czwartek, 31 grudnia 2015

TOP 10 - NAJLEPSZE KSIĄŻKI 2015

Nowy Rok powitamy już za kilkanaście godzin, więc przyszedł najwyższy czas aby podsumować minione dni i mam tutaj ich na myśli aż 365. Co się wtedy działo? Dowiecie się już wkrótce. Wtedy podsumuję ile książek przeczytałam i jak wypadły wyzwania. 

Dzisiaj chcę Wam przedstawić moją subiektywną listę ulubionych książek, które przeczytałam w 2015 roku. Muszę przyznać, że trudno było się ograniczyć tylko do 10! W tym roku przeczytałam naprawdę niesamowite pozycje i teraz macie szansę zobaczyć, co na dłużej zostało w moim sercu. 

Powitajcie zaszczytną 10! (kolejność nie ma znaczenia) 


Można powiedzieć, że ta 5 stanowi książki z wątkami historycznymi. II Wojna Światowa, XVII w. Amsterdam, XIX w. Anglia oraz moja ukochana XVIII w. Szkocja. Sama się zdziwiłam, że takie książki w pierwszej kolejności przyszły mi na myśl, gdy pomyślałam o tym, co przeczytałam w tym roku. 


Jeśli chodzi z kolei o tę 5, co tu dużo mówić. Wywołały u mnie przeróżne emocje. W przypadku Kasacji i Zakonu Mimów, wybrałam akurat te części, przez przypadek. Zarówno cały cykl o Joannie Chyłce jak i Czas Żniw całkowicie skradły mi serce i z niecierpliwością czekam no kolejne tomy! Jedynie wahałam się nad Czerwoną Królową, czy z jej gatunku powinna się tu znaleźć, czy może Co ze mnie zostało, myślę jednak, że za to, że wreszcie zło, zrobiło tak duży postęp i udowodniło, że nie zawsze dobro zwycięża, myślę, że ta pozycja zasługuje na to aby trafić do najlepszej 10. 

Jestem strasznie ciekawa, jakie książki Wam przychodzą pierwsze na myśl o 2015 roku. Koniecznie podzielcie się Waszymi TOPkami ;) 

Chyba nie pozostaje mi nic, jak życzyć Wam, aby przyszły rok był obfity w same cudowne książki, abyście za 366 dni mieli ogromny problem, aby ograniczyć się do TOP 10 czy TOP 5 (w końcu będzie jeden dzień więcej aby czytać!). Udanej zabawy w Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku! 

sobota, 26 grudnia 2015

Nie tylko Kevin sam w Nowym Yorku (Księga wyzwań Dasha i Lily - Rachel Cohn & David Levithan)

via. google grafika

Święta Bożego Narodzenia to niewątpliwie wyjątkowy czas. Dla niektórych to czas odpoczynku i radości a dla niektórych, niezłe wyzwanie...

Lily za namową swojego brata zostawia niepozornie wyglądający notes w księgarni między swoimi ulubionymi książkami. Na tego, kto go znajdzie czeka niespodzianka, ale i zaproszenie, do podjęcia wyzwania. Tylko jeśli jesteś nastoletnim chłopakiem możesz otworzyć notes, co zrobisz dalej, zależy od ciebie.

W środku znajdziesz wskazówki. Jeśli chcesz je poznać, przewróć stronę. Jeśli nie - proszę, odłóż notatnik na półkę.

Dziewczyna nie sądzi, że pomysł brata może wypalić, jednak w głębi duszy pragnie, aby ten dziennik trafił w dobre ręce. Z kolei Dash sam nie wierzy, że podejmuje się wyzwań z dziennika. Wkrótce oboje wymyślają dla siebie najdziwniejsze zadania i zostawiają czerwony notes w przeróżnych miejscach. Historia jak z bajki z bożonarodzeniowym Nowym Yorkiem w tle? Jak najbardziej, chociaż tutaj nie wszystko kończy się tak jak w baśniach. 

Nasi bohaterowie znają się tylko i wyłącznie dzięki słowom. Mają wrażenie, że dzięki temu mają możliwość poznania się lepiej niż kiedykolwiek mieliby szansę zrobić to twarzą w twarz. Jednak czy rzeczywistość nie okaże się rozczarowująca? Czy może szczerość płynąca ze stron dziennika pozwoli aby magia i urok nie prysnęły w starciu z rzeczywistością?

Księga wyzwań Dasha i Lily jest dziełem Rachel Cohn, spod której pióra wyszła Lily oraz Davida Levithana, który pobudził do życia Dasha. Zawiedziona poprzednim spotkaniem z tym autorem nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek dam mu szansę, jednak zbyt mocno chciałam poznać tę historię i muszę przyznać, opłacało się zapomnieć o poprzednich porażkach. Ten duet stworzył nie tylko historię z cudownym świątecznym Nowym Yorkiem w tle, który ma potencjał stać się klasykiem jak Kevin sam w Nowym Yorku ale także i historię, która niesamowitym klimatem i humorem niesie ze sobą coś więcej. 

Wyzwania jakie stawiają przed sobą bohaterowie otwierają im drzwi do poznania samego siebie. Dają im szansę dostrzec kim tak naprawdę są, ale pozwalają im także postawić wielki krok ku dorosłości.

Historia którą autorzy dają nam szansę poznać, zaczyna się od zwykłego dziennika, który z czasem staje się skarbnicą myśli. Pomysłowość przeplatana lekkością i tak różnymi bohaterami sprawia, że tę książkę czyta się za jednym podejściem. Po raz pierwszy od dawna trafiłam na bohaterów którzy wykreowani pasują do wieku jaki dali im autorzy. Nie są doświadczeni przez los jak niejeden 30-latek. Są po prostu nastolatkami takimi, jakich można spotkać w niejednym naszym liceum. Myślę, że niektórzy mogą w nich odnaleźć cząstkę siebie, co tylko urzeczywistnia tę historię.

Nie brakuje w tej książce magii tak charakterystycznej dla amerykańskich świąt. Czytając ją, można poczuć się jakbyśmy to my byli w Nowym Yorku. Niemalże można poczuć się jak w tym tłumie pędzącym ulicami, zdawać by się mogło, że gdy tylko otworzymy szerzej oczy ukarze nam się Statua Wolności. Ta historia to wycieczka w miejsca znane tylko mieszkańcom tego miasta. Szansa na poznanie sekretów jakie skrywa światowej sławy metropolia. 

Niecodzienny pomysł na fabułę, świetnie uchwycony klimat oraz bohaterowie, którzy zmuszają nas do podjęcia wyzwań z dziennika, zabierając nas tym samym w niesamowitą przygodę, niezaprzeczalnie tworzą książkę, którą warto przeczytać, chociażby po to aby świetnie się bawić. Ta historia ze swoją lekkością i humorem pozwolić odpocząć i może dać szansę aby dowiedzieć się czegoś o sobie. Czy my, podjęlibyśmy się wyzwań z dziennika, czy jednak odłożyli go na miejsce? Ja z chęcią przeżyłabym coś podobnego.

Ocena:
8/10
+ 2,6 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)


piątek, 25 grudnia 2015

Świąteczny Book Haul oraz TBR

Ho ho ho! 
Mam nadzieję, że święta u Was mijają przede wszystkim radośnie i może zaczytanie? 
Jako że ostatnio nie miałam czasu dodać nic świątecznego zapraszam na mały book haul książek, które dostałam na święta. Muszę przyznać że stos mnie zaskoczył, tym bardziej, że to nie jest mój główny prezent świąteczny. 


Rok przekładałam zakup Złodziejki Książek i nareszcie ta pozycja wpadła w moje łapki. Nie mogę się jej doczekać, ponieważ nie słyszałam jeszcze na nią złego słowa i mam nadzieję, że nie usłyszę, a mnie spodoba się równie mocno. Lalka i Zbrodnia i Kara to nie tylko książki które chcę przeczytać ale i również lektury szkolne na przyszłe miesiące, dlatego Mikołaj połączył przyjemne z pożytecznym ;) 


Pielgrzym to kolejna książka na którą miałam ochotę już od dawna, ale jakoś nie miałam okazji jej przeczytać. Tylko Martwi nie kłamią oraz Florystka to książki, które brakowały w mojej kolekcji Katarzyny Bondy (kiedy ja je wszystkie przeczytam?) 


Wszechświat kontra Alex Woods, to pozycja o której nie wiem praktycznie nic, ale przez jedną osobę mam wielką ochotę ją przeczytać, ktoś z Was czytał? Polecacie czy niekoniecznie? 

Na koniec książka, którą już prawie pochłonęłam i mam tu na myśli Księgę Wyzwań Dasha i Lily. Powiem tyle, cudna książka na święta! Już wiem, że w przyszłym roku będę wypatrywać książek duetu Rachel Cohn & Davida Levithana, któremu po ostatnim spotkaniu nie chciałam już dawać szansy. Jednak ten autor potrafi zaskoczyć. Pytanie do Was. W najbliższych dniach (sobota/niedziela) chcielibyście recenzję właśnie Księgi Wyzwań... czy Oddam Ci słońce

Jeśli chodzi o mój Świąteczny TBR (i może lekko noworoczny) to prezentuje się on tak:


Jak widać Księgę Wyzwań... naprawdę już kończę. Uwięzioną w bursztynie również zaczęłam, jednak w międzyczasie będę czytać inne pozycje, ponieważ ta seria do najlżejszych nie należy. Mam nadzieję, że uda mi się te książki przeczytać. Zobaczymy co z tego wyjdzie.  Co Wy czytacie w te święta?

via. weheartit

Na koniec, chciałabym Wam życzyć przede wszystkim dużo radości i uśmiechu w te święta. Abyście spędzili je w gronie rodziny i przyjaciół. Abyście znaleźli chwilę na odpoczynek i abyście chociaż na te kilka dni zapomnieli o szkole, pracy i obowiązkach. Życzę Wam samych wspaniałych książek, aby w przyszłym roku nie zabrakło niesamowitych książkowych premier i abyście zawsze robili to co kochacie, wtedy wszystko jest łatwiejsze. I przede wszystkim życzę Wam dużo miłości! ♥ Wesołych Świąt! 

czwartek, 17 grudnia 2015

Zbyt mocno chciałam żyć (Co ze mnie zostało - Kat Zhang)


Ile razy chcielibyśmy chociaż na chwilę się rozdwoić? Czy nie byłoby to przydatne? Móc robić dwie rzeczy naraz? Wydawać by się mogło, że to świetna sprawa, jednak co jeśli urodzilibyśmy się jako bliźniacy zrośnięci nie ciałem, lecz duszą? 

Addie i Eva to dwie różne osoby skryte w jednym ciele. W świecie, do którego przenosi nas autorka, nie jest to czymś niezwykłym, jednak podczas gdy po kilku latach u innych dzieci dusza recesywna staje się z czasem słabsza aż w końcu odchodzi, tak Addie i Eva są nierozłączne zbyt długo i zaczynają stanowić zagrożenie, przynajmniej według prawa. Dlatego muszą udawać, że Eva na zawsze odeszła i tak oto nawet rodzice zapominają, że kiedyś mięli dwie córki. Od teraz pozostaje już tylko Addie...

Wydawać by się mogło, że teraz wszystko będzie w porządku. Siły Evy osłabły, wie o niej tylko Addie, ale czy można ukryć najbliższą sobie osobę? Addie i Eva to nie są zwykłe bliźniaki, które więcej dzieli niż łączy. Te dziewczyny połączone są ciałem i tajemnicą a ich bratnia dusza zawsze znajduje się koło ich własnej.

Od czasu kiedy dla świata została tylko jedna siostra, minęło już kilka lat. Myśleć by można, że zagrożenie minęło, do czasu kiedy na drodze nie pojawiają się kolejne hybrydy. Eva może mieć szansę znów nauczyć się kontrolować ciało, jednak czy nie jest to zbyt niebezpieczne? Czy warto podejmować takie ryzyko? Jednak z drugiej strony co to za życie, jeśli usłyszeć może nas tylko jedna osoba, która na dodatek musi pozostawić to tylko dla siebie? 

Co ze mnie zostało to na pozór książka, podobna do innych. Alternatywna rzeczywistość, hybrydy czy to może nas zaskoczyć? Kat Zhang zrobiła jednak coś, na co czekałam czytając niejedną dystopię. Świat wykreowany przez autorkę nie różni się zbyt wiele od naszego. Nie potrzebne było tworzenie nowej rzeczywistości. Tutaj świat stanowi to, co my widzimy za oknem, z jednym małym wyjątkiem. Każdy może w sobie skrywać więcej niż jedną duszę. 

Społeczeństwo takie jak nasze, życie które nie różni się od tego, jakie my znamy sprawiają, że łatwiej jest wczuć się w historię naszej bohaterki. Jednak prostota może być czymś oryginalnym. Kat Zhang nie musi stosować okrutnych środków masowego terroru aby sprawić, że nie da się powstrzymać łez. To wszystko mogłoby się dziać za naszymi plecami i tak jak w tej książce, nawet nie zdawalibyśmy sobie z tego sprawy. 

Addie i Eva mimo że są uwięzione w jednym ciele różnią się charakterem. Autorka stworzyła dwie różne postacie, miejscami z charakteru przeciwne, które jednak świetnie do siebie pasują i się uzupełniają, tak jak dwa kawałki puzzli. Żadna z dziewcząt nie potrafiłaby sobie nawet wyobrazić, że nagle zostaje sama. 

Co ze mnie zostało stawia wysoką poprzeczkę temu gatunkowi. Niesamowicie wyważony świat, postacie które mimo różnic potrafią się naturalnie uzupełniać i wewnętrzne dialogi, które musimy zachować dla siebie, czynią czytelnika kimś zaufanym dla bohaterów. W końcu poza nimi, tylko my znamy ich tajemnicę. 

Dzięki Kat Zhang mamy szansę spojrzenia na świat który Eva może tylko obserwować. Autorka stawia bardzo trudne pytanie. Ile jesteśmy w stanie poświęcić dla drugiej osoby? 

Słowa wypływają z tej książki, porywając czytelnika na kilka godzin. To przepiękna książka o poszukiwaniu samego siebie, o odkrywaniu, kim tak naprawdę jesteśmy. Co ze mnie zostało to oryginalna powieść, która porusza do głębi i w swojej prostocie niesamowicie chwyta za serce, budząc bunt przeciwko środkom, które na pozór nie są tak niehumanitarne jak w innych powieściach,. Jednak czy ten realizm nie jest bardziej przerażający? To bolesna historia o odwadze, miłości i poświęceniu samego siebie dla drugiej osoby. To lekcja o tym aby się nie poddawać i walczyć nawet gdy inni chcą wyrwać waszą duszę, na zawsze oddzielając od osoby, którą kochamy najbardziej na świecie. I od osoby, bez której nie potrafimy żyć. 

Ocena:
10/10
+ 2,6 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)

- Kocham Cię, Addie
- Ja też Cię kocham - odparła Addie. 
      Przez długą chwilę patrzył na mnie, trzymając dłoń na naszym ramieniu i uważnie wpatrując się nam w twarz. Wtedy, kiedy Addie otworzyła usta, by coś powiedzieć, odezwał się. Tym razem to on szeptał.
- Jeśli tam jesteś, Eva.. jeśli naprawdę tam jesteś... - Jego palce zacisnęły się na naszej ręce, wbijając się nam w skórę. - Ciebie również kocham. Zawsze.
      Po tych słowach odszedł. 

niedziela, 6 grudnia 2015

Jeśli wierzysz, to na pewno dostaniesz to, czego pragniesz (Podaruj mi miłość - zebrała Stephanie Perkins)

via. lubimyczytać.pl

12 autorów, 12 świątecznych opowiadań, nieodłączny świąteczny klimat i morał, miłość to najpiękniejszy prezent.

Dziewczynka wychowywana przez Świętego Mikołaja, daleko na biegunie północnym, mogąca dostać na święta wszystko czego zapragnie, oprócz tej jednej rzeczy, której Mikołaj nie może dać, miłości...

Baśniowa wyspa, na której dziewczyna, która już dawno straciła nadzieję budzi starego boga, pragnącego naprawić zepsuty świat i uratować osobę, która przywróciła go do życia...

Piosenkarka, która wymienia się biletem lotniczym z nieznajomą, aby chociaż na jakiś czas oderwać się od sławy i przeżyć prawdziwe święta... 

To tylko mała część tego, co kryje ta książka. Historie jak z bajki, postacie rodem z baśni i jedno wspólne pragnienie, aby te święta były wyjątkowe. Mimo że każda historia jest inna, napisana przez innego autora cały zbiór, tworzą opowiadania, które łączy niesamowity klimat, który wypływa z tej książki kiedy tylko się ją otworzy. Przepiękna okładka, która nie pozwala oderwać od niej wzroku odzwierciedla to, co najpiękniejsze skrywa wnętrze, jednak jeśli mam być szczera moje serce skradły nie te opowiadania z baśniowymi postaciami, a te najprostsze, w których jedyną magią, jest magia świąt. 

O tej książce nie da się mówić nie wymieniając swoich ulubionych historii. Nie będę ukrywać że moje serce całkowicie skradł Cud Charliego Browna - Stephanie Perkins. Witamy w Christmas w Kalifornii - Kiersten White i Anioły Na Śniegu - Matta de la Pena to kolejne opowiadania, które zdobyły moją miłość i sprawiły ogromną radość podczas czytania. Najpiękniejsze w nich jest to, że każda historia może się wydarzyć każdemu z nas. Idąc po choinkę, wchodząc do baru czy pomagając sąsiadce. Nie potrzeba Świętego Mikołaja, nadprzyrodzonych mocy czy sławy, aby uchwycić to co najpiękniejsze i to, co najważniejsze w życiu. 

Wśród tylu opowiadań każdy znajdzie coś dla siebie i to nie koniecznie u autorów których dobrze znamy. Myślę nawet, że większość autorów z tego zbioru nigdy nie czytaliśmy, ale jeśli nie będziemy zwracać uwagi, kto napisał te, które akurat czytamy, możemy się nieźle zaskoczyć.

Rainbow Rowell & David Levithan to autorzy na których się zawiodłam i rozczarowałam. Autorka tak kochanej przeze mnie Fangirl już po raz drugi zasiała we mnie nić zawodu, a David Levithan po raz kolejny udowodnił, że nie wychodzi poza utarty przez siebie schemat. Miałam wrażenie, że historię przez niego stworzoną już czytałam, dlatego Kryzysowy Mikołaj, był kryzysowym opowiadaniem w Podaruj Mi Miłość

Koniec końców jednak nie ma tutaj opowiadania, które nie sprawia że czujemy zapach pierniczków, czy oczami wyobraźni nie widzimy sypiącego śniegu. Razem z bohaterami mamy możliwość przeżycia niesamowitych świąt i to aż 12 razy. 

12 świątecznych potraw stało się tradycją, może 12 opowiadań również taką będzie? 

Wystarczy dać się ponieść magii i wszystko jest możliwe. Jeden uśmiech, jedno słowo, jedno spojrzenie mogą sprawić, że to właśnie te święta zmienią nasze życie nieodwracalnie. Wystarczy otworzyć oczy i serce jak nasi bohaterowie, aby podarować komuś miłość, lub samemu zostać przez nią obdarowanym. 

Patrząc na okładkę widzę moje ulubione opowiadania, wyobrażam sobie że to Marigold i North. Od razu przypominam sobie to co najpiękniejsze w tej książce. Widzę chłopaka niosącego ogromną choinkę, widzę chłopaka który gotując chce przywrócić ludziom ich najlepsze wspomnienia, widzę książkę, która sprawiła, że po raz kolejny uwierzyłam w to, że w święta może zdarzyć się wszystko.

Jeśli nosisz w sobie magię, powinieneś chronić ją przez całe życie, bo kiedy raz pozwolisz jej zniknąć, już nigdy nie powróci.

Ocena:
7/10
+ 3,3 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu) 

Które opowiadanie skradły Wasze serca? Chcielibyście przeżyć takie święta jak bohaterowie?


środa, 2 grudnia 2015

Na dobre i na złe, na złe i jeszcze gorsze (Król Wron - Szymon Krug)


Klasyka fantastyki to coś, na co coraz trudniej natrafić. W wór tego gatunku ostatnio powpadały młodzieżowe dystopie, paranormal romance i inne twory, które coraz rzadziej mają coś wspólnego z fantasy. Jednak wcale nie trzeba daleko szukać aby znaleźć baśniowy świat spleciony z klasycznym urban fantasy. Polska po raz kolejny udowadnia, że ma się czym pochwalić. 

Król Wron to mityczna postać z opowiadań i bajek dla dzieci, w którego nikt nie wierzy, jednak którego każdy się boi, a przecież to podobno tylko historyjka jak o potworach pod łóżkiem. Jednak Król Wron nie chowa się w ciemnych zakamarkach. Potrafi wyjść z ukrycia i wrzucić nic nieświadomego Adama w wir nieszczęść. 

Adam nie jest zbyt towarzyską postacią. Większość czasu poświęca na pracę w wydawnictwie, a wolne chwile spędza ze swoim psem, w domu daleko od miasta. Jednak gdy pewnego dnia, wracając z imprezy jego ścieżki przecina tajemnicza postać, już na zawsze jest skazany na czyjąś obecność. Jedna malutka chwila, przypadek, los, przeznaczenie otwierają przed nim świat pełen potworów z dzieciństwa. Drapieżne stwory wypełzają spod łóżka, a życie Adama łączy się ze snem tworząc najgorszy koszmar.

Wrony nie mówią, w głowie nie słyszy się dziwnych głosów, świat nagle nie znika sprzed oczu, a jednak. Szaleństwo czy jednak coś głębszego? Adam trafiając do kliniki Ostrov ma nadzieję, że mroczne kroki podążające za nim ucichną, jednak one jedynie stają się coraz głośniejsze, a wszystko może obrócić się przeciwko niemu. 

Król Wron to przesycona tajemnicą i mrokiem historia pełna niesamowitych stworzeń i niejednych wydarzeń, przeplatanych nicią grozy. Niesamowity klimat wciąga, nieświadomie ciągnąc nas w sam środek koszmaru, z którego główny bohater nie może się obudzić. Każda decyzja, każdy krok niosą ze sobą konsekwencje, które mogą mieć nieodwracalne skutki. Adam podąża za postacią, od której wszyscy uciekają, wokół której każdy buduje mur udając że to tylko legendarna postać. Jednak co jeśli tylko ta postać jest w stanie oddać Adamowi coś, co do niego należy i coś bez czego nikt nie może żyć? Jednak czy wystarczy czasu, zanim ciemność na zawsze pochłonie bohatera? 

Na drodze Adama staje tajemnicza dziewczynka. Panna Bluszcz nie jest jednak zwykłym dzieckiem, nie należy bowiem do świata, jaki znamy. Jednak czy to znaczy, że jej świat nie istnieje? Nie wszystko z czego nie zdajemy sobie sprawy, musi być nieprawdziwe.

Szymon Krug stworzył historię, od której nie można się uwolnić. Pobudza wyobraźnię i budzi niesamowite emocje, a mroczne tajemnice wypełzają z każdej strony. Niecodzienni bohaterowie rodem z baśni, ale także normalni ludzie tacy jak my, pokazują niesamowitą siłę przyjaźni oraz walkę o odnalezienie części samego siebie. 

To co uważasz za takie, jakie jest, prawie zawsze okazuje się inne od tego, za jakie je uważasz. Nie potrafisz patrzeć na świat inaczej niż przez siebie, a przecież nic nie jest tak niepewne jak ty, prawda? 


Ta książka to przykład koszmaru z którego człowiek budzi się z krzykiem, jednak uczy, że nawet i z najstraszniejszych historii jesteśmy w stanie dowiedzieć się czegoś o sobie. 


To historia na dobre i na złe, na złe i jeszcze gorsze...


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu MadMoth Publishing. 



Ocena:
8/10
+ 2cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)

wtorek, 1 grudnia 2015

Podsumowanie Listopada

via tumblr.com
Święta już tuż tuż, zima powoli pojawia się za oknem, więc wypadałoby podsumować listopada, zanim śnieg nas porządnie zasypie, tak więc prosto spod kołderki przesyłam wam moje zeszłomiesięczne stosiki. Czasami bycie chorym się opłaca ;)

Na sam początek książki, które udało mi się przeczytać. Muszę przyznać, że jestem zadowolona z wyniku. Udało mi się przeczytać 4 książki i dwie dokończyć, bo jak pamiętacie w październiku z dwoma pozycjami uporałam się do połowy.


Trzeba przyznać, że listopad minął pod znakiem polskich autorów na 6 książek, 4 zostały napisane przez naszych rodaków. Pierwszą książką którą przeczytałam, a właściwie dokończyłam było Confess, o którym możecie przeczytać tutaj (klik). Kolejną listopadową lekturą było Zaginięcie, które mnie porwało od pierwszej strony i o którym także pisałam już na blogu (klik). Kolejna pozycja połknięta w kilka dni i znów Remigiusz Mróz czyli Ekspozycja. W ostatni weekend udało mi się przeczytać Króla Wron Szymona Kruga a w międzyczasie Podaruj Mi Miłość, które zostawiam na bloga na mikołajki ;) Ostatnia książka to Pan Tadeusz, którego ostanie 6 ksiąg udało mi się jakoś w tym miesiącu zmęczyć. Koniec końców chyba mogę być dumna ;) 

Jeśli chodzi o książki, o które wzbogaciła się moja biblioteczka, wynik jest jeszcze lepszy, ponieważ przybyło mi 10 książek i tym samym zabrakło mi miejsca na regale. Jednak nowy dostanę na święta, taki oryginalny prezent ;) 


Pierwszą książką, która wzbogaciła moje półki była Sprawa Niny Frank, którą miałam czytać w ramach BoohAThonu, z którego przez chorobę musiałam zrezygnować. Nie jest to jedyna książka, którą dostałam w tym miesiącu od mamy, ponieważ Marsjanina, pewnego dnia po powrocie ze szkoły również ujrzałam na regale. 

Harry Potter, Podaruj Mi Miłość, Uwięziona w bursztynie, Co ze mnie zostało, Pewnego dnia i Zaginięcie to moje zamówienie na nieprzeczytane.pl. 

Król Wron to książka od wydawnictwa MadMoth Publishing a Anglik zakochany z kolei przyszedł wraz z chillbox'em. 

W sumie daje to 10 książek, które po części mam zamiar przeczytać w grudniu. 


Jak wypadł u Was listopad? Pochwalcie się ile udało Wam się przeczytać ;)

+ chcielibyście post dotyczący mojej biblioteczki? Zastanawiam się czy jak już przyjdzie nowy regał (taki duuuuży) to czy nie zrobić jakiegoś małego porównania. Co Wy na to?