środa, 30 marca 2016

[PREMIEROWO] Nie od każdego dna można się odbić (Rewizja - Remigiusz Mróz)


Jak bardzo człowiek może być monotematyczny? Nie zamierzam tego sprawdzać, ale obiecuję, że skoro przyszła wiosna to dzisiaj jest to ostatnia książka Remigiusza Mroza na Find The Soul co najmniej do maja ;)

Moja przygoda z Joanną Chyłką zaczęła się dokładnie rok temu. Kasację czytałam zeszłorocznej Wielkanocy i od tego czasu przeczytałam 8 książek tego autora. Jednak jeśli po tylu pozycjach czegokolwiek się nauczyłam, to tylko tego, żeby nigdy nie zakładać chociażby cienia happy endu zanim nie doczyta się ostatniego zdania i dotyczy to nawet ostatnich tomów. 

Joanna Chyłka stawiając na moralność pogrzebała swoją karierę doszczętnie, a jej kolejne decyzje postawiły kropkę nad i, dlatego nawet jako jedna z najlepszych upadła na dno. Kiedy jednak pojawia się chociaż cień szansy na odbudowanie swojej reputacji, a przynajmniej na odpłacenie się starym wrogom, staje do boju, który albo ją w jakimś stopniu uratuje, albo będzie kamieniem grobowym warszawskiej prawniczki. 

Podwójne morderstwo na Ursynowie nie wydaje się niczym szczególnym, do czasu gdy nie okazuje się, że w grę wchodzi stawka milionowego odszkodowania. Na pierwszy rzut oka sprawa powinna być prosta, jednak gdy okazuje się, że odszkodowanie ma otrzymać Rom wygnany ze swojego społeczeństwa, a firmę ubezpieczeniową reprezentuje kancelaria Żelazny & McVay sprawa przeradza się się w prawdziwe być albo nie być. Aczkolwiek każdy krok odsłania następne dno sprawy, która jest świetną przykrywką dla czegoś zupełnie innego... 


Rewizja to na pierwszy rzut oka kolejny tom o duecie Chyłka & Zordon, chociaż w tym przypadku trudno mówić o jakimkolwiek duecie. W czasie kiedy kariera Kordiana trafiła na właściwe tory, Chyłka zmierza do katastrofy. Wydawać by się mogło, że tych dwoje przeszło już tyle, że nic czytelnika nie zaskoczy, jednak kiedy Chyłka sięga po butelkę częściej niż można by to sobie wyobrazić, a Zordon walczy z dylematem: kariera czy może jednak etyka i moralność, życie rzuca bohaterom kolejne kłody pod nogi.

Można powiedzieć, że ich role się odwróciły. Jednak w czasie gdy Kordian walczy ze samym sobą, a Chyłka skutecznie pozostaje w stanie nietrzeźwym i stara się odgonić koszmary z przeszłości, powracają bohaterowie o których wydawałoby się, że możemy już dawno zapomnieć.

III już tom serii o Joannie Chyłce był dla mnie zdecydowanie najbardziej wyczekiwaną książką tego roku i podczas gdy będę starała się cierpliwie i spokojnie czekać na IV część, spróbuję Wam chociaż po części wytłumaczyć, dlaczego kontynuacja tej serii trzyma poziom a nawet podnosi go jeszcze wyżej.

Rewizja zaskakuje już od pierwszej strony, ponieważ zmiany jakie zaszły w bohaterach przechodzą najśmielsze wyobrażenia. Chyłka alkoholiczką, udzielającą porad prawnych w butiku? Chyłka broniąca Roma i trzymająca stronę tolerancji, podczas gdy kancelaria ma więcej za uszami niż ktokolwiek kiedyś pomyślał?

Na 624 stronach, autor zbudował historię, której nie sposób odłożyć ani na chwilę, chociaż czasem chciałoby się na dobre o wszystkim zapomnieć. Ta książka sprawia po prostu przykrość tym, w jakim kierunku zmierzają losy bohaterów. Po raz pierwszy mamy okazję poznać przeszłość Chyłki, ale także zobaczyć jakim przyjacielem jest Kormak. Mam nadzieję, że tego trio nie zabraknie w kolejnej części ponieważ po końcówce zwątpiłam już we wszystko.

Klimat Rewizji wraca do tego znanego nam z Kasacji. Po raz kolejny wkraczamy do wielkiej korporacji i jeszcze większych problemów. Czy Chyłka będzie potrafiła nawet w takim stanie wyjść ze sprawy obronną ręką? Czy jednak jej problemy okażą się zbyt silne, a Kordian jedną decyzją przekreśli swoją karierę już na starcie? Czy Kormak mimo wszystko pozostanie lojalny przyjaciołom, a ideały drzemiące w głowie młodego prawnika jak i jego obawy co do imiennego partnera się sprawdzą?  Dowiecie się tego tylko w jeden sposób, jak najszybciej sięgając po najnowszą książkę Remigiusza Mroza!

W tej książce nie brak motywu prawniczego, jednak tym raz mierzymy czoło tolerancji, a właściwie jej braku. Sprawa Roma daje nam okazję, na spojrzenie z innej perspektywy na społeczność Cyganów. I być może chociaż w jakimś stopniu sprawi, że zaczniemy ich postrzegać jak ludzi, tak jak zrobili to niektórzy bohaterowie?

Jako że jest to III tom, nie będę za dużo mówić o tym jak ta książka została napisana, bo wszyscy dobrze to wiemy. Niesamowici, charakterni a nawet miejscami irytujący bohaterowie, których nie sposób nie lubić, lekki styl przepleciony humorem oraz klimat niczym nie ustępujący poprzednim książkom to przepis na godną kontynuację!

Ale uważajcie - zakończenie jest okropne i nie wiem jak Wy, ale ja pilnie potrzebuję IV tomu!

Ocena: 
9/10
+ 4,1 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)
+ 17/52 Książki w Roku 


wtorek, 22 marca 2016

Bo najważniejsze to otworzyć swoje serce na miłość (Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender - Leslye Walton)


Czy można powiedzieć o tej książce jeszcze coś nowego? Wszechogarniające zachwyty i miłość wypełniły ostatnio czytelniczy świat w związku z premierą książki Lesyle Walton, lecz jak to ja, im więcej słów zachwytu czytałam, tym mniej ta książka mi się podobała. Chciałam poczekać aż szum opadnie, ludzie zapomną, abym w spokoju mogła po nią sięgnąć i na trzeźwo napisać recenzję. Jednak będąc w sobotę w księgarni ta książka mnie przyciągała, a ja mając zastój w czytaniu postanowiłam, że te niecałe 300 stron wielką czcionką już bardziej zaszkodzić nie mogą, skoro nie oczekiwałam niczego po tej książce. Tak w skrócie ta książka zamieszkała w mojej biblioteczce. Jednak czy i moje serce porwała tak jak zrobiła to wśród setek czytelników?

Zaledwie tydzień po pechowym rejsie Titanica, po drugiej stronie Kanału La Manche rodzina Roux zostawia za sobą ukochaną Francję, aby poszukać szczęścia w tętniącym życiem Nowym Yorku. Jednak kiedy ich stopy dotykają nowego kontynentu życie okazuje się tak samo szare jak mury wielkiego miasta. Kiedy rodzinę dosięga szereg nieszczęść najstarsza córka postanawia zamknąć swoje serce na miłość i wraz ze swoim mężem wyjeżdża do Seattle aby tam zacząć swoją historię na nowo.

Jednak duchy z przeszłości nie opuszczają Emilienne. Jej niezwykły zmysł sprawia, że ludzie się od niej odwracają, uważając ją za wiedźmę, a ona sama musi stawić czoło najpierw samotnemu wychowaniu córki, a później pogodzić się z odmiennością wnuczki.

Ava Lavender to zwykła dziewczyna, która na nieszczęście urodziła się posiadając skrzydła. Ten osobliwy przypadek sprawia, że na zawsze pozostaje już niezwykła, mimo że bardzo chciałaby móc żyć tak jak wszyscy inni. Skrzydła, dla niektórych uważane za przekleństwo, innym objawiają się jako znak anioła drzemiącego w sercu Avy, dlatego gdy w mieście pojawia się aż nazbyt pobożny mężczyzna, wszystko skłania się w kierunku wielkiej katastrofy. Jak widać noc przesilenia letniego dla rodziny Roux już od lat pozostawia po sobie gorzki posmak...



Ava Lavender chcąc poznać tajemnicę swoich narodzin, odsłania przed nami krok po kroku historię swojej rodziny, jej tajemniczych i często mrocznych wydarzeń, ale także niezwykłych i cudownych przypadków łączących w sobie nutkę baśni i magii. Opowieść Avy łączy francuską delikatność i lekkość z mrokiem wielkich miast Ameryki, tworząc niesamowity i tajemniczy klimat w którym pokolenie po pokoleniu poznajemy rodzinę Roux.

Podchodziłam do tej książki z dystansem, ponieważ w jednej z recenzji padło słowo, że jest to książka młodzieżowa, które odstraszają mnie swoją banalnością i przewidywalnością. Odnoszę wrażenie, że ten kto to napisał miał styczność z tą książką tylko przez okładkę, ponieważ ta historia nie ma w sobie nic, przez co można by zniżać ją do tego poziomu.

Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender to powieść łącząca wszystko to co najlepsze w sagach rodzinnych, z nutką realizmu magicznego, który jednak nie przytłacza swoją nierealnością. Książka od początku do samego końca pozostaje owinięta smugą tajemnicy. Historia Avy posiada klimat znany tylko wielkim klaskom. Opowiada nie tylko o nieszczęśliwej miłości i obsesji, ale także o niespełnionych i porzuconych oraz utraconych szansach. O poświęceniu jakiego można doświadczyć tylko w rodzinie i być może przede wszystkim o pokonywaniu strachu i przeszkód, które często sami sobie stawiamy na drodze.

Leslye Walton stworzyła krótką, ale wielką powieść, porywającą do swojego magicznego świata już od pierwszej strony. Tajemnica rodziny Roux, w której nie brak często niezwykłych zdolności, dzięki umiejętności autorki pozostaje powieścią bardzo delikatną i lekką, która odrywa nas od świata niezauważenie. Idealnie wyważone wątki kończą się wtedy kiedy powinny. Autorka uniknęła niedopowiedzeń jednocześnie utrzymując tajemniczy klimat do ostatniej strony. Historia opowiedziana przez Avę wzrusza, rozkochuje a przede wszystkim otwiera nam drzwi i daje spojrzenie często na miejsca gdzie czujemy że nie powinniśmy być. Lesyle Walton stworzyła sceny tak intymne i magiczne, że wydawać by się mogło że powinny one zostać tylko w pamięci rodziny Lavender, jednak autorka daje nam szansę abyśmy mogli razem z bohaterami siedzieć w ogrodzie, za zamkniętymi drzwiami piekarni czy w kuchni wypełnionej duchami przeszłości.

Ta powieść zapada w pamięć a swoją niezwykłością i magią, nie tylko tą nadprzyrodzoną, zostaje w sercach najbardziej wymagających czytelników. Idealna pod każdym względem, zasługująca na każde słowa zachwytu. Moje serce porwała bezpowrotnie.

Ocena:
9,5/10






czwartek, 17 marca 2016

Historia to tylko uzgodniony zestaw kłamstw (Trylogia Parabellum - Remigiusz Mróz)


Pierwszy września 1939 roku zmienił nieodwracalnie losy milionów osób. Nie oszczędzał nikogo. Cywile, wojskowi, dzieci, dorośli... nie było wyjątków i tak również stało się z bohaterami Parabellum. Kiedy II Wojna Światowa stawia pierwszy krok w granicach naszego państwa, życie Bronka, Staszka, Marii i wszystkich innych zmienia się na zawsze. 

Sięgając po Parabellum po cichu liczyłam, że może wreszcie gdzieś autorowi podwinęła się noga. Byłam ciekawa, czy uda mi się znaleźć książkę, która byłaby tylko przeciętna, jednak moje myśli błądziły na próżno. Po prostu, po raz kolejny bohaterowie Remigiusza Mroza wyłamali się ze schematów i porwali mnie w swoją historię na kilka wspaniałych, choć nie takich długich godzin. 

Powieści osadzone w czasach II Wojny Światowej już na samym starcie wiążą się z osobliwym klimatem, budzącym uczucia niedostępne dla innych gatunków: respekt, sentyment ale także cierpienie w innym wymiarze. Kiedy poznajemy braci Staszka i Bronka oraz drugą stronę całej historii- Christiana Leitnera, stajemy się świadkami ich nieszczęścia. Często jesteśmy tymi jedynymi, którzy im towarzyszą, przez co nierozerwalnie - my - czytelnicy zostajemy wciągnięci do ich świata. 

Bronek i Staszek to rodzeństwo, które na pierwszy rzut oka łączy tylko wspólne nazwisko. Bronek, polski żołnierz, który na początku wojny znajduje się na granicy ze Słowacją, mający wrodzony talent do nauki języków to przeciwieństwo młodszego brata, studenta medycyny, spędzającego wieczory w warszawskich kafejkach wraz ze swoją narzeczoną. 

Jednak kiedy wszystkich dosięga cierpienie i strach o kolejny dzień, Zaniewscy mimo, że oddaleni od siebie o setki kilometrów, stają się do siebie podobni bardziej niż kiedykolwiek. Oboje stają oko w oko z wrogiem i mimo że innymi środkami, przeciwstawiają się tym, którzy chcą zniszczyć wszystko to, co kochali.

Staszek wraz ze swoją narzeczoną Marią postanawia uciec z Warszawy przed prześladowaniami Żydów, jednak w przeciwieństwie do innych, swoją drogę kieruje na zachód a nie na wschód. Mając niemieckie papiery starają się przejść tereny Rzeszy aby dotrzeć do rodziny we Francji. Jednak czy tam znajdą bezpieczeństwo i spokój, którego tak oczekują? 

W pewnym momencie ich ścieżki przecinają się z kapitanem Wehrmachtu - Christianem Leitnerem, który oprócz wojny na froncie prowadzi wojnę ze samym sobą. Jeden z najlepszych żołnierzy staje przed wyborem ideologii a człowieczeństwa. Tego, czego wpajają mu odkąd tylko pamięta a własnej rodziny, która nie pozostaje mu obojętna.  

Niełatwy czas i niełatwe wybory. Każdy z bohaterów staje przed próbą, którą przetrwają tylko najsilniejsi. Wydawać by się mogło, że to tylko nic nieznacząca fikcja literacka. Tak, to prawda, jednak często dobitniej trafia do ludzi niż jakiekolwiek fakty, liczby i statystyki. To że akurat tacy bohaterowie nigdy nie żyli, nie sprawia, że takie historie stają się nieprawdziwe. 

- Oby historia nigdy wam tego nie wybaczyła - dodała Maria.
- Historia to tylko uzgodniony zestaw kłamstw.

Podziwiam autora za to, że udało mu się stworzyć trylogię, która wciąga od samego początku do końca. W której ciągle coś się dzieje, ale w której nie dzieje się zbyt wiele. Bohaterów Parabellum można kochać i nienawidzić jednocześnie. Ta powieść potrafi wzruszyć, wzbudzić niejedną refleksję a przede wszystkim potrafi utrzymać pamięć o wydarzeniach, o których ludzie naszego pokolenia coraz częściej zapominają. To jest najgorsze co możemy zrobić: zapomnieć...

Parabellum to powieść przeważnie podzielona między trzy wątki, dzięki którym historia nam się nie nudzi. Niezbyt długie rozdziały, kończące się zazwyczaj w kulminacyjnym momencie podsycają ciekawość, dlatego wystarczy trasa Gdańsk - Gniezno spędzona w pociągu, w walentynki aby pochłonąć cały pierwszy tom i od razu sięgnąć po więcej. 

Prawdziwy autor swoją historią stawia fundamenty, na których czytelnik buduje wartości odzwierciedlające to co już ma w sobie. Dzięki temu po niektóre książki można sięgać więcej niż raz i za każdym razem odkrywać coś nowego. Takie powieści uczą ilekroć po nie sięgamy i do tego grona zalicza się Parabellum

Niesamowita trylogia pozostawiona z otwartym zakończenie daje nam szansę dopisania historii bohaterów, z którymi nie sposób się rozstać. Niektóre książki są pisane przez autora i czytelników. Tym razem to od nas samych zależy jak zakończymy losy tak świetnie wykreowanych, prawdziwych i ludzkich postaci. 

Współczesny język ale historia prawie sprzed wieku oraz niesamowity klimat, to przepis na spędzenie kilku godzin, w towarzystwie postaci, które wzruszą, rozbawią i pozostaną na dłużej. W tej książce nie chodzi o prawdę historyczną, to nie jest podręcznik do historii, może to więc dlatego zdobyła serce tylu czytelników. Ja na pewno wiem, że Parabellum zostaje ze mną na długo. 

Ocena: 
9,5/10 

Jeśli chodzi o akcję Book Tour z Prędkością Ucieczki - książka utknęła gdzieś na granicy Niemieckiej, a właściwie chyba nie opuściła ich urzędu pocztowego (nie mam pojęcia co się dzieje) dlatego po świętach poleci drugi egzemplarz. Wszystkich za nieznaczne opóźnienia przepraszam! 


wtorek, 8 marca 2016

Liczy się to kim się staliśmy a nie to, kim się urodziliśmy (Szklany Miecz - Victoria Aveyard)


Uciekam, odkąd pamiętam. Uciekałam jeszcze w Palach, na długo zanim to wszystko się zaczęło. Unikałam rodziny, swojego losu, wszystkiego, czego nie chciałam czuć. I dalej to robię, wciąż biegnę przed siebie. Wymykam się tym, którzy chcą mnie zabić - i tym, którzy chcą mnie pokochać.

Wystarczy jedna kropla, by wzniecić bunt. Wystarczy jedno słowo, by zasiać w mojej głowie ogromny mętlik. Czerwona Królowa niezaprzeczalnie porwała mnie już po kilku stronach. Jej potencjał przełamał moją niechęć do tego gatunku, po który nie sięgam z prostego względu: wszystko już było. Nie wiem czy da się stworzyć jeszcze coś nowego, niezaprzeczalnie można jednak wykorzystać znane schematy, aby stworzyć coś całkiem innego. Coś, czego udało się dokonać Victorii Aveyard tworząc brutalny świat, podzielony dwiema barwami krwi, od których zależy ludzkie być, albo nie być. 

Po ostatnich stronach pierwszego tomu, gdzie pojawiło się wiele tajemnic. Po momencie zdrady i wielkiego zaskoczenia, Szklany Miecz rozpoczyna się dokładnie w tym miejscu gdzie zakończyła się Czerwona Królowa. Jednak nie jest już to ta sama historia. Od pierwszej strony bohaterowie ulegają przemianie i nieodwracalnie stają się kimś, kim nigdy nie chcieli być. 

Dobrze nam znany świat z pałacu, autorka zastępuje surowym światem wojny, przelanej krwi i walki nie tylko z wrogiem, ale być może przede wszystkim walki z czasem. Mare mając listę osób podobnych do niej samej, chce je odnaleźć, zanim zrobi to Maven. Oboje zdają sobie sprawę, że Nowi to siła, jakiej jeszcze nie było, moc która niesie ze sobą szansę na zwycięstwo. Jednak komu w tym wszystkim można wierzyć, skoro nie jesteśmy pewni nawet tego, kim sami jesteśmy? Mare stara się zaufać osobom jej bliskim, nie może jednak zaufać własnemu sercu. Próbuje zrozumieć kim jest i kim chciałaby być. 



Niezaprzeczalnie znajdą się zwolennicy jak i krytycy kontynuacji historii Mare Barrow. Po obiecującym debiucie, który pozostawił moje serce w rozsypce, który udowodnił, że dobro nie zawsze wygrywa, przyszedł czas na nutę goryczy i rozczarowania. Pierwsze strony a nawet ich setki nie pozwalały mi wczuć się w tę historię. Nie mogłam odnaleźć wśród nich bohaterów, których tak dobrze znałam z pierwszego tomu. Miejscami podobieństwo do innych książek, a w szczególności do Igrzysk Śmierci było tak wielkie, że dopiero po drugim podejściu do kontynuacji stworzonej przez Victorię Aveyard mogłam szczerze przyznać, że odnalazłam nić porozumienia z tą książką. 

Nie oczekiwałam niczego po kontynuacji. Byłam przygotowana na porażkę, nie spodziewałam się jednak, że historia pójdzie w takim kierunku. Kierunku do którego zmierzają wszystkie powieści ze światem podzielonych na tych co mają władzę i tych którzy się jej sprzeciwiają. 

Mare, która w Czerwonej Królowej była dla mnie tylko narratorką, tym razem dawała bardzo emocjonalne spojrzenie na świat, przez co nie możemy dostrzec więcej, niżbyśmy tego chcieli. Miejscami irytująca, czasem dziecinna i zdecydowanie zbyt dumna nastolatka nie była jednak w stanie zabić tego, co w tej historii najlepsze. 

Powiedziałem ci kiedyś, że każdy może zdradzić każdego. Wiem, że pamiętasz moje słowa. I dzisiaj znów to powtórzę: wszyscy i  w s z y s t k o  może nas zdradzić. Nawet nasze własne serce. 

Każdy może zdradzić każdego także i tym razem. Znając pierwszy tom, podejrzliwie podchodziłam do każdej postaci, które są zdecydowanie mocną stroną pióra Aveyard. Poza znanym nam książęcym braciom i Mare, mamy okazję poznać nowych bohaterów i nowe moce. Możemy znaleźć swoich ulubieńców, aby w którymś momencie przekonać się, że autorka lubi kruszyć serca czytelników zabierając tych, którym wreszcie zaufaliśmy. Po raz kolejny element zaskoczenia jest zbyt mocny, aby można było go przewidzieć. Świetnie skonstruowane intrygi i bohaterowie, szczególnie ci drugoplanowi i epizodyczni, którzy odgrywają ogromną rolę, wtedy kiedy znane nam postacie są zbyt zajęte samymi sobą. 

Jeżeli kiedykolwiek zwątpiłam za co pokochałam Czerwoną Królową, teraz miałam możliwość to sobie przypomnieć. Niesamowite emocje, ból i złość. Załamanie nerwowe i utrata cierpliwości. Chwile tak bardzo urocze, których mała ilość nadawała wszystkiemu niezastąpiony klimat i dziecinna naiwność, że wszystko jeszcze skończy się inaczej. Szklany Miecz budzi te same uczucia i po raz kolejny zostawia nas z zakończeniem, po którym jakikolwiek czas oczekiwania na kontynuację wydaje się zbyt długi. 

Jednak z jednej strony niesamowity klimat został zakłócony. Problemy z początku książki przewinęły się u mnie jeszcze pod koniec, dlatego nie mogę jednoznacznie ocenić tej pozycji. Sentyment do bohaterów z pierwszej części, których tak bardzo zabrakło mi w kontynuacji; bohaterowie, których trudno rozpoznać po przemianie w ich dorosłe kopie i niesmak, który pozostał przez skojarzenia z innymi książkami odebrał magię tej powieści, jednak mimo wszystko sięgnę po kolejny tom. Może Szklany Miecz to tylko specjalny przestój w akcji, aby wydarzyło się coś niesamowitego? Niestety w tej części nie dzieje się praktycznie nic z kilkoma mocnymi wyjątkami. Brakuje jej wyważenia przez co nie jest to dla mnie kontynuacja trzymająca poziom Czerwonej Królowej. Liczę jednak, że sam koniec tej historii nie skończy się z fiaskiem. 

Przeczytam kolejny tom i po raz kolejny będę sobie wmawiać, że nie dam się nabrać na sztuczki autorki. Będę sobie powtarzać, że jestem gotowa na zakończenie i cokolwiek się w nim nie wydarzy, przecież wiem, że autorka lubi zaskakiwać, a koniec końców nie będę w stanie przewidzieć co tym razem przygotowała. Może jednak nie wszystkie historie kończą się jak w bajce, a historia Mare będzie tego przykładem? 

Jeśli spodobała Wam się Czerwona Królowa sięgnijcie po drugi tom ale bez większych oczekiwań. Dajcie się zaskoczyć, przywiążcie się do nowych bohaterów i po raz kolejny dajcie szansę autorce zniszczyć wasze uczucia i zmiażdżyć wasze serce, a cierpliwość wystawić na nieziemską próbę. Dla niektórych postaci naprawdę warto te wszystkie wady przecierpieć, chociaż mimo wszystko ubolewam, że historia poszła w tak banalnym kierunku...

Ocena:
7/10 i to tylko ze względu na Mavena i sentyment do poprzedniego tomu

PS. Tak mój ulubiony bohater zginął, dlatego jestem nieziemsko zła. Do tego dodam, że nadal jestem team Maven co już w ogóle przelewa czarę goryczy ;) 



czwartek, 3 marca 2016

Krótka lekcja życia (Love Style Life - Garance Doré)


Garance Doré. Nie będę kłamać, że znam tę kobietę na wylot. Nigdy wcześniej jej nazwisko nawet nie obiło mi się o uszy, nie mówiąc już o przypasowaniu go do konkretnej osoby. Jednak te kilkaset stron sprawiło, że z czystym sercem mogę przyznać, że jej postać nie jest mi obca. Mogłabym nawet powiedzieć, że jest mi bliższa niż kiedykolwiek mogłabym przypuszczać X

Świat mody od zawsze był dla mnie równoległą rzeczywistością. Wiem że istnieje, ale nigdy nie zawracałam sobie nim głowy. Jednak Garance już od młodych lat, mimo wielu przeciwności losu, chciała być częścią tego świata. Była gotowa poświęcić wiele. Można by pomyśleć, że przez to straciła część życia, jednak niepodważalnie zyskała jeszcze więcej X

Jedna z pierwszych, najpopularniejszych na świecie blogerek, ilustratorka i światowa ikona stylu. Czy ktokolwiek z nas 10 lat temu myślał, że dzisiaj będzie prowadził bloga? Własny mały świat w internecie? A po co mi to X

Kariera Garance zaczęła się dekadę temu, jednak w książce poznajemy ją dużo wcześniej. Zaprasza nas do swojego świata i traktuje nas jak własnych przyjaciół. Ta książka to pamiętnik, zbiór myśli i lekcji, które tylko na pozór mówią o modzie X

Na kartach tej cudownie wydanej książki, posiadającej piękne w swojej prostocie ilustracje i zdjęcia, znajdziemy historię osoby, która szczególnie blogerkom będzie bliska. Garance na swoim przykładzie, chce przekazać nam rady, abyśmy nie powtarzali jej błędów. Jako Francuska mieszkająca w Nowym Yorku próbuje połączyć tak skrajne spojrzenia na świat, kreując swój własny styl X

Jednak nie myślcie, że jest to autobiografia. Oczywiście znajdziemy w tej książce strony poświęcone typowo modzie, jednak stanowią one niewielki odsetek. Miłość, rodzina, przyjaciele, czyli najważniejsze wartości w życiu człowieka. Dążenie do własnych celów, marzenia i kreowanie samego siebie to są tematy najważniejsze dla Doré X

Najważniejsza opinia, to twoja własna. Najważniejszy związek w twoim życiu to ten z samą sobą. Jeśli go masz, wszystkie inne związki są korzyścią, a nie koniecznością. 

Garance stara się humorem, prostotą i własnym przykładem pokazać, jak ważna jest w życiu obecność drugiego człowieka. Udowadnia także, że nie ma rzecz niemożliwych. Jeżeli czegoś naprawdę pragniemy, musimy chociaż spróbować X

Ta książka mówi o pięknie. O tym co sprawia, że tak się czujemy, jednak skupia się na tym pięknie wypływającym z głębi siebie i akceptacji tego, jacy i kim jesteśmy. Elegancja tkwi w tym, jak zachowujemy się wobec innych. Garance zwraca uwagę na rzeczy błahe takie jak wiele potrafi zmienić zwykłe powitanie. Nie chodzi nawet o słowa, ale o gesty, w końcu zresztą i tak wszyscy wyglądamy lepiej, kiedy się uśmiechamy X



Nie jest to literatura wysokich lotów, bo autorka nigdy nie chciała niczego takiego stworzyć. Lekkością i humorem daje cenną lekcję o życiu. Ta książka to przyjaciółka kobiety. Możesz powiedzieć jej o czym zechcesz o ona cie wysłucha i spróbuje pomóc. Jako osoba, która poradników szczególnie związanych z modą unika jak ognia, mogę szczerze tę pozycję polecić X

W ciągu tych kilku godzin, które upłynęły w zastraszającym tempie inaczej spojrzałam na świat i mam nadzieję, że za kilkanaście lat, tak jak Garance, będę mogła z dumą spojrzeć na swoje życie 

Ta książka jest jak spotkanie z najlepszą przyjaciółką. W leniwe południe, z herbatą i ładną pogodą za oknem. Lekkie, przyjemne i z nutką refleksji X

W miłości na zawsze pozostajemy dziećmi; potykamy się i uczymy przez całe życie. I dlatego cokolwiek by się nie działo, nigdy nie wolno nam zamykać swoich serc.

wtorek, 1 marca 2016

Podsumowanie Lutego


Tradycyjnie już jak co miesiąc zapraszam Was na podsumowanie ubiegłych 29 dni. Najkrótszy miesiąc w roku i brak wolnych weekendów sprawił, że czasu na czytanie miałam bardzo mało, jednak mimo wszystko udało mi się przeczytać aż 5 cudownych książek. Każda skradła kawałek mojego serca, chociaż nie od samego początku było z nimi tak łatwo. 

W lutym nie mogło zabraknąć wyczekiwanej przeze mnie premiery Szklanego Miecza, o którym będziecie mogli przeczytać już niedługo. Jednak czy moje sceptyczne podejście do tej książki  i początkowe rozczarowanie, dało jakieś pozytywne owoce, dowiecie się na dniach. 

Ostatni już zimowy miesiąc (a przynajmniej mam nadzieję, że ostatni, bo z utęsknieniem wyczekuję wiosny) zdominowany został zdecydowanie przez twórczość Remigiusza Mroza. Przeczytałam aż 3 jego książki w tym: Przewieszenie o którym możecie przeczytać tutaj (klik) oraz dwa pierwsze tomy Parabellum, o którym będziecie mogli poczytać w tym miesiącu, jak tylko dokończę Głębię Osobliwości. 

Ostatnia książka należąca do lutego, to Love Style Life - Garance Dore. O tej książce również powiem parę słów, ponieważ jest to pierwsza pozycja o stylu, modzie i życiu jaką przeczytałam z własnej woli i myślę, że jako osoba, która z tą tematyką nie ma nic wspólnego, mogę powiedzieć, dlaczego ta książka cieszy się taką popularnością u modowych laików ;) 


Mam nadzieję, że w marcu uda mi się wykorzystać te dwa dni, o które miesiąc jest dłuższy i wolne dni związane ze świętami i rekolekcjami na czytanie. W końcu w najbliższych dniach czekam na aż 4 premiery, które po prostu muszę dorwać. Jest to oczywiście: Nevermore Otchłań - Kelly Creagh (23 marca), Rewizja - Remigiusza Mroza (30 marca), do której premiery dni odliczam. Inwazja na Tearling - Eriki Johansen (30 marca) oraz Pani Noc - Cassandry Clare (30 marca). 

Czekacie na któreś z tych książek? No i przede wszystkim znajdują się tu jacyś fani Czerwonej Królowej, którzy tak jak ja, są już po lekturze Szklanego Miecza?

Dajcie znać, jakie pozycje udało się Wam przeczytać, w ubiegłym miesiącu!