wtorek, 23 lutego 2016

Tea Book Tag

Jako, że ostatnio czytanie idzie mi raczej mozolnie, a przez brak czasu nawet na wyspanie się, nie mam możliwości publikowania zbyt często recenzji (chociaż już 3 mam zaplanowane) postanowiłam wykorzystać nominację od Kingi z bloga kingway007.blogspot.com i zaprosić Was dzisiaj na Tea Book Tag! Może nie wiecie, ale jestem zdecydowanie herbatoholikiem niż kawoholikiem, dlatego z radością odpowiem na te pytania ;) 

A oto mój ukochany kubek!  


1. Czarna herbata czyli mój ulubiony klasyk 
Szczerze mówiąc nie mam zbytniego wyboru jeśli chodzi o klasykę. Co prawda lubię od czasu przeczytać coś, co powinien każdy znać, ale czy ich liczba jest taka wielka, to już nie jestem pewna. Jednak, żeby nie było, że pytanie jest takie proste podam
a) ulubiony polski klasyk - Lalka Bolesława Prusa
b) klasyk zagraniczny Duma i Uprzedzenie, do której moja miłość trwa od ponad roku!

2. Zielona herbata, czyli książka przy której zasnęłam 
Tutaj muszę wytężyć mózgownicę, ponieważ nic mi do głowy nie przychodzi, co mnie ostatnio nudziło? Chyba Lotnisko w Monachium, które pozostawiło we mnie traumę do końca życia. Ja i ta książka, to nie powinno się nigdy wydarzyć!

3. Herbata czerwona pu-erh, czyli taka, w której bohaterowie się przemieszczają
Pielgrzym - Terryego Hayes'a! ♥ Uwielbiam tę książkę, a Scott nie raz przeskakiwał z kontynentu na kontynent. Mogłabym tu jednak podać także Parabellum Remigiusza Mroza, które ostatnio czytałam i w którym (się zakochałam) bohaterowie ze względu na II Wojnę ciągle się przemieszczają. 

4. Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi
Mogłabym tutaj podać kilka przykładów myślę jednak że bez echa przeszło 450 Stron Patrycji Gryciuk, kiedy to książka okazała się czymś niesamowitym! 

5. Herbata biała, czyli książka niezasłużenie popularna
Może się narażę pisząc to, jednak dla mnie taką książką a właściwie serią jest Niezgodna. Żadna książka w takim stopniu nie wzbudziła we mnie wrażenia że już to czytałam jak ta napisana przez Veronicę Roth. Nie kupiłam całej akcji a przy okazji nieźle się zirytowałam.

6. Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, żeby akcja się rozwinęła
Zdecydowanie trzeba przetrwać pierwsze rozdziały przy Obcej Diany Gabaldon oraz Czasie Żniw Samanthy Shannon. Obie książki są niesamowite, chociaż początek może tego nie zwiastować. Dajcie im czas, aby się rozkręciły! 

7. Herbata ziołowa, czyli książka którą czytano mi na dobranoc
Z dzieciństwem kojarzy mi się przede wszystkim Polyanna, którą mama była zmuszona czytać mi kilkanaście razy pod rząd. Jednak zasypiałam również przy Złotowłosej i trzech misiach, czy przy historii o Trzech świnkach. Swego czasu Polyannę zastąpił także Czarnoksiężnik z krainy Oz. Co to były za czasy!

8. Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka
Zdecydowanie do moich ulubionych nie zaliczają się zbyt lekkie i proste książki, jednak myślę, że na tytuł lekkiej i ulubionej zasługują Rywalki które czytałam po raz kolejny na początku tego roku! Zdecydowanie zaliczają się do moich ulubionych historii.

9. Ice Tea, czyli książka, która zmroziła ci krew w żyłach
Pewnie mogliście się już przekonać, że nie lubię horrorów. Ten gatunek wywołuje u mnie jedynie śmiech, dlatego jeśli chodzi o książki mrożące krew w żyłach zalicza się do nich twórczość Remigiusza Mroza. Parabellum ze względu na swoją budowę i uwielbianą przeze mnie tematykę wojenną, nie raz zmroziła mi krew w żyłach! Ten sam los zafundowała mi również historia komisarza Forsta z Ekspozycji i Przewieszenia. 

10. Herbata rozlana, czyli kogo nominuję
Tym razem chciałam poprosić wszystkich Was, którzy to czytacie abyście w komentarzu dali odpowiedzi na pytania: 4, 5, 6, 7 i 9. Jestem bardzo ciekawa, jakie książki przychodzą Wam na myśl ☺

czwartek, 18 lutego 2016

Książkowe Tour De Pologne - Edycja II - Zapisy


Pamiętacie, o akcji, która wywołała spore zamieszanie na blogu? Jeśli nie odsyłam Was tutaj (klik) jeśli nie wiecie dlaczego warto wziąć w niej udział, również kliknijcie tutaj (klik) Jeśli chcecie być częścią drugiej edycji tego wydarzenia, czytajcie dalej ;) 


Po tak ciepłym przyjęciu pierwszej edycji, nie mogłam, nie wziąć pod uwagę, możliwości zorganizowania kolejnego Book Tour'a. Długo zastanawiałam się jaka książka powinna ruszyć w świat. Chciałam, aby nie ograniczała się do jednego gatunku. Chciałam ominąć fantasy i romans, aby więcej osób mogło dołączyć do akcji i tak całkiem przez przypadek padło na książkę polskiego autora. 

Książkę, której przez długi czas nie sposób było dostać, a którą powinni znać Polacy. Jest to historia, którą pochłonęłam podczas 2,5 godzinnej jazdy pociągiem z Gdańska do Gniezna. Powieść, od której nie mogłam się oderwać i dzięki której z dumą mogę powiedzieć, że jestem Polką.


Oficjalnie ogłaszam, że w II Edycji Książkowego Tour De Pologne można będzie przeczytać Parabellum - Prędkość Ucieczki!

Zasady nie uległy zbytnej zmianie. Znów można w książce zostawiać po sobie ślad, ukazując swoje uczucia i ulubione (bądź znienawidzone) fragmenty. Każdy ma 10 dni na przeczytanie tej książki (uważam, że nie będzie z tym problemu) i oczywiście będę prosiła o dawanie mi znać kiedy do Was książka dotrze oraz kiedy już ją wyślecie. 

Szczegóły: 
  • Organizatorem akcji jest autorka bloga Find The Soul
  • Zgłoszone osoby będą wpisane na listę kolejności losowo (jeśli ktoś wie, że jakiś termin mu nie odpowiada, bądź jeśli jest ktoś, kto chciałby otrzymać ją w najbliższym terminie napiszcie to przy zgłoszeniu)
  • Uczestnik ma obowiązek przekazać książkę następnej osobie (tj. wysłać ją dalej w ciągu 10 dni od jej otrzymania)
  • Uczestnik zobowiązuje się wysłać książkę listem poleconym - priorytetowym aby nie zaginęła. 
  • Zgłoszenie się do akcji jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na przekazanie swojego adresu osobie, która książkę nam wyśle (dane nie będą nigdzie udostępniane) 
  • W dniu otrzymania książki oraz w dniu kiedy książkę posyłacie dalej proszę o wysłanie mi maila na adres blog.findthesoul@gmail.com
  • W książce można pisać, zaznaczać cytaty, pisać drobne notatki i co tam Wam przyjdzie do głowy - zostawcie po sobie kreatywny, artystyczny ślad! ;)
  • W książce będzie miejsce, aby się wpisać i napisać dokąd książka dotarła 
  • W akcji może wziąć max. 20 osób
  • Zgłoszenia przyjmuję do niedzieli tj. 20 lutego (do 23.59) EDIT: ZAPISY ZAKOŃCZONE
  • Jeśli będzie więcej chętnych, liczy się kolejność zgłoszeń
Mam nadzieję, że mogą liczyć na uczciwość czytelników, tak aby książka dotarła szczęśliwie do każdej osoby, a na koniec także i do mnie. Oczywiście tak jak ostatnio, na koniec pojawi się post podsumowujący, abyście mogli zobaczyć własne efekty. 

Oczywiście będzie mi miło, jeśli będziecie podsyłać mi wszelkie zdjęcia czy też recenzje książki. Na koniec nie pozostaje mi nic, jak mieć nadzieję, że książka spodoba Wam się równie mocno jak mi!

Zgłoszenia przyjmuję w komentarzach tylko pod tym postem!

Przykład:
1. Zgłaszam się!
2. email:
3. Adres swojego bloga: (niewymagane)
4. Uwagi: (dotyczące daty bądź pytania odnośnie akcji) 


Dla uczestników banner na bloga: 





wtorek, 16 lutego 2016

Piękno potrafi być niebezpieczne (Ekspozycja + Przewieszenie - Remigiusz Mróz)


Mimo, że śniegu za oknem brakuje, to ciągle trwają przerwy zimowe. Niektórzy mają to szczęście, że ferie dopiero zaczęli, a inni (jak ja) ubolewają, że chwile wolnego już minęły. Sezon na wyjazdy w góry trwa w najlepsze, jednak dla niektórych bohaterów, to właśnie polskie Tatry stają się miejscem, gdzie najgorsze chwile ich życia mają swój początek. 

Ekspozycja 

Wiktor Forst stawiając stopę na Giewoncie, nigdy by nie pomyślał, że dość osobliwa śmierć pewnego mężczyzny wywróci jego życie do góry nogami. Komisarz angażując się w sprawę powieszenia na krzyżu, nie spodziewa się, że sprawa ma tak głębokie dno, które pochłonęło już nie jednego człowieka. Kiedy jednak w dziwnych okolicznościach zostaje odsunięty od śledztwa, na własną rękę podejmuje próbę odnalezienia sprawcy, w którą włącza się niespodziewanie dziennikarka. Ta jedna decyzja sprawia, że ściągają na siebie nie tylko kłopoty, ale także służby z Polski i te zza wschodniej granicy. 

Ekspozycja to pierwszy tom trylogii z komisarzem Forstem, na który niestety patrzę już teraz przez pryzmat drugiej części. Może to jednak pozwala mi spojrzeć inaczej na postępowanie bohatera? 

Wiktor jest niezaprzeczalnie dość barwną i wyrazistą postacią. Uparty i stanowczy charakter często sprowadza na niego kłopoty, które skutkują tym, że w policji nie należy do autorytetów. Dawne problemy z alkoholem odbiły się echem na jego karierze, to jednak nie przeszkadza mu, w dążeniu do celów. Swoją pomysłowością i zaradnością dorównuje niejednym światowym superagentom. Takim bohaterem nie powstydziłby się Dan Brown.

Za całą kryminalną powłoczką, mamy intrygę związaną z religią i starożytnymi zwojami znad Qumran. Morderca zostawiając podpis w postaci antycznych monet, pozwala odkryć powiązanie kilkunastu zabójstw, które przekraczają granicę z Białorusią i Ukrainą. Wydawać by się mogło, że jedno ciało na Giewoncie nie przysporzy tylu problemów policji, jednak jak się okazuje sprawa ma niejedno dno.

Ekspozycji na pewno nie można zarzucić, że wolno się rozkręca, lub brakuje w niej akcji. Jest wręcz odwrotnie, akcja pędzi jak szalona, porywając czytelnika tak szybko, że czasami trzeba powiedzieć sobie STOP i chociaż przez chwilę przetrawić co się w tej książce dzieje. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że nic się ze sobą nie łączy i nie ma najmniejszego sensu, stopniowo jednak wszystko układa się jedną całość, w której jednak miejscami brakuje fragmentów układanki. 

Polityczne rozgrywki, morderstwa, agenci służb specjalnych, antyczne monety, starożytne religie i sekty to tylko czubek góry lodowej, jaką tworzy historia komisarza Forsta. Miejscami byłam pewna, że przez taką liczbę pomysłów, cała konstrukcja upadnie i zawali się pod ciężarem akcji. Na początku nigdy bym nie pomyślała, że kryminalny wątek pójdzie w takim kierunku, dlatego zaskoczyłam się nie raz. Błyskawiczne tępo akcji nie pozwalało czasami wychwycić wszystkich szczegółów, które później okazywały się kluczowe, dlatego niekiedy wszystko działo się zdecydowanie zbyt szybko. Odniosłam wrażenie, że całej powieści brakuje wyważenia przez co potrafiłam się nieźle zirytować uważając, że tego wszystko jest za dużo.

Autor jednak nie pozwolił, aby miejscami zaburzona historia upadła i zakończyła się fiaskiem. Kiedy dotrwa się do końca, wszystko zaczyna nabierać sensu. Niezwykle dynamiczna akcja, choć miejscami posiadająca wady, niezwykła intryga, która połączyła wątki historyczne, humor tak dobrze znany z Kasacji oraz morderca, który ciągle wyprzedza nas o krok, sprowadza się na książkę, która porywa na kilka godzin, wypełnionych adrenaliną i cierpieniem, na które wystawiona jest cierpliwość czytelnika. Mnie osobiście skończyła się ona kilka razy, przez co gotowa byłam sprawdzić wytrzymałość książki, która zaliczyła spotkanie z niejednym przedmiotem, który aktualnie miałam pod ręką. Koniec końców nie ucierpiało nic,  poza niejednym bohaterem, a  jedyną potłuczoną rzeczą, było moje serce, kiedy przeczytałam ostatnie zdanie. 

Przerażająca ilość pomysłów, oraz ogromna wyobraźnia autora wystawia czytelnika na emocjonującą próbę, która mrozi krew w żyłach i to nie raz. Jak wiele są w stanie przetrwać bohaterowie? Jeśli uważacie, że niezbyt dużo, pomyślcie, że Ekspozycja, to dopiero początek.

Ocena: 
8/10


Przewiesznie 

Po zakończeniu Ekspozycji można się spodziewać już dosłownie wszystkiego, jednak dopiero otwierając drugi tom, dotarło do mnie, co tak naprawdę wydarzyło się w poprzedniej części. 

Wiktor Forst powoli dochodzi do siebie po wydarzeniach za wschodnią granicą, jednak to nie sprawia, że morderca bierze urlop. W Tatrach giną ludzie, a ich śmierć tylko na pozór wydaje się nieszczęśliwym wypadkiem

Bestia z Giewontu powraca, a komisarz trafia w niewłaściwe miejsca o niewłaściwym czasie. 

Wydawać by się mogło, że po tak emocjonującym pierwszym tomie trudno będzie utrzymać poziom w kontynuacji, jednak nie warto się martwić, ponieważ w Przewieszeniu emocje nie opadają, jedynie dojrzewają wraz z powrotem Wiktora do gry. Komisarz jak to przystało na jego charakter chce doprowadzić sprawę do końca tym bardziej, że morderca wziął sobie za honor odpłacić Forstowi za śmierć bliskich mu osób.

Tak jak pierwszy tom wzbudził we mnie mieszane uczucia, tak Przewieszenie udowodniło, że ta historia zasługuje na uwagę. Mniejsza ilość akcji nie koniecznie równa się z mniejszą ilością krwi, sprawia to jednak, że cała książka porywa od pierwszej strony i trzyma poziom aż do ostatniego słowa. 

Niesamowity klimat powieści osadzony w polskich górach, zabiera nas na wycieczkę po szczytach, które oprócz piękna budzą i grozę. Znając pierwszy tom, wiemy, że nie warto niczego z góry zakładać, ponieważ autor umiejętnie omija wszystkie przewidywalne rozwiązania. Forst przestaje być postacią rodem z produkcji super akcji, a zaczyna okazywać ludzkie odruchy. Kryminalny wątek rozwija się łącząc nić z poprzednim tomem, a tym samym pozwalając nam poznać nowych bohaterów. 

W obu tomach nie brakuje świetnie wykreowanych postaci i nie mam tutaj na myśli tylko głównych bohaterów: Wiktora i Olgi. Kiedy akcja powraca do granic naszego kraju do akcji wkracza prokuratura - tutaj w wydaniu Dominiki Wadryś-Hansen oraz Aleksandra Gerca, która skutecznie krzyżuje plany komisarza i domaga się od niego sprawiedliwości za często pochopnie podejmowane decyzje.

Tak jak w Ekspozycji nie sposób uwierzyć w zakończenie, tak w Przewieszeniu powoduje ono, że trzeci tom chciałoby się mieć pod ręką tu i teraz. Otwiera ono przed nami kolejny tom i daje nam czas na myślenie. Chyba nikt nie spodziewał się, że wszystko może się tak potoczyć. Jak widać, ze sprawiedliwości czasami staje się zadość. 

Przewieszenie wprowadza powiew nowości do historii komisarza Forsta, dlatego nie pozwala czytelnikowi się nudzić. Tempo utrzymane na równym poziomie, oraz wciągająca historia porywają na kilka godzin i tym razem nikt nie ma ochoty odkładać książki ani na chwilę. Drugi tom stawia na kryminał a nie na akcję, dlatego nie pozostaje nic więcej, jak czekać, czym autor zaskoczy nas w ostatniej już części. 

Ocena:
8,5/10
+ 3,6 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)

Informacje: 
  • Ostatni tom o komisarzu Forście ukaże się na przełomie maja/czerwca
  • Rewizja, czyli Chyłka powraca już 30 Marca
  • Recenzje Parabellum (całej serii) znajdziecie na blogu w marcu
  • Jeśli ktoś chciałby przeczytać pierwszy tom Parabellum - Prędkość Ucieczki zapraszam na bloga w czwartek, tj. 18 lutego o 18.00. II Edycja Książkowego Tour De Pologne rusza już pod koniec miesiąca! 


środa, 10 lutego 2016

Nie oceniaj książki po tytule (Najlepsza książka na świecie - Peter Stjernström)


Jak nisko jest w stanie upaść pisarz? Kiedyś autor znanych powieści - dzisiaj zapijaczona pisarzyna, czytająca głupie teksty na scenie, tylko po to, aby wzbudzić śmiech wśród słuchaczy. Czy do tego ma się sprowadzać rola "wieszcza" narodowego? 

Tytus Jensen upadł bardzo nisko. Alkohol odebrał mu to, w czym kiedyś był dobry i zamienił go w uzależnionego człowieka, pozbawionego celu i chęci powrotu do swojej pisarskiej kariery. Kiedy jednak pewnego dnia, podczas imprezy wraz ze swoim przyjacielem - poetą Eddie'm X zaczynają pleść głupoty, pojawia się pomysł, aby napisać najlepszą książkę na świecie, która połączyłaby w sobie kilka różnych gatunków, tym samym pozwalając zająć pierwsze miejsce na listach bestsellerów nie tylko w powieściach kryminalnych ale także poradnikach czy książkach kucharskich. 

Wydawać by się mogło, że pomysł to klucz do sukcesu, co jednak, jeśli podobny schemat zaświta w dwóch głowach jednocześnie? Kto ma szansę napisać naprawdę dobrą książkę, która zachwyci czytelników: dawno zapomniany pisarz, uzależniony od różnych używek, czy poeta który swoimi wierszami miłosnymi rozkochał serca nowego pokolenia? Szanse nie są równe, a warunek jest tylko jeden: kto pierwszy ten lepszy, a metody nie koniecznie muszą być sprawiedliwe. 

Skandynawia znana jest przede wszystkim ze świetnych kryminałów, które wiodą prym na światowych listach bestsellerów, jednak jak wygląda u nich z książkami z innych gatunków? Niezaprzeczalnie pisarzom z północy nie brakuje oryginalnych pomysłów, jednak z ich wykonaniem bywa już nie tak kolorowo. 

Wyścig po najlepszą książkę na świecie zapowiadany był jako jedna z najlepszych komedii ostatnich lat, jednak wśród całego zamieszania bohaterów nad połączeniem wielu gatunków cały humor gdzieś wyparował, pozostawiając nam - czytelnikom nie lada wyzwanie. Motyw książki w książce z doświadczenia kończy się niezbyt udanym sukcesem i tym samym Peter Stjemström niepotrzebnie spowolnił i tak naciąganą akcję. Dość abstrakcyjny pomysł bohatera wydawał się intrygujący, dopóki nie poznajemy sposobu jego wykonania. Jak dobrze wiadomo: ilość nie koniecznie przekłada się na jakość.

Początkowo dość chaotyczny sposób narracji sprawia, że łatwo się we wszystkim zakręcić, jednak dzięki temu pojawia się element zaskoczenia, który trzeba przyznać odegrał swoją rolę. Nie jest łatwo przewidzieć, na jaki szalony pomysł wpadnie zarówno Peter jak i Tytus Jensen. 

Zakręcona fabuła mimo wszystko pasuje do klimatu powieści, w której wbrew pozorom przez karykaturę a niekiedy i parodię można zobaczyć ludzką głupotę. Poprzez swój cynizm zwraca uwagę, że bycie pisarzem to nie takie proste zadanie, jak się niektórym mogłoby wydawać. Zyski i pieniądze często są przedkładane nad czytelnika, co może prowadzić do drastycznych skutków jakie doświadczają bohaterów. 

Może nie na próżno szukać w tej książce większego sensu, jednak mimo wszystko pozostał po niej pewien niesmak. Brak jej wyrazistego charakteru przez co trudno mi powiedzieć, aby ta książka wciągnęła mnie lub chociaż rozbawiła. 

Ocena:
5,5/10

+ 8/52 Książki
+ 2,8 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam wzrostu)

piątek, 5 lutego 2016

Pieniądze to nie wszystko, bo człowiek oprócz kieszeni ma jeszcze i serce... (Lalka - Bolesław Prus)


Damy, eleganccy panowie, dworki szlacheckie i bale, to zapewne jedna z wielu myśli wiążących się z XIX wiekiem. Wydawać by się mogło, że kiedy Polska była pod zaborami, to wszystko mogło być tylko snem, a nie rzeczywistością jak w powieściach Jane Austin. Jednak jeśli marzycie o narodzie, który przelewał własną krew w imię niepodległości, który chciał za wszelką cenę oderwać się od wroga, to niestety musicie się rozczarować...

Lalka - jedno słowo, które budzi przeróżne dyskusje, spory i uczucia. Jedna z najdłuższych lektur, jedna ze znienawidzonych książek, do której czuje się niechęć jeszcze przed przeczytaniem. Jednak dzisiaj proszę zapomnijcie chociaż na chwilę, że na języku polskim rozkłada się tę książę na czynniki pierwsze. Pomyślcie, że to książka jak wiele innych i wcale nie tak bezsensowna jakby mogło się na pierwszy rzut oka wydawać. Dzisiaj nikt nie każe wam jej czytać na czas, nie macie wyznaczonego terminu, jedynie ten jaki wyznaczy Wam wasze własne serce... 

Po jakże burzliwej epoce romantyzmu, pełnej tak sprzecznych emocji przychodzi czas aby myśleć trochę bardziej racjonalnie, jednak czy można tak z dnia na dzień porzucić wszystkie wzorce? Stanisław Wokulski nie miał łatwego startu w życie. Ten przywilej należał się tylko szlachcie, jednak nie poddawał się i dążył do swoich celów. Wbrew wszystkim chciał się uczyć i uczciwie zarabiać. Odrobina szczęścia oszczędziła mu miłości ale nie talentu do mnożenia kapitałów, przez co zaczął liczyć się z szacunkiem i podziwem ze strony otaczających go ludzi, ale także i pogardą ze strony tych, którzy na swoją fortunę napracować się nie musieli. 

W tym momencie zaczyna się nasza historia. Nie będę ukrywać, że Stanisław skradł moje serce, szkoda tylko, że jego własne wybrało miłość do Izabeli Łęckiej. Damy, która była nią tylko z tytułu. 

Nie spodziewajcie się, że jest to romans. Ta epoka już przeminęła, Bolesław Prus stworzył historię o dążeniu do swoich pragnień i o tym, że czasem nasze wyobrażenia różnią się od rzeczywistości. Rozczarowania to jedna z nieodłącznych części podążania za szczęściem. Wokulski jest obrazem człowieka, który nieszczęśliwie się zakochał, czy można go jednak za to potępiać? 

Prus pod "banalną" historią miłości przedstawił rozkład naszego państwa. Ludzką niesprawiedliwość, gdzie dobrzy ludzie się marnują, a wszystko kręci się wokół tych, którzy mają fortunę i najczęściej są zepsuci do szpiku kości. Czy to brzmi aż tak nierealnie? 

Zgodzę się, że jest to książka, którą nie łatwo zacząć. Setki stron, wśród których znajdują się momenty, które można by pominąć, tworzą dość zawikłaną całość, która jednak łączy się w przepiękną historię o człowieku, który nie zapomniał o człowieczeństwie mimo tak wielu wzlotów i upadków związanych z głupotą i miłością. Z jednej strony romantyk, z drugiej strony pozytywista posiadający ogromne serce. 

Izabela jest najbardziej irytującą i pustą postacią jaką kiedykolwiek miałam nieszczęście spotkać, jednak przy rozmarzonym idealiście jakim był Rzecki oraz tak niezwykle wykreowanym Wokulskim ta postać wydaje się tam pasować. Ta powieść należy do gatunku, który bezpowrotnie wyginął. Napisana niezwykłym stylem, w którym warto się zakochać i który bezapelacyjnie warto poznać, nie tylko ze względu na szkołę, ale przede wszystkim ze względu na to, że my także jesteśmy Polakami, a Lalka jest jedną z najprawdziwszych historii o nas samych. 

Złudne nadzieje, niedopowiedzenia i tak różni bohaterowie składają się na powieść, która pokazuje nasz naród od tej gorszej strony. Wyidealizowane, irytujące postacie są niezwykle prawdziwe i tym samym nie idealizują tła dla całej historii. Prus sam napisał, że chciał stworzyć powieść ukazującą te niesprawiedliwości a ja z czystym sercem muszę przyznać, że mu się to udało, a wśród tego wszystkiego wszczepił postać, która popełniając tak wiele błędów może nas nauczyć jak wiele szczęścia daje pomoc drugiemu człowiekowi. 

Ocena: 
8/10

+ 7/52 Książki
+ 6,2 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)




poniedziałek, 1 lutego 2016

Podsumowanie Stycznia + TBR na Luty


Pierwszy miesiąc nowego roku już za nami, dlatego zapraszam Was na "krótkie" podsumowanie Stycznia. Dzisiaj jednak obejdzie się bez mini book haul'u ponieważ jednym z moich postanowień noworocznych jest kupować mniej książek! Muszę przeczytać to co już znajduje się u mnie na półkach i kupować tylko te awaryjne must have jak Szklany Miecz, czy Pani Noc. Czekam za długo aby tych książek nie przeczytać wraz z premierą! 

Jeśli nie wiecie, dlaczego powinnam ograniczyć kupowanie książek przedstawię wam zeszły rok. Styczeń 2015 roku zaczęłam z dwiema półkami nad komodą, grudzień zaś zakończyłam z regałem robionym na zamówienie posiadającym 16 półek ☺ 

Rok zaczął się dla mnie wyśmienicie, przynajmniej pod względem książkowym. Udało mi się przeczytać 8 książek! Dawno nie miałam tak dobrego wyniku, a tu jeszcze pojawiły się niezłe grubaski. Oby cały rok tak się utrzymał! 


Po pierwsze po raz kolejny przeczytałam Rywalki, Elitę i Jedyną. Niektórzy mogą mówić, że nie ma już takiej frajdy jak po raz pierwszy, ja jednak dostrzegłam jeszcze więcej szczegółów i mimo, że znałam zakończenie świetnie się bawiłam. Ta seria już na zawsze pozostanie w moim sercu! ♥ 

Kolejne książki jakie przeczytałam to Wszechświat kontra Alex Woods (recenzja - klik) Złodziejka Książek (recenzja - klik) i mój jedyny i niepowtarzalny Scott Murdoch czyli Pielgrzym (recenzja - klik) 

Wczoraj w nocy udało mi się skończyć Lalkę, o której już niedługo będziecie mogli poczytać na blogu. Nie taki diabeł straszny jak go malują! Dowiecie się, za co pokochałam powieść Prusa ;)

Dosłownie koniec miesiąca, bo ostatnie godziny spędziłam przy Najlepszej książce na świecie, którą przybliżę Wam w nadchodzących tygodniach (no w ramach ścisłości zostało mi się kilkadziesiąt stron, ale to aż wstyd przerzucać na nowy miesiąc)



Jeśli chodzi o czytelnicze plany na luty przedstawiają się one nie tak efektywnie jak styczniowy stosik. Po pierwsze już teraz zabrałam się za Przewieszenie Remigiusza Mroza. 17 Lutego premierę ma Szklany Miecz dlatego oczywistością jest, że ta książka znajduje się w tym zestawieniu. Na główne danie w tym miesiącu przypada Zbrodnia i Kara oraz Uwięziona w bursztynie, którą zaczęłam już w grudniu, trzeba ją dokończyć zanim wyjdzie kolejny sezon Outlander'a! 

Jako że w lutym nie mam żadnego wolnego wątpię abym była w stanie przeczytać więcej pozycji. Niestety ferie już się skończyły a następne wolne na horyzoncie pojawi się dopiero 18 marca dlatego trzeba wziąć się do nauki, aby zacząć drugą połowę liceum z zadowalającymi wynikami ;) 

Na liście awaryjnej znajduje się jednak Pewnego Dnia - Davida Levithana a także Ława Przysięgłych John'a Grishama. Nudzić się na pewno nie będę, a o blogu nie zapomnę! 

Koniecznie podzielcie się Waszymi stosikami ze stycznia! Ile książek a przede wszystkim jakie książki udało Wam się przeczytać? 

PS. W lutym planuję podać szczegóły II Edycji Książkowego Tour Te Pologne. Macie propozycje, jaka to książka powinna tym razem ruszyć w świat?