycie. Na jawie widzę: służbą jest życie"

Thrillery, kryminały, i powieści sensacyjne stanowią wielką część literatury XXI wieku. Czy zatem można jeszcze napisać coś nowego? Coś, co sprawi, że książkę pokochają wszyscy czytelnicy nie zważając na wiek i poglądy? Czy można stworzyć historię mającą ponad 750 stron i nie pozwolić czytelnikowi odłożyć jej chociażby na chwilę? Terry Hayes pokazuje, że nawet tak obszerna książka, łącząca to co najlepsze we wszystkich gatunkach, może stać się klasykiem, którego powinni przeczytać wszyscy, otóż Pielgrzym udowadnia, że ma jeszcze dużo do powiedzenia.

Kiedy zaczynałam czytać Pielgrzyma myślałam, że jest to kryminał, z czasem zamieniło się to w powieść szpiegowską z momentami sensacji. Do którejkolwiek jednak szufladki nie wrzucimy tej książki, zawsze będzie to coś o wiele więcej. 

Historia Saracena przeplata się ze wspomnieniami Scotta. Mężczyzna który ma na celu zniszczyć Stany Zjednoczone ze względu na swoje przekonania, poglądy i idee, a najlepszy agent, który miał nadzieję, że skończył swoją karierę raz na zawsze. Kto tutaj rozdaje karty? Do której melodii zatańczą bohaterowie? 

Wydawać by się mogło że to strasznie oklepany temat, ile było już historii, w których Zachód był na celowniku? Jednak Terry Hayes jako brytyjski scenarzysta wie jak wykorzystać gotowe motywy, aby zwrócić uwagę czytelnika na całkiem inne rzeczy. 

Całą próbę zamachu biologicznego odebrałam jako tylko tło dla tej historii. Co prawda jest to koło, które toczy całą powieść, ale to bohaterowie grają tutaj pierwsze skrzypce i postacie które są świetnie wykreowane. Scott jest zdecydowanie najinteligentniejszym bohaterem jakiego było mi dane spotkać. Dorosły, doświadczony mężczyzna, któremu życie wydało takie a nie inne karty. Dawny student medycyny a późniejszy najlepszy agent wywiadu, tzw. Jeździec Niebieskiej nie jest wyidealizowany. Jest żywy.

Co prawda akcja rozkręca się dość powoli. Zaczynamy wszystko od początku, czyli od momentów z przeszłości, które tak a nie inaczej ukształtowały bohaterów. Dzięki temu wszystkiemu poznajemy motywy  ich postępowania, ale jednak o zrozumieniu ciężko tu mówić. Czy można zrozumieć chęć zamordowania milionów niewinnych ludzi w imię Boga? 

Myślę jednak że dzięki temu, że wstęp trochę się dłuży możemy docenić tępo właściwej akcji. W tej książce nie brakuje pomyłek, zwrotów akcji czy po prostu ludzkich błędów, które mogą kosztować życie tylu osób. Człowiek nie jest doskonały, nawet agent taki jak Pielgrzym. 

Ta powieść gra na emocjach czytelnika i nie pozwala o sobie zapomnieć nawet długo po jej zakończeniu. Im szybciej rozkręca się akcja, tym szybciej przewraca się strony, nie mogąc się doczekać ostatecznego finału, który jest mistrzowsko rozegrany. Historie które na początku wydają się zbędne, z czasem okazują się niezwykle znaczące. Autor sprawdza uwagę czytelnika, aby przechytrzyć go tak samo jak głównego bohatera. Mamy tę okazję wiedzieć więcej niż Pielgrzym, ale czy jesteśmy w stanie połączyć fakty zanim on to zrobi? 

Pod całą otoczką sensacji plątają się tematy dużo głębsze, za co chylę czoła autorowi. Największym zaskoczeniem tej powieści jest fakt, że oprócz niesamowitego napięcia, adrenaliny i emocji potrafiła mnie poruszyć, a nawet miejscami wzruszyć. Pielgrzym zwraca uwagę na to że miłość nie jest słabością, a szczególnie nie ta do dziecka. Scott widzi bardzo dużo i przekazuje to czytelnikowi. Mimo wszystko pozostaje skryty, przez co wokół niego powstaje pozytywna otoczka tajemnicy. To właśnie wspomnienia Scotta i to co się z nimi wiąże wzbudziły we mnie tak wielkie poruszenie. 

Pielgrzym to powieść niesamowicie bystra i inteligenta. Wciągająca ale pozostawiająca po sobie trochę niedopowiedzeń, na które chciałoby się poznać odpowiedzi. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mieli ku temu okazję, bo dla kolejnej książki ze Scottem, rzuciłabym wszystko inne, mimo że znów miałabym problemy z powrotem do rzeczywistości. Do tej książki chce się wracać, dlatego nie wyobrażam sobie, że moglibyście przejść koło niej obojętnie. 

Ocena: 
11/10 

+ 6/52 Książki
+ 5,1 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu) 



sobota, 23 stycznia 2016

Jak każda nieszczęśliwa historia, ta zaczęła się szczęśliwie... (Złodziejka Książek - Markus Zusak)


Każdy z nas wie, co znaczy trzymać nową książkę w ręce, badać jakie w dotyku są kartki, słyszeć szelest nieprzeczytanych stron, z których każda jest dla nas tajemnicą. Przygoda z książkami dla Liesel Meminger zaczyna się przypadkowo. Kiedy znajduje pierwszą z nich, nie ma znaczenia, że nie rozumie skrytych w niej słów. Liczy się to, co dzięki niej może odkryć i to, że jest to jedyna książka która wiąże ją z przeszłością.

"Podręcznik grabarza" to pierwsza książka, ale nie ostatnia. Ucząc się czytać wraz z papą, jej miłość do książek rośnie, a na ścianie w piwnicy przybywa słów, których Liesel się uczy. Jednak poza ich małym światem przytłacza rzeczywistość II Wojny Światowej, która nie oszczędziła i samych Niemiec. Poza bezpiecznymi murami domu i ramionami papy, który każdego wieczoru odgania koszmary Liesel, kryje się niebezpieczeństwo i wszechogarniająca bieda. 

Kiedy jako kilkuletnia dziewczynka, Złodziejka trafia do nowej rodziny przy Himmelstrasse (Himmel - niebo) nie spodziewa się, że niebo z czasem zmieni się w piekło. A osoby, które na pierwszy rzut oka wydawały jej się potworami, zostaną w jej pamięci na zawsze.

Złodziejka Książek już od dłuższego czasu przewijała się przez listę książek, które chcę przeczytać, jednak zawsze jakoś się z nią mijałam, a wokół mnie przybywało słów zachwytu nad historią Liesel Meminger. Kiedy jednak ta książka znalazła się na mojej półce, odłożyłam wszystko inne i otworzyłam ją na pierwszej stronie. Jak możecie się domyślać, nie odłożyłam jej do momentu, kiedy przez łzy nie byłam wstanie dłużej już czytać. Zusakowi wystarczyło kilka godzin, aby poruszyć mnie tak, jak nie udało się temu nikomu już od miesięcy. 

Nie jest to książka o II Wojnie Światowej mimo, że akcja dzieje się podczas jej trwania. 
Nie jest to książka o miłości, chociaż można się od niej nauczyć, co to znaczy kochać bezinteresownie. 
Jest to historia o tym, co to znaczy być człowiekiem, w czasach kiedy wszyscy o tym zapominają. To historia o przyjaźni i poznawaniu samego siebie. To powieść która wzrusza i która oddaje sprawiedliwość tym, którzy jej nie doświadczyli. 

Zusak stworzył bohaterów, których znamy tak, jakby mieszkali obok nas. W tej powieści nie znajdziecie sztuczności czy przede wszystkim oderwania od rzeczywistości. To historia boleśnie prawdziwa, udowadniająca, że istnieją jeszcze książki po prostu piękne.

Mimo, że mamy okazję poznać bohaterów i to całkiem dobrze, autor żadnego z nich nie czyni narratorem. Ten przywilej przypada Śmierci, która zwraca nam uwagę na to, co w ludziach jest najlepsze, a co najgorsze i udowadnia, jak bardzo te skrajne rzeczy są ze sobą powiązane. 

Ludzie mają jednak coś, czego im szczerze zazdroszczę. Mają dość rozumu, by umierać.

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, czy warto sięgnąć po tę pozycję, nie wahajcie się ani sekundy. Zusak nie tworzy niczego na siłę. Mimo, że wojna stanowi tło dla tej historii, a opowiada ją śmierć, jest to powieść wyjątkowo ludzka. Jeśli czegokolwiek żałuję, to jedynie tego, że zabrałam się za nią tak późno. Ten autor sprawia, że czujemy sympatię do kogoś, kogo powinniśmy się bać. W momentach kiedy śmierć zabiera naszych ukochanych bohaterów, nie czujemy złości tylko zrozumienie. Autor oddaje sprawiedliwość, pokazując, że śmierć przychodzi po każdego, niezależnie od rasy, wieku, czy majątku. 

To powieść przerażająco piękna, obok której nie sposób przejść obojętnie.


Nienawidziłam słów i kochałam je. Mam nadzieję, że nauczyłam się ich używać.

Ocena:
10/10

Wyzwania:
+ 4/52 Książki 
+ 4,3 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)



środa, 20 stycznia 2016

WYNIKI - Konkurs Noworoczny


Śnieg za oknem, mróz przez który nie chce się wychodzić na zewnątrz (przynajmniej mi się nie chce) to idealny moment, aby uszczęśliwić 4 osoby, spośród wszystkich, które zgłosiły się do konkursu noworocznego! To jest ten czas, w którym poznacie zwycięzców. 

Przypominam, że macie tydzień na odpowiedzenie na email! Inaczej będę musiała wybrać kolejne osoby ☺

Aby nie przedłużać książki lecą do:

Powiedz wilkom, że jestem w domu - Sara 
Imię Róży - Medyk 
Hopeless - Rose Belle
Miasto Popiołów - Lenka


Mam nadzieję, że książki Was nie zawiodą i cóż, pozostaje mi życzyć udanej lektury! Gratuluję i już zapraszam na kolejny konkurs, na który (mam nadzieję) nie trzeba będzie za długo czekać ;) 


niedziela, 17 stycznia 2016

Kiedy wszechświat spada ci na głowę (Wszechświat kontra Alex Woods - Gavin Extence)


Śmiech, szyderstwo, absurd często są głęboko osadzone w poczuciu rozpaczy.

Wszechświat - jedna wielka nieskończoność, której nie sposób ogarnąć myślami, to nasz dom. Jesteśmy częścią tej nieskończoności, a Alex Woods ma możliwość odkryć, że nawet wszechświat potrafi mieć poczucie humoru i jednym małym incydentem może nieodwracalnie zmienić życie pewnego chłopca. 

7 kontynentów, tysiące kilometrów oceanów a kawałek wszechświata w postaci meteorytu wybrał właśnie Alexa na koniec swojej wędrówki. Śpiączka, choroba i sława to tylko niektóre owoce tego spotkania. Miesiące spędzone samotnie w domu, z czasem rodzące się zamiłowanie do literatury i nauki oraz samotna matka wierząca w nadprzyrodzone moce to przepis na katastrofę w starciu z rówieśnikami. Jesteś inny - jesteś niebezpieczny, dlatego życie Alexa nie jest łatwe a wypadek niczego mu nie ułatwił, współczucie to najgorsze, co możemy ofiarować w takich okolicznościach.

Mózg każdego człowieka tworzy pełny, unikalny wszechświat, który zawiera wszystko, co znamy: wszystko, co widzimy i czego dotykamy, wszystko, co czujemy i co pamiętamy. W pewnym sensie mózg tworzy naszą rzeczywistość. Bez mózgu nie ma nic.

Wszechświat Alexa składa się z kilku stałych punktów. Nieodłącznej padaczki i dość niecodziennej przyjaźni z panem Petersonem, która to właśnie jest naszą ścieżką prowadzącą przez tą niezwykłą historię. 

Historia Alexa na pewno skłania do myślenia i refleksji ale bez zbędnej ckliwości i sentymentu. To połączenie komedii z tragedią, w której czegoś mi zabrakło. Humor nie sprawił że się śmiałam, a tragedia nie sprawiła, że poleciały łzy. Zgadzam się, że jest to powieść mądra i zaskakująca, poruszająca największą zagadkę człowieczeństwa - moralność. Czy można z góry określić co jest oznaką człowieczeństwa, a co nie? Czy pragnienie sprawiedliwej śmierci sprawia, że przestajemy być ludźmi? Powieść Extence'a przeplata się z twórczością Kurta Vonnegut'a i zwraca nam uwagę jak schematyczne mamy podejście do wydarzeń nas otaczających. Czy nie do wszystkiego trzeba podchodzić indywidualnie? 

I kiedy z gwiazd rój strzał się cisnął, 
A niebo spadło łzą rzęsistą, 
Czy rad był Bóg, i czy być może, 
Że Ciebie i Baranka stworzył? 

Jednak mimo, że jest to głęboka powieść, napisana niebanalnym językiem nie wywołała u mnie większych emocji. Zabrakło mi akcji i wyrazistości bohaterów oraz przede wszystkim więzi między nimi. Mam wrażenie, że autor chciał stworzyć powieść na miarę Vonnegut'a, która przez śmiech i absurd zwróci uwagę na większe wartości, jednak we mnie ta historia wzbudziła nie tyle nostalgię, co uczucie psychicznego odrętwienia. Miałam wrażenie jakby czas zwolnił a nawet jakby ogłuszył mnie jakiś kawałek wszechświata. 

Po tylu recenzjach, tylu wspaniałych słowach spodziewałam się czegoś innego, czegoś co "rozpali moją wyobraźnię". To miała być podnosząca na duchu opowieść o niezwykłej podróży i nietypowej przyjaźni, dla mnie jest to jednak tylko ciepła aczkolwiek smutna książka, przy której można pomyśleć przez dłuższy czas. Nie jest to powieść na jeden raz, nie jest to też autor, który nieodwracalnie zmienił moje życie. Może jednak muszę po prostu do tej historii dojrzeć? 

Zawsze łatwiej podporządkować się ogółowi, ale wiara w zasady zakłada, że należy robić to, co słuszne, a nie to, co łatwe. Chodzi o wewnętrzną spójność, a to jest coś, co możesz sam kontrolować.

Ocena: 
6+/10

sobota, 16 stycznia 2016

Liebster Blog Award #3


Dzisiaj w przerwie między recenzjami (na kolejną zapraszam już jutro lub w poniedziałek) przygotowałam dla Was odpowiedzi na nominację Liebster Blog Award, którą dostałam od Wiktora z bloga mybooktown.blogspot.com za co bardzo dziękuję, tym bardziej, że takich pytań jeszcze nie miałam ;)

1. Ile książek miesięcznie średnio czytasz?
Miesięcznie wychodzi średnio około 5 książek, jednak jak wiadomo czasami bywa lepiej lub gorzej, np teraz czytam już 7 książkę w tym miesiącu, więc liczę, że w tym roku średnia będzie wyższa!

2. Jakie seriale obecnie oglądasz?
Jeszcze niedawno odpowiedź byłaby tylko jedna: nie oglądam nic, jednak ostatnio wciągnęłam się w kilka seriali. Z niecierpliwością czekam na drugi sezon Outlander'a i Daredevil'a. Do tego oglądam Sherlocka i Grę o Tron (muszę je nadrobić) a teraz do grona dołączył również nowy serial, mianowicie Shadowhunters! (w końcu kocham tę serię!) 

3. Jeśli miałbyś polecić każdemu jedną, jedyną książkę, to jaka by to była?
 Nie mam pojęcia jak można polecić tylko jedną książkę. To straszne! Ale biorąc pod uwagę to, co obecnie czytam wybór nie jest trudny. Każdemu i to bez wyjątku polecam Pielgrzyma Terry'ego Hayes'a! Ta książka naprawdę rozpiernicza system! Nie jestem nawet w połowie (to ma 750 stron) a już wiem, że będzie po niej ogromny kac.



4. Zdarza Ci się czytać w szkole lub pracy?
Nie jest niczym niezwykłym widzieć mnie w szkole z nosem w książce. Staram się mieć jakąś zawsze ze sobą, aby nie nudzić się na przerwach czy niektórych lekcjach lub okienkach. Często jest to moja jedyna możliwość, aby czytać w ciągu tygodnia. 

5. Chciałbyś/Chciałabyś zostać kiedyś bibliotekarzem?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Myślę, że nie byłby to mój szczyt marzeń. Wolałabym już pracować w księgarni. Myślę, że mogłaby to być fajna praca dorywcza, w wakacje czy w czasie studiów, ale na dłuższą metę nie odnalazłabym się tam ;) 

6. Jak długo zamierzasz prowadzić swojego bloga?
Nie mam pojęcia. Nie planuję zawieszać działalności blogowej tylko ją rozwijać, jednak nie wiem na ile klasa maturalna, a później studia (mam nadzieję prawnicze) pozwolą mi na czytanie książek a tym bardziej na poświęcanie czasu na bloga. Pożyjemy, zobaczymy. 

7. Co robisz, aby zrelaksować się po pracy (oprócz czytania)?
Zazwyczaj po powrocie do domu kładę się ze słuchawkami w uszach i leżę tak aż zregeneruję siły a czasem przy tym zasypiam. Później niestety powraca szara rzeczywistość zadań domowych ;) 

8. Masz jakiś sposób na szybsze czytanie?
Nie mam żadnego sposobu. Uważam że te wszystkie szkółki czytania są bez sensu, bo czemu szybkie czytanie ma służyć? Chwaleniu się że możemy pochłonąć ogromne ilości książek? Myślę, że lepiej poświęcić każdej historii tyle czasu ile od nas wymaga i nie zmuszać się do narzucania sobie terminów. Liczy się jakość a nie ilość ;) 

9. Ile czasu dziennie poświęcasz na czytanie?
Jak już wspominałam, to zależy od tygodnia. W weekendy staram znaleźć się kilka godzin na czytanie, jednak zdarzają się takie tygodnie, podczas których w ogólne nie zabieram się za żadną książkę. Zazwyczaj jednak jest to kilkanaście stron przed pójściem spać. 

10. Jaka jest Twoja największa pasja (oprócz czytania)?
Przede wszystkim muzyka. Gram na gitarze, a przez kilka lat chodziłam również na zajęcia, oraz byłam w chórze. Jednak pasją równoległą do czytania jest zbieranie pocztówek z różnych zakątków świata i wszelkiego rodzaju handmade, od niedawna również journaling i scrapbooking :)

11. Ile języków umiesz/uczysz się?
Oczywiście oprócz polskiego uczę się od 13 lat angielskiego i od 5 niemieckiego. W domu sama uczę się japońskiego, a do tego mam zamiar nauczyć się kiedyś francuskiego i jakiegoś języka skandynawskiego.

To by było na tyle jeśli chodzi o dzisiejsze LBA. Mam nadzieję, że chociaż trochę mnie poznaliście ;) Jak kiedyś wymyślę jakieś pytania, to na pewno znajdziecie i nominacje ode mnie ☺

wtorek, 12 stycznia 2016

Na początku nie było nic. A potem było wszystko... (Everything, everything - Nicola Yoon)


Fakt pierwszy opisy na książkach potrafią ranić. Opis powieści Nicoli Yoon prędzej by mnie od tej książki odciągnął niż zainteresował, ale cóż. Chwała że kieruję się opisami i opiniami czytelników. Mam też wrażenie że przy tej pozycji, zrobiła tak większość osób inaczej chyba nie zdobyłaby takiej popularności zagranicą. Jednak czy zdobędzie taką popularność i u nas? 

Maddy poznajemy podczas dnia, który nie różni się niczym od dni, które przeżyła przez prawie 18 lat swojego życia. Każde 24 godziny to rutyna. Jeden dom, mama, pielęgniarka i Madeline. Czasem książki, czasem film a czasem gry i nic więcej. Madeline odkąd pamięta choruje na niezwykłą chorobę, przez co nie może opuszczać własnego sterylnego domu, który chroni ją przed tym co grozi jej na zewnątrz, a zagraża jej wszystko. Maddy ma alergię na świat, dlatego jej mama zbudowała wokół niej sterylny kokon, jednak co to za życie, kiedy ogranicza się ono do jednego miejsca? 

Podczas kiedy do domu obok wprowadza się nowa rodzina, Maddy stara się nie zwracać na nich uwagi, jednak co, gdy druga strona uwagi się domaga? Ciekawski Olly zaintrygowany tajemniczą sąsiadką stara się nawiązać z nią kontakt, nie wiedząc dlaczego jej życie wygląda tak jak wygląda.

Kiedy drogi Madeline i Olly'ego się przecinają, zaczyna się wszystko... Nie zdają sobie jednak sprawy, do jakich skutków doprowadzą ich działania i jakie niebezpieczeństwo sprowadzi na nich ciekawość świata, który wygląda całkiem inaczej niż Maddy myślała przez całe swoje życie. 

Debiut Nicoli Yoon to typowo amerykańska historia dla młodzieży. Schematyczna ale czy aż tak bardzo przewidywalna? Gdyby wziąć pod uwagę inne książki z tego gatunku, tajemnicę można rozwiązać już na początku i to bez wielkiego wysiłku, ale zawsze pozostaje jakieś ale. 

Stworzenie świata Madeline jest czymś zdecydowanie nowym. Jednak odnoszę wrażenie, że mając taką świetną okazję do pokazania nam głównej bohaterki, autorka zapomniała, że w przeciwieństwie do innych książek mogłaby jej poświęcić więcej uwagi i nie byłby to przejaw egoizmu bohatera. 

Brzmi nudno? Jest dokładnie tak jak brzmi. Cała książka kręci się w okół właściwie 4 postaci jednak to nie sprawia że jesteśmy ich znawcami, mam wrażenie że znamy ich mniej niżby było ich kilka razy więcej

Książka była dobra dopóki nie było nic. Kiedy pojawiło się tytułowe wszystko, historia Maddy przestała być czymś innym niż zwykłym YA. 

Nicola Yoon prostym językiem napisała historię prostej dziewczyny. Bez zbędnych fajerwerków, bez zbędnych opisów stworzyła powieść, którą można przeczytać, odłożyć na półkę i bez zbędnego wysiłku o niej zapomnieć. 

Ogromnym plusem tej książki poza piękną okładką, są krótkie rozdziały które nie są właściwie ciągłym tekstem. Mamy pocztówki, mamy maile, listy zakupów czy kartki z dziennika przeplatane z narracją Madeline. Jest to niezaprzeczalnym plusem, który jednak jeszcze szybciej zbliża nas do nieudolnego końca, który zamiast sprawiać, że książka z takim potencjałem z hukiem zapisuje się w historii literatury, sprawia, że z hukiem zamykają się jej te drzwi tuż przed nosem. 

Ocena:
5/10

Książka ma się ukazać w Polsce w tym roku. Prawa do niej wykupiło wydawnictwo Publicat. 

sobota, 9 stycznia 2016

Musisz dostrzec cuda, żeby się działy cuda (Oddam Ci Słońce - Jandy Nelson)


W życiu nie często udaje się znaleźć prywatną skarbnicę myśli, do której w każdym momencie możemy zajrzeć i znaleźć cytat, który będzie potrafił przywrócić w nas chęć do życia czy do działania. Z czystym sercem mogę jednak zdradzić Wam tajemnicę, że odkąd tylko skończyłam czytać Oddam Ci Słońce, wracałam do tej książki nie raz i jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Ta historia skradła moje serce i pozwoliła mi odnaleźć samą siebie. 

Historia Jude i Noah pokazuje jak świat, który znamy od dziecka, może w ciągu krótkiej chwili stać się naszym największym wrogiem. Kiedyś nierozłączna para rodzeństwa stała się dla siebie dwójką obcych osób. Jako dzieci stworzyli dla siebie świat na wyłączność. Świat wypełniony kolorami, miłością, zaufaniem i sztuką. Świat pełen dziecięcych marzeń i ideałów, które runęły wraz z pojawieniem się szarej rzeczywistości dorosłego życia.

Noah to strasznie skryty, nieśmiały chłopiec, który potrafi dostrzec więcej niż niejeden człowiek. Spoglądając na drugą osobę potrafi zobaczyć jego duszę i umieścić ją na swoich obrazach. Jego dar to sposób postrzegania piękna tak, aby to co szare stawało się nieistotne, potrafi je dostrzec dosłownie wszędzie, dlatego w normalnym świecie nie potrafi się odnaleźć. Ile osób potrafi postrzegać codzienność tak jak on? Kiedyś sztuka była dla niego wszystkim. Kiedyś wiązał z nią wszystko, teraz szczerze jej nienawidzi...

Jude w przeciwieństwie do brata od początku potrafiła odnaleźć się wśród rówieśników. Odważna surferka nie mogła pozostać niezauważona. Jednak to co siedziało jej w głębi duszy przekazywała za pomocą rzeźb z piasku, które były równie nietrwałe co jej wiara w swój talent. Skryta marzycielka zmienia się z czasem w buntowniczkę, która myśli, że własna matka jej nie dostrzega i nie docenia jej wartości. Zatracając się w swoim smutku zaczyna wierzyć w przedziwne przesądy, które zostawiła jej babcia w formie prywatnej "biblii". Przepełniona zazdrością i brakiem zrozumienia stara się zrobić wszystko, aby tylko odzyskać matkę ze szponów własnego brata...

Kiedy rodzeństwo zaczyna rywalizować o względy rodziców wszystko się zmienia. Kiedyś tak świetnie dopełniające się postacie oddalają się od siebie nieuchronnie dążąc do katastrofy...

Posłuchaj mnie. Trzeba dużo odwagi, żeby być uczciwym wobec siebie, wobec własnego serca. Zawsze byłeś bardzo odważny i modlę się, żeby ciągle tak było. Jesteś za to odpowiedzialny...

Oddam Ci Słońce to powieść namalowana słowami. Jandy Nelson stworzyła historię która jest przesycona emocjami bohaterów. Pokazuje jak człowiek może zagubić się we własnych kłamstwach, tworząc mur zza którego nie sposób się wydostać. Nawet jeśli obie strony pragną tego samego, zaplątani we własnych przekonaniach mogą nie dostrzec tego co oczywiste. Najpiękniejsze jest w tej książce to, że każdy czytelnik odbiera ją na swój sposób, odnajdując coś nowego, coś ważnego tylko dla niego.

Historia Jude i Noah napisana jest językiem na pozór prostym ale pełnym ukrytych znaczeń, które każdy może zrozumieć inaczej. To powieść przepełniona barwami i kolorami. To książka niebanalna, pełna artystycznej pasji i sztuki, która wylewa się ze stron książki, poruszając naszą wyobraźnią, zabierając nas w niesamowitą przygodę, podczas której trafimy nie tylko na problemy nietolerancji i niezrozumienia wśród rówieśników ale również i na ciężką drogę poszukiwania samego siebie, dążenia do własnych marzeń i przede wszystkim znalezienia zrozumienia wśród najbliższych nam osób. 

To było zarazem dobre i złe. Miłość buduje i niszczy. Tak samo uparcie daje radość i łamie serce.

Dawno nie spotkałam tak ujmującej książki, która mimo swoich plusów nie jest łatwą lekturą. Przy niej potrzeba czasu aby zastanowić się nad samym sobą. Ta książka tego od nas wymaga, abyśmy zatrzymali się chociaż na chwilę. 

W powieści Nelson na pierwszy plan wysuwają się bohaterowie, którzy stają się tym przed kim bronili się całe swoje życie. To osoby, których los nie oszczędzał. Skupiamy się na ich uczuciach i emocjach. Tajemnicach które sprawiają, że bohaterowie niemal zamieniają się miejscami. Refleksja to coś nieodłącznego przy tej pozycji, w której jednak mimo tak genialnie ukazanych charakterów jest miejsce na humor i przepiękne cytaty. 

To powieść do której każdy powinien podejść indywidualnie, aby odkryć coś, czego innym odkryć się nie udało. 

Ocena:
10/10

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia