piątek, 31 października 2014

Zombie Apocalypse Book Tag ~Lily

HALLOWEEN
Wystawy sklepów są po przyozdabiane dyniami, pajęczynami, duszkami. Moja szkoła również przypomina mi, że dzisiaj Halloween dlatego postanowiłam zrobić coś, aby włączyć się do tego święta i chociaż troszeczkę poczuć upiorny klimat ;)
Tak więc z okazji Halloween stworzę własną drużynę do walki z zombie! 
To mój pierwszy TAG, ale jeżeli wam się taka forma postu spodoba, będę je robić częściej.

Zasady poznałam dzięki Czytanie Moim Tlenem a tak w skrócie to:
Wybieramy książki z których pochodzić będą członkowie naszej drużyny. Otwieramy książkę na losowej stronie i pierwsze imię jakie zobaczymy to nasz bohater! 
10 książek wybrała moja kochana mama (za co jej dziękuję) chociaż wiem, że wybrała niektóre książki tylko dlatego by mi podokuczać. 

Tak więc członkowie mojej drużyny pochodzą z:




Ulysses Moore Ukryte Miasto - Pierdomenico Baccalario

Dary Anioła Miasto Szkła - Cassandra Clare 

Wichrowe Wzgórza - Emily Bronte 

Kosogłos - Suzanne Collins 

Cień Wiatru - Carlos Ruiz Zafón 

Papierowe Miasta - John Green

Nevermore Kruk - Kelly Creagh

Drżenie - Maggie Stiefvater

Harry Potter i Komnata Tajemnic - J.K. Rowling

Zaćmienie - Stephenie Mayer 




1. Osoba, która zginie jako pierwsza
Padło na Cień Wiatru, a pierwszą osobą, którą zobaczyłam, był sam Julian Carax. Muszę przyznać, że szkoda mi go, bo gdyby nie on, nie byłoby całej akcji w tej książce. Tak więc jestem załamana, że musi zginąć jako pierwszy. RIP JULIAN CARAX

2. Osoba, której podstawię nogę, aby uciec przed zombie 
Na samym początku przepraszam tą osobę, ale no zważywszy na okoliczności, nie chcę być zjedzona! 
A wypadło na Wichrowe Wzgórza i jejku tak mi szkoda małego Haretona, ale to jemu podłożę nogę. Nie dość, że ma strasznego ojca to jeszcze teraz to. Mam nadzieję, że mi wybaczy...

3. Osoba, która jako pierwsza przemieni się w zombie
Tym nieszczęśnikiem jest Ron! Zawsze pod górkę i teraz nie ma łatwo, ale i tak cię kocham Ron!

4. Osoba, która mi podstawi nogę, aby uciec przed zombie
Jak to mówią karma wraca, tak więc na mojej drodze stanie noga Isobel z Nevermore!
Nie powiem, że mnie to nie dziwi, w końcu cheerleaderka powinna mieć dobrą koordynację ;)

5. Drużynowy Idiota
Oj nie zgadzam się! Ona powinna być mózgiem drużyny a nie idiotą! 
Moja ulubiona książka Greena czyt. Papierowe Miasta i padło na samą Margo :( 

6. Mózg Drużyny 
Tym razem wylosowałam Alice z Zaćmienia. Moja ulubiona postać z tej serii, jednak osobiście nie należę do fanek Zmierzchu, chociaż książki nie są aż takie złe jak film, którego nie trawię przez aktorów. Jednak Alice była mądra i miała swój dar, dlatego może zostać mózgiem mojej drużyny.

7. Drużynowy Medyk
A medykiem zostaje sam Finnick Odair! Osobiście nie wiem, czy nadaje się do tej roli, jednak uwielbiam go i aktora, który go gra, tak więc jestem na tak.

8. Awanturnik drużyny 
Nie mogło zabraknąć mojej ukochanej serii i jednej z moich ulubionych części (tu akurat mama miała nosa)
No i otwierając Miasto Szkła padło na Hodge'a. Tu też uważam, że pasowałby do punktu wyżej, jednak jakby dłużej pomyśleć to i do awanturnika można go zaliczyć.


9. Ekspert od spraw broni
Czytałam Drżenie już dawno i wiem, że było mi strasznie żal Beck'a jednak jako głowa stada powinien się sprawdzić w roli eksperta od broni.

10. Kapitan Drużyny
Już ostatnia książka się została. Ostatnia tutaj, ale to od niej zaczęła się moja przygoda z czytaniem. Gdyby nie Ulysses Moore nie pisałabym tu dzisiaj, tak więc kapitanem drużyny zostaje Jason! Jest jeszcze dzieckiem, jednak nie raz udowodnił swoją odwagę, dlatego trzeba dać mu szansę w tej roli.

Tak więc moja drużyna już w komplecie. Myślę, że dobrze ta inwazja by się dla nas nie skończyła,
ale kto wie, może nie będzie aż tak źle? Tak więc, skompletujcie wasze drużyny i podzielcie się waszymi wrażeniami ;) Wesołego Halloween i nie dajcie się Zombie! 


środa, 29 października 2014

#7 Hopeless - Colleen Hover ~Lily


Hopeless czyli beznadziejny.

To jedyne słowo, jakie przychodziło mi za każdym razem, gdy pisałam recenzję tej książki. Wymazywałam wszystko i zaczynałam od nowa, bo były po prostu beznadziejne. Chyba nic nie jest w stanie oddać jak bardzo ta książka mnie oczarowała, zniszczyła a może nawet zmiażdżyła. Moje uczucia zostały po prostu wyprane i wykręcone do ostatniej kropelki łez. W pewnym momencie nie szło już po prostu ze mnie nic wycisnąć. 


HOPELESS

Już gdy zobaczyłam okładkę wiedziałam, że ta książka to będzie coś innego. Kolejną rzeczą która mnie oczarowała to tytuł, który jak widać jest po angielsku, co nie często się u nas zdarza. Gdy przeczytałam, co inni o tej książce myślą, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Już od lipca na nią polowałam, aż w końcu wpadła w moje ręce. I mogę z czystym sercem powiedzieć, że warto było czekać. 

Sky główna bohaterka jest inna niż wszystkie dotychczasowe bohaterki jakie spotkałam. Dziewczyna, która nie ma w domu żadnych nowinek technicznych: telewizora, komputera, telefonu ani internetu. W końcu przekonuje mamę, by mogła iść do liceum. To już jest dziwne bo kto chciałby iść do szkoły?

Polubiłam Sky za to, że nie przejmowała się tym, co inni o niej myślą. Miała dystans do samej siebie i nawet gdy znajdowała obraźliwe komentarze na swojej szafce, dopisywała na nich "pikantniejsze" szczegóły, bo ludzie potrafili tylko wyzywać, nawet tego nie uzasadniając. Polubiłam ją za to, że nie przejmowała się przeszłością, za to że potrafiła zaakceptować to, że jest adoptowana i nie drążyć rzeczy z przeszłości. 

Holder. Chłopak, którego pokochałam za to, że po tylu latach ciągle szukał nadziei. Nigdy jej nie stracił, bo wiedział, że w końcu odnajdzie to czego szuka. Na początku oceniłam go tak samo jak Sky. Uwierzyłam w plotki o nim, lecz bardzo się przy tym myliłam. Nie wszystko co jest oczywiste musi być prawdziwe. 
Jeden chłopak, który w wieku kilku lat widział, jak porwano jego przyjaciółkę i którego siostra popełniła samobójstwo. Obwinia się, że zawiódł dwie ukochane w życiu osoby, nie wiedząc jakie czarne wydarzenia działy się w ich życiu.

"Hope i Les - szepcze. - Hopeless. - Znów się śmieje, po czym wstaje.
- Słyszycie? - krzyczy, przykładając dłonie do ust.
- Razem jesteście Hopeless: beznadziejne!"

Książka tak piękna i wzruszająca, jakiej nigdy jeszcze nie czytałam. Może na pozór zwykła historyjka, która jednak ma drugie dno. Porusza nie łatwe problemy, z którymi większość z nas by sobie nie poradziła. Lecz gdy mamy kogoś bliskiego wszystko wygląda inaczej. 
Można wtedy nawet odzyskać utraconą przez lata Nadzieję.


"Wmawiam sobie, że to był tylko zły sen i oddycham. Oddycham po to, żeby się upewnić, że jeszcze żyję, ponieważ to wcale nie wygląda na życie."

"Nie będę życzyć sobie idealnego życia. Rzeczy, które przewracają się w życiu są testami, zmuszają cię do wybrania pomiędzy poddaniem się i leżeniem na ziemi, a otarciem kurzu i powstaniem jeszcze wyżej niż stałeś zanim zostałeś przewrócony.
Wybieram stanie wyżej"

Nie chcę opisywać tych wydarzeń, bo chcę byście sami je odkryli. Jedynie proszę zaufajcie mi.
Przeczytajcie tę książkę, a nie będziecie żałować.


"Była najodważniejszą osobą, jaką znałem.  To, co zrobiła, wymagało olbrzymiej odwagi.
Po prostu zakończyła to wszystko, nie wiedząc, co jest po drugiej stronie,
nie wiedząc, czy w ogóle coś jest.
O wiele łatwiej wieść życie, w którym nie pozostało ani odrobiny prawdziwego życia,
niż onieśmielić się powiedzieć "pieprzę to" i odejść.
Była jedną z tych niewielu osób, które odważyły się to zrobić.
Będę ją podziwiał do końca swoich dni.
Sam nie mam tyle odwagi, żeby zrobić to co ona"


Ocena:
9/10


wtorek, 21 października 2014

#6 Nevermore Kruk - Kelly Creagh ~Lily

via. tumblr
Książka ta wpadła w moje ręce całkiem przypadkiem. Chciałam ją przeczytać już dwa lata temu, jednak ciągle odkładałam jej zakup, aż w księgarni nie było nic innego, co przykułoby moją uwagę.

NEVERMORE KRUK - KELLY CREAGH
Muszę przyznać, że gdy zaczęłam czytać moją pierwszą myślą było "O matko na co ja zmarnowałam 40zł?" Naprawdę, gdy tylko dowiedziałam się, że główni bohaterowie z dwóch różnych sfer poznają się w szkole, podczas wspólnego projektu, westchnęłam z rezygnacją.

Pomyślałam, że to kolejna tandetna historyjka, jednak jak złudne było moje pierwsze wrażenie.
Dzięki Bogu ta książka różni się od Szeptem, które miałam nieszczęście czytać jakiś czas temu.

Tak więc wybaczę (a może i nie?) wydawnictwu spolszczenie słowa "cheerleaderka." Przysięgam, to jedyne do czego mogę się w tej książce przyczepić, ale no czirliderka? To słowo aż błaga by pozostało w angielskiej formie. No ale przynajmniej mam się czego przyczepić. Będą same ochy i achy, ale musicie mi wierzyć, ta książka jest niesamowita! Trafiła w sam środek mojego czytelniczego serca. Po raz pierwszy zetknęłam się z motywem snów, dodając do tego twórczość Edgara Allana Poe'go nieprzespane noce zagwarantowane. Jednak nawet siłą nie można było mnie oderwać od tej książki.

"Jedyny sposób, żeby zyskać władzę nad tym, co się z tobą dzieje w świecie snu,
jest uświadomienie sobie, że śnisz."

Varen (uwaga) ku zdziwieniu nie jest postacią nadnaturalną! Nie wampir, nie wilkołak, anioł czy co tam jeszcze teraz króluje w powieściach młodzieżowych. Normalny, no prawie normalny chłopak, chociaż zależy co kto lubi. W każdym razie got, a Isobel to jedna z najlepszych cheerleaderek w szkole. (Wow wreszcie nie zakompleksiona nastolatka, z problemami z myśleniem i koordynacją ruchową).

Zaczyna się niewinnie, niby proste wypracowanie z literatury, które jednak później przerodzi się w walkę nie tylko o ocenę. Kiedy Isobel poznaje Varena nie spodziewa się, że to on napisze zakończenie tej historii. Dziewczyna zaczyna czytać jedno z opowiadań Poe'go o Śmierci Szkarłatnej i wtedy zaczyna dostrzegać rzeczy, które nie należą do jej świata. Sny zaczynają być rzeczywistością, oba światy się ze sobą łączą.

Dziewczyna posiadająca przyjaciół, chłopaka, pasję nagle traci wszystko. Zazdrość potrafi wszystko zniszczyć, jednak wtedy to nie jest największym problemem Isobel. Jak to mówią prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Nie wiadomo jakby zakończyła się ta historia gdyby właśnie na drodze Isobel nie pojawiła się Gwen. Dziwaczka, a jednak jedyna osoba która była przy niej gdy wszyscy się odwrócili.
Jedno słowo zapisane pięknym pismem Varena, może zmienić całą historię, może zmienić życie Isobel.

"Teraz pisze zakończenie opowieści. która po głuchej nocy – w zbyt późnej godzinie – toczy się dalej sama, bez jego udziału. Teraz już wie, że zawsze miała się tak skończyć."

"I nawet jeśli rozpadlina, która teraz się między nimi rozciągała, sięgała aż za granice czasu i przestrzeni, snów i rzeczywistości, nadal musiała wierzyć, ze istnieje sposób, by ją przebyć, by dotrzymać obietnicy. Musi istnieć."

Kiedy on zaczyna o niej śnić, dziewczyna staje w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Wkrótce Varen nie będzie tylko osobą z którą przygotowuje szkolny projekt. Będzie osobą, za którą będzie gotowa poświęcić życie. Będzie osobą dla której stawi czoło tej, przed którą wszyscy ją przestrzegali, bo tylko ten do kogo sen należy, potrafi zmienić bieg jego wydarzeń. Czy uda jej się uratować chłopaka? Czy dotrzyma danej mu obietnicy i zapobiegnie powtórzeniu historii Poe'go? Ma czas zanim zegar wybije północ. Tic Tac...

"Nie ma nic z wyjątkiem cierpienia i żalu, gdy myślimy o rzeczach i ludziach,
których nie
możemy mieć, o możliwościach, których nie zyskamy."

Ja, wielbicielka historii bez happy endów, ryczałam na zakończeniu jak bóbr. Nie wierzyłam, nadal nie wierzę, że tak to się zakończyło. Gdyby nie świadomość, że jest kolejna część, chyba bym po prostu umarła z rozpaczy. Uwielbiam nie happy endy ale to? W życiu bym się tego nie spodziewała. Należę do osób, które znajdują "happy end" nawet tam gdzie ich nie ma, potrafię znaleźć promyk światła w śmierci bohaterów, ale po przeczytaniu tej książki myślę, że moje umiejętności gdzieś wyparowały, bo nie potrafię, nie potrafię zrobić nic więcej niż płakać i drzeć się do poduszki mimo późnej nocy.
Jeżeli coś dodać, to tylko: POLECAM.

Ocena:
10/10 

piątek, 17 października 2014

#5 Szukając Alaski - John Green ~Lily

via. tumblr
Szukając Alaski czyli John Green i jak zmiażdżyć czytelnika.

Chciałam tą recenzję napisać zaraz po skończeniu tej książki. Jednak minęły już dwa dni, a ja siedzę w Wordzie patrząc na pustą stronę i nie mogę kompletnie nic napisać. Nie wiem od czego zacząć. Czuje się po prostu zmiażdżona. Do ostatniej strony miałam nadzieję, że jeszcze autor napisze, że to był jeden wielki żart. Kolejny kawał głównej bohaterki. Zawiodłam się. Zawiodłam się ale w pozytywnym sensie. Książka jest piękna, chociaż to za mało. Jest trudną powieścią, mocną historią z charakterem. Jednak zawiodłam się na sobie. Przez całą część "PO" miałam nadzieję, że to wszytko skończy się inaczej. Byłam tak wstrząśnięta, że nawet nie potrafiłam płakać.


Zaczyna się całkiem niewinnie. Miles zwany później "Klucha" wyjeżdża do szkoły z internatem w poszukiwaniu "Wielkiego Być Może" Prowadzi nudne życie, takie jak większość nastolatków. W szkole poznaje Pułkownika, Takumiego i Alaskę. Znajduje prawdziwych przyjaciół. Można by pomyśleć, że co to za przyjaciele, przez których prawie ginie... co to za przyjaciele, przez których zaczyna pić i palić...
Jednak dzięki nim zaczyna rozumieć życie. Nie można o nich źle mówić. Uczą się dobrze, pomagają sobie nawzajem.
Jednak gdy bliżej poznajemy tytułową Alaskę widzimy, że jej życie nie jest takie wspaniałe. Zauważamy, że za jej sarkazmem i zmiennym nastrojem kryją się straszne wydarzenia z przeszłości. Wydarzenia, przez które jej życie jest "labiryntem cierpienia" z którego chce wyjść "prosto i szybko".
Czy jej się to uda? Czy przyjaciołom uda się ją odnaleźć?

„Jak wydostać się z tego labiryntu cierpienia?”

Książka ta porusza wiele kwestii: pierwsza miłość, śmierć, utrata bliskich, prawdziwa przyjaźń.

Mimo, że jest to dramat czyta się bardzo lekko. Warto wspomnieć, że jest to debiutowa powieść Green'a. Już na samym początku miażdży czytelników. Nie możemy się więc dziwić, że i następne jego powieści zdobywają tak ogromną popularność.
Pierwsza i jak na razie jego najtrudniejsza powieść.
Aby ją zrozumieć nie wystarczy jej po przeczytać. Trzeba się skupić i pomyśleć. Spróbować wcielić się w postacie.

"Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia z niego uciekniesz i jakie niesamowite to będzie uczucie, wmawiając sobie, że przyszłość pomaga ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości."


Książka tak zwyczajna, że aż nadzwyczajna. Po raz kolejny, a właściwie po raz pierwszy John Green daje nam, czytelnikom ostatnie słowo. To od nas zależy jak zinterpretujemy zachowania i poczynania bohaterów. Od nas zależy jakie wnioski z niej wyciągniemy. Uczy ale to od nas zależy czego się nauczymy. Autor zostawia przestrzeń, w której w zależności od przeżyć każdego z nas, dostaniemy coś innego. Pomimo, że bohaterowie jak zwykle są nastolatkami, poruszają problemy takie, że i dorosły czytelnik się nie zawiedzie. Wszystko zależy od nas...

"Bardziej niż cokolwiek innego bolała mnie niesprawiedliwość,
bezsporna niesprawiedliwość faktu, że można kochać kogoś,
kto mógł odwzajemnić twoją miłość, ale już nie może,
bo jest po prostu martwy."


"W którymś momencie po prostu pociągasz za plaster i boli,
ale za chwilę jest już po wszystkim
i czujesz ulgę"



Ocena:
9/10

poniedziałek, 13 października 2014

Którą książkę Johna Green'a lubię najbardziej? ~Lily (konkurs)


Dzisiaj pragnę was zaprosić na dość nietypowy post.
Jako, że próbuję swoich sił w pewnym konkursie organizowanym na blogu Czytanie Moim Tlenem (na którego z wielką przyjemnością zapraszam) postanowiłam, że "pracę konkursową" połączę z postem na temat John'a Green'a. Jak już kiedyś pisałam, jest to dla mnie jeden z najlepszych autorów, których książki miałam przyjemność czytać. 
Muszę przyznać, że zadanie nie jest w cale takie łatwe jak mogłoby się wydawać:


Którą książkę John'a Green'a lubisz najbardziej i dlaczego? 

Na pierwszy rzut oka pytanie proste, ale kiedy przychodzi wybrać jedną i tylko jedną książkę Green'a no to już pojawia się problem. Miałam przyjemność czytać chyba wszystkim znane Gwiazd Naszych Wina ale także Papierowe Miasta  a teraz kończę Szukając Alaski. 19 Razy Katherine czeka następne w kolejce a zamówione W Śnieżną Noc na polską premierę. Do mojej kolekcji John'a Green'a brakuje książki której w Polsce nie ma a mianowicie: Will Grayson, Will Grayson która jest właśnie nagrodą w konkursie. 

Tak więc aby nie przedłużać, zapraszam na kilka słów na temat mojej ulubionej książki Johna Greena.

Zdaję sobie sprawę, że większość ludzi kojarzy tego pana tylko i wyłącznie dzięki Gwiazd Naszych Wina. Sama właśnie od tej powieści zaczęła się moja przygoda z jego twórczością, jednak uważam, że aby dobrze ocenić jakiegoś autora trzeba sięgnąć po więcej niż jedną książkę. Szukając Alaski jest zdecydowanie najtrudniejszą książką Green'a, jednak tak jak każda jego powieść wciąga i zmusza nas do myślenia. Nie pozwala przejść koło siebie obojętnie. 
JOHN GREEN

Jednak tytuł mojej ulubionej książki John'a Green'a przypadł Papierowym Miastom. Jeszcze jakiś czas temu omijałam pojedyncze powieści szerokim łukiem. Czytałam tylko historie z co najmniej kilkoma tomami, jednak dzięki temu panu wszystko się zmieniło. Zaczęłam doceniać powieści jednotomowe. Nadal żałuję, że tak szybko muszę się rozstać z bohaterami jednak można się od nich strasznie dużo nauczyć.

Papierowe Miasta. 
W tej książce zaintrygował mnie tytuł. Tajemniczość zawsze mnie zachęca, a w tym przypadku także nie zawodzi. Pokochałam tę książkę od pierwszej strony. Jest to chyba najmniej rozbudowany wątek miłosny z historii Greena, dlatego podejrzewam, że to przeważyło szalę zwycięstwa tej książki.
Oczywiście uwielbiam romanse, jednak miłą odmianą było sięgnąć po książkę, w której ten wątek nie wysuwa się na pierwszy plan, a tym bardziej nas nie przytłacza. Nie jest to żadna tandetna historyjka o nastolatkach. Muszę przyznać, że sama chciałabym przeżyć taką przygodę jak Margo. Przemierzyć tyle kilometrów. Ukryć się w miejscu które praktycznie nie istnieje. Kocham podróżować, kocham czytać, kocham muzykę i wydaje mi się że rozumiem tę bohaterkę. Podziwiam ją za to, że potrafi planować wszystko tak dokładnie, poświęcać na to tak dużo czasu i zazdroszczę jej odwagi, bo ja jednak nie zdobyłabym się na to by uciec z domu. Jednak może dzięki temu dowiedziałabym się komu tak naprawdę na mnie zależy? Jak widać książka ta sprawia, że sami zaczynamy myśleć jak główna bohaterka. Kiedy patrzę na świat, słowa:


"Stąd możesz stwierdzić jakie to miejsce jest naprawdę. Możesz się przekonać, jakie to wszystko jest sztuczne, nie jest nawet na tyle trwałe by je nazwać miastem z plastiku. To papierowe miasto" 

zdaję sobie sprawę, że to prawda. To co z daleka wydaje się takie piękne, z bliska już takie nie jest. Czasami aby dostrzec piękno musimy spojrzeć na świat z daleka, jednak musimy także pamiętać, że to często bywa złudne.

"Tak trudno jest odejść - dopóki się nie odejdzie. A wówczas to najłatwiejsza rzecz pod słońcem" 



"Może jesteśmy trawą - nasze korzenie są tak współzależne, że nikt nie jest martwy, jak długo ktoś inny pozostaje żywy"

Kocham cytaty o odchodzeniu, przemijaniu. Nic nie trwa wiecznie. Uwielbiam tę książkę dlatego, bo bohaterowie nie są idealni. Popełniają błędy. W końcu każdy je popełnia, więc dlaczego bohaterowie książek mają być wyidealizowani? Na szczęście John Green zdaje sobie z tego sprawę, dlatego jego książki jeszcze długo nie pozwolą o sobie zapomnieć.

P.S. ZAPRASZAM NA BLOGA CZYTANIE MOIM TLENEM. Obiecuję, że znajdziecie tam coś dla siebie.
P.S.2 Trzymajcie kciuki! ;)




niedziela, 5 października 2014

#4 Anioły i Demony - Dan Brown ~Lily


Witam Was po krótkiej przerwie.
Muszę się przyznać, że opuściłam obowiązki tego bloga ze względu na pewną książkę. Ale nie byle jaką książkę. Czekałam na nią miesiącami, a teraz już koniec i nie za bardzo wiem co zrobić ze swoim życiem. Znacie to uczucie? Żyjecie jakąś historią przez wiele miesięcy i nagle przychodzi koniec. Pojawia się pytanie: Jak wyglądało nasze życie przed poznaniem tej historii? Chyba nigdy już tego nie będziemy wiedzieli. Ale niestety wszystko co dobre szybko się kończy, tak więc 700 stron Miasta Niebiańskiego Ognia pochłonęłam wylewając miliony łez. Jednak dzisiejszy post dotyczy innej serii książek.

A Mianowicie Dan Brown: Anioły i Demony. Autor dość znany, jednak zauważyłam, że jego twórczość nie do wszystkich trafia ze względu na poruszane przez niego tematy.

Jest to jego druga książka, jaką przeczytałam (zaczęłam od 2 części przygód dzisiejszego bohatera - Roberta Langdona)
ANIOŁY I DEMONY

Musze przyznać, że Anioły i Demony mają w sobie coś, co sprawiło, że ta część jest moim zdaniem lepsza.
Robert Langdon profesor Uniwersytetu Harvarda specjalista od symboli. Właśnie przez tę umiejętność staje się głównym bohaterem tej książki. Zostaje wezwany do ośrodka badań jądrowych CERN. Tam musi się zmierzyć z zagadką morderstwa jednego fizyka, na którego ciele wypalono symbol Illuminati. To właśnie ta organizacja jest głównym tematem książki. Robert musi się zmierzyć z czasem, aby uratować Watykan oraz czterech kardynałów, zanim Illuminati dokonają zemsty na kościele. Na co zresztą czekali od setek lat.
Jak już wiadomo, to dość drażliwy temat, dlatego nie każdemu musi się podobać, jednak książka jest napisana naprawdę w ciekawy sposób. Kiedy pierwszy raz spotkałam się z twórczością Browna, byłam sceptycznie nastawiona jednak muszę przyznać, że można się wiele ciekawych rzeczy nauczyć. Zwłaszcza jeśli o chodzi o sztukę.

Oczywiście nie obyłoby się bez wątku miłosnego. Córka zamordowanego fizyka pomaga Robertowi w zagadce, więc spędzają ze sobą wiele czasu. A przecież co lepszego może wpłynąć na miłość, jeżeli nie uratowanie danej osobie życia?
Jednak całe szczęście wątek miłosny nie jest głównym tematem! Jest to stanowczo malutki fragment tej powieści, co działa na plus, jeżeli chodzi o tego typu książkę.

Kiedy ją czytamy nie sposób się oderwać. Chcemy wiedzieć co nowego przyniesie wyścig z czasem.
Książka zaskakuje i trzyma w napięciu. Chyba nikt nie może przewidzieć końca, bo jest tyle zwrotów akcji, że to prawie niewykonalne.

Polecam każdemu, kto lubi rozwiązywać zagadki razem z bohaterami, każdemu kto lubi książki sensacyjne i kryminalne.
Jednak ostrzegam: książki Browna są specyficzne, jednak nie skreślajcie ich już na początku.

Mam nadzieję, że kiedyś pochwalicie się waszymi odczuciami na temat tej książki, a może ktoś już może się z nami podzielić? :)

+ macie jakieś książki godne polecenia? Chętnie sięgnę po coś naprawdę dobrego, aby wrócić chociaż w części do normalnego życia po książkach Clare.
Miłego wieczoru!

"Cuda to po prostu opowieści, w które wierzymy, gdyż pragniemy, żeby były prawdziwe."

"Bez ciemności nie ma światła. Bez zła nie ma dobra"

"Umysł może być źródłem znacznie większego cierpienia niż ciało."

"Nasze umysły czasem dostrzegają to, co nasze serca pragną uznać za prawdę."


Ocena:
8/10