Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Erika Johansen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Erika Johansen. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 czerwca 2017

Losy Tearlingu // Erika Johansen


Każdy ma taką serię, do której ma wyjątkowy sentyment. Czy w moim przypadku jest to właśnie seria o Tearlingu? Recenzja pierwszego tomu pojawiła się na blogu blisko dwa lata temu, o drugim tomie z kolei pisałam już ponad rok temu. Czy jest więc coś, co chciałabym dodać? Z jednej strony mam wrażenie, że o każdym tomie mogłabym powiedzieć to samo, jednak czy na pewno? Każdy z nich jest inny, każdy czymś zaskakuje. Drugi tom oczarował mnie swoją nieprzewidywalnością, pierwszy brutalnym światem, co do tego dorzuciła ostatnia część? 

Tak jak z Pieśnią Jutra, na Losy Tearlingu również czekałam z niecierpliwością, ale nie potrafiłam się za nie zabrać zaraz po premierze. O Pieśni Jutra słyszałam słowa rozczarowania, które w pewien sposób przyćmiły moją chęć sięgnięcia po nią (i oczywiście nie chciałam czytać, żeby nie musieć znów tak długo czekać), o Losach Tearlingu słyszałam z kolei głosy zawodu i żalu, że autorka tak, a nie inaczej, zakończyła całą serię. Byłam niezwykle ciekawa, co też Erika musiała zrobić, że prawie wszyscy, jak jeden mąż, uważają zakończenie za niewykorzystany potencjał. Ja jednak już teraz przyznam - kompletnie tych głosów nie rozumiem. Czy zakończenie mnie usatysfakcjonowało? Jak najbardziej, ale dlaczego - o tym za chwilę.

piątek, 6 maja 2016

Ból obezwładnia tylko słabych (Inwazja na Tearling - Erika Johansen)


Często sięgając po jakąś serię książek wpadamy po uszy już od pierwszej strony. Jednak ilu autorom udaje się utrzymać niesamowity poziom powieści do samego końca? Królowa Tearlingu chodziła za mną ponad pół roku, a kiedy się za nią zabrałam, nie mogłam uwierzyć w to, co ofiarowała czytelnikom autorka. Żadne opinie i opisy nie były w stanie oddać tego co skrywała piękna okładka. Historia Kelsea czasem brutalna, niesprawiedliwa i przede wszystkim będąca czymś "innym" nie pozwoliła o sobie zapomnieć przez kolejne pół roku, które przyszło mi czekać na kontynuację. 

Jak to bywa z kontynuacjami, nie muszę wyjaśniać, jednak nie spodziewałam się, że Inwazja na Tearling wzbudzi we mnie takie emocje. Wiedziałam, że świat Eriki Johansen potrafi zaskakiwać, nie sądziłam jednak, że cała historia potoczy się takim torem i po raz kolejny nie pozostawi żadnych niedomówień: o tych powieściach się po prostu nie zapomina a tym bardziej nie odkłada się ich z czystym sercem. 

Kiedy Kelsea objęła tron, raz na zawsze położyła kres zsyłkom ludzi do Mortmesne. Jednak jej decyzja sprowadziła na ziemie Tearlingu gniew i wojska Szkarłatnej Królowej. Nawet tajemnicze i magiczne klejnoty młodej królowej nie mają szans w starciu z kilkakrotnie razy większą i lepiej uzbrojoną armią. Chcąc dobrze Kelsea skazała własne królestwo na niechybną zgubę i rzeź, przed którą nie ma ucieczki. 

Czasy sprzed Przeprawy pozostają dla wszystkich wielką tajemnicą, jednak wraz z pojawieniem się tajemniczej postaci Kelsea ma szansę poznać świat, który zostawił za sobą William Tear. Zderzenie z przeszłością pokazuje, jak bardzo ludzie zniszczyli swój własny świat. Kelsea z czasem zaczyna rozumieć ideę lepszego świata, który pragnie ocalić nim zostanie doszczętnie zniszczony przez jedną jej decyzję. 

Bohaterowie z przeszłości otwierają drzwi do poznania przeszłości Tearlingu i być może są jedyną szansą aby uratować królestwo od zagłady. Kelsea staje przed trudnymi decyzjami, nawet rady Carlin i wieloletnie nauki nie przygotowały jej na to, że objęcie tronu będzie tak bardzo różniło się od znanych przez nas historii z bajek i baśni.



W Inwazji na Tearling historia królestwa nabiera nowego wymiaru. Pomysłowość autorki przeszła moje najśmielsze oczekiwania, tym bardziej że po raz kolejny uchwyciła prawdziwą naturę człowieka. Kelsea nie jest idealna, zdaje sobie sprawę, że w obliczu niebezpieczeństwa staje się coraz bardziej zapatrzona w siebie, jednak za wszelką cenę nie chce być taka jak jej matka. Jednak czy tak bardzo pragnąc oderwać się od przeszłości, nie staje się taka jak królowa Elyssa? 

Erika Johansen w drugim tomie daje możliwość poznania historii narodzin Tearlingu, pokazuje także jak wyglądał świat przed Przeprawą zaskakując rozwiązaniem i jego prostotą, której nie sposób przewidzieć. Jedno zagranie sprawia, że cała historia Królowej Tearlingu nabiera innego ale także i mrocznego znaczenia. 

Wprowadzając nowych bohaterów, powieść staje się wielowymiarowa, jednak z czasem wszystko łączy się w jedno. Lily i Kelsea dzieli nie tylko epoka, w której żyją, a jednak ich los nieodwracalnie się łączy i być może jest jedyną szansą aby uratować ich własne historie. 

Bohaterowie wykreowani przez Johansen są przede wszystkim ludzcy. W świecie owianym magią i tajemnicą: nienawidzą, kochają, niszczą, pragną zemsty i zrozumienia. W Inwazji na Tearling powracają dobrze znane postaci, pojawiają się jednak i nowe, które nie tylko intrygują ale przede wszystkim otwierają oczy i dają inne spojrzenie na znaną nam historię. 

Królowa Tearlingu zostawiła po sobie szeroko otwarte drzwi. Jednak widzimy przez nie tylko majaczący gdzieś daleko świat. Kontynuacja przekracza te drzwi, staje przed nimi i ukazuje przed sobą cały horyzont historii, który jednak gdzieś tam za pagórkami chowa to, co pozostało do odkrycia w finale trylogii. 

Nie potrafię sobie wyobrazić, że kolejny tom ukarze się dopiero pod koniec listopada i to za granicą. Kończąc Inwazję na Tearling czułam się zmiażdżona genialnością autorki. Historia Lily na początku nie mająca żadnego sensu rozłożyła mnie na łopatki a finał książki i niesamowite rozwiązania sprawiły, że moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Nawet przez myśl mi nie przyszło, że ta historia może mieć taki drugi wymiar. Zostałam zaskoczona nie raz dlatego jeśli jeszcze się zastanawiacie, czy sięgnąć po tę historię, nie zwlekajcie sekundy dłużej. 

Ta powieść jest genialna pod każdym względem. 

Ocena: 
9/10



czwartek, 3 września 2015

Prawdziwy bohater heroicznych czynów dokonuje w tajemnicy (Królowa Tearlingu - Erika Johansen)


Wyobraźcie sobie, że całe swoje dotychczasowe życie spędzacie w odosobnieniu, a jedynymi ludźmi których znacie są wasi przybrani rodzice. Kelsea właśnie takie wiodła życie przez prawie 19 lat. Jednak miała świadomość, że wszystko co ją otacza należy do niej i któregoś dnia będzie musiała wziąć odpowiedzialność za to co dzieje się wokół niej. Wiedziała, że jest kimś więcej niż dziewczyną wychowywaną w chacie daleko od ludzi. Wiedziała, że jej matka była królową i kiedyś przyjdzie dzień, w którym i ona zasiądzie na tronie. 

Jednak mimo, że Kelsea wiedziała kim jest i przygotowywała się do tej roli od dziecka, nie spodziewała się, że o tron będzie musiała się upomnieć, a tym bardziej nie myślała, że utrzymanie się na tronie będzie jeszcze trudniejsze. W ciągu kilkunastu lat, kiedy Tearlingiem rządził regent - wuj Kelsea, królestwo zmierzało ku upadkowi, przez co Kelsea staje przed nie lada wyzwaniem sklejenia tego, co jej matka i wuj rozbili w drobne kawałki, a co kiedyś było wspaniałym krajem. 

Nie bez przyczyny Kelsea nie była wychowywana na dworze. Od samego początku groziła jej śmierć jednak teraz musi wyjść z ukrycia i stanąć oko w oko z królową Mort, która lata wcześniej podporządkowała sobie upadający Tearling. W takich okolicznościach młoda księżniczka będzie musiała stawić czoło czarownicy, jeśli oczywiście do tego czasu nie straci głowy. Chętnych do pozbycia się nowej królowej nie brakuje. W końcu szlachta niezbyt przychylnie patrzy na osobę, która pomaga słabszym i biedniejszym. Czy Kelsea będzie potrafiła odnaleźć się w nowej roli i stawić czoło siłom, których nie rozumie? 

"Królowa Tearlingu" to dość tajemnicza pozycja, o której w Polsce nie za dużo się słyszy. Premiera przeszła raczej niezauważona, jednak to nie powstrzymało tej historii, przed zdobyciem grona zaufanych czytelników. Piękna twarda okładka i opis przypominający nieco baśnie z dzieciństwa sprawiły, że nie jedna osoba zniknęła ze świata na kilka godzin, czytając książkę stworzoną przez Erikę Johansen.

Na pewno niezaprzeczalnym plusem tej książki jest główna bohaterka, która w żaden sposób nie pasuje do ogólnego pojęcia "ideał piękna". Kelsea jest przedstawiona jako zwykła dziewczyna, niewyróżniająca się urodą a do tego przy kości. Autorka co jakiś czas to przypomina, aby nie zapominać o tym, że jako córka pięknej królowej nasza bohaterka wcale nie musi być ideałem z wyglądu. Autorka skupia się na jej charakterze i ukazuje królową, na którą wszyscy czekali przez wzgląd na to, co jako głowa państwa Kelsea reprezentuje swoją postawą, zachowaniem i decyzjami.

Dawno nie spotkałam historii fantasy osadzonym w takim świecie. Teraz fantastyka odeszła od świata kreowanego na średniowieczu i magii przejawiającej się w postaci czarownicy i zaczarowanych przedmiotów. Erika wraca do tego jednak tworzy historię która na swój sposób wciąga i mimo, że do zapierającej dech w piersiach książek się nie zalicza, to po skończeniu chce się więcej, dlatego mam nadzieję, że już niedługo w Polsce doczekamy się drugiej części.

Mam nadzieję, że nie czekam na nią jedyna. Jeśli chcecie przeczytać fantastykę trochę z klasycznym światem bez wampirów i wilkołaków, pisaną dość dobitnym językiem ale nadal pozostającą lekką lekturą, na pewno powinniście sięgnąć po Królową Tearlingu.

Ocena:
7/10

Wyzwania:
+ 52 książki
+ 3,7 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu) 

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia