poniedziałek, 22 czerwca 2015

Lotnisko w Monachium - Greg Baxter


Nie wiem, czy słyszeliście o tej książce, czy też nie, jednak dzisiaj chciałabym poświęcić raczej krótką uwagę na temat Lotniska w Monachium Grega Baxtera. 

Znacie pewnie te uczucie, gdy usłyszycie o jakiejś książce i już wiecie, że musicie to przeczytać. Tak miałam z tą książką. Zaintrygował mnie tytuł, zaintrygował mnie opis i okładka. Wszystko wołało Przeczytaj mnie! no aż koniec końców udało mi się tę książkę dorwać, ale czy przeczytać?

Nasza główna postać, to mężczyzna, Amerykanin mieszkający w Londynie. Tym samym jest on naszym narratorem ale opowiadającym wydarzenia z bardzo dziwnej perspektywy, która nie ułatwia czytania. Bohater opisuje to co dzieje się teraz, wraca do różnych wspomnień, a w tym samym czasie gdyba i wymyśla przyszłość lub snuje hipotezy co do życia innych. Czasami trzeba było się zatrzymać, by oddzielić jego myśli od rzeczywistości.

Cała akcja toczy się właściwie dzięki jednej osobie, którą jest siostra głównego bohatera, Miriam. Bowiem pewnego dnia, mężczyzna dostaje telefon o śmierci swojej siostry i to w sposób dość osobliwy. Tutaj już jest pierwszy plus tej historii. Pokazuje prawdę ludzkiego losu. Porusza temat, który wielu przemilcza. Ludzie giną z wygłodzenia i tak też się stało w przypadku Miriam. 

Książka pokazuje obraz człowieka XXI wieku. Człowieka zapracowanego, zabieganego, który nie ma czasu się zatrzymać by spotkać się ze swoją rodziną, podczas gdy lata niepostrzeżenie mijają. Lotnisko w Monachium zatrzymuje człowieka w obliczu śmierci osoby bliskiej ale jednak dalekiej. Bliskiej pokrewieństwem, a dalekiej znajomością, troską, miłością, tym co powinno się liczyć najbardziej. 

Zatrzymujemy się wtedy gdy jest już za późno. Myśli narratora są przesycone samotnością, która staje się tematem tej historii. Przesycone wspomnieniami i wyrzutami wspomnienia. Wszystko to sprawia, że książka Baxtera nie należy do najlżejszych powieści. 

Dlaczego zwątpiłam w słowo, czy tę książkę przeczytałam? Walczyłam z nią, aby przebrnąć przez końcówkę. Mimo poważnej tematyki, książka ta mnie wynudziła za wszystkie czasy, bo po prostu zabrakło mi w niej akcji. Przez długi czas nic się nie działo, aż w pewnym momencie gdzie pojawiały się opisy wyjazdów z ojcem gdzieś tam do Niemiec, przewracałam strony, aby nie zasnąć. 

Liczyłam na książkę, która przeniesie mnie w umysł osoby samotnej tak, że nie będę mogła się od niej oderwać, a skończyło się na tym, że każda strona była nie lada wyzwaniem. Może jestem za młoda na tę książkę, nie wiem ale samo jej wydanie niczego nie ułatwiało. Z morza tekstu po prostu trzeba było wyławiać dialogi, które nie były zaznaczone. Zabrakło podziału na rozdziały, przez co cała książka to rzeka jednolitego tekstu. Jeśli sobie nie zaznaczysz momentu w którym skończyłeś i zamkniesz książkę, to zginiesz. 

Trudno mi ocenić tę książkę, na pewno się na niej zawiodłam, na pewno nie była miło spędzonym czasem, stała się dla mnie trochę zmorą jak lektury z dzieciństwa, dlatego jeśli chcecie, to czytajcie, ale lepiej nie oczekujcie po tej książce zbyt wiele.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona


Wyzwania:

+ 52 Książki
+ 2.9 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)
Ocena:
4/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Konnichiwa drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za każde wejścia, a tym bardziej za komentarze. Jeśli masz chwilkę skomentuj, jeśli nie wiesz co napisać, to chętnie się dowiem co aktualnie czytasz i oczywiście co ciekawego polecasz! ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia