niedziela, 23 listopada 2014

#10 Marina - Carlos Ruiz Zafón ~Lily


Przepraszam, za  chwilową nieobecność na blogu jednak szkoła pochłonęła mnie w ostatnich dniach, tak że nawet nie wiem, kiedy ten czas tak szybko zleciał.


Dzisiaj książka, którą przeczytałam już jakiś czas temu. Na lekcji polskiego mieliśmy przedstawić jakąś książkę na wakacje i ze wszystkich prezentowanych tylko ta zwróciła moją uwagę. Już wtedy wiedziałam, że to będzie dobra lektura jednak nie wiedziałam, że wzbudzi aż tyle emocji.

Marina była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Zafóna jednak nie ostatnim. Po skończeniu tej książki wiedziałam, że muszę sięgnąć po następne, ponieważ jest w tych powieściach coś specjalnego, co nie pozwala się od nich oderwać, a tym bardziej o nich zapomnieć.

Jest to literatura hiszpańska. Akcja dzieje się w Barcelonie, a opisy tego miasta, (mimo że akcja dzieje się kilkadziesiąt lat temu) sprawiają, że chcemy tam pojechać i podążać ścieżkami bohaterów.

Głównym bohaterem Mariny jest Oscar Drai oraz pewna dziewczyna imieniem Marina, która mieszka w starej, zapomnianej i opuszczonej dzielnicy Sarria. Książka zaczyna się niewinnie. Oscar po zajęciach wymyka się z internatu jak to zazwyczaj robi i spaceruje po opuszczonych ulicach, aż owiewa go nieziemska muzyka. Jak wiadomo ciekawość zwycięża i wchodząc do nieznajomego domu znajduje stary zegarek, który zatrzymał się na pewnej godzinie. Kiedy jednak chłopak zauważa tajemniczą postać idącą w jego kierunku, ucieka, dopiero później orientując się, że w ręce nadal trzyma zegarek.

I tak to się zaczęło. Ścieżki bohaterów nieodwracalnie się łączą. Razem prowadzą dwójkę młodych ludzi na ślad damy w czerni, która w trzecią niedzielę każdego miesiąca kładzie różę na tajemniczym nagrobku, na którym jest tylko czarny wizerunek motyla.


"-Tutaj nic nie ma. Nic a nic.
Marina obrzuciła mnie zagadkowym spojrzeniem.

-Mylisz się. Tu aż się roi od wspomnień setek osób. Spotkać tu możesz całe ich życie, ich uczucia, ich nadzieje i brak nadziei, nieziszczone marzenia, rozczarowania i porażki, nieodwzajemnione miłości, które przysporzyły im cierpień. Wszystko, kiedyś przerwane, wciąż tu jest."


"W trakcie pisania wszystko w opowiadanej przeze mnie historii stawało się jednym wielkim pożegnaniem, a kiedy już ja kończyłem, narastało we mnie wrażenie, że coś bardzo mojego, coś, czego do dziś nie potrafię nazwać, ale czego mi ciągle brakuje, zostało tam na zawsze."

Sam autor przyznał, że pisząc tę powieść wiedział, że to jego pożegnanie z książkami dla młodzieży, dlatego historia ta potrafi wciągnąć każdego, niezależnie od wieku. 

Zaczynając czytać tę książkę, nie przypuszczałam, że nieraz zmrozi moje nerwy. Bywały momenty, że musiałam odłożyć książkę, by dojść do siebie, ponieważ nie brak w niej niby na pozór zwykłych manekinów, które jednak po zabraniu rzeczy należących do nich przestają być nieruchomymi ciałami bez życia. Zwykła historia sprzed lat przestaje być tylko zabawą, w odkrycie tajemnicy, ale staje się walką o życie nie tylko swoje, ale ukochanych nam osób. Nie wszystko co umarło musiało odejść na zawsze.

Biorąc tą książkę do ręki przepadłam na kilka godzin. Na kilka godzin, w których umierałam ze strachu, w których płakałam za bohaterami, oraz z niesprawiedliwości, że takie niewinne osoby, spotyka tak okrutny los. 

Książka dla tych co lubią sięgnąć po coś innego. Książka z nutą zagadek i tajemnicy. Książka o przyjaźni i poświęceniu. Po prostu książka idealna. 

"Czasami to co najbardziej prawdziwe, dzieje się tylko w wyobraźni. Wspominamy tylko to co nigdy się nie wydarzyło"

"Czas robi z ciałem to samo co głupota z duszą"

„Zni­kają tyl­ko ci, którzy mają dokąd wrócić”. 

"Kto nie wie dokąd zmierza nigdy nigdzie nie dojdzie."

"Ocean cza­su - chce­my czy nie - zaw­sze zwra­ca nam to, co w nim kiedyś pogrzebaliśmy."


Ocena:
9/10



wtorek, 11 listopada 2014

#9 Biała jak Mleko Czerwona jak Krew - Alessandro D'Avenia ~Lily

via. tumblr
Dzisiaj książka, którą chciałam przeczytać już kilka lat temu, ale jednak nie mogłam się za nią zabrać.
Od samego początku intrygował mnie tytuł Biała jak Mleko Czerwona jak Krew.
Dość dziwny tytuł jak książkę, nie uważacie?
Jednak idealnie opisuje Beatrice. Dziewczynę, wokół której kręci się życie Leo. Chłopaka, który postrzega świat jako kolory. Miłość czerwona, Silvia - jego przyjaciółka niebieska i biel, jako najstraszniejszy kolor.
Kolor pustki, kolor choroby, która zabijała centrum jego wszechświata.

Książka jest dość nietypowa. Na początku nie potrafiłam przyzwyczaić się do narracji jednak później zrozumiałam, że jest to tak jakby forma dziennika/pamiętnika Leo. Chciał spisać swoje życie, zostać pisarzem i wreszcie udało mu się to dokonać. Rozdziały są bardzo krótkie, ale oddzielają właśnie poszczególne dni, co sprawia, że czyta się szybko, jednak nie potrafiłabym przeczytać tej historii jednym tchem. Nie raz musiałam sobie zrobić przerwę.

"Widok Twoich pleców nigdy nie będzie dla mnie tym samym co widok pleców innych ludzi. Kiedy Ty się ode mnie odwracasz, czuję się, jakby życie się ode mnie odwróciło."

Leo jako licealista nienawidzi swojej szkoły a w szczególności nowego nauczyciela historii i filozofii, który potrafił zainteresować go lekcją. Potrafił sprawić, że młody człowiek zaczął szukać swojego marzenia. Jednak gdy już je znalazł okazało się, że z każdym dniem biała choroba odbiera mu szansę na jego spełnienie.

"...gdy w grę wchodzi miłość, ludzie czasami zachowują się po prostu głupio. Popełniają błędy, ale to nie znaczy, że się starają. Należy martwić się raczej, gdy ten , o kim myślisz, ze cię kocha, nie rani cię, bo to oznacza, ze przestał się starać albo że tobie już na nim nie zależy."

Love story - nie jestem fanką takich książek, może dlatego aż tak bardzo nie zrobiła na mnie wrażenia. Po prostu nie przepadam za historiami, gdzie miłość to główny wątek i wszystko wokół niego się kręci.
Można powiedzieć jednak, że ta książka nie jest zwykłym romansidłem. Leo myśli, że jest tak zakochany w dziewczynie chorej na białaczkę, że nie zauważa, że przyjaźń nie musi być tylko przyjaźnią. Miejscami miałam ochotę zdzielić tego chłopaka książką po głowie, za to, że nie zauważa uczucia jakim żywi go przyjaciółka.


"Tak to już jest na tym świecie, że nie zauważa się tego, co ma się najbliżej"

Leo jest przykładem osoby, która mogłaby oddać życie, by uratować ukochaną osobę. Jednak czasami nie możemy zrobić nic, aby uniknąć śmierci. Beatrice uczy nas, że z czasem jesteśmy w stanie przyjąć wszytko. Czytając ogarnia nas niesprawiedliwość, że niektórym ludziom dane jest tak mało czasu. Podczas gdy niektórzy mają wszystko, niektórym nawet marzenia zostają odebrane, gdy rozumieją, że każdy dzień może być tym ostatnim.

"Nie wyrzekaj się swoich marzeń! Nawet wtedy, gdy inni śmieją się z ciebie za plecami. Wyrzekłbyś się samego siebie."

Książka jest piękna, przyznaję, że popłakałam się czytając ją, jednak dla mnie nie ma tego "czegoś" co sprawia, że nie mogę przestać o niej myśleć. Będę jednak do niej często wracać, bo jest wiele pięknych cytatów, które uczą nas jak żyć. Udowadniają, że warto marzyć, bo czasami marzenia to jedyne co nam zostaje. Na pewno skłamałabym mówiąc, że żałuję, że przeczytałam tę książkę. Polecam każdej osobie, która lubi czasem sięgnąć po coś niezwykłego w swojej prostocie.

"Miłość istnieje nie po to, by dać nam szczęście ale po to, 
byśmy mogli sprawdzić, jak silna jest nasza odporność na ból."

"Życie się nie myli, jeżeli serce ma odwagę je zaakceptować."

"Delikatni jak liście i silni - nie każdy swoją siłą, ale siłą, jaką jedno daje drugiemu."


"Życie bez marzeń jest jak ogród bez kwiatów, ale życie z marzeniami nierealnymi jest jak ogród ze sztucznymi kwiatami."


Ocena:
9/10

środa, 5 listopada 2014

#8 Gwiazd Naszych Wina - John Green ~Lily

via. weheartit
Po raz kolejny John Green.
Nie wiem, czy powinnam pisać tą recenzję. Nie wiem czy jest w ogóle po co pisać. Czy istnieje osoba, które nie słyszała o Gwiazd Naszych Wina? Czy to w ogóle możliwe?
Jedna z najbardziej popularnych książek tego roku, przez którą nazwisko Green stało się hmm popularne? To za mało. John Green mistrz pióra i zakończeń właściwie bez zakończenia, bo to my piszemy końcówkę historii. Od nas zależy co się stanie z bohaterami...

John Green światowy autor, światowych bestsellerów.


"Moje idee to gwiazdy, których nie potrafię ułożyć w konstelacje."


Nie będę się rozpisywać o czym ta książka jest. Hazel dziewczyna chora na raka, Augustus "Gus" i Isaac. 
Trójkę bohaterów łączy choroba, ale mimo wszystko książka nie jest o śmierci, chorobie czy cierpieniu. 
To powieść o miłości dwóch młodych ludzi, których życie jest krótsze niż innych. Mimo wszystko pochłania od pierwszej strony. Nie da się od niej oderwać. Niektórzy wylewają hektolitry łez, a niektórzy tak jak ja nie są zdolni do okazania jakichkolwiek emocji. Po prostu ta książka wykręca uczucia.


"- Okay - powiedział, gdy minęła cała wieczność. - Może "okay" będzie naszym "zawsze".
- Okay - zgodziłam się."

Na początku roku moja przyjaciółka powiedziała mi o tej książce. Później zaczęłam spotykać się z samymi dobrymi słowami na jej temat, aż jadąc wiosną do Hiszpanii pożyczyłam tę książkę i skończyłam czytać po kilku godzinach drogi, nawet nie zdążywszy przekroczyć granicy. Nie wychodziłam na postoje, aby tylko nie przerywać czytania. Już zaczynając, zdawałam sobie sprawę, że nie obejdzie się bez śmierci, ale nigdy bym nie przypuszczała, że z tylu osób akurat ta będzie pierwsza...
To wydawało się takie nie realne, aż literki zaczynały się zlewać. Nie wiem czy to od łez, czy to tak trzęsły mi się ręce.


"Świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń." 

Książka, o której nie da się zapomnieć.
Czytając ją miałam nadzieję, że kiedyś będę mogła pojechać do Holandii. Zobaczyć kraj tulipanów, posiedzieć nad kanałem w Amsterdamie. Spowodowały to niesamowite opisy, przez które czujemy się, jakbyśmy tam naprawdę byli. 

Nie wiem dlaczego tak bardzo pokochałam tę książkę. Ale wiem jedno. Jest naprawdę dobra. Spodobała się nawet mojej babci. Osobie, która uważała, że czytanie to strata czasu, a kupowanie książek to kompletne marnowanie pieniędzy. Jednak gdy zobaczyła tę książkę, zaczęła ją czytać. Po raz pierwszy wciągnęła się tak, że zmieniła zdanie. Uwierzcie mi, ale to tylko potwierdza fenomen tej książki. Ta powieść łączy ludzi. Sprawia, że starsi i młodsi zaczynają czytać.


"Czasami trafiasz na książkę, która przepełnia cię dziwną ewangeliczną gorliwością oraz niezachwianą pewnością, że roztrzaskany na kawałki świat nigdy już nie będzie stanowił całości, dopóki wszyscy żyjący ludzie jej nie przeczytają. Ale są też dzieła takie jak to, o których możesz opowiadać innym, książki tak rzadkie i wyjątkowe, i twoje, że dzielenie się nimi wydaje się niemalże zdradą."

Cieszę się, że miałam tą przyjemność przeczytać książkę zanim wyszedł film, który widziałam kilka miesięcy po premierze. Jednak pisząc, warto wspomnieć, że film to także kawał dobrej roboty. Po raz pierwszy można to nazwać ekranizacją książki, a nie historią opartą na książce, a uwierzcie mi, że jest miedzy tym różnica. Sama ścieżka dźwiękowa jest niesamowita. Piosenki Ed'a Sheeran'a, Toma Odell'a, Birdy oddają klimat całej historii.
Historii która podbiła serca czytelników na całym świecie. 

Ocena:
8/10