piątek, 26 czerwca 2015

15 Książek na Wakacje

Jak zapewne zauważyliście, dzisiaj 26 czerwca, czyli pierwszy dzień wakacji! Wszyscy snują plany na wyjazdy i imprezy a ja jako książkoholiczka snuję plany czytelnicze, dlatego dzisiaj zapraszam na listę 15 książek, które mam zamiar przeczytać w nadchodzących dwóch miesiącach.

Jako że w czerwcu byłam nad morzem i w Holandii, wakacje mam zamiar spędzić w domu i nareszcie odpocząć (podczas remontu). Tym samym nadrobię zaległości książkowe, ponieważ już niedługo podsumowanie czerwca, które nie oszukujmy się, mogło wypaść lepiej. Mam nadzieję, że w wakacje uda mi się wypełnić wszystkie plany.

Jak widać po tytule, wybrałam 15 książek, które mam zamiar przeczytać. Może to się wydawać mało, ale jednak nie wiem ile będę miała czasu, więc to jest moje minimum, ale oczywiście chciałabym przeczytać więcej. Jak to wyjdzie zobaczymy na początku września ;)


Tak więc aby nie przedłużać, czas na te 15 książków, przez które nastąpiło to dzisiejsze zamieszanie. Całe szczęście większość z nich już gości na mojej półce więc nic, tylko czytać!


  1. Ocean na końcu drogi - Neil Gaiman 
  2. Między życiem a życiem - Jessica Shirvington
  3. Każdego Dnia - David Levithan
  4. Następczyni - Kiera Cass - czyli książka, którą kupiła sobie moja mama, tak dobrze czytacie. Jeśli szukacie większej fanki Rywalek od mojej mamy, to takiej nie znajdziecie ;) Ale przynajmniej skoro ta książka już jest u mnie w domu, to też ją przeczytam. 
  5. Czas Żniw - Samantha Shannon - czyli nowy nabytek. Nasłuchałam się tylko dobrego na temat tej serii więc wreszcie trzeba się za nią zabrać
  6. Fangirl - Rainbow Rowell - jakoś E&P z nóg mnie nie zwaliło, ale opis tej książki bardzo mnie intryguje, więc chyba dam drugą szansę Rowell, tym bardziej, że Fangirl wychodzi w Polsce w moje imieniny. Coś czuję, że ją dostanę ;)
  7. Mężczyzna ze Stumilowego Lasu - Douglas Lain - czyli książka którą dostałam od wydawnictwa Czwarta Strona w ramach konkursu 
  8. Imię Róży - Umberto Eco - pamiątka z wyjazdu do Bydgoszczy
  9. Nawałnica Mieczy Stal i Śnieg - George R.R. Martin - czyli kolejna pożyczona część, jak dobrze, że tyle znajomych uwielbia tę serię ;)
  10. Obca - Diana Gabaldon
  11. Cudowne Tu i Teraz - Tim Tharp
  12. Will Grayson, Will Grayson - John Green & David Levithan - książka z Biedronkowych łupów, od której zaczęłam zmagania z tym "wyzwaniem". Musze powiedzieć, że początek zapowiada się dobrze, bo książkę już właściwie kończę ;) 
  13. Zakon Mimów - Samantha Shannon - czyli kredyt zaufania! Mam nadzieję, ze po pierwszej części nie będę żałować, że umieściłam kolejną część na tej liście. Może ta 13 nie będzie pechowa
  14. Opactwo Northanger - Jane Austen - i pozycja z dobrze znanej promocji Biedronki 
  15. Skrawki Błękitu - Lois Lowry - czyli Empikowa wyprzedaż. Nie mogłam się oprzeć, bo Dawca był naprawdę świetną lekturą, mam nadzieję, że po tej książce będę miała ochotę na więcej
To już koniec moich planów. Książek które chciałabym przeczytać, znalazłoby się więcej, ale niestety jak to z czasem różnie bywa, wolę nie ryzykować, bo jeszcze się przeliczę. Mam nadzieję, że wśród tych wyżej będę zakochana na zabój, ponieważ rok temu w wakacje i to na samym początku dorwałam Dary Anioła i całe wakacje spędziłam z Cassandrą Clare. To były naprawdę dobre wakacje.

A jak wyglądają wasze plany na wakacje? Podzielcie się swoją listą! A jeśli czytaliście coś z dzisiaj wymienionych, dajcie znać co myślicie.

Udanych wakacji!

PS. Po weekendzie wyjeżdżam na 2 tygodnie na wieś, przez co nie będzie mnie na blogu :(

*Obrazek zaczerpnięty z tumblr.com


środa, 24 czerwca 2015

Oddawaj różdżkę, Phong! - Łukasz Wasilewski


Jestem pewna, że każdy z was widział komedię romantyczną i to nie raz. Niektórzy mogą uważać, że ten gatunek jest mało ambitny, ale z drugiej strony co potrafiłoby tak rozbawić człowieka a przy okazji pozwolić mu miło spędzić czas jeśli nie właśnie historia miłosna z dużą dawką humoru? Ja osobiście nie lubię oglądać telewizji, wolę czytać, jednak nie trzeba daleko szukać, aby znaleźć dobrą książkę z tego gatunku, dlatego dzisiaj czas na Oddawaj różdżkę, Phong! 

Trzy dziewczyny: Zosia, Tatiana i Natalia oraz jeden niepozorny szatyn i kłopoty murowane. Piotrek pracował w tajemniczej fundacji, przez co zalazł za skórę nie jednej kobiecie. Wszystko było dobrze do czasu, kiedy to dotyczyło pracy, jednak kiedy chce się znaleźć tę jedną jedyną, lepiej nie mieć za sobą stada rozwścieczonych, młodych kobiet. Jak widać, lepiej nie mieszać życia prywatnego z osobistym. 

Piotrek czyli nasza główna postać, to chłopak który potrafi schrzanić dosłownie wszystko, ale przy tym pozostaje dżentelmenem, że nic tylko się zakochać. Szkoda tylko, że przeszłość go prześladuje. Jak widać same dobre chęci nie zawsze wystarczą. Tu już trzeba przyznać, że postacie się świetnie wykreowane, nie brak im charakteru przez co każda się czymś wyróżnia. Mimo sporej grupy kobiet nie sposób je pomylić, bo każda ma jakąś cechę charakterystyczną, co na pewno ułatwia czytanie, do którego nie trzeba się długo przekonywać. 

Książkę czyta się bardzo szybko, akcji nie brakuje a każda strona może nas czymś zaskoczyć, tym bardziej że Witek - jeden z bohaterów ma naprawdę dziwne pomysły. Na pewno oryginalność wprowadza wątek komiksów, Star Warsów, Batmana itp. rzeczy których osobiście fanką nie jestem (nigdy nie widziałam Star Wars ani tym bardziej Batmana). Jednak to mi nie przeszkadzało, a raczej ułatwiało ponieważ bohaterowie to byli po prostu fani, a jak wiadomo książkoholik zawsze ma jakiegoś świra na punkcie ulubionej książki. Nie trudno więc wczuć się w rolę bohaterów. 

Mogę troszeczkę ponarzekać, że mało mi było postaci Zosi, która stała się moją zdecydowanie ulubioną bohaterką. Naprawdę podziwiam autora, za tak świetne postacie, przy których nie da się nudzić i gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. 

Na samym początku tytuł był dla mnie kosmiczny, jednak gdy sobie uświadomiłam co on znaczy to uwierzcie, że już w ogóle nie mogłam się oderwać od tej historii. W końcu kto nie lubi Harry'ego Pottera? To całe moje dzieciństwo, więc gdy zobaczyłam nawiązanie do niego, końcówkę po prostu połknęłam. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to tylko do języka, który tutaj jest bardzo nowoczesny, przez co starsze osoby pewnie by niektórych rzeczy nie zrozumiały, albo przynajmniej miałyby problem. Czepiam się, bo przez czytanie Martina czy klasyków ciężko mi się przestawić na swojski język XXI wieku.

Jeśli szukacie czegoś, przy czym będziecie się świetnie bawić, to na prawdę warto sięgnąć po tę pozycję. Ja trochę żałuję, że nie czytałam tego tak za pół roku, ponieważ akcja dzieje się w okolicy Bożego Narodzenia i teraz mam taki świąteczny nastrój, że najchętniej ubrałabym choinkę. Chyba trochę za wcześnie, jednak na słoneczne dni lata ta książka jak najbardziej się nadaje. Wakacje już tuż tuż, więc jeśli chcecie się trochę pośmiać, zobaczyć jak z innej perspektywy wygląda fanowska miłość czy po prostu się dobrze bawić sięgajcie po Oddawaj różdżkę, Phong!

Wyzwania:

+ 52 Książki
+ ... (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu) - Właśnie, powie mi ktoś ile ona ma cm? ☺
Ocena:
7/10

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Lotnisko w Monachium - Greg Baxter


Nie wiem, czy słyszeliście o tej książce, czy też nie, jednak dzisiaj chciałabym poświęcić raczej krótką uwagę na temat Lotniska w Monachium Grega Baxtera. 

Znacie pewnie te uczucie, gdy usłyszycie o jakiejś książce i już wiecie, że musicie to przeczytać. Tak miałam z tą książką. Zaintrygował mnie tytuł, zaintrygował mnie opis i okładka. Wszystko wołało Przeczytaj mnie! no aż koniec końców udało mi się tę książkę dorwać, ale czy przeczytać?

Nasza główna postać, to mężczyzna, Amerykanin mieszkający w Londynie. Tym samym jest on naszym narratorem ale opowiadającym wydarzenia z bardzo dziwnej perspektywy, która nie ułatwia czytania. Bohater opisuje to co dzieje się teraz, wraca do różnych wspomnień, a w tym samym czasie gdyba i wymyśla przyszłość lub snuje hipotezy co do życia innych. Czasami trzeba było się zatrzymać, by oddzielić jego myśli od rzeczywistości.

Cała akcja toczy się właściwie dzięki jednej osobie, którą jest siostra głównego bohatera, Miriam. Bowiem pewnego dnia, mężczyzna dostaje telefon o śmierci swojej siostry i to w sposób dość osobliwy. Tutaj już jest pierwszy plus tej historii. Pokazuje prawdę ludzkiego losu. Porusza temat, który wielu przemilcza. Ludzie giną z wygłodzenia i tak też się stało w przypadku Miriam. 

Książka pokazuje obraz człowieka XXI wieku. Człowieka zapracowanego, zabieganego, który nie ma czasu się zatrzymać by spotkać się ze swoją rodziną, podczas gdy lata niepostrzeżenie mijają. Lotnisko w Monachium zatrzymuje człowieka w obliczu śmierci osoby bliskiej ale jednak dalekiej. Bliskiej pokrewieństwem, a dalekiej znajomością, troską, miłością, tym co powinno się liczyć najbardziej. 

Zatrzymujemy się wtedy gdy jest już za późno. Myśli narratora są przesycone samotnością, która staje się tematem tej historii. Przesycone wspomnieniami i wyrzutami wspomnienia. Wszystko to sprawia, że książka Baxtera nie należy do najlżejszych powieści. 

Dlaczego zwątpiłam w słowo, czy tę książkę przeczytałam? Walczyłam z nią, aby przebrnąć przez końcówkę. Mimo poważnej tematyki, książka ta mnie wynudziła za wszystkie czasy, bo po prostu zabrakło mi w niej akcji. Przez długi czas nic się nie działo, aż w pewnym momencie gdzie pojawiały się opisy wyjazdów z ojcem gdzieś tam do Niemiec, przewracałam strony, aby nie zasnąć. 

Liczyłam na książkę, która przeniesie mnie w umysł osoby samotnej tak, że nie będę mogła się od niej oderwać, a skończyło się na tym, że każda strona była nie lada wyzwaniem. Może jestem za młoda na tę książkę, nie wiem ale samo jej wydanie niczego nie ułatwiało. Z morza tekstu po prostu trzeba było wyławiać dialogi, które nie były zaznaczone. Zabrakło podziału na rozdziały, przez co cała książka to rzeka jednolitego tekstu. Jeśli sobie nie zaznaczysz momentu w którym skończyłeś i zamkniesz książkę, to zginiesz. 

Trudno mi ocenić tę książkę, na pewno się na niej zawiodłam, na pewno nie była miło spędzonym czasem, stała się dla mnie trochę zmorą jak lektury z dzieciństwa, dlatego jeśli chcecie, to czytajcie, ale lepiej nie oczekujcie po tej książce zbyt wiele.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona


Wyzwania:

+ 52 Książki
+ 2.9 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)
Ocena:
4/10

niedziela, 7 czerwca 2015

Eleonora & Park - Rainbow Rowell


Eleonora & Park czy Romeo & Julia w wydaniu XXI wieku? Romea i Julii wręcz nienawidzę, jak więc potoczyły się losy tej pary?

Nie da się ukryć, że Rainbow Rowell wywołała spore zamieszanie w książkowej sferze w ciągu ostatnich miesięcy. Szczególnie na zagranicznych kanałach bez problemu można się natknąć na Eleonorę i Parka czy Fangirl. Jak to zwykle bywa, za polską wersją trzeba było trochę poczekać, ale to nie znaczy, że książka wywołała mniejszy zachwyt wśród polskich czytelników. Rok temu, dałabym się pokroić za tę książkę, lecz im więcej szumu wokół niej było, tak mniejsza ochota na jej przeczytanie mnie nachodziła. Jednak nie byłabym sobą, gdybym wreszcie nie dała szansy tej historii, chociaż przez ilość pozytywnych recenzji postawiłam jej wysoką poprzeczkę, której niestety nie udało się jej przeskoczyć. Dobrze, że byłam przygotowana na drobne rozczarowanie, przez co książka okazała się uroczą lekturą. 

Eleonora, ruda dziewczyna, która swoim kolorem włosów, przestała zadziwiać przynajmniej wśród książkowych bohaterek. Jednak wśród swoich rówieśników Eleonora wraz ze swoim ognistym kolorem włosów, męskimi koszulami oraz krawatem we włosach jest ciekawym zjawiskiem. Nie trudno sobie wyobrazić, co się działo, podczas jej pierwszego dnia w szkole. W naszych czasach nie wygląda to inaczej. Każda osoba, która się czymś wyróżnia staje się głównym tematem, raczej niezbyt pozytywnych komentarzy.

Z kolei Park, to czarny chłopak: czarne włosy, czarny strój, koreańskie korzenie oraz dwie lewe ręce jeśli chodzi o kierowanie samochodem bez automatycznej skrzyni biegów. Jednak jest to jedyna osoba, której na widok Eleonory nie przychodzą do głowy same złośliwości, a z czasem pozwala nawet nieznajomej na wstęp do jego świata, którym są komiksy i muzyka. Przez długi czas miałam wrażenie, że autorka zrobiła z postaci straszne dzieciaki, jednak później sobie uświadomiłam, że takie przedstawienie młodzieży jest bardziej realistyczne niż w większości książek młodzieżowych, gdzie szesnastolatkowie wojują mieczami i ratują świat, gdzie normalnie większość zatrzymuje się na poziomie umysłowym dzieciaka z podstawówki i nie wytyka nosa spoza komputera.

Sami bohaterowie tej książki stwierdzili, że Romeo i Julia, to dwójka bogatych dzieciaków mających wszystko czego zapragną, którym wydawało się, że się kochają. Nic dodać nic ująć, lecz w żadnym wypadku te słowa nie odnoszą się do Eleonory i Parka. Życie dziewczyny jest naprawdę okropne i chyba nikt nie chciałby znaleźć się w jej sytuacji, gdzie musi dzielić pokój z czwórką rodzeństwa, podczas gdy zza ściany słychać płacz matki i krzyki ojczyma.

Uratowałeś mi życie - próbowała powiedzieć. - Nie na zawsze, nie na dobre. Prawdopodobnie tylko na jakiś czas. Ale uratowałeś mi życie i od teraz jestem twoja. To ja, którą jestem teraz, jest twoja. Na zawsze

Książka pani o tęczowym imieniu nie różni się zbytnio od historii pisanych przez pana zielonego. Dla mnie książki tych autorów są po protu okay. Eleonora & Park nie jest jakimś rwącym potokiem, porywającym czytelnika na długie godziny, jest to raczej powolna rzeczka bez wielkich zawirowań, która spokojnie niesie czytelnika wraz z historią bohaterów. Przyjemna, lekka lektura, jak najbardziej mile spędzony czas, który jednak nie był burzą mózgu, czy refleksją nad swoim życiem. Książka po prostu okay.

Główni bohaterowie nie byli papierowi, jednak nie wykraczali poza kartki książki. Ani Eleonora ani Park nie wzbudzili we mnie wielkich emocji ani uczuć, a cytaty, które inni uważają za romantyczne, dla mnie wydają się sztuczne. Moją ulubioną postacią zdecydowanie zostaje Cal, przyjaciel Parka, szkoda tylko, że nasz główny bohater nie traktował go jak przyjaciel.

Przez długi czas nie mogłam się przyzwyczaić do narracji pisanej z naprawdę dziwnej perspektywy, ale wątek muzyczny oraz piosenki z lat '80 sprawiły, że książka przesycona jest swego rodzaju klimatem tamtych lat, co jest zdecydowanie najmocniejszą stroną tej powieści. Za to że książka wprowadza czytelnika w pewnego rodzaju nostalgię ale i błogi spokój, na pewno z wielką chęcią sięgnę po inne książki Rowell, ale nie będę po nich oczekiwała zbyt wiele. Może gdybym była młodsza, ta historia by mnie zauroczyła, ale na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie zrozumieć jej fenomenu. Oczywiście ta pozycja jest lepsza od nieszczęsnego Romea & Julii, ale jak widać książki w tych klimatach nie są dla mnie. Na pewno gdybym nie przeczytała tej pozycji, to bym przeżyła, bo żałować, przynajmniej ja nie miałabym czego.

Wyzwania:
+ 52 Książki
+ 2.3 cm (Przeczytam Tyle Ile Mam Wzrostu)
Ocena:
6/10

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Czytelnicze Podsumowanie Maja & #2 Book Haul

Mamy pierwszy dzień czerwca, a to oznacza, że trzeba podsumować ubiegły miesiąc! Niby maj miał 31 dni, jednak dla mnie to było stanowczo za mało! Pocieszam się jednak, że następne podsumowanie będę pisała już w wakacje. Yeey! 

Jako, że maj był dla mnie za krótki moja lista książek nie jest jakoś zadowalająco długa, ponieważ miałam wymianę z Holandią (za 2 tyg ciąg dalszy wymiany) oraz związane z nią zaległości do nadrobienia, dlatego na czytanie czasu za dużo niestety nie było. 

Ale jak powiadają: liczy się jakość a nie ilość! 

Książki przeczytane w maju:

książki przeczytane w maju 
Na zdjęciu niestety nie ma Gry o Tron (recenzja - klik), którą wreszcie udało mi się dokończyć, bo jak pisałam miesiąc temu, została mi się połowa na maj. Książka była pożyczona, dlatego na zdjęciu jej nie ma, ale jest za to Starcie Królów czyli największa książka jaką kiedykolwiek czytałam - liczy 1020 stron! Do końca zostało mi się jeszcze 300. Damy radę! W końcu to Martin ☺

O tej książce też już wspominałam miesiąc temu, jednak dopiero w maju ją dokończyłam i jest tu mowa o A Thousand Pieces Of You (recenzja - klik). Co tu dużo o niej mówić. Czekam na więcej!

I tak właściwie to już ostatnia książką w tym miesiącu czyli Maybe Someday, chyba za dużo pisać nie trzeba, w końcu w zeszłym tygodniu o niej pisałam i się nią zachwycałam. Majstersztyk w wykonaniu Hoover! (recenzja - klik)

Suma sumarum przeczytanych książek 4 i to tak trochę naciągane, ale teraz będzie tylko lepiej, wolne na horyzoncie! 

Book Haul

Znając mój charakter, jeżdżąc na wycieczki podczas wymiany, zamiast pamiątek przywoziłam sobie książki, dlatego chyba warto pokazać (również 4) o jakie pozycje powiększyła się w maju moja biblioteczka. 


A co my tu mamy?
Umberto Eco - Imię Róży czyli pamiątka z Bydgoszczy. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, ale kusi mnie i to bardzo, tym bardziej, że po premierze Tematu Na Pierwszą Stroną znów zrobił się szum wokół tego nazwiska.
Will Grayson, Will Grayson czyli Biedronkowy łów. Aż żal było nie skorzystać z takiej okazji. Książki jeszcze nie przeczytałam, ale myślę, że stanie się to w najbliższej przyszłości ;)
Eleonora & Park to prezent z okazji dzisiejszego dnia dziecka, chociaż książkę dostałam jeszcze w maju ;) Będąc przy tej powieści muszę powiedzieć, że dopóki nie dostałam tej książki, ciągle pisałam imię Eleonora z błędem. Naprawdę! Tak się przyzwyczaiłam do angielskiej wersji, że zawsze pisałam Eleanora ;)
Ostatnia pozycja czyli Maybe Someday to z kolei pamiątka z wyjazdu do Poznania. Teraz czekać na więcej pozycji Hoover w polskiej wersji! Zakochałam się i to beznadziejnie :p

Jak wygląda wasz stosik? Podeślijcie zdjęcia/linki chętnie poczytam ☺