sobota, 25 czerwca 2016

Książki na wakacje - Plany Czytelnicze


Tak jak rok temu, tak i dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie książek, które planuję przeczytać w nadchodzących miesiącach. W zeszłym roku większość pozycji z listy udało mi się przeczytać, a jak będzie teraz - zobaczymy. Będą to dla mnie ostatnie dwumiesięczne wakacje, bo chyba już teraz mogę napisać, jestem w klasie maturalnej! (to brzmi strasznie, ale właśnie to jest głównym powodem, dlaczego takie a nie inne pozycje znalazły się w wakacyjnych planach, trzeba w końcu mieć o czym mówić i pisać na maturze) 

Książki podzieliłam na dwie kategorie, te bardziej ambitne - klasyki literatury, oraz te mniej wymagające, które będę czytała w ramach odpoczynku. Lista jest dość długa, ale może przynajmniej zmobilizuje mnie do pokonania tego stosiska, które urosło w domowej biblioteczce.

Klasyka Literatury:

1. Portret Doriana Graya - Oscar Wild  2. Nędznicy Tom I & II- Victor Hugo 3.Alchemik - Paulo Coelho  4. Buszujący w zbożu - J.D. Salinger  
5. Rok 1984 - George Orwell  6. Opowiadania - Edgar Allan Poe  7. Człowiek z wysokiego zamku - Philip K. Dick

Jak widać pierwsza grupa nie jest zbyt liczna, jednak znając mnie, przeczytanie ich wszystkich, będzie i tak wielkim wyzwaniem, choć muszę przyznać, że z myślą, że nie jest to lektura obowiązkowa, pójdzie i tak łatwiej. 

Czytaliście któreś z tych powieści? Polecacie, odradzacie, a może sami macie je w planach? Jeśli chodzi o ostatnią pozycję, czyli Człowieka z wysokiego zamku, to dodam tylko, że na podstawie tej książki, jest serial, który gorąco, gorąco polecam! Alternatywna wizja zakończenia II wojny światowej, w której to państwa osi wygrały i Ameryka została podzielona między Japonię a Rzeszę, muszę przyznać, że ogląda się świetnie, więc mam nadzieję, że czytać będzie się równie dobrze.

Literatura popularna:

1. Kiedy Odszedłeś - Jojo Moyes  2. Mówiąc Inaczej - Paulina Mikuła 3. W cieniu prawa - Remigiusz Mróz  4. Ktoś mnie pokocha  5. Pochłaniacz - Katarzyna Bonda  6. Motylek - Katarzyna Puzyńska  7. Tam gdzie śpiewają drzewa - Laura Gallego  8. Analfabetka, która potrafiła liczyć - Jonas Jonasson  9. Płyń z tonącymi - Lars Mytting  10. Księga wieszczb - Erika Swyler  11. Ława Przysięgłych - John Grisham  12. Harry Potter - J.K. Rowling (W końcu w lipcu wychodzą nowe okładki, więc warto to wykorzystać aby przeczytać całą serię od nowa) 4/7 13. Dary Anioła/Diabelskie Maszyny/Mroczne Intrygi - Cassandra Clare (W ramach powtórki przed Zlotem Nocnych Łowców)  14. Never never - Colleen Hoover & Tarryn Fisher 

Ta grupa to pozycje zdecydowanie wybrane dla rozrywki, w końcu nie będę się katować przez całe wakacje ;) Pewnie przeoczyłam jakąś wakacyjną premierę, więc nie zdziwię się, jeśli w międzyczasie do listy dołączy coś nowego, Jeśli słyszeliście o jakiś nowościach, to koniecznie dajcie mi znać, bo jak pewnie zauważyliście w czerwcu za bardzo nie udzielam się na blogu, jednak kurs na prawo jazdy, koniec roku, wycieczka i organizacja wakacji skutecznie zabija każdą wolną chwilę. W ostatnich tygodniach nie ma mowy o czytaniu, a o pisaniu jeszcze bardziej, jednak obiecałam samej sobie, że na początku wakacji rzucam wszystko i zabieram się za bloga, ponieważ pojawi się tutaj niedługo nowy szablon i kilka drobnych zmian, aby czytało się jeszcze lepiej. 

Trzymajcie kciuki! I koniecznie pochwalcie się waszymi planami na wakacje, nie tylko tymi książkowymi! Jestem ciekawa dokąd podróżują książkoholicy ;) 



czwartek, 23 czerwca 2016

Dziewczyna z pociągu - Paula Hawkins


O tej książce można by mówić wiele. Dla niektórych to nic niewarty gniot, dla innych fenomen, a ja muszę przyznać, że nie rozumiem ani jednych ani drugich, chociaż zdecydowanie bliżej mi do tych pierwszych. W którym momencie ta książka zasłużyła, na taki rozgłos, szał i zachwyt? Jest tyle wybitnych książek, a jak widać najlepiej mówić o książkach niezbyt wymagających, bo taka właśnie jest Dziewczyna z pociągu, dlatego specjalnie dla Was na Find The Soul, krótko zwięźle i mam nadzieję, że na temat. 

O Dziewczynie z pociągu mówi się naprawdę wiele. Sama nie chciałam się za nią zabierać, do czasu, gdy nie zobaczyłam zwiastuna filmu, który muszę przyznać, zaintrygował mnie. Jednak o czym tak naprawdę jest ta książka? 

Rachel codziennie dojeżdża do pracy do Londynu tym samym pociągiem. Dzień w dzień spogląda na ulicę, na której sama kiedyś mieszkała i obserwuje ludzi żyjących po drugiej stronie szyby pędzącego pociągu. W swojej głowie układa całą historię pewnej pary z domu nr 15. Pewnego dnia, kobieta z tego domu znika, a Rachel jest być może jedyną osobą, która może wiedzieć co się z nią stało. 

Jednak czy ktokolwiek uwierzy kobiecie, która nie wyobraża sobie życia bez alkoholu? Czy sama nie ściągnie na siebie podejrzeń, tak mocno angażując się w sprawę zaginięcia nieznanej osoby? Rachel ma za sobą nieciekawą przeszłość. Nie potrafi pogodzić się, że mąż ją zostawił i założył rodzinę z inną kobietą. Wybuchowy i lekkomyślny charakter sprowadza na Rachel niejedne kłopoty. 


Dla ludzi niesięgających po thrillery, ta książka może wydawać się oryginalna, jednak czy naprawdę taka jest? Pomysł na fabułę wydawał mi się fajny, dopóki sama nie zabrałam się za tę pozycję. Jednak ani przez moment historia stworzona przez Paulę Hawkins nie wciągnęła mnie do swojego świata. 

Trudno ocenić bohaterów, bo bliżej mogliśmy poznać jedynie Rachel, która swoim zachowaniem irytowała mnie od pierwszej strony i w żadnym stopniu nie wzbudziła we mnie współczucia. 


Kiedy czytałam tę książkę, ludzie mówili że ta książka jest przewidywalna do bólu, ale nawet z tym trudno jest mi się zgodzić, ponieważ potencjalnych kandydatów w pewnym momencie widziałam tylu, że nie wiedziałam, na kogo skierować swoje podejrzenia, chociaż kto wie, może autorka miała zamiar wprowadzić taki chaos? 

Tej książce przede wszystkim brak dopracowania. Ona nie jest beznadziejna czy przeciętna. Ona jest w każdym wymiarze po prostu słaba. 

Dokończyłam ją z czystego egoizmu: nie zostawiam niedokończonych książek. W tym wypadku nie było to wielkie wyzwanie, ponieważ niewymagający język powieści sprawił, że kiedy usiadłam do tej książki, wreszcie ją dokończyłam. Końcówka - lepsza od całości obyła się bez fajerwerków, ale niezaprzeczalnie nie pozostawiła niedopowiedzeń, co można uznać za plus dla powieści Hawkins. 

Zgadzam się ze wszystkimi mówiącymi, że na tę pozycję szkoda naszego czytelniczego czasu. Jest tyle pozycji, po które warto sięgnąć, dlatego jeśli nie jesteście pewni, czy chcecie sięgać po Dziewczynę z pociągu, zostawcie ją i zabierzcie się za coś innego. 

Zobaczymy czy film będzie lepszy. 

Ocena: 
3/10


sobota, 11 czerwca 2016

Po prostu żyj (Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes)


Jak to możliwe, że czytasz jakąś książkę, doceniasz to, że jest świetnie napisana, a jednak nie rozumiesz jej fenomenu? Jak to możliwe, że jednak kiedy ją kończysz, nie możesz opanować łez, a tym bardziej nie potrafisz o niej zapomnieć? Z jednej strony spodziewałam się czegoś innego. Kiedy tylko ukazał się zwiastun filmu, obiecałam sobie, że do dnia premiery przeczytam książkę i to zrobiłam, jednak jestem jednocześnie trochę rozczarowana i kompletnie zakochana w powieści stworzonej przez Jojo Moyes. 

Wydawać by się mogło, że jeśli chodzi o gatunek romansu, nie można stworzyć już nic nowego. Wszystko co tylko ukarze się na rynku, można dopasować do już istniejącej powieści, jednak czy nazywanie Zanim się pojawiłeś romansem, nie jest krzywdzące i spłaszczające tę książkę? 

Will w wyniku wypadku zostaje sparaliżowany od szyi w dół. Nie jest w stanie funkcjonować bez nieustannej pomocy innych. Jego życie w ciągu sekundy przestaje dla niego istnieć, bo czy osoba prowadząca ogromną firmę w Londynie, czerpiąca z życia najwięcej co się da, kochająca dalekie podróże pełne wrażeń, mogłaby bez problemu zapomnieć o tym, że już nigdy nie będzie mogła się napić bez niczyjej pomocy? 

Louisa Clark to dziewczyna, która uważa, że to, co dostała od życia, w pełni ją zadowala. Pracuje w kawiarni, od 7 lat jest z tym samym chłopakiem, mieszka w miasteczku, które zna od dzieciństwa i w którym czuje się bezpieczna. Jednak kiedy traci pracę, jej życie przestaje być kolorowe. Nie spodziewa się, że trafiając do domu Traynorów dowie się, że bycie opiekunką niepełnosprawnego mężczyzny, przyniesie jej tyle cierpienia, ale także i pozytywnie ją zaskoczy. 

Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da.


Szczerze muszę przyznać, że gdybym przeczytała tylko opis, nigdy sama nie sięgnęłabym po tę pozycję. Zazwyczaj to, co mówi okładka, nawet po części nie oddaje tego, co skrywa historia, jednak w tym wypadku, opis nawet nie zahacza o to, jakie problemy porusza książka, a tym bardziej jakie emocje budzi. 

Są zwyczajne godziny i są godziny ułomne, kiedy czas zatrzymuje się i potyka, kiedy życie - prawdziwe życie - wydaje się toczyć gdzieś dalej.

Tym razem, to zwiastun filmu sprawił, że Zanim się pojawiłeś, znalazło się u mnie na półce, jednak skłamałabym pisząc, że nie rozumiem osób, którym ta historia nie przypadła do gustu. Jojo Moyes pisze rewelacyjnie, a jej książkę czyta się lekko i przyjemnie, jednak mimo, że jest utrzymana na wysokim poziomie, wszystkie słowa zachwytu sprawiły, że postawiłam jej ogromną poprzeczkę, przez co historia nie powaliła mnie na kolana. Chociaż właściwie tym samym udowodniła, że przez większość książki nie musi się dziać nic wielkiego, aby chwycić za serce rzeszę czytelników. 

Prostota historii ukazuje z czym musi się zmierzyć niepełnosprawny człowiek i jego rodzina. Co to znaczy spędzać z kimś całe dnie, nie mogąc mu pomóc. Przed Lou staje ogromne wyzwanie, bo czy jej chęci i starania mają szansę przekonać kogoś, aby żył? Czytając tę książkę, czułam się beznadziejnie tak jak bohaterowie, ponieważ autorka ma rację, nie można pomóc komuś, kto tej pomocy nie chce. 

Jednak spokojnie, ponieważ w historii Moyes nie brakuje humoru i zabawnych komentarzy Willa. Jeżeli jest coś, co sprawiło, że bezgranicznie pokochałam tę historię to fakt, że wiedząc jak książka się kończy, nie mogłam pohamować łez. Uwielbiam bohaterów za ich spojrzenie i podejście do życia. Za to, że sprawili, że ich historia przełamała moje opory do całej książki i mimo, że nie zaskoczyła mnie ani przez moment, sprawiła, że niezaprzeczalnie Zanim się pojawiłeś znalazło się na mojej liście ulubionych powieści. 

Jestem pełna sprzeczności co do tej książki. Rozumiem już zachwyt nad nią, bo sama darzę ją wielkim sentymentem, ale jednocześnie rozumiem większość negatywnych odczuć, ponieważ przez większość powieści sama także byłam rozczarowana "zwyczajnością" tej historii. Czy w takim razie Jojo Moyes stworzyła powieść idealną, skoro szanuję i dostrzegam wady powieści, a i tak nadal nie potrafię o niej zapomnieć? 

Jeżeli nie wiecie czy sięgnąć po tę pozycję, przytoczę jeden cytat: Nie krytykuj czegoś, zanim nie spróbujesz.

Na koniec nie sposób nie wspomnieć o filmie. Premiera w Polsce odbyła się wczoraj, jednak sama zobaczę go dopiero za dwa tygodnie i mam nadzieję, że zbudzi we mnie jeszcze więcej emocji niż sama książka. Nie mogę ukryć, że dużą rolę w odbiorze bohaterów, odegrali aktorzy grający ich role, jednak tym razem nie ograniczało to mojej wyobraźni, ponieważ zarówno Sam Claflin jak i Emilia Clarke idealnie wpasowali się w moje wyobrażenie Lou i Willa, tak więc nic dodać, nic ująć: jeśli tylko macie okazję przeczytać książkę i/lub obejrzeć film, nie wahajcie się ani chwili! 


sobota, 4 czerwca 2016

Strach ma wielkie oczy (Nic oprócz strachu - Magdalena Knedler)


Polacy mają naturę do narzekania. Bardzo dużo osób nie czyta książek rodaków, od razu przypisując ich do kategorii słabych, nudnych i niewartościowych. Znając twórczość Katarzyny Bondy, Remigiusza Mroza czy Patrycji Gryciuk zastanawiałam się, jakim cudem można uważać polską literaturę za gorszą niż zagraniczną. Jednak z bólem serca muszę przyznać, że na kilkadziesiąt naprawdę dobrych powieści, znajdzie się jakaś czarna owca. 

Anna Lindholm z wielką ulgą opuściła rodzinny Hel. Przeprowadzając się do Szwecji zamknęła dla siebie drzwi do miasta z dzieciństwa, nie sądziła jednak w jakich okolicznościach przyjdzie jej wrócić na znienawidzony półwysep. Zaczynając pracę w policji, wychodząc za starszego od siebie wielbiciela mebli i utrzymując kontakt z ojcem, jej własna matka, skreśliła ją ze swojego życia. Anna odnalazła się w miasteczku Ystad, nie myślała jednak, że kiedyś to miasto zmieni się dla niej nieodwracalnie.

Anna zamykając w więzieniu długo tropionego przez nią Narcyza - seryjnego mordercę, nie sądziła, że jej życie niebezpiecznie splecie się z historią mężczyzny, który resztę życia ma spędzić w więzieniu. Kiedy w wyniku nieprzypadkowego wypadku jej mąż zostaje sparaliżowany, cały jej świat staje na krawędzi, jednak wszystko zaczyna się dopiero, kiedy Narcyz zostaje otruty, a Anna zaczyna otrzymywać rysunki i cytaty z utworów Oscara Wild'a...

Wydawać by się mogło, że pomysł na fabułę, to klucz do sukcesu. Magdalenie Knedler wśród rzeki różnego rodzaju kryminałów, udało się stworzyć coś, co intryguje czytelnika. Arszenik w XXI wieku? Literatura, opera, fascynacja meblami i obsesja na punkcie Wild'a? Tyle wystarczy aby zaintrygować wielbicieli klasyki w klimatach Agathy Christie, co więc sprawiło, że po kilkuset stronach, każda kolejna stawała się ogromnym wyzwaniem?

Przeniesienie akcji do Skandynawii nie sprawiło, że bohaterowie od razu stają się najmocniejszą stroną powieści. Ciężko mi przyznać, ale coś co zniszczyło potencjał serii z komisarz Lindholm to postacie jakie się na jej kartach pojawiają. Nie chodzi nawet o ich charaktery, ale sposób ich przedstawienia. 32-letnia komisarz zachowuje się jak infantylna nastolatka. Swoimi przemyśleniami dorównuje najbardziej irytującym bohaterkami powieści dla młodzieży. Na świetnym pomyśle niestety ta książka się kończy.

Nic oprócz strachu ani przez chwilę nie sprawiło, że z niecierpliwością chciałam doczekać się rozwikłania zagadki. Większości można było się domyślić wraz z pojawianiem się kolejnych postaci. Nie mogłam doczekać się końca, ale tylko i wyłącznie dlatego, aby mieć już tę pozycję za sobą.

Zazwyczaj długie opisy i szczegóły sprawiają, że akcja niepotrzebnie się spowalnia, jednak w tym przypadku skupienie się na otoczeniu, pozwala chociaż w pewnym stopniu odpocząć od bohaterów. Każdy kolejny dialog, to ćwiczenie cierpliwości dla czytelnika. W pewnym momencie nasunęła mi się tylko jedna myśl: niech oni w końcu przestaną mówić! 

Chcecie się przekonać, dlaczego podstawowe zasady akcentowania są ważne? Spróbujcie sobie wyobrazić dialogi, które w główniej mierze składają się z wykrzykników i to w wydaniu pomnożonym przez 3. Helloł!!! Czy w inny sposób nie można podkreślić emocji?! Czy konieczne było, aby każde zdanie w wypowiedzi wyglądało dokładnie tak?! Naprawdę, czasami kropka potrafi powiedzieć więcej, niż milion zbędnych znaków, uwierzcie.

Myślałam, że będzie to kryminał na 5. Okazało się jednak, że Nic oprócz strachu nie dorasta do pięt kryminałom ze Skandynawii i innym utworom z Polski. Konkurencja jest bardzo wysoka, dlatego nie będę kontynuować tej serii, chociaż jeśli kiedyś zapomnę, dlaczego język powieści ma wielką wagę, zajrzę do tej pozycji. Jestem zła, bo jestem zawiedziona. Opis, fabuła i pomysł na bohaterów jest na najwyższym poziomie, jednak czegoś zabrakło w odbiorze całości. Mam jednak nadzieję, że tylko ja miałam takie problemy. Życzę Wam, abyście dostrzegli w tej powieści coś więcej.

Ocena: 
3/10

czwartek, 2 czerwca 2016

To był maj...


Z czystym sercem mogę przyznać, że najpiękniejszy miesiąc roku już za mną. Co prawda na horyzoncie już widać wakacje, jednak nic nie może się równać z majem i jego niesamowitymi kolorami, które sprzyjają czytaniu. A co jeszcze sprzyja czytelnikom? Warszawskie Targi Książki! Nawet nie wiecie jak bardzo żałuję, że to wydarzenie już za mną, ale cóż kolejne już za rok, prawda? 

W związku z dwoma dłuższymi wolnymi weekendami udało mi się przeczytać więcej książek niż się spodziewałam, myślę jednak, że najwcześniej będę miała okazję poprawić ten wynik w wakacje, ponieważ czerwiec to nie tylko zakończenie roku, ale także kurs na prawo jazdy, dlatego strzeżcie się, kiedy wyjadę swoim demonem szos, na polskie drogi! (Trzymajcie kciuki żebym w wakacje zdała)

Ale dość już wstępu, czas przejść do faktów. W maju udało mi się przeczytać 7 książek w tym kilka pokaźnych rozmiarów, dlatego mogę być dumna, wiedząc że tylko w styczniu udało mi się przeczytać odrobinę więcej. Co prawda jeszcze w ostatni dzień przeczytałam prawie połowę pewnej książki, ale pozwólcie, że przerzucę ją na czerwiec. 


Niektóre pozycje mogliście już poznać w recenzjach: Inwazja na Tearling (klik), To ty jesteś Bobbym Fischerem (klik), Endgame (klik) oraz Korona (klik). Inne pojawią się dopiero na dniach, jednak pod wielkim znakiem zapytania stoi recenzja Zbrodni i Kary, ponieważ tak jak zawsze bronię lektur, tak tym razem nie jestem w stanie i nie jestem pewna czy chcecie wiedzieć, dlaczego tak bardzo nie polubiłam powieści Dostojewskiego. Na swoją obronę powiem tylko, że starałam się do tej książki podejść jak do każdej innej, zapominając, że jest to lektura, jednak prawda jest taka, że gdyby nie goniący mnie termin, odłożyłabym tę pozycję już po kilkudziesięciu stronach. 

W stosie nie zabrakło po raz kolejny polskiego akcentu, jednak tym razem miałam okazję poznać dwie skrajne powieści: jedną wbijającą w fotel, budzącą ogromne emocje, a drugą która pokazała mi, dlaczego niektórzy są zrażeni do prozy rodaków. Jak zmarnować ogromny potencjał, powiem już w przyszłym tygodniu. 

7 powieści daje 24,1 cm do wyzwania Przeczytam tyle ile mam wzrostu, może w tym roku uda mi się pokonać magiczną liczbę 189 cm (a właściwie 191 cm bo ostatnio urosłam). 

Jeśli chcielibyście dowiedzieć się czegokolwiek o targach książki, to muszę przyznać, że większość czasu spędziłam w kolejkach i nie miałam okazji spotkać się ze wszystkimi, chociaż sporo osób mignęło mi przed oczami. W przyszłym roku pojadę przede wszystkim ze względu na innych blogerów. To mogę Wam obiecać. 

Jak maj wyglądał u Was? Pochwalcie się jakie powieści udało Wam się przeczytać, polecacie coś?