Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szukając alaski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szukając alaski. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 października 2014

#5 Szukając Alaski - John Green ~Lily

via. tumblr
Szukając Alaski czyli John Green i jak zmiażdżyć czytelnika.

Chciałam tą recenzję napisać zaraz po skończeniu tej książki. Jednak minęły już dwa dni, a ja siedzę w Wordzie patrząc na pustą stronę i nie mogę kompletnie nic napisać. Nie wiem od czego zacząć. Czuje się po prostu zmiażdżona. Do ostatniej strony miałam nadzieję, że jeszcze autor napisze, że to był jeden wielki żart. Kolejny kawał głównej bohaterki. Zawiodłam się. Zawiodłam się ale w pozytywnym sensie. Książka jest piękna, chociaż to za mało. Jest trudną powieścią, mocną historią z charakterem. Jednak zawiodłam się na sobie. Przez całą część "PO" miałam nadzieję, że to wszytko skończy się inaczej. Byłam tak wstrząśnięta, że nawet nie potrafiłam płakać.


Zaczyna się całkiem niewinnie. Miles zwany później "Klucha" wyjeżdża do szkoły z internatem w poszukiwaniu "Wielkiego Być Może" Prowadzi nudne życie, takie jak większość nastolatków. W szkole poznaje Pułkownika, Takumiego i Alaskę. Znajduje prawdziwych przyjaciół. Można by pomyśleć, że co to za przyjaciele, przez których prawie ginie... co to za przyjaciele, przez których zaczyna pić i palić...
Jednak dzięki nim zaczyna rozumieć życie. Nie można o nich źle mówić. Uczą się dobrze, pomagają sobie nawzajem.
Jednak gdy bliżej poznajemy tytułową Alaskę widzimy, że jej życie nie jest takie wspaniałe. Zauważamy, że za jej sarkazmem i zmiennym nastrojem kryją się straszne wydarzenia z przeszłości. Wydarzenia, przez które jej życie jest "labiryntem cierpienia" z którego chce wyjść "prosto i szybko".
Czy jej się to uda? Czy przyjaciołom uda się ją odnaleźć?

„Jak wydostać się z tego labiryntu cierpienia?”

Książka ta porusza wiele kwestii: pierwsza miłość, śmierć, utrata bliskich, prawdziwa przyjaźń.

Mimo, że jest to dramat czyta się bardzo lekko. Warto wspomnieć, że jest to debiutowa powieść Green'a. Już na samym początku miażdży czytelników. Nie możemy się więc dziwić, że i następne jego powieści zdobywają tak ogromną popularność.
Pierwsza i jak na razie jego najtrudniejsza powieść.
Aby ją zrozumieć nie wystarczy jej po przeczytać. Trzeba się skupić i pomyśleć. Spróbować wcielić się w postacie.

"Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia z niego uciekniesz i jakie niesamowite to będzie uczucie, wmawiając sobie, że przyszłość pomaga ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości."


Książka tak zwyczajna, że aż nadzwyczajna. Po raz kolejny, a właściwie po raz pierwszy John Green daje nam, czytelnikom ostatnie słowo. To od nas zależy jak zinterpretujemy zachowania i poczynania bohaterów. Od nas zależy jakie wnioski z niej wyciągniemy. Uczy ale to od nas zależy czego się nauczymy. Autor zostawia przestrzeń, w której w zależności od przeżyć każdego z nas, dostaniemy coś innego. Pomimo, że bohaterowie jak zwykle są nastolatkami, poruszają problemy takie, że i dorosły czytelnik się nie zawiedzie. Wszystko zależy od nas...

"Bardziej niż cokolwiek innego bolała mnie niesprawiedliwość,
bezsporna niesprawiedliwość faktu, że można kochać kogoś,
kto mógł odwzajemnić twoją miłość, ale już nie może,
bo jest po prostu martwy."


"W którymś momencie po prostu pociągasz za plaster i boli,
ale za chwilę jest już po wszystkim
i czujesz ulgę"



Ocena:
9/10

poniedziałek, 13 października 2014

Którą książkę Johna Green'a lubię najbardziej? ~Lily (konkurs)


Dzisiaj pragnę was zaprosić na dość nietypowy post.
Jako, że próbuję swoich sił w pewnym konkursie organizowanym na blogu Czytanie Moim Tlenem (na którego z wielką przyjemnością zapraszam) postanowiłam, że "pracę konkursową" połączę z postem na temat John'a Green'a. Jak już kiedyś pisałam, jest to dla mnie jeden z najlepszych autorów, których książki miałam przyjemność czytać. 
Muszę przyznać, że zadanie nie jest w cale takie łatwe jak mogłoby się wydawać:


Którą książkę John'a Green'a lubisz najbardziej i dlaczego? 

Na pierwszy rzut oka pytanie proste, ale kiedy przychodzi wybrać jedną i tylko jedną książkę Green'a no to już pojawia się problem. Miałam przyjemność czytać chyba wszystkim znane Gwiazd Naszych Wina ale także Papierowe Miasta  a teraz kończę Szukając Alaski. 19 Razy Katherine czeka następne w kolejce a zamówione W Śnieżną Noc na polską premierę. Do mojej kolekcji John'a Green'a brakuje książki której w Polsce nie ma a mianowicie: Will Grayson, Will Grayson która jest właśnie nagrodą w konkursie. 

Tak więc aby nie przedłużać, zapraszam na kilka słów na temat mojej ulubionej książki Johna Greena.

Zdaję sobie sprawę, że większość ludzi kojarzy tego pana tylko i wyłącznie dzięki Gwiazd Naszych Wina. Sama właśnie od tej powieści zaczęła się moja przygoda z jego twórczością, jednak uważam, że aby dobrze ocenić jakiegoś autora trzeba sięgnąć po więcej niż jedną książkę. Szukając Alaski jest zdecydowanie najtrudniejszą książką Green'a, jednak tak jak każda jego powieść wciąga i zmusza nas do myślenia. Nie pozwala przejść koło siebie obojętnie. 
JOHN GREEN

Jednak tytuł mojej ulubionej książki John'a Green'a przypadł Papierowym Miastom. Jeszcze jakiś czas temu omijałam pojedyncze powieści szerokim łukiem. Czytałam tylko historie z co najmniej kilkoma tomami, jednak dzięki temu panu wszystko się zmieniło. Zaczęłam doceniać powieści jednotomowe. Nadal żałuję, że tak szybko muszę się rozstać z bohaterami jednak można się od nich strasznie dużo nauczyć.

Papierowe Miasta. 
W tej książce zaintrygował mnie tytuł. Tajemniczość zawsze mnie zachęca, a w tym przypadku także nie zawodzi. Pokochałam tę książkę od pierwszej strony. Jest to chyba najmniej rozbudowany wątek miłosny z historii Greena, dlatego podejrzewam, że to przeważyło szalę zwycięstwa tej książki.
Oczywiście uwielbiam romanse, jednak miłą odmianą było sięgnąć po książkę, w której ten wątek nie wysuwa się na pierwszy plan, a tym bardziej nas nie przytłacza. Nie jest to żadna tandetna historyjka o nastolatkach. Muszę przyznać, że sama chciałabym przeżyć taką przygodę jak Margo. Przemierzyć tyle kilometrów. Ukryć się w miejscu które praktycznie nie istnieje. Kocham podróżować, kocham czytać, kocham muzykę i wydaje mi się że rozumiem tę bohaterkę. Podziwiam ją za to, że potrafi planować wszystko tak dokładnie, poświęcać na to tak dużo czasu i zazdroszczę jej odwagi, bo ja jednak nie zdobyłabym się na to by uciec z domu. Jednak może dzięki temu dowiedziałabym się komu tak naprawdę na mnie zależy? Jak widać książka ta sprawia, że sami zaczynamy myśleć jak główna bohaterka. Kiedy patrzę na świat, słowa:


"Stąd możesz stwierdzić jakie to miejsce jest naprawdę. Możesz się przekonać, jakie to wszystko jest sztuczne, nie jest nawet na tyle trwałe by je nazwać miastem z plastiku. To papierowe miasto" 

zdaję sobie sprawę, że to prawda. To co z daleka wydaje się takie piękne, z bliska już takie nie jest. Czasami aby dostrzec piękno musimy spojrzeć na świat z daleka, jednak musimy także pamiętać, że to często bywa złudne.

"Tak trudno jest odejść - dopóki się nie odejdzie. A wówczas to najłatwiejsza rzecz pod słońcem" 



"Może jesteśmy trawą - nasze korzenie są tak współzależne, że nikt nie jest martwy, jak długo ktoś inny pozostaje żywy"

Kocham cytaty o odchodzeniu, przemijaniu. Nic nie trwa wiecznie. Uwielbiam tę książkę dlatego, bo bohaterowie nie są idealni. Popełniają błędy. W końcu każdy je popełnia, więc dlaczego bohaterowie książek mają być wyidealizowani? Na szczęście John Green zdaje sobie z tego sprawę, dlatego jego książki jeszcze długo nie pozwolą o sobie zapomnieć.

P.S. ZAPRASZAM NA BLOGA CZYTANIE MOIM TLENEM. Obiecuję, że znajdziecie tam coś dla siebie.
P.S.2 Trzymajcie kciuki! ;)




Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia