poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Wyniki - Konkurs Wakacyjny


Cześć i czołem!

Dzisiaj nareszcie mogę dla Was pisać, niestety po długiej przerwie spowodowanej brakiem komputera. Czemu elektronika psuje się w najmniej odpowiednim momencie?

Teraz jednak mam już nowego laptopa, dlatego zaczynając od dzisiaj, nadrobię blogowe zaległości. Recenzja Królowej Tearlingu, Fangirl, My Little Ponny TAG, podsumowanie sierpnia i najlepsze czyli Zlot Nocnych Łowców już wktótce! Dzisiaj jednak tak jak obiecałam wyniki konkursu, który trwał do południa.

Ogólnie do konkursu zgłosiło się 61 osób, dlatego zwycięzca naprawdę miał szczęście. Ja już wiem kto to taki ;)

Jak wiadomo zwycięzca wybiera jedną książkę z listy, która przedstawia się następująco:

1) Will Grayson, Will Grayson - J. Green & D. Levithan
2) Następczyni - Kiera Cass
3) Czas Żniw - Samantha Shannon
4) Mężczyzna Ze Stumilowego Lasu - Douglas Lain
5) Skrawki Błękitu - Lois Lowry
6) Opactwo Northanger - Jane Austen
7) Zakon Mimów - Samantha Shannon
8) Ocean na końcu drogi - Neil Gaiman
9) Mój Paryż moja miłość - Paulina Wnuk - Crepy
10) Królowa Tearlingu - Erika Johansen
11) Miasto Kości - Cassandra Clare
12) Miasto Popiołów - Cassandra Clare
13) Fangirl - Rainbow Rowell
14) Imię Róży - Umberto Eco

Jednak żeby nie przedłużać zapraszam na wyniki w postaci filmiku! 

(Mam nadzieję, że taka forma Wam się spodoba ;)
video


Zwycięzcą jest...
Book Worm! 

Skontaktuję się z tą osobą dziś/jutro ponieważ za chwilę zmykam z domu. Już teraz wielkie gratulacje, a Wam dziękuję za udział i zapraszam do śledzenia bloga, ponieważ już za kilka dni  pierwsze urodziny bloga, w związku z czym szykują się następne konkursy.

Trzymajcie się! 

środa, 19 sierpnia 2015

Bo słowa dodają skrzydeł nawet tym pozbawionym całej nadziei (Zakon Mimów - Samantha Shannon)


Piękna okładka, tajemniczy tytuł i dobrze znane imię autorki - to  wystarczyło, abym rzuciła wszystko dla tej książki. Książki, która wśród 500 stron skrywa nie jedną tajemnicę i nie jedną mrożącą krew w żyłach historię. 

Po raczej niezbyt zadowalającej ucieczce z koloni karnej Szeol I przyszedł czas, aby dobrze przez nas znani bohaterowie, stawili czoło Sajonowi oraz społeczeństwu wykreowanemu przez samych siebie. Wydawać by się mogło, że skoro Paige udało się wydostać z kolonii, wszystko wróci do "normalności" jednak wraz z przekroczeniem granicy Londynu, stała się ona najbardziej poszukiwaną osobą przez Sajon i tym, co się za nim kryje. Chyba nikt nie może myśleć o powrocie do dawnego życia wiedząc o mrocznych siłach i udając, że miesiące spędzone w Szeolu były tylko snem. Polowanie na śniącego wędrowca, dopiero się rozpoczyna...

Teraz kiedy wiedza o kolonii karnej wydostała się poza jej granice, może stać się jedną z większych broni w rękach jasnowidzów. Jednak w obliczu nie jednej zdrady, tajemniczych morderstw i zniknięć mała grupa z Paige na czele nie będzie w stanie nic zdziałać. Jednak czy można liczyć na pomoc tej garstki Refaitów, którzy pomogli w ucieczce z Szeolu? Czy to wystarczy, aby hermetyczne społeczeństwo jasnowidzów i ich przywódców przyjęło do wiadomości takie fakty? 

Być może najpierw trzeba będzie stawić czoło samemu sobie i własnym przyjaciołom, a dopiero później srogiemu prawu i polityce. Jednak czy to w ogóle ma szansę na powodzenie? Czy kiedy wszystkie oczy są skierowane na Paige, będzie ona w stanie przejść niezauważona po raz kolejny? Ile osób tym razem zginie i czy ich śmierć doprowadzi do jakichkolwiek zmian?

Lubimy myśleć, że jesteśmy odważni, ale przecież jesteśmy tylko ludźmi.

Otwierając Zakon Mimów po raz kolejny wkraczamy do świata wykreowanego przez Samanthę Shannon. I tym razem nie brak w nim dopracowanych szczegółów i detali, które zachwycają czytelnika. Jednak w przeciwieństwie do Czasu Żniw, czytając tę część, ciągle nasuwała mi się myśl, że za następnym tomem muszę czekać rok. Jednak nawet to nie było wstanie sprawić, że od tej książki można było się łatwo oderwać. 

Sprawcą tego jest niezwykłe pióro autorki. Shannon stworzyła własny świat i własne pojęcia. Zastanawiałam się czy stawiając sobie tak wysoką poprzeczkę już w pierwszym tomie, uda się jej utrzymać poziom do zaplanowanej 7 części, jednak teraz kiedy skończyłam Zakon mogę powiedzieć tylko tyle, że Samantha się rozwija i nie ogranicza. Po tej części otworzyła sobie ogromne pole do popisu i mam nadzieję, że kolejne tomy nadal będą tak zachwycać i zaskakiwać. Widać że wraz z czasem i autorka i historia dojrzewa, dlatego nie mogę się doczekać finału, skoro pierwsze części tak bardzo nie pozwalają o sobie zapomnieć. 

Bohaterowie nie są tylko papierowymi postaciami. Oni żyją, co nie jest takim łatwym do osiągnięcia celem. Potrafią okazywać emocje i nie różnią się niczym od ludzi, których spotykamy w normalnym świecie. Autorka w swoje postacie tchnęła przeróżne emocje, które niesamowicie oddziaływają na czytelnika. Piękne jest to, że wykreowane przez nią "potwory" potrafią śmiać się i płakać. Potrafią współczuć, żyć i umierać. Shannon nie ogranicza się tylko do pierwszego planu. Tutaj poboczne postacie mają wpływ na fabułę. Szare myszki przebiegające gdzieś w tle są ważne i wcale nie tak bardzo niezauważalne. 

Lekki styl i perfekcjonizm pod każdym względem. Zaskakująca historia i akcja utrzymana przez cały czas, chociaż trochę wolniejsza niż w pierwszej części. Bohaterowie wzbudzający sympatię i emanujący niejednymi emocjami i uczuciami tak bardzo ludzkimi, oraz Paige i Naczelnik. Bohaterowie których pokochałam całym sercem, sprawiają, że w niejednych oczach Samantha Shanonon jest cudotwórczynią. The Bone Season ma niepodważalny głos, który słyszy coraz więcej czytelników. 

Jeżeli myślicie, że wiecie, co autorka dla was przygotowała, to się myślicie. Geniusz tej książki nie raz was zaskoczy. 

Słowa dodają skrzydeł nawet tym zdeptanym, załamanym i pozbawionym całej nadziei.

Ocena:
10/10

Wyzwania: 
+ 52 książki 
+ 4,3 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)

sobota, 15 sierpnia 2015

Książkowe Tour De Pologne - Zgłoszenia

Pamiętacie jak kilka dni temu pisałam o nowym pomyśle na blogu? (klik) Muszę przyznać, że zaskoczyłam się takim dużym odzewem, ponieważ łącznie na blogu i IG zgłosiło się ponad 10 osób, co na taką akcję to chyba liczba maksymalna, bo inaczej ta książka będzie krążyła aż do przyszłych wakacji ;)

Dzisiaj chciałabym przedstawić regulamin całej akcji oraz poprosić o oficjalne zgłoszenia. Książka przybyła do mnie wczoraj dlatego w poniedziałek może już ruszyć do pierwszej osoby. Wszystko zależy od was. Kto chce przeczytać Oddam Ci Słońce a przy okazji zostawić w książce ślad po sobie?




Regulamin:

1. Organizatorem akcji jest autorka bloga Find The Soul 
2. Każda zgłoszona osoba zostanie wpisana losowo na listę kolejności*
3. Uczestnik w ciągu 10 dni od otrzymania książki musi przesłać ją dalej
4. O otrzymaniu i wysłaniu książki proszę mnie poinformować mailowo
5. Prosiłabym aby książka była przesyłana listem poleconym priorytetowym, aby nie zaginęła. Skoro my dostaliśmy książkę to lepiej żeby dotarła także do następnej osoby
6. W akcji może wziąć maksymalnie 10 osób. Wezmę pierwsze 10 zgłoszeń z komentarzy pod tym postem
7. Wysłanie zgłoszenia jest jednoznaczne z udostępnieniem Waszego adresu kolejnej osobie **
8. W książce można zaznaczać cytaty zakreślaczem, lub kolorowymi karteczkami, oraz zostawiać drobne notatki
9. W książce będzie miejsce aby się podpisać i zostawić ślad, gdzie książka dotarła 

* jeśli przy zgłoszeniu wiecie, że okolice jakiejś daty Wam nie pasują, proszę mnie o tym poinformować, postaram się zrobić tak, aby każdy mógł wziąć udział w zabawie
** kiedy dostaniesz książkę i napiszesz mi o tym maila, dostaniesz odpowiedź wraz z adresem kolejnej osoby 

Mam nadzieję, że mogę liczyć na uczciwość czytelników i książka wróci cała i zdrowa! Oczywiście po powrocie pokażę Wam jak książka wygląda po takiej trasie ;) Jeśli akcja się uda, zorganizuję kolejną edycję ;) 

Oczywiście w akcji bierze udział książka Oddam Ci Słońce - Jandy Nelson (o książce przeczytacie tutaj klik) Recenzja pojawi się we wrześniu, ponieważ posiadam oddzielny egzemplarz ;) 

Zgłoszenia:
1. Biorę udział!
2. email: 
* ewentualne zastrzeżenia co do daty (jeśli koniecznie chcesz dostać książkę już w okolicy wtorku/środy daj znać, wezmę pierwsze zgłoszenie) 
3. Możecie zostawić adres swojego bloga 

Brak wolnych miejsc. Kolejna edycja już wkrótce! 

Dla chętnych zostawiam banner na bloga. Może ktoś chce się pochwalić udziałem w takiej akcji ☺ 


No to: START!



wtorek, 11 sierpnia 2015

Kilka kroków jak zakochać się w Paryżu (Mój Paryż moja miłość - Paulina Wnuk-Crepy)

via. rhiannejones.com
Zastanawialiście się kiedyś jak może wyglądać życie w Paryżu? Wielkie marzenia, wielkie miasto, w którym można się poczuć jak na innej planecie. Nie trzeba uciekać aby przekonać się, jakie sekrety skrywa światowa stolica mody. Wystarczy przeczytać Mój Paryż, moja miłość, aby poczuć się jak Paryżanka. 

Wyobraźcie sobie, że teraz rzucacie wszytko, wsiadacie w samolot i lecicie na drugi kraniec świata. Już na samym starcie nasuwa się pytanie: czy masz wystarczająco dużo odwagi? Bohaterka tej książki, ale zarazem jej autorka zaryzykowała nie jedno i wysiadając na Paryskim lotnisku nawet się nie spodziewała, że jej życie może się tak potoczyć. Paulina małymi kroczkami wkracza w tajemnicze uliczki Paryża i zaczyna karierę w modelingu. Z czasem jednak odkrywa, że być może te miasto, jest właśnie jej miejscem na ziemi.

Paulina stworzyła książkę, po której chce się zobaczyć inny Paryż. Ten skryty po skorupą Luvru, wieży Eiffla i Sekwany. Po tej lekturze chce się zobaczyć na własne oczy, jak Paryż wygląda dla jego mieszkańców. 

Nie jest to zwykły przewodnik, jakich na sklepowych półkach nie brakuje. Jest to przewodnik jak zakochać się w Paryżu. Jeśli jednak myślicie, że w środku znajdziecie spis zabytków i godziny ich otwarcia to się mylicie. Znajdziecie w tej książce nie jeden przepis na dzień po parysku. Paulina zdradziła sekrety tego miasta. Sekrety znane tylko jego mieszkańcom. Jednak nie są to tylko suche fakty, ale także historia autorki i jej znajomych. 

Dzięki tej lekturze będziecie przygotowani na podróż Paryskim metrem, podczas której zobaczycie naprawdę niesamowite stacje. Będziecie wiedzieć, gdzie można kupić oryginalne pamiątki. Gdzie w przystępnych cenach kupić ubrania znanych projektantów. Lub gdzie zjeść prawdziwe Paryskie przysmaki. 

Jednak wśród tych wszystkich bardziej przewodnikowych rzeczy ukryta jest historia samej autorki. Miejscami można pomyśleć, że czytamy historię z jakiejś bajki, a czasami nie dowierzamy, że w Paryżu dzieją się takie rzeczy. Miłość po Parysku ale także i nieszczęście w wykonaniu francuzów da się znaleźć na kartach tej książki. 

Można by pomyśleć, że co takiego niesie ta książka, jednak na historii Pauliny można się wiele nauczyć. Ona wyjeżdżając w wieku 16 lat do ogromnej metropolii zaryzykowała wiele, jednak dzięki temu spełniła marzenie i to nie jedno. Ta książka uczy wielu rzeczy o nas samych, ale przede wszystkim sprawia, że chce się wsiąść do najbliższego samolotu i polecieć do Paryża. 

Mój Paryż moja miłość to przede wszystkim ciepła i lekka lektura idealna na wakacje. Dzięki temu, że patrzymy na Paryż oczami polki, dostajemy swego rodzaju porównanie naszych kultur, które potrafią niejednym zaskoczyć. Do tego dostajemy historię dziewczyny, która z pustym portfelem, ale głową pełną pomysłów rozpoczyna karierę w modelingu, aby zyskać coś o czym chyba sama nie marzyła. Ta książka to swego rodzaju lekcja, o odkrywaniu swojego miejsca na ziemi. 

Każdy miłośnik Paryża i Francji powinien mieć tę pozycję nie tylko na swojej półce ale także i w głowie. Jednak osoby które nigdy nie były w Paryżu, ale także nigdy się nim nie interesowały, znajdą w niej niesamowitą lekcję, a przy okazji przeniosą się do innego kraju choć na chwilę. Ta książka to wakacje podczas czytania ale także obowiązkowa rzecz, dla każdego kto do Paryża się wybiera. Wyruszając w podróż do tego miasta, na lotniskach powinien być wymóg, aby w walizce znajdował się jeden egzemplarz tej książki. Jednak po przeczytaniu tej historii, nie wiem czy chcielibyście wracać z tej podróży. Przepis jak zakochać się w Paryżu jak najbardziej sprawdzony. Zakalec z tego na pewno nie wyjdzie ;)

Ocena:
9/10

Wyzwania: 
+ 52 książki 
+ 1,7 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)

Za książkę dziękuję wydawnictwu Pascal. 

środa, 5 sierpnia 2015

Bo czasami wystarczy siła wyobraźni (Ocean na końcu drogi - Neil Gaiman)


Dzieci zazwyczaj potrafią dostrzec więcej niż dorośli, jednak nasz bohater - siedmioletni chłopiec poprzez swoją wrażliwość widzi więcej niżby chciał. Jest bardzo dojrzały jak na swój wiek, więc kiedy w domu zaczynają się dziać niepokojące rzeczy, być może tylko on będzie wstanie je powstrzymać.  

Wraz z tajemniczą śmiercią jednego lokatora na świat powracają dziwne siły, które pod przykrywką dawania ludziom tego, czego pragną, wyrządzają krzywdę i rozprowadzają zło. Nasz mały bohater staje przed tymi siłami, a jego jedyną pomocą są trzy kobiety mieszkające na farmie przy końcu drogi. Razem muszą stawić czoło temu co jest nieodłączną ale mroczną częścią ludzkiego życia.

Jest to moje pierwsze spotkanie z Neil'em Gaimanem. Pierwsze ale na pewno nie ostatnie. Wydawać by się mogło, że skoro bohaterem jest dziecko, będzie to historia dla dzieci. Jednak autor przez swoistą baśń skierował tę opowieść ku dorosłym. Wiek chłopca sprawia, że perspektywa opowiedzianej historii jest bardzo prosta ale przed wszystkim pełna prawdy. W końcu dzieci mają to do siebie, że łatwo uwierzą w to co im się powie, ale także i powiedzą prawdę. Dzięki temu, że nasz bohater ma tylko 7 lat, zwraca czytelnikowi uwagę na większe szczegóły, które są tak widoczne w oczach dziecka. 

To nie jest staw, ile razy mam ci tłumaczyć. To ocean! No przypatrz się. Nie? Nie widzisz. Zamknij oczy. Otwórz. Popatrz jeszcze raz. Ocean, prawda?

Neil Gaiman w tej książce udowadnia, że wszystko zależy od tego, jak na to spojrzymy. Wystarczy siła wyobraźni a nawet staw może stać się oceanem, musimy tylko spojrzeć pod odpowiednim kątem. 

Nie tęsknię za dzieciństwem, ale brakuje mi radości czerpanej z drobiazgów, nawet wtedy, gdy wokół wszystko się wali. Nie potrafiłem zapanować nad światem, w którym żyłem, nie mogłem odejść od rzeczy, ludzi ani chwil, które mnie raniły, lecz znajdowałem radość w tych niosących szczęście.

Narratorem w tej książce jest ten sam siedmioletni chłopiec, który już jako dorosły mężczyzna wraca do swoich wspomnień. Przybywa do miasteczka ze swojego dzieciństwa, trafia tu ze względu na pogrzeb przez co zewsząd zalewają go obrazy tego, co wydarzyło się przed laty. Wydawać by się mogło, że momentami historia jest tak strasznie nierealna, że nie da się w nią uwierzyć, jednak ani sam bohater, ani my jako czytelnicy nie dowiemy się prawdy: co było tylko wytworem wyobraźni małego chłopca, a co jawą. Ale jednak zawsze możemy wierzyć, prawda? 

Teraz widzisz? On tam jest. Ten staw to nie morze, to ocean. Przecież Ci mówiłam.

Autor przez drobiazgi porusza wiele codziennych problemów, jednak są one subtelnie ukryte. Mimo, że książeczka jest naprawdę krótka, niesie ze sobą nie jedno przesłanie. Trzeba jednak umieć je dostrzec, ponieważ jest to fantastyka raczej nie taka do której wszyscy są przyzwyczajeni. Gaiman nie serwuje nam smoków i wielkich królestw. Nie ma tu machania różdżkami czy kryształowych kul. Autor tego nie potrzebował, aby w ciągu tych 200 stron wzbudzić w czytelniku niejedne uczucia: Tęsknotę za własnym dzieciństwem, czasami żal i smutek nad tym co utraciliśmy. Czasami radość tak czysta jak u dziecka, a czasami wzruszenie a nawet i łzy.

Ocena:
8/10

Wyzwania: 
+ 52 książki 
+ 1,9 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)

wtorek, 4 sierpnia 2015

Książkowe Tour De Pologne

Dzisiaj przychodzę do Was z czymś, czego jeszcze na blogu nie było! Zainspirowana sportowym wydarzeniem, a mianowicie Tour De Pologne które się ostatnio rozpoczęło, postanowiłam urządzić trasę jednej książce. W końcu książki też lubią podróżować a jeszcze bardziej lubią być czytane przez kilka osób. Tak więc pod nazwą Książkowe Tour De Pologne jedna powieść wyruszy w czytelniczą trasę po Polsce. 

Mam nadzieję, że będziecie chętni wziąć udział w tej zabawie, bo w końcu o tu tu chodzi. Zasady chyba są powszechnie znane: czytam książkę a później wysyłam ją do jednej osoby, kolejna osoba do następnej aż w końcu wróci ona do mnie (a przynajmniej mam taką nadzieję, z pocztą różnie bywa). 

Dlaczego warto wziąć udział w tej akcji? Aby dać książce więcej niż jedno życie i może zaoszczędzić? W końcu nie wszyscy kupują każdą pozycję, a to będzie okazja do zapoznania się z kolejną powieścią. Przynajmniej będziecie wiedzieć czy warto ją mieć na swojej półce ;) 

Oczywiście nie będę Was teraz zamęczać regułami, bo najpierw chcę się dowiedzieć, czy bylibyście chętni wziąć w tym udział. Chciałabym aby zgłosiło się kilka osób, przynajmniej będzie okazja żeby się poznać! 

Jaka książka poszłaby w trasę, to zależy także od Was. Osobiście myślałam nad nowością która swoją premierę będzie miała za tydzień w środę i mam tu na myśli Oddam Ci Słońce - Jandy Nelson. Książka nie tylko z piękną okładką ale także i bardzo dobrymi recenzjami. Myślę że fajnie byłoby dać szansę tej książce, ale jeśli macie jakieś ciekawe propozycje, dajcie znać no i przede wszystkim powiedzcie, czy wzięlibyście udział w tej zabawie. 



Uprzedzam tylko, że książka ta przechodząc z rąk do rąk będzie miała kilka warunków:
Dostaniesz książkę, podpisz się na okładce, a jeśli do tego spodoba Ci się jakiś cytat, zakreśl go zakreślaczem! Masz pod ręką kolorowe karteczki? Zaznacz stronę która zapadła Ci w pamięć! Musisz coś koniecznie powiedzieć? Napisz na marginesie. Wiem, że może to brzmi szalenie, ale chciałabym aby po tej książce było widać, że była czytana przez kilka osób, aby nosiła ślady swoich właścicieli i uczuć jakie wzbudziła w czytelniku. Co Wy na to? (Oczywiście ze wszystkim w granicach rozsądku ;)

Czekam na wasze zdanie i propozycje. Mam nadzieję, że ktokolwiek się zgłosi! ☺ 

niedziela, 2 sierpnia 2015

Lipcowe Stosiki


Połowa wakacji za nami, powiedzmy że ta "wypoczynkowa". Teraz trzeba zabrać się za postanowienia czytelnicze. Na razie wypadam nawet nieźle, chociaż już wiem, że części książek z moich planów nie uda mi się przeczytać. No cóż, pojawiły się nowe pozycje ;)

Ostatnio jak można było zauważyć, nie było mnie w domu co wiązało się z tym, że nie przeczytałam praktycznie nic przez 2 tygodnie! Dopiero w ostatni dzień lipca przeczytałam w pociągu calutką książkę ;) Słabo!

Jednak kiedy spojrzę na stosik książkowy muszę przyznać, że miesiąc nie wypadł tak słabo, jak na warunki (przeprowadzka, wyjazd). Udało mi się przeczytać 6 książek i jedną zacząć, ale co to były za pozycje!



Już uprzedzam, że na zdjęciu nie ma Czasu Żniw, który był pierwszą przeczytaną w lipcu książką (aktualnie znajduje się w trasie po znajomych). Bałam się, że zawiodę się na tej książce, ale to było zbędne ponieważ kompletnie się w tej serii zakochałam (recenzja - klik) więc nie ma co się dziwić, że przeczytałam w lipcu także i Zakon Mimów. Obie książki są cudowne jednak cicho się przyznam, że drugą część muszę dokończyć, bo zostało mi się kilkadziesiąt stron, wstyd! 

Kolejną książką był Mężczyzna ze Stumilowego Lasu. Książka która mnie zaskoczyła pozytywnie. Spotykałam się raczej z negatywnymi komentarzami, jednak mnie osobiście bardzo się spodobała i jeśli chcielibyście recenzję to dajcie znać ;)

Jeszcze przed wyjazdem udało mi się przeczytać kolejną książkę Austen, czyli Opactwo Northanger, które tylko pogłębiło moją miłość do tej autorki oraz Skrawki Błękitu, czyli drugie spotkanie z twórczością Lois Lowry.

Imię Róży zaczęłam jednak przez narrację załamałam się kilkanaście stron po minięciu kartki z numerem 100... Nie wiem czy uda mi się przebrnąć tego kolosa, ale to w końcu Umberto Eco! Może jeszcze usiądę do niej w te wakacje. 

Ostatnia książka przeczytana rzutem na taśmę to Ocean na końcu drogi. Książka piękna nie tylko okładką. Nowe oblicze fantasy i baśni o którym wspomnę już niedługo. 



Teraz jeszcze przyjemniejsza część tego posta czyli książki o które wzbogaciła się moja biblioteczka! (Której aktualnie nie mam, ponieważ mam remont i czekam za meblami)

Zakon Mimów, cóż to za niespodzianka, prawda? Na szczęście w moim Empiku znalazłam ostatni egzemplarz i to z przeceną -30% ☺ Kocham letnie wyprzedaże! 

Kolejna książka to prezent od mojej mamy czyli Michael Crichton i Park Jurajski! O dinozaurach jeszcze nic nie czytałam ale liczę na to, że pierwsze spotkanie będzie wspaniałą przygodą. W końcu są wakacje. 

Ocean na końcu drogi to pamiątka z Nowego Sącza a Królowa Tearlingu z kolei z Krakowa i kolejny łup na wyprzedaży. Chyba ostatnio mam do nich szczęście ;) 

Jeśli chodzi o Mój Paryż moja miłość to książka od wydawnictwa Pascal. Zaczęłam ją i połowę pochłonęłam w dosłownie moment więc jak tylko znajdę chwilę wolnego, to ją dokończę. Recenzja pojawi się jakoś pod koniec tygodnia. Takich książek proszę więcej! ;) 

Tak więc to by było na tyle jeśli chodzi o podsumowanie lipca. Działo się dużo więc muszę przypomnieć o konkursie wakacyjnym, w którym pojawiły się nowe nagrody. Zapraszam do udziału, w końcu nagrodę wybiera zwycięzca! (klik)

Jak u Was wypadł lipiec? Podzielcie się waszymi stosami!