niedziela, 7 czerwca 2015

Eleonora & Park - Rainbow Rowell


Eleonora & Park czy Romeo & Julia w wydaniu XXI wieku? Romea i Julii wręcz nienawidzę, jak więc potoczyły się losy tej pary?

Nie da się ukryć, że Rainbow Rowell wywołała spore zamieszanie w książkowej sferze w ciągu ostatnich miesięcy. Szczególnie na zagranicznych kanałach bez problemu można się natknąć na Eleonorę i Parka czy Fangirl. Jak to zwykle bywa, za polską wersją trzeba było trochę poczekać, ale to nie znaczy, że książka wywołała mniejszy zachwyt wśród polskich czytelników. Rok temu, dałabym się pokroić za tę książkę, lecz im więcej szumu wokół niej było, tak mniejsza ochota na jej przeczytanie mnie nachodziła. Jednak nie byłabym sobą, gdybym wreszcie nie dała szansy tej historii, chociaż przez ilość pozytywnych recenzji postawiłam jej wysoką poprzeczkę, której niestety nie udało się jej przeskoczyć. Dobrze, że byłam przygotowana na drobne rozczarowanie, przez co książka okazała się uroczą lekturą. 

Eleonora, ruda dziewczyna, która swoim kolorem włosów, przestała zadziwiać przynajmniej wśród książkowych bohaterek. Jednak wśród swoich rówieśników Eleonora wraz ze swoim ognistym kolorem włosów, męskimi koszulami oraz krawatem we włosach jest ciekawym zjawiskiem. Nie trudno sobie wyobrazić, co się działo, podczas jej pierwszego dnia w szkole. W naszych czasach nie wygląda to inaczej. Każda osoba, która się czymś wyróżnia staje się głównym tematem, raczej niezbyt pozytywnych komentarzy.

Z kolei Park, to czarny chłopak: czarne włosy, czarny strój, koreańskie korzenie oraz dwie lewe ręce jeśli chodzi o kierowanie samochodem bez automatycznej skrzyni biegów. Jednak jest to jedyna osoba, której na widok Eleonory nie przychodzą do głowy same złośliwości, a z czasem pozwala nawet nieznajomej na wstęp do jego świata, którym są komiksy i muzyka. Przez długi czas miałam wrażenie, że autorka zrobiła z postaci straszne dzieciaki, jednak później sobie uświadomiłam, że takie przedstawienie młodzieży jest bardziej realistyczne niż w większości książek młodzieżowych, gdzie szesnastolatkowie wojują mieczami i ratują świat, gdzie normalnie większość zatrzymuje się na poziomie umysłowym dzieciaka z podstawówki i nie wytyka nosa spoza komputera.

Sami bohaterowie tej książki stwierdzili, że Romeo i Julia, to dwójka bogatych dzieciaków mających wszystko czego zapragną, którym wydawało się, że się kochają. Nic dodać nic ująć, lecz w żadnym wypadku te słowa nie odnoszą się do Eleonory i Parka. Życie dziewczyny jest naprawdę okropne i chyba nikt nie chciałby znaleźć się w jej sytuacji, gdzie musi dzielić pokój z czwórką rodzeństwa, podczas gdy zza ściany słychać płacz matki i krzyki ojczyma.

Uratowałeś mi życie - próbowała powiedzieć. - Nie na zawsze, nie na dobre. Prawdopodobnie tylko na jakiś czas. Ale uratowałeś mi życie i od teraz jestem twoja. To ja, którą jestem teraz, jest twoja. Na zawsze

Książka pani o tęczowym imieniu nie różni się zbytnio od historii pisanych przez pana zielonego. Dla mnie książki tych autorów są po protu okay. Eleonora & Park nie jest jakimś rwącym potokiem, porywającym czytelnika na długie godziny, jest to raczej powolna rzeczka bez wielkich zawirowań, która spokojnie niesie czytelnika wraz z historią bohaterów. Przyjemna, lekka lektura, jak najbardziej mile spędzony czas, który jednak nie był burzą mózgu, czy refleksją nad swoim życiem. Książka po prostu okay.

Główni bohaterowie nie byli papierowi, jednak nie wykraczali poza kartki książki. Ani Eleonora ani Park nie wzbudzili we mnie wielkich emocji ani uczuć, a cytaty, które inni uważają za romantyczne, dla mnie wydają się sztuczne. Moją ulubioną postacią zdecydowanie zostaje Cal, przyjaciel Parka, szkoda tylko, że nasz główny bohater nie traktował go jak przyjaciel.

Przez długi czas nie mogłam się przyzwyczaić do narracji pisanej z naprawdę dziwnej perspektywy, ale wątek muzyczny oraz piosenki z lat '80 sprawiły, że książka przesycona jest swego rodzaju klimatem tamtych lat, co jest zdecydowanie najmocniejszą stroną tej powieści. Za to że książka wprowadza czytelnika w pewnego rodzaju nostalgię ale i błogi spokój, na pewno z wielką chęcią sięgnę po inne książki Rowell, ale nie będę po nich oczekiwała zbyt wiele. Może gdybym była młodsza, ta historia by mnie zauroczyła, ale na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie zrozumieć jej fenomenu. Oczywiście ta pozycja jest lepsza od nieszczęsnego Romea & Julii, ale jak widać książki w tych klimatach nie są dla mnie. Na pewno gdybym nie przeczytała tej pozycji, to bym przeżyła, bo żałować, przynajmniej ja nie miałabym czego.

Wyzwania:
+ 52 Książki
+ 2.3 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)
Ocena:
6/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Konnichiwa drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za każde wejścia, a tym bardziej za komentarze. Jeśli masz chwilkę skomentuj, jeśli nie wiesz co napisać, to chętnie się dowiem co aktualnie czytasz i oczywiście co ciekawego polecasz! ;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia